inspiracje

na półmetku – moje noworoczne postanowienia o równowadze a rzeczywistość

No więc jestem na półmetku tego roku, co to go sobie zaplanowałam, że przeżyję inaczej. Ten moment skłania mnie do refleksji, bezwzględnie, zwłaszcza, że czerwiec przyniósł niemałą zadyszkę i w tym biegu jeszcze intensywniej weryfikowałam swoje postanowienia. Bo miało być przecież wolniej, zdrowiej, bardziej świadomie. A tymczasem wśród wielu zwrotów akcji i zawirowań wszelakich zainaugurowałam sprzedaż swoich produktów, jednocześnie realizując rozliczne inne przedsięwzięcia. Miałam kroić swój tort sprawiedliwie, nie zapominając o własnych potrzebach, nie zatracając się w pracy i innych obowiązkach. I wiecie co? Może i gnam w tym miesiącu, bo mi się zrobiła jakaś kumulacja projektów i zdarzeń, ale – niech mnie dunder świśnie – to jest nowa jakość gonitwy! Nie podpieram się nosem, nie zajadam stresu, nic mnie nie boli. Jestem dziś odrobinę zmęczona, ale bardzo szczęśliwa, że udaje mi się rozwijać i jednocześnie trzymać się planu. Iść do przodu zawodowo, a przy tym dbać o swój dobrostan. To pierwszy taki moment od lat, kiedy mam dużo pracy, ale nie tonę. Jeśli, jak mi, zdarzało Wam się zatracać w obowiązkach, gubić życiową równowagę i zaniedbywać swoje ciało i umysł – przeczytajcie, które nawyki pomagają mi przetrwać i jak przy nich wytrwałam.

olejek cbd na stres
DIETA I RUCH

Przez ostatnią dekadę działałam zerojedynkowo – wszystko albo nic. Rygorystyczne diety, a po nich – rzymskie uczty, glutenalia, rozpusta. Ćwiczenia dzień w dzień, a później miesiące leżenia na kanapie. Okresy chude i tłuste, szalona sinusoida, bez niczego po środku – albo chudłam, albo tyłam, rzadko utrzymując stałą wagę i racjonalną dietę pomiędzy. Ten rok zaczęłam od próby wyleczenia tego szkodliwego schematu. Zmieniłam sposób odżywiania, co początkowo wymagało ode mnie sporego skupienia, dobrego planowania, regularnego gotowania, częstego rozmawiania ze sobą. Ale przede wszystkim – znalezienia innych sposobów na radzenie sobie z codziennym stresem niż obfita kolacja. Opisywałam już te metody i dziś z dumą przynaję – to działa. Pilnuję snu, nie pracuję po nocach, a gdy potrzebuję spuścić napięcie, nadal (choć nie codziennie) korzystam z maty do akupresury oraz wieczornych medytacji. Częstotliwość tych rytuałów zmniejszyła się jednak, od kiedy zaczęłam ćwiczyć – coraz rzadziej potrzebuję rozluźniać spięte od stresu mięśnie w ten sposób, kiedy się gimnastykuję. Nie było łatwo zacząć, przyznaję, zasiedziałam się bowiem konkretnie i nie sądziłam, że uda mi się na stałe wpleść sport w mój grafik. Zaczęłam od tego, co sprawia mi największą frajdę, żeby rozbudzić w sobie autentyczną chęć i radość z ruchu – od tańca i tanecznych układów (cardio dance). Ułożyłam sobie energetyczną playlistę do ćwiczeń i na nowo pokochałam ten stan – cudownego zmęczenia, szybszego krążenia, rumieńców na twarzy, czystego umysłu. Dziś ćwiczę tyle, ile mogę – w luźniejszych tygodniach codziennie, w natłoku obowiązków rzadziej, ale czuję już, że wykształciłam w sobie potrzebę ruchu i wracam do rowerka albo Chodakowskiej, by poczuć wyrzut endorfin i energię.

