polkowelove

co fajnego w ubiegłym miesiącu, czyli moje hity sierpnia

No dobra, już jestem z powrotem. Trochę mnie wessał ten nasz ebook, a następnie zatraciłam się w nowopoznanej możliwości zwolnienia po wydarzeniu, z którym wiąże się tyle emocji. To jest serio odświeżające, bardzo uwalnia, polecam każdemu, kto pracuje na własny rachunek. Tegoroczny początek września z jego iście listopadową aurą sprzyjał temu, by pozwolić sobie na trochę luzu pod kocem, co też nader entuzjastycznie czyniłam. Tak brutalne wejście w jesień oddaliło też letnie wspomnienia – sierpień wydał mi się jakąś przeszłością zamierzchłą. Kiedy patrzyłam przez okno na strugi deszczu i odpalałam świeczki, by nieco oswoić ciemności, doświadczenia minionego miesiąca wydawały mi się wręcz egzotyczne. Musiałam więc chwilę potrawić ten przeskok, przetworzyć to sobie powoli i już kumam, co się dzieje – mam dwoje szkolnych dzieci, choć przed chwilą je urodziłam, jest mi wciąż zimno, mimo że przecież kilka dni temu wróciłam z upałów. Palę świeczki, uskuteczniam drzemki i trochę się migam od pracy – czyli że domowa przytulność weszła mi mocno, troszkę jakby wcześniej w tym roku.

WIELKI BŁĘKIT, CZYLI WAKACJE W CHORWACJI

Patrzę na te zdjęcia i samej sobie zazdroszczę, przede wszystkim tego, że było mi tak ciepło ;). Co tam ciepło – gorąco było! Były więc ciągle kąpiele, lody, zimne wino, ciepłe noce z cykadami, turkusowa woda i magiczne światło. Mieliśmy beztroskie dwa tygodnie i to z pewnością był nasz hit sierpnia, odpoczęliśmy wybornie. Pierwszy tydzień spędziliśmy na dalmackiej wiosce, zwiedzając okoliczne miasta i wypoczywając nad basenem, natomiast na drugą część pobytu przenieśliśmy się małą wyspę Kaprije, gdzie czas na płynął wyjątkowo leniwie. Na tyle wolno, że nie uzbierałam nawet materiału na osobny wpis 😉 Kaprije to cicha, spokojna wysepka bez ruchu samochodowego, do której płynie się promem z Szybeniku, głównie po to, by chillować i pływać w kameralnych warunkach. Nie ma tam klasycznych plaż, nie licząc małego, żwirkowego fragmentu z paroma leżakami, do wody wchodzi się praktycznie prosto z drogi, która prowadzi wzdłuż brzegu. Co kawałek są tam betonowe pomosty z drabinkami, więc de facto każda rodzina korzysta z innego odcinka, położonego najbliżej swojego domu. I to było super dla nas, ponieważ fanami zatłoczonych plaż nie jesteśmy, natomiast generalnie opcje spędzania czasu na Kaprije wyczerpują się po 2-3 dniach, nie jest to jednak miejsce, z którego można przywieźć dużo wrażeń. Trzy knajpy, jeden sklep, jedna droga na drugą stronę wysypy, do tego kajak i rowery, czyli generalnie leniwie. Mnie się to bardzo przydało do osiągnięcia stanu wypoczęcia, a nawet odczucia lekkiej tęsknoty za domem pod koniec pobytu, suma summarum więc oceniam ten wyjazd pozytywnie, jednak nie podzielam dzikiego entuzjazmu wielu rodaków na temat Chorwacji. Było bardzo fajnie po prostu, ale jakoś szczególnie oczarowana nie wróciłam. Do powtórki za kilka lat pewnie, w innym regionie.

“DZIECIAKI PRZY GARACH”

Czyli temat, który, obok urlopu, zdominował miniony miesiąc. Do ostatniego dnia przed wyjazdem gotowałam, pstrykałam, obrabiałam, spisywałam przepisy, by na czas wakacji oddać wszystkie materiały do składu. Po powrocie z kolei od razu rzuciłam się w wir wstępów, poprawek i przygotowania sklepu. Udało się, zdążyliśmy z “Dzieciakami przy garach” na 1-go września, a to, co się wydarzyło później, opiszę już we wrześniowych hitach, bo to jest istne szaleństwo i ja już dziś za nie serdecznie dziękuję 🙂

AKCJA: WYPRAWKA

Tradycyjnie już sierpniowy temat, który daje nam dużo radości, uwielbiam papierniczo-szkolne zakupy i zawsze oddaję się im z wielkim zaangażowaniem. W tym roku miałam wyjątkowo przyjemną misję wyposażenia Hanki do szkolnej zerówki i te zakupy pokazywałam Wam już w hitach lipca (tak bardzo nie mogłam się ich doczekać 😉 ) W temacie zeszytowo-papierniczym ponownie nie zawiodła poczciwa Biedra, w której zaopatrzyłyśmy się w większość podstawowych przyborów, co natomiast chciałabym Wam polecić z dobrych inwestycji to: lunchboxy z przegródkami i sztućcami oraz małe pudełeczka na przekąski Petit Monkey. Dodatkowo, hitem stał się u nas mały kubek termiczny 24 Bottles Travel, którego dziewczyny używają w charakterze termosu i zabierają w nim do szkoły owsianki i kaszki – jest lekki, szczelny, dobrze trzyma ciepło i występuje w wielu ślicznych kolorach.

