wnętrza

od nadmiaru pomysłów do funkcjonalnej prostoty – nasza metamorfoza kuchni

Nie lubię przyznawać się do błędów. Nie lubię, ale muszę, bo bez tego nie da się opowiedzieć o naszych kuchennych rewolucjach. Dlaczego bowiem po trzech latach zrobiłam remont kuchni? Czy nudziło się mi się zanadto? Bynajmniej. Czyżbym dla sportu lubiła od czasu do czasu organizować u siebie kucie kafli? No, też nie. Czy moja potrzeba zmian stała się tak patologiczna, że burzę wszystko, co sprawne i fajne, dla samej potrzeby nowości? Nope.

Ucinając wszelkie spekulacje – poprzednie szafki i sprzęty były w bardzo dobrym stanie, nie wymagały wymiany. Wszystkie z łatwością znalazły nowe domy, a my mogliśmy przeprowadzić tu metamorfozę, dyktowaną przede wszystkim względami funkcjonalnymi. To dlatego zdecydowaliśmy się ponownie na kuchnię z IKEA, by tylko lekko i stosunkowo nieinwazyjnie zmodyfikować jej układ, bazując na korpusach dolnych szafek. Delikatny lifting wyglądu odbył się raczej przy okazji zmian praktycznych, dzięki czemu mogliśmy lepiej dopasować stylistycznie kuchnię do salonu. Ale po kolei – tak było wcześniej:

kuchnia ikea bodbyn
WITRYNY – CZYLI CZEMU SZAFKI ZE SZPROSAMI MUSIAŁY ODEJŚĆ

Bardzo je lubiłam, dlatego długo zwlekałam z tą decyzją. Oszklone szafki z serii BODBYN dużo mieściły i pozwalały na fajną ekspozycję moich kolorowych naczyń. Niestety, dość szybko poczułam, że nie mamy na nie miejsca. Oraz że padłam ofiarą własnej nadproduktywnej wyobraźni, która nie umiała ograniczyć liczby kuchennych marzeń i dostosować jej do warunków. Nie da się zrealizować wszystkich wnętrzarskich fantazji na trzynastu metrach – wiem to już dzisiaj, po tym, jak musieliśmy przenosić stół i lampy w miejsce barku z hokerami, które tu pierwotnie ustawiłam. Wiem to po tym, jak musieliśmy zabrać witryny, by mieć w kuchni choć jeden duży blat. Początkowo sądziłam, że jego funkcję będzie pełnił stolik barowy, ale ten dość szybko zniknął i w jego miejscu stanął stół. Od razu zrobiło się przytulniej, ale zaczęło brakować mi miejsca do gotowania, szykowania posiłków, siekania, pieczenia i wszystkich tych wygibasów, które tu wyczyniam zarówno prywatnie, jak i służbowo. Praca nad książką była udręką, zwłaszcza, kiedy przygotowywałam po kilka dań dziennie i już w połowie roboty nie miałam gdzie się podziać z miskami i deseczkami. Trzy nieduże odcinki blatów, częściowo zastawione sprzętami kuchennymi, to zdecydowanie za mało w domu, w którym nie tylko gotuje się dla rodziny, ale także tworzy książki z kulinarne 😉

kuchnia ikea
ZA MAŁO POWIERZCHNI ROBOCZEJ – NIEDOBÓR BLATÓW

Jeśli więc możecie wynieść jakąś lekcję z moich błędów, to po pierwsze – zadbajcie o wystarczającą ilość powierzchni roboczej. Myślę, że po kawałku blatu powinno znajdować się w sąsiedztwie lodówki, płyty i piekarnika oraz obok zlewu i zmywarki, ale też – jeśli dużo gotujecie, pieczecie ciasteczka itp. – w kuchni powinien znajdować się co najmniej jeden długi blat, minimum 120 cm. Po usunięciu witryn uzyskaliśmy łącznie długość 180 cm, z czego zostało ok. 120 cm wolnej powierzchni po ustawieniu ekspresu i kosza z owocami. No i – nareszcie w jaśniejszej części kuchni.

biała kuchnia z czarnym blatem
OŚWIETLENIE KUCHNI, CZYLI NASZ NAJWIĘKSZY BŁĄD PLANOWANIA