Aktualnie nie trzymam restrykcyjnej diety, ale czuję, że mój stosunek do jedzenia jest znacznie zdrowszy niż kiedyś. Już potrafię poluzować na imprezie czy na urlopie, zaplanować sobie pizzę czy burgery w weekend, a potem wrócić do koktajli i sałatek. Już nie płynę, nie nagradzam się lodami, nie dogadzam sobie na zapas, bo od poniedziałku dieta. Kilka miesięcy detoksu od mąki i cukru przyniosło efekty w postaci zerwania uzależnienia, a dodanie ćwiczeń w momencie, kiedy dieta szła mi już automatycznie, wzmocniło ten stan. Choć w okresie natłoku obowiązków, wygospodarowanie czasu na zdrowe gotowanie i trening jest trudniejsze, to dziś widzę, jak to poprawia moją wydolność w wymagającym czasie – dzięki temu nie jestem senna w ciągu dnia, mam więcej energii i lepiej sobie radzę ze stresem. Z perspektywy widzę, że mój plan zadziałał – wygospodarowanie na początku roku, w momencie zawodowego spokoju, czasu na nauczenie się zdrowszego stylu życia, procentuje teraz, kiedy znowu mocniej cisnę.. Zmiana nawyków wymaga czasu, dziś wiem to i żałuję wszystkich porażek na tym polu, spowodowanych tym, że chciałam wszystko na raz. Takie zmiany potrzebują przestrzeni – zarówno w głowie, jak i w życiu, nie da się ich skutecznie wdrożyć, nie odpuszczając na innych polach.

DOBRY SEN

Nie pracuję po nocach, koniec i kropka. To moje silne postanowienie i trwam przy nim, bo widzę, jakie to ważne. Jeśli mam więcej pracy niż mogę wykonać w dzień – przekładam terminy, negocjuję warunki, rzadziej nadrabiam w weekendy, ale sen to świętość. Bez ośmiu godzin w objęciach Morfeusza nie mam czego szukać w pracy – nie myślę wtedy trzeźwo, a co dopiero kreatywnie. Jestem smutna i drażliwa jednocześnie, działam chaotycznie, popełniam błędy. Kiedyś moja doba była zawsze za krótka, marzyłam o zaginaniu czasoprzestrzeni, by wycisnąć z dnia więcej, dziś wreszcie akceptuję to, czego potrzebuje moje ciało. Dzięki chodzeniu spać koło 23-ciej (latem, zimą i wiosną kładłam się nawet o 21), bez problemu wstaję koło 7 rano, co kiedyś było dla mnie nie lada wyczynem. W wyregulowaniu i podniesieniu jakości snu bez wątpienia pomógł mi olejek CBD Kanaste. Pisałam o nim wiosną, kiedy zaczęliśmy oboje z Polkowskim stosować te olejki i dziś – kiedy podsumowuję sobie, jakie sposoby na życiową równowagę się u mnie sprawdziły – muszę powtórzyć: to działa.

OLEJEK CBD KANASTE

To działa i to na wielu płaszczyznach. Po pierwsze właśnie sen – Jego jakość podniosła się nam odczuwalnie już po kilku dniach stosowania (dawki 1100 mg) – spaliśmy mocno, zdrowo, mieliśmy dobre, kolorowe sny. Dla mnie największym zaskoczeniem było, kiedy zaczęłam się samoistnie budzić między 6 a 7 rano, rześka i wyspana. Wspaniałe uczucie, o którym dawno zapomniałam. Tak dobre, że zamówiliśmy olejki także dla naszych mam na ich problemy ze snem i one także odczuły pozytywne efekty.

Stosujemy olejki CBD Kanaste regularnie od kilku miesięcy do dziś jeszcze z kilku innych powodów:

