polkowelove

polkowelove – moje hity lutego

Moje lutowe odkrycia dokładnie odzwierciedlają, czym się w minionym miesiącu zajmowałam – jak na matkę, która oddała się szaleństwu wielkiego gotowania do książki przystało – są albo kulinarne, albo macierzyńskie. Czemu kulinarne – to jasne. Pichciłam, aż iskry leciały, żyłam tym przez ostatnie tygodnie, więc inspiracje – zarówno produktowe, jak i smakowe, były w centrum moich zainteresowań. Dlaczego macierzyńskie? Bo matka w twórczym szale może stracić równowagę. Czy ją straciłam? Nie wiem, chcę wierzyć, że nie, ale z pewnością mocniej doskwierało mi rozdarcie praca-dzieci. Dlatego o tym pisałam, czytałam i oglądałam. Najlepsze, co widziałam, robiłam i jadłam znajdziecie poniżej:

“THE MOTHER MAG”

Czyli najfajniejszy magazyn dla mam na rynku. Moim zdaniem – najładniejszy i najciekawszy. Pewnie nie jestem do końca obiektywna, bo znam jego współtwórczynię i redaktor naczelną – Monikę Pryśko, znaną w sieci jako Tekstualna. Płodna i odważna z niej bestia! Kreatywna i zdolna. Prywatnie – swoja dziewczyna, ciepła, wesoła, z dystansem. The Mother Mag to mój hit lutego, bo właśnie wtedy dostałam od Moniki kilka numerów magazynu i – choć już wcześniej widziałam, że ładny – to teraz naprawdę ujęła mnie jego jakość. W pięknej, niebanalnej (typo)graficznie i fotograficznie formie kryją się fantastyczne treści – ciekawe wywiady, błyskotliwe felietony, sylwetki inspirujących kobiet, ładne rzeczy, apetyczne przepisy. Zdałam sobie sprawę, że tam jest wszystko, co lubię: kobieca siła i wrażliwość, motywacja, psychologia, trochę wnętrz, designu, kuchni i fajnych gadżetów, podane tak, jak lubię: na dobrym papierze, ze świetnymi ilustracjami i doskonałymi zdjęciami. Kupujcie i inspirujcie się! Kupujcie i wspierajcie odważne dziewczyny w tworzeniu ciekawego tytułu dla mam. Kupujcie, bo warto!

The Mother Mag dostaniecie w Empikach i tutaj (klik).

MATKI PRACUJĄCE / WORKIN’ MOMS

Pozostańmy w temacie mother-life balance – to zagadnienie było mi w lutym szczególnie bliskie. W warunkach intensywnej pracy, macierzyńskie rozterki i dylematy dopadają nas częściej. Właśnie wtedy, kiedy bardzo chcemy wyrwać z dnia trochę więcej dla siebie, by zaspokoić własne ambicje, pojawiają się wątpliwości i frustracje. To w tym kontekście powstał mój wpis, który trochę zdominował blogowe życie w minionym miesiącu. Nie chcąc już dłużej wałkować tematu, chciałam pokazać Wam coś jeszcze, jeśli jesteście spragnione pokrzepiających treści. Serial “Workin’ Moms” polecam wszystkim mamom, które czasem mają dość swojego rozkroku między pracą a rodziną. Nie, żeby niósł jakieś specjalne pocieszenie, poza tym kojącym uczuciem, że pewne doświadczenia, do których czasem trudno jest się przyznać, są udziałem kobiet na całym świecie. Ten serial jest przezabawny, ale traktuje o bardzo ważnych rzeczach – poznajemy tu poprzez kilka głównych postaci całe spektrum emocji, dylematów i problemów, z jakimi mierzą się współczesne pracujące mamy, zwłaszcza te tuż po urlopie macierzyńskim. Trochę śmieszno, trochę straszno. Ale częściej śmieszno 😉

Serial obejrzycie na Netflix.

POLKOWA KSIĄŻKA/EBOOK

Te seriale i magazyny były moim lekarstwem na zmęczenie. W lutowe wieczory, po dniach spędzonych w kuchennym ferworze, nierzadko przypominającym gotowanie na rodzinne Święta, padałam plackiem o młodych, jak na mnie, porach. Kładłam się wcześnie i odpoczywałam, na ten czas przed zaśnięciem szukając czegoś przyjemnego – wciągających lektur i ciekawych filmów. Początkowo byłam na siebie zła, że nie daję rady pracować wieczorami, ale z czasem zaakceptowałam to, ile mam siły. To przecież wypadkowa końcówki zimy i ciężkiej fizycznej pracy, bo tak – w lutym udało mi się zrealizować plan i zakończyć wielkie gotowanie i focenie do książki! Luty minął mi pod znakiem codziennych zakupów z kartką i intensywnego opracowywania przepisów z listy: pichcenie, fotografowanie, a potem wielkie sprzątanie, obróbka, spisywanie receptur…to było autentycznie męczące. Obawiam się, że marzec z kolei będzie miesiącem dań gotowych, bo cierpię na chwilową awersję do garów, dość mam ciągłego siekania, smażenia, pieczenia, duszenia, kombinowania, uwijania się w po sufit zastawionej naczyniami i upapranej po kolana kuchni. Dość mam tego dziś, po skończonej robocie, natomiast w trakcie działałam jak w amoku, nie dbając o porządek, zaniedbując inne obowiązki. Tworzenie ebooka pochłonęło mnie bez reszty, wyciągając energię, ale jednocześnie dając wielką satysfakcję. Nie chcąc jeszcze zdradzać za dużo, powiem tylko tak – już jest pięknie, aż strach pomyśleć, co będzie dalej! 😉 Myślę, że w ciągu najbliższego miesiąca wyklarują się wszystkie konkrety – terminy, ceny wydania elektronicznego i papierowego, będę mogła też uchylić rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o zawartość. Póki co wiedzcie, że harujemy jak dzikie osły, a to, co się tworzy, budzi mój największy entuzjazm 🙂

KULINARNE INSPIRACJE

I choć siedziałam po uszy w garach (a może właśnie dlatego), chętnie szukałam na Netflixie także kulinarnych inspiracji. Jeśli lubicie programy kulinarne i podróżnicze, na pewno spodobają wam się te dwa seriale dokumentalne: “Ugly Delicious” i “Salt, Fat, Acid, Heat”. Ten pierwszy jest fantastyczną opowieścią znanego szefa kuchni – Davida Changa o “obrzydliwie pysznych”, kultowych daniach, składnikach czy zjawiskach takich jak pizza, tacos, owoce morza, domowe gotowanie czy grillowanie. Każde z nich odkrywa w różnych miejscach, z różnymi ludźmi – szefami kuchni, restauratorami z wielu zakątków świata. Eksploruje – po jeden temat na odcinek, by poznać tajniki najlepszych składników oraz najciekawszych smaków i robi to z wielkim wdziękiem, humorem, apetytem i szacunkiem do jedzenia.

“Salt, fat, acid, heat” to z kolei opowieść o tych podstawowych składowych, najważniejszych nośnikach i źródłach smaku. W kulinarną podróż zabiera nas Samin Nosrat, autorka książki pod tym samym tytułem, która eksploruje każdy z tematów w innej części świata. O tłuszczu uczy się od Włochów, kosztując ich serów, lodów, oliwy i wędlin, w Japonii — soli morskiej, sosu sojowego i miso. Kwaśne smaki odkrywa na półwyspie Jukatan, a tajniki obróbki cieplnej zdradza, gotując we własnym domu. Cztery składowe pełnego, harmonijnego smaku, cztery odcinki, mnóstwo kulinarnej wiedzy i inspiracji. No i ona – wesoła, dociekliwa, bardzo zdolna i wiecznie głodna Samin 🙂 Bardzo fajny serial!

ZDROWE PYSZNOŚCI Z EKOGRAM

Moje lutowe gotowanie do książki to także niekończące się zakupy spożywcze – zarówno stacjonarne, w sklepach i warzywniakach, jak i online. Chcę Wam dziś opowiedzieć o jednym wyjątkowym miejscu w sieci – sklepie Ekogram. Wyjątkowym, bo można tam kupić składniki oryginalne jak nasiona konopii, płatki drożdżowe czy ziarna kakaowca, ale też mnóstwo produktów ogólnodostępnych, ale ekologicznych, świetnej jakości, w dodatku – pięknie opakowanych. Oj, mają tego w ofercie mnóstwo, a wszystko kolorowe, pyszne i zdrowe – można dostać oczopląsu! Dlatego wspomnę tu o kilku moich ulubionych produktach, perełkach, bez których nie wyobrażam sobie już gotowania.

  • ekologiczny bulion warzywny – w życiu nie sądziłam, że będę kiedyś korzystać z gotowej mieszanki, ale sami tylko spójrzcie na skład! Nigdy nie kupowałam żadnych rosołowych kostek ani innej Vegety, ze względu na podłą zawartość właśnie, ale tu są same naturalne przyprawy, warzywa i dodatki, a smak fantastyczny. Używam go regularnie do zup i sosów, świetna rzecz!
  • słodki sen, czyli rewelacyjny krem czekoladowo-orzechowy z trzech składników: daktyli, orzechów laskowych i kakao. Prze-pysz-ny! Można? Można!
  • masła orzechowe, próbowałam prawie wszystkich, szczególnie polecam pastę z orzechów arachidowych, masło z orzechów laskowych i mus kokosowy – absolutne cudo!
  • zdrowe słodziki: pyszny syrop klonowy w szklanej butelce i inne ciekawe zamienniki cukru – używamy ich do koktajli, owsianek czy deserów
  • chipsy kokosowe – niesamowite! grube, bardzo chrupiące plastry orzecha kokosowego, potwornie wciągające, świetne jako przekąska albo jako dodatek do słodkich śniadań
  • sok z cytryn – pyszne wybawienie w domu, w którym winegret schodzi litrami!

To chyba moje największe olśnienia, choć korzystam z entuzjazmem także z ich mąk, kasz, płatków i roślin strączkowych. Polecam Wam szczerze i gorąco, nie tylko weganom czy bezglutenowcom, ale wszystkim, którzy szukają zdrowych produktów, przy jednoczesnej słabości do wspierania rodzimych marek i rodzinnych biznesów. Bo ten Ekogram tak mi się właśnie kojarzy – że to takie dobre miejsce, tworzone przez entuzjastów zdrowego i pysznego gotowania.

Na zachętę do spróbowania mam dla Was kod rabatowy MRSPOLKADOT, dzięki któremu zrobicie w Ekogram zakupy 10% taniej. Kod będzie działał do końca tygodnia (tj. do niedzieli włącznie).
Previous Post Next Post

You Might Also Like

9 komentarzy

  • Avatar
    Reply Ela 5 marca 2019 at 20:33

    chyba czas zrezygnować z vegety :/super wips, jak zawsze;)), lecę buszować w sklepie

  • Avatar
    Reply Szyciownik 5 marca 2019 at 21:05

    Cześć,
    Taki wpis jak ten utwierdza mnie w przekonaniu, że zakup Netlixa był bardzo dobrym pomysłem 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • Avatar
    Reply @domoweleczy 6 marca 2019 at 08:12

    Qurcze Aga dziękuję za ten ekogram, świetny sklep, i ceny przystępne, na pewno skorzystam z rabatu i będę częstym klientem. Co do Netflix zastanawiam się właśnie i chyba się skuszę, właśnie