Jeszcze większym problemem w codziennym korzystaniu z kuchni okazały się ciemności, jakie panują tu przez mniej więcej pół roku. Dlaczego nie zaplanowaliśmy od razu odpowiedniego oświetlenia? Ano dlatego, że okres projektowania i urządzania mieszkania przypadł u nas na wiosnę i lato, kiedy to świeciło zdradliwie słońce, nie zapowiadając tego, co nastąpi po przeprowadzce. Ta odbyła się pod koniec września i już po kilku tygodniach dotarło do nas, że mamy problem. Kiedy nastąpił listopadowy mrok, a później zima, z rzadkimi tylko przebłyskami ostrego, niskiego słońca, kuchnia, osadzona w głębi, pod balkonem pierwszego piętra, zmieniła się w ciemną norę. Wszystkie blaty mieliśmy tyłem do okna, a ich oświetlenie było mizerne – delikatna żarówka na kablu, reflektorek w okapie i jakaś mała lampka w rogu. Naprawdę nie sądziłam, że takie będą konsekwencje braku wiszących szafek (z ich możliwością zamontowania świetlnych listew podszafkowych). I już tej pierwszej zimy wiedziałam, że to nie jest układ na lata, że trzeba będzie coś tu zmienić, żeby móc komfortowo korzystać z kuchni. Czyli jakby najważniejszego dla mnie pomieszczenia w całym domu. Tego, w którym gotujemy, jemy, spotykamy się przy stole. Tego, w którym pracuję, nie tylko tworząc nowe przepisy, ale też pisząc i fotografując.

półki w kuchni
kuchnia z półkami
skandynawska kuchnia
NASZA KUCHNIA OD NOWA – SZCZEGÓŁY METAMORFOZY

Plan był stosunkowo prosty, składał się z następujących elementów:

  • demontaż witryn
  • wykaflowanie kawałka ściany za nimi
  • dołożenie wiszących szafek na drugiej ścianie – po pierwsze, aby pomieścić rzeczy z witryny, ale też mieć porządne oświetlenie podszafkowe
  • wymiana frontów dolnych szafek
  • zabudowanie lodówki do wysokości szafek wiszących – po sufit

Zapowiadało się na łatwiznę, wszystkie dolne korpusy systemu IKEA METOD wszak zostały nienaruszone, są w idealnym stanie, więc miało być tylko pyk-pyk oraz ciach-ciach i gotowe. No i tu faktycznie poszło nam gładko, wymiana samych frontów to najprostszy i najszybszy etap takiej metamorfozy. Jeśli więc korci was taka zmiana – stanowczo zapewniam – jest bezbolesna.

U nas pojawił się inny problem, natury, że tak powiem – budowlanej. Otóż zamówione trzy lata później kafelki (mimo, że ten sam model, tego samego producenta!) okazały się mieć inny odcień niż stare. Zamiast dołożenia ich tylko w miejscu po witrynach, mieliśmy więc kucie całej ściany (sic!) i ostatecznie zdecydowaliśmy się na wykaflowanie jedynie dolnego odcinka ściany, do wysokości półek. I tu dobra rada – lepiej nie zostawiać takiego miejsca bez kafli. Jeśli zachodzi cień podejrzenia, że po kilku latach może się coś w kuchni zmienić, lepiej mieć od razu wszędzie położone płytki. Ich kolory mogą się bowiem wyraźnie różnić, w zależności od partii, nie wspominając o tym, że niektóre modele mogą całkiem zniknąć z rynku.

oświetlenie pod półką
NOWY SYSTEM PRZECHOWYWANIA

Podczas planowania tej mniejszej ściany, doszliśmy do wniosku, że wystarczającą ilość szafek uzyskamy jedynie poprzez zabudowanie jej po sam sufit. Naszym celem było nie tylko przeniesienie tam przedmiotów z witryny (z których część to rzadko wykorzystywane naczynia w stylu pater do tortów, spokojnie więc mogą mieszkać pod sufitem), ale też zwiększenie powierzchni do przechowywania żywności.

Zdecydowaliśmy się na poziome szafki, w większości otwierane do góry, oraz wbudowany w środkowej mocny okap kominowy – wybraliśmy model UNDERVERK o dużej mocy i wydajności. Schowany w szafce jest całkowicie niewidoczny, pracuje cicho i ma wbudowane dodatkowe oświetlenie, co w naszym przypadku jest bardzo ważne.

