wnętrza

życie jest za krótkie na nudne mieszkanie – aktualny home tour

Do takiego wniosku doszłam jakiś czasu, a nawet jeszcze śmielszego – że życie jest za krótkie, by mieć nudne życie. Za krótkie na wątpliwości, wahania, kompromisy i półśrodki. W życiu najlepiej jest próbować, smakować, działać, sprawdzać, lepiej popełniać błędy niż żałować. Dobrze, gdy życie jest różnorodne i kolorowe, i mieszkanie takowoż – tak uważam.

Uważam, że szkoda życia na zachowawcze szarości i spokojne beże, na meblościanki spod linijki i dywany w kolorze brudu, bo nie widać. Życie jest za krótkie na strach przed kurzem i pragmatyzm do bólu, na obawy, że będzie za jasno albo za ciemno, zbyt intensywnie albo zanadto pstrokato. Za krótkie na to, by odkładać wszystko na potem i ostatecznie umrzeć w sypialni w odcieniu “stepy Bengalu”, mimo że od dekady pragnęło się rzucić na ścianę coś soczystego. Nie ma się co przejmować – tak myślę i dlatego my zwykle w mig od powstania koncepcji – wieszamy, malujemy, przestawiamy, testujemy. Nie minęły nawet cztery lata od przeprowadzki, a każde z pięciu pomieszczeń (bo wszystkie z wyjątkiem łazienek) zmieniły się diametralnie już po kilka razy. Za dużo? Być może. Zbyt często? Niewykluczone. Mam jednak nieodpartą potrzebę, by dom nadążał za tym, kim się stajemy. Im bliżej jestem samej siebie, a im dalej – konwenansów, mód i opinii innych – tym ciekawiej się robi. Bo przez te (niespełna) cztery lata zarówno ja, jak i Polkowski, jak również nasze dzieci – każde z nas z osobna i my wszyscy razem – nabraliśmy wyrazu, wyostrzyliśmy się, zaczęliśmy spełniać swoje marzenia, głośniej mówić, mniej się certolić. Dlatego ten dom czworga indywidualistów, z których każde ma silny charakter i dużą ekspresję – on nie ma prawa być mdły. On nie może być nudny, musi być taki, jak my – różnorodny i dobitny, kreatywny i energetyczny, miejscami zabawny, gdzieniegdzie stanowczy.

To dlatego od dwóch lat sukcesywnie ubarwia się – bo nasze życie nabiera coraz to intensywniejszych kolorów. To dlatego znikają zeń bure kolory, stonowane odcienie, bezpieczne rozwiązania, bo dziś najbardziej określa nas wyrazista czarno-biała baza, ocieplona drewnem, upstrzona na każdym kroku tętniącą życiem zielenią, wibrującym turkusem, z kroplami różu, koralu i musztardy. Nie tylko czujemy się tu u siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, ale też widzę, że uzyskaliśmy w ramach tej mnogości dekoracji i bodźców fajną spójność, która sprawia, że wszystkie te kolory, plakaty i duperele nie męczą, a stymulują, mimo wszystko – w atmosferze harmonii. Dlatego dziś zorganizowałam na taki tour po naszym mieszkaniu, który da lepszy obraz całości, bez wyrywania jednego tylko pokoju z kontekstu. No to po kolei, zapraszam do środka!

PRZEDPOKÓJ

W przedpokoju wciąż cieszymy się funkcjonalnością i wyglądem naszej jeszcze świeżej ścianki ze sklejki, która nie tylko rozwiązała problem wieszania ubrań i akcesoriów, ale też tchnęła życie w to miejsce, na które długo nie mieliśmy pomysłu.

SALON Z KUCHNIĄ

Cała nasza przestrzeń dzienna wyłania się już od wejścia do mieszkania i o, rety – jak ja kocham ten widok! Na salonach nie zmieniło się wiele od ostatniego wpisu, wyostrzyły się tylko kontrasty, tchnęłam tu ciut świeżości, zamieniając szarość na ścianie z plakatami na biel, na której kolory galerii piękniej wybijają. Układ ramek odtworzyliśmy niemal 1:1, dodałam tylko kilka nowych roślin dookoła – ostatnio nawet, gdy ich nie szukam, same wpadają mi w ręce w dyskontach i marketach 😉 Kolejna zmiana to pokrycie sofy – to nadal nasz kochany, rozłożysty Soderhamn, lecz w bardziej użytkowym (przy psie i dzieciach) kolorze antracytowym. Choć sam w sobie odcień jest mniej ciekawy niż poprzedni brudny turkus, to podoba mi się, jak teraz grają na sofie kolorowe poduszki i jak ta zmiana uporządkowała kolorystykę wnęrza.