  • RADZENIE SOBIE Z CODZIENNYM STRESEM – jako podręcznikowy WWO (osoba wysokowrażliwa) kiepsko radzę sobie z natłokiem zadań, z dużą liczbą obowiązków wykonywanych pod presją czasu. Taka moja uroda, od kiedy mam tego świadomość, staram się lepiej planować życie, ale czasem szybsze tempo jest nieuniknione. Zauważyłam, że funkcjonuję w takich warunkach znacznie lepiej, od kiedy zażywam CBD Kanaste – umiem zachować spokój, jestem mniej nerwowa, nie tak drażliwa jak kiedyś. Potrafię się zatrzymać i ustalać hierarchię oraz kolejność zadań, myśleć trzeźwo, a bodźce z zewnątrz nie wyprowadzają mnie już tak szybko z równowagi. Mój układ nerwowy nie dźwiga nadmiaru odgłosów, wariuje, kiedy wokół za dużo się dzieje. CDB pozwala mi spokojniej znosić takie niesprzyjające warunki, dłużej je wytrzymać, przetrwać, aż miną. Nie czuję się przy tym w najmniejszym stopniu zmulona czy znieczulona – umysł pracuje sprawnie, po prostu moja odporność na stresujące sytuacje i bodźce jest większa.
  • KONCENTRACJA – miewałam w minionych latach takie nieuzasadnione przestoje w pracy, okresy, kiedy nie mogłam zebrać myśli, napisać ciekawego posta, potrafiłam gapić się sfrustrowana na pusty plik, nie mogąc wykrzesać z siebie ani kawałka tekstu. Dziś, kiedy nie ma mnie na blogu, jestem w wielu innych miejscach, a brak nowych postów oznacza po prostu, że pracuję nad sklepem, ebookiem, książką czy materiałami na Instagram, zmieniła się bowiem mocno struktura moich obowiązków. Nie doświadczam już uczucia pustki w głowie, zastoju, kiedy nie wiem, za co się zabrać, bo nie mogę się skupić. Wena do pisania raz przychodzi, raz odchodzi, natomiast od wielu miesięcy nie doświadczam problemów z koncentracją. Każdy dzień zaczynam od zaplanowania swoich zadań, a potem realizuję je bez zbędnej zwłoki – niezależnie od tego, czy to gotowanie, zdjęcia, spotkania biznesowe czy teksty. Zaobserwowałam taką lepszą sprawność umysłową właśnie wtedy, kiedy zaczęłam stosować CBD Kanaste – od kiedy używam go regularnie, nie miałam żadnego z tych frustrujących przestojów. Nie jest to uczucie nakręcenia, jakiejś zwiększonej, nienaturalnej aktywności – po prostu moja głowa nie zawodzi bez przyczyny, potrafię spokojnie i konsekwentnie realizować zaplanowane zadania.
olejek cbd
DZIAŁANIE CBD I BEZPIECZEŃSTWO

Jak to działa? CBD jest jednym z kannabinoidów naturalnie występujących w konopiach i znany jest ze swoich właściwości wspierających ciało i umysł. Układ endokannabinoidowy naszego ciała składa się z maleńkich receptorów odgrywających kluczową rolę w regulowaniu nastroju, bólu i codziennego samopoczucia. Olejek CBD Kanaste pomaga tym receptorom robić to, co konieczne, aby stymulować korzystne zmiany, takie jak: uczucie spokoju i skupienia, radzenie sobie z codziennym stresem i zdrowe cykle snu

Olejki CBD Kanaste są oczywiście w pełni legalne i absolutnie bezpieczne – nie powodują uzależnienia, nie mają też działania psychoaktywnego (ekstrakty olejków Kanaste wytwarzane są z konopi siewnych zawierających jedynie śladowe ilości THC). Ja używam aktualnie olejku CBD Kanaste 1100 mg o smaku miętowo-czekoladowym i ten wariant bardzo mi odpowiada, jest naprawdę jak miętowa czekoladka, słodko-świeży, pycha! Polecam go każdemu, komu nie odpowiada naturalny, konopny aromat olejków CBD – osobiście nie mam z nim problemu, jest taki lekko ziołowy, ciekawy – ale wiem, że można za nim nie przepadać, dlatego Kanaste ma także olejki o smaku waniliowym i czekomięta właśnie.

Jeśli chcecie wypróbować działanie olejków Kanaste, mam dla Was 20% rabatu na pierwsze zamówienie na kod POLKA.

KAWA KONOPNA

Fajnym sposobem na stosowanie olejku CBD jest dodawanie go do kawy – to nie tylko pomysł dla osób, które nie lubią oleistych konsystencji, ale też dobry patent na to, by pamiętać o codziennej dawce. Mój mąż trzyma swój olejek przy ekspresie do kawy i co rano wyciska do kubka pół pipetki, aromatyzując przy tym swój napój – do kawy super pasuje zarówno smak waniliowy jak i czekoladowo-miętowy. Oba aromaty są subtelne, naturalne i lekko słodkawe, bardzo smaczne.

olejek cbd kanaste

Wpis powstał we współpracy z marką Kanaste.