Aby uzyskać spójny, prosty rysunek tej kompozycji, zdecydowaliśmy się na wymianę lodówki (poprzednia była wolnostojąca) na taką w zabudowie i pociągnięcie tej konstrukcji jej aż pod sufit, do linii szafek. Pomyślałam więc, że przy okazji możemy też podwyższyć ostatnią z dolnego ciągu szafek, która wraz z lodówką stworzy jedną, wysoką szafę na jedzenie. I tak w projekcie znalazła się wysoka szafka – spiżarnia do przechowywania suchej żywności, sąsiadująca z lodówką.

szafka na jedzenie
PRZECHOWYWANIE ŻYWNOŚCI

I to był fantastyczny ruch! Lubię mieć w domu spore zapasy kasz, warzyw strączkowych, makaronów czy puszek, duży wybór mąk, płatków i przypraw. W poprzednim układzie musiałam się mocno ograniczać, bo na przechowywanie suchej żywności mieliśmy tylko kilka szuflad. Wysoka szafka z wysuwanymi koszami to ogromna wygoda – nie tylko mieszczą masę produktów, ale też wszystkie z nich widać. Ryzyko, że kupię piątą paczkę ryżu, zapominając o obecności poprzednich czterech na dnie szuflady, spadło teraz do minimum 😉 Za każdym razem mam przegląd zapasów i łatwy dostęp do wszystkich opakowań – taka szafka to cudowny wynalazek!

wysoka szafka z koszami
przechowywanie w kuchni
PRZECHOWYWANIE NACZYŃ I AKCESORIÓW KUCHENNYCH

Musieliśmy je nieco przeorganizować, ale generalnie poszło bardzo sprawnie. W dolnych szafkach umieściliśmy codzienne talerze, miseczki, kubki i szklanki, w środkowej lini – nieco rzadziej używane naczynia do serwowania potraw, półmiski, duże talerze, kieliszki itp. Natomiast najwyższe szafki mieszczą przedmioty używane kilka razy do roku – patery, brytfanki, słoje i różne gadżety, które przydają się na głównie imprezach.

szafki otwierane do góry
szafki otwierane do góry
pozioma szafka kuchenna

W szufladzie najbliżej płyty i piekarnika natomiast trzymam wszystkie noże, łyżki, łopatki czy sitka – akcesoria potrzebne do siekania i mieszania. Dobrze mieć je pod ręką w pobliżu miejsca, gdzie powstają kanapki, gdzie miesza się w garnkach, smaży itd. Dzięki wkładowi do szuflady VARIERA gadżety są podzielone na kategorie i nie mieszają się w szufladzie.

wkład do szuflady
NOWE OŚWIETLENIE KUCHNI

Czyli nareszcie widzę, co gotuję 🙂 Serio, zmiana jest gigantyczna. W końcu mamy porządnie oświetlone blaty, a to daje nie tylko wielki komfort, ale też przytulny klimat. Bez światła, w listopadowym mroku, w najjaśniejszym momencie dnia jest tak:

otwarta kuchnia

A tu nasz pierwszy oświetleniowy sukces, czyli reflektory punktowe. Muszę przyznać, że jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – niespodziewane kucie kafli stworzyło możliwość poprowadzenia w ścianie kabli, które pozwoliły na zamontowanie reflektorów LED VAXMYRA – dokładnie takich, jakie mieliśmy poprzednio w witrynach. Wystarczyło podłączyć je i przykleić je od spodu do półek, by nie polegać już w tym miejscu na ozdobnych żarówkach na kablach – te pełnią w tej chwili bardziej funkcję uzupełniającą i dekoracyjną, a blat jest super oświetlony ciepłym światłem.

czarno-biała kuchnia
ikea veddinge
kuchnia ikea Veddinge

Na drugiej ścianie z kolei – tam, gdzie bladym świtem powstają kanapki do szkoły, gdzie późnym wieczorem gotuje się zupy na kolejny dzień – nareszcie można swobodnie wykonywać te wszystkie czynności. Oświetlenie blatu IRSTA w kolorze opalowej bieli daje światła tyle, ile trzeba i ile w danym momencie potrzebujemy – dzięki dodatkowemu pilotowi ze ściemniaczem, możemy regulować je w zależności od pogody i pory dnia. Świetne jest to, że dolną część szafki osłania panel, który rozprowadza nad blatem równomierne, pozbawione cienia światło. Podoba mi się jego nowoczesny styl, który idealnie pasuje do naszych prostych szafek.