W kuchni bez zmian, choć oczywiście nie ma tygodnia, żebym nie przestawiła tam jakiejś puszki czy kwiatka 😉 Wszystkie informacje o meblach kuchennych w obecnym układzie zebrałam w tym wpisie. Bardzo często dostaję pytania o krzesła – te patyczaki, oryginalnie szare, są marki La Forma i zostały przez nas odnowione farbami do drewna Tikkurila (odcienie z mieszalnika). Fakt, że po trzech latach wymagały interwencji stolarza (klejenie i szlifowanie) mówi sam za siebie – nie są nadmiernie solidne, dziś szukałabym patyczaków innych marek.

SZAFKA RTV I GALERIA PLAKATÓW

Dawno temu obiecałam więcej szczegółów, zarówno na temat mebla, jak i naszej sztuki ściennej i wierzcie mi – niejedną nieprzespaną z wyrzutów sumienia noc miałam od tego czasu 😉 Biję się w pierś i niniejszym spieszę donieść, że szafka to wyrób własny, no – prawie. Projekt mężowski, wykonany w programie Sketch Up, uwzględniający gabaryty sprzętu audio, rozmiary płyt CD i winylowych placków, jak również kryjący w swych plecach wąski schowek na ekran, który się zeń wyciąga i wiesza na ścianie, zaczepiając go na haczyk. Szafkę wykonał ze sklejki znajomy stolarz i przykro mi, ale nie udostępniam na niego namiarów, jak również nie wysyłam projektu szafki, bo jest to, jakby nie patrzeć, wytwór wyobraźni mojego męża, który pragnie zachować do niego prawa autorskie.

Jeśli zaś chodzi o plakaty, to te w większości pochodzą ze sklepu wall-being i z autorskiego sklepiku jednej z mojej ukochanych ilustratorek – Darii Solak. Do tego kilka muzyczno-motoryzacyjnych zajawek Polkowskiego z bliżej nieznanych mi źródeł. Stojaki pod głośniki, o które wciąż dostaję pytania, to nic innego jak taborety z Ikea, z siedziskiem przyciętym w kształt kolumn. Nie pytajcie, jak ani czym, serio nie wiem.

SYPIALNIA

Tu mnie ostatnio strasznie korciło na zmianę, poprzednia ciemna szarość była już dla mnie za smutna, jakaś taka niekompatybilna zarówno ze mną, jak i z resztą chałupy. Na szczęście bez problemu namówiłam kolegę małżonka na szybką, weekendową metamorfozę, podczas której rzucił nam na ścianę niejakie Herbarium marki Beckers. Soczystość tego odcienia wielce nam się podoba! Drobna przestawianka to efekt mojego dojrzewania do powiększenia domowej powierzchni do przechowywania ubrań, butów i akcesoriów. Jakkolwiek lepiej wyglądają tu mniejsze meble, to jednak zdecydowałam się przestawienie komody pod drzwi, bo dumam nad jakąś szafą czy inną zabudową na przeciwległej ścianie.

POKOJE ZOSI I HANI

Turkusowy przedpokój prowadzi to królestwa dzieci. Dodaję ich pokoje w sumie tylko dla dopełnienia całości, bo tu nie zmieniło się od poprzednich wpisów. U Hani malowaliśmy i zmienialiśmy część mebli w marcu – pokazywałam efekty tutaj, Zosi pokój pozostał bez zmian od ubiegłego lata, kiedy pojawiły się tam nowe regały i mięta. Podoba mi się, jak te ich pokoiki wpisują się w całość naszego kolorowego mieszkania, że choć dziecięce, to są spójne z resztą pomieszczeń.

Kocham zmiany i uwielbiam ten dom, ma dziś w sobie energię, świeżość i wyrazistość, której szukałam od dawna. I myślę sobie, że nie warto zaprzestawać poszukiwań, bo to jest bezcenne – być sobą u siebie. Bo życie jest za krótkie na nudne mieszkanie 😉

Previous Post Next Post

You Might Also Like

15 komentarzy

  • Avatar
    Reply Paulina 20 czerwca 2020 at 00:15

    Jest po prostu cudnieeeeeeee!