Pozostałe okołowyprawkowe sztosy to u nas akcesoria Kanken z Pan Pablo: etui na laptop, portfele i piórnik oraz lekkie, wygodne, oddychające maseczki dziecięce Buff z wymiennymi filtrami. Na ostatniej prostej udało nam się też ogarnąć temat butów na zmianę – tu polecam Zosine tenisówki Gola i Hanulowe trampki z gumką (kupujemy różne kolory tej marki już od kilku lat, są super!). Dziewczyny noszą swoje buty w rewelacyjnych workach 4f – ten w kropki można kupić osobno, a kolorowy mamy w zestawie ze strojem gimnastycznym. Ten ostatni to także rzecz warta polecenia – leciutkie, przewiewne szorty i dobry gatunkowo, biały t-shirt – super set.

“WATAHA”

Nie jestem pewna, jakim cudem udało mi się jeszcze w sierpniu pyknąć trzy sezony serialu, ale udało się i nie żałuję ani jednego wieczora, który przeciągnął się z winy kapitana Rebrowa 😉 Ten serial to żadna nowość, ale jeśli ktoś jeszcze, jak ja – nie liczy na wiele po rodzimych produkcjach i nie spróbował – musi koniecznie nadrobić! Ten serial HBO jest naprawdę bardzo dobry! Trzyma w napięciu, zaskakuje, wciąga. Świetna fabuła, bardzo dobre zdjęcia, gra aktorska, tajemnicze, piękne Bieszczady – tu się wszystko zgadza. Polecam gorąco!

SZCZEPAN TWARDOCH “KRÓL”

W temacie lektur również nie mam żadnych nowości, dopiero się za nie zabieram. Ale muszę koniecznie polecić Wam tytuł, do którego namawiał mnie mąż już bardzo dawna, a na który wciąż jakoś nie miałam ochoty. Aż wylądowałam na chorwackiej wyspie, na której czas wolno płynął, skończyłam “Faworyty” (także bardzo dobre!) i zaczęłam kopać w czytniku, celem znalezienia lektury na leżak. No i przepadłam, przypłaciłam “Króla” oparzeniem nosa i dekoltu, zapominałam bowiem przy nim o całym świecie i nie mogłam się oderwać. Klimat przestępczego światka przedwojennej Warszawy wciąga bez reszty, choć brutalny i brudny, to oddany tak barwnie, że naprawdę ciężko odłożyć tę książkę. Dużo w niej morderstw, krwi, wódki, koki i bezceremonialnego seksu, ale dawka przemocy i wulgarności jest do przełknięcia, bo jest tam tyle więcej – genialnie poprowadzona narracja, wyraziste, charakterne postaci, mięsisty język. To po prostu jest rewelacyjnie skonstruowana i napisana powieść gangsterska, którą czyta się w gigantyczną przyjemnością. Teraz już tylko ostrzę sobie zęby na “Królestwo”, no i czekam na serial Canal + na podstawie “Króla”, który będzie miał premierę jesienią.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Avatar
    Reply Kaa 10 września 2020 at 21:41

    Ja też czekam na “Króla”, od ponad roku. 👍

    • Avatar
      Reply Malgola_em 12 września 2020 at 22:53

      “Królestwo” jest już niestety przekombinowane stylistycznie. Wręcz nie da się czytać.

  • Avatar
    Reply Gab Rysia 12 września 2020 at 11:47

    Hej, pytanie i prośba. Gdzie kupiłaś dywan w salonie? Próbowałam dokopać się do posta, w którym o tym pisałaś, ale nie dałam rady 🙂 widziałam w sklepie dywan akurat dla siebie i nie pamiętam jak się nazywał. Dziękuję pięknie!

    • Polka
      Reply Polka 14 września 2020 at 10:22

      Hej, to marka Linie Design ze sklepu Vellahome.pl 🙂

  • Avatar
    Reply KaRup 12 września 2020 at 22:11

    A ja polecam ” Królestwo”. Książka zgoła inna, ale wbija w fotel- w przenośni i dosłownie.

  • Avatar
    Reply Gold Dahlia 13 września 2020 at 14:01

    Bardzo zazdroszczę wakacji w Chorwacji! Stan wypoczęcia to coś, o czym w tej chwili marzę.

  • Avatar
    Reply Dawid 15 września 2020 at 10:15

    Zazdroszcze wycieczki za granice. W tym roku nie udało się nam nigdzie pojechać ;(

  • Leave a Reply