metamorfoza kuchni
oświetlenie kuchenne
kuchnia w stylu skandynawskim
ZMIANA STYLU – UNOWOCZEŚNIENIE WYGLĄDU KUCHNI

Dodatkiem do zmian funkcjonalnych, które spowodowały całe to zamieszanie, jest zmiana stylistyczna. Od dłuższego czasu czuliśmy, że jak już zabierzemy się za kuchnię, postawimy na bardziej nowoczesną zabudowę. Bez frezowania i kremowych odcieni serii BODBYN, które bardziej pasują do klasycznego skandynawskiego stylu, są lekko retro. Dość długo kombinowaliśmy w programie do projektowania kuchni IKEA – zarówno sami, jak i z doradcą, i ostatecznie zdecydowaliśmy się na minimalistyczny wygląd szafek. Postawiliśmy na nowoczesne, białe fronty VEDDINGE o satynowym wykończeniu, z uchwytami BILLSBRO na dole i domykaczami u góry. To pozwoliło na znaczne uproszczenie rysunku kuchni i dopasowanie jej odcienia do stołu, podłóg czy sąsiadujących z kuchnią regałów. Efekt jest świeży i ponadczasowy. Czuję, że w przyszłości może być bazą dla różnych zmian dodatków, a obecnie stanowi gładkie tło dla kolorowych krzeseł i akcesoriów.

Podczas oglądania różnych kuchennych inspiracji w sklepie IKEA i klikania w planerze, naszła mnie jednak chęć na małe urozmaicenie tej bieli. Do jej przełamania idealnie nadają się wysokie zabudowy, które można fajnie wizualnie podkreślić wybierając inny kolor frontów. Robiliśmy eksperyment z frontami w odcieniu drewna, ale ostatecznie ze względu na kolor blatów postawiliśmy na szlachetny, surowy wygląd czarnych drzwi KUNGSBACKA. To nowoczesna seria, która powstaje z materiałów pochodzących z recycklingu, a fronty są pokryte folią z ponownie przetworzonych butelek PET (sic!), co dla mnie jest jej dodatkowym atutem.

Jestem bardzo zadowolona z tego wyboru! Czerń nadaje prostoty, urozmaica całość, a półmatowe wykończenie frontów pozwala na łatwe utrzymanie czystości. Do drzwi lodówki wybrałam uchwyty HACKÅS, najbardziej zbliżone wyglądem do tych białych, natomiast pozostałe szafki otwierają się na domykacze.

ikea veddinge
ikea fronty Kungsbacka
ikea kuchnia czarno-biało
oświetlenie kuchni

Za nami dwa ciężkie tygodnie, praktycznie bez kuchni. Dwa tygodnie na kartonach, w pyle i kurzu, wśród folii i narzędzi. Poranki z płatkami na mleku i wieczory z pizzą na telefon. Skłamałabym mówiąc, że ani razu w tym czasie nie przeklęłam tego pomysłu 😉 Ale było warto, totalnie! Efekt finalny odpowiada nam jeszcze bardziej, niż podejrzewaliśmy. Zachwyca nas światło, prostota, śnieżna biel i głęboka czerń nowych frontów. Totalnie zaskoczyło nas, jak bardzo zmieniło się odczuwanie tej przestrzeni – długi blat i wysokie zabudowy podkreślają rozmiary kuchni. Sufit nagle znalazł się wyżej, a całe pomieszczenie wydaje się szersze bez oszklonych witryn. Momentalnie przywykliśmy do nowych miejsc przechowywania talerzy czy jedzenia, co oznacza, że są właściwe, intuicyjne.

Warto było spiąć się i zrobić to, mimo pierwotnej lekkiej niechęci przed zamieszaniem i bałaganem, bo przed nami najlepsze – miesiąc pieczenia pierniczków i szykowania grzańców, miesiąc kulania pralinek i kręcenia serników. Myśl, że będziemy robić to w tych nowych, doskonalszych okolicznościach, jeszcze bardziej nakręca mnie na świąteczne przygotowania. A te będą już za moment wyjątkowo intensywne, bo Wigilia w tym roku u nas 😉

Jednak nie straszne mi żadne karpie, ciasteczka ani lepienie pierogów, czuję się w tej kuchni jak moja Hanka w tańcu. Co wchodzę, to mam ochotę wykrzyczeć: mam tę moooc! 🙂

kuchnia z salonem

Wpis powstał we współpracy z IKEA.