  • Avatar
    Reply Kamila 20 czerwca 2020 at 09:04

    Jak to mieszkanie ewoluowało od biało-czarnej bazy 🙂 Myślę, że mogłyby się Wam spodobać plakaty z nioska.com, Wasza stylistyka, sama mam już 3

  • Avatar
    Reply Magda 20 czerwca 2020 at 11:04

    Niezły wystrój, bardzo spójny 🙂

  • Avatar
    Reply puch ze słów 20 czerwca 2020 at 11:58

    Hej. Siedzę na zewnątrz i właśnie zaczynam czytać Twoją książkę “Suma drobnych radości” – to dopiero początek a już mi się podoba, więc już za nią dziękuję. Ksiażka to wyczyn i zawsze warto pogratulować autorowi. Pozdrawiam asia 🙂

  • Avatar
    Reply Iwona 20 czerwca 2020 at 17:04

    Mogę zapytać, na jaką biel (odcień, firma) się zdecydowaliście w salonie?

    • Avatar
      Reply Justyna 25 czerwca 2020 at 15:31

      Mam wrazenie, ze mieszkanie jest bardzo zagracone. Masa przedmiotów, pewnie zakurzonych….

      • Polka
        Reply Polka 26 czerwca 2020 at 13:57

        Tak, permanentnie, i jeszcze pajęczyny wszędzie 🙂

  • Avatar
    Reply AgnieszkaK 21 czerwca 2020 at 18:09

    Wasze mieszkanie ostatnio wypiękniało. Jest dopracowane pod względem estetyki i funkcjonalności. Widać, że mieszkają tam ludzie z energią, charakterem, kreatywni. Masz rację, że tam, gdzie się da, nie trzeba zgadzać się na półśrodki, być tylko praktycznym asekurantem. Choć metraż mam mniejszy, budżet również, to lubię zmiany, eksperymenty, dają mi radość a chwilowe zmęczenie ustępuje miejsca nowej dawce energii. I dlatego zaglądam do Ciebie od kilku lat – wiem, że nie będzie końca zmian 🙂

    • Avatar
      Reply Ernest 21 czerwca 2020 at 23:56

      Ale świetne wnętrza aż chce się zamieszkać Jestem zauroczony

  • Avatar
    Reply ewa 23 czerwca 2020 at 23:39

    Mieszkanie świetne! A ja mam pytanie o psiaka- czy coś w mieszkaniu zniszczył? Jak z kwiatkami-nie wysypuje, nie przewraca? Za 3 tygodnie będę szczęśliwą posiadaczką goldena i zastanawiam się czy już usuwać doniczki, które są niżej czy poczekać do pierwszej zbitej? 🙂

    • Polka
      Reply Polka 24 czerwca 2020 at 10:17

      Hej, w pierwszych tygodniach próbowała podgryzać nogi mebli, poduszki czy kwiaty właśnie. Te trujące ustawiłam wtedy wyżej, a gryzienie eliminowaliśmy odstraszającym sprayem (są w sklepach zoologicznych i serio działają!), no i pilnowaniem po prostu. Ja pracuję z domu, więc miałam na nią oko i reagowałam, kiedy dobierała się do mebli, szybko się nauczyła. Na czas wyjścia z domu warto zostawić dobry gryzak czy fajną kość, bo w stresie pies gryzie. Dodatkowo wychodząc zostawiałam włączone radio i światło (zimą), żeby czuła się bezpieczniej. Generalnie nie było u nas dużo zniszczeń, a Frida szybko załapała, że nie wolno 😉 Powodzenia!

      • Avatar
        Reply ewa 26 czerwca 2020 at 22:29

        Bardzo dziękuję za rady! O sprayu nie wiedziałam, muszę kupić. Mam nadzieję, że nasz też szybko załapie. Pozdrawiam 🙂 a w niedzielę.. już się stresuję, boję się powtórki z wcześniejszych wyborów, oby tym razem wygrała jasna strona mocy…

  • Avatar
    Reply aniaczymania78 27 czerwca 2020 at 17:57

    Wszystko masz piękne, aż chciałoby się z Wami zamieszkać. I nadal z radością obserwuję Twoje wnętrza, choć całkiem bez powodu wywaliłaś mnie pewnego dnia z instagrama…

  • Avatar
    Reply Alicja 8 lipca 2020 at 18:43

    Skąd jest mapa? kiedyś widziałam wpis, a teraz nie mogę odnaleźć tylko mapę nieba odnajduję, będę bardzo wdzięczna chciałam na prezent

    • Polka
      Reply Polka 10 lipca 2020 at 15:19

      To sklep Hello Strellas 🙂

    Leave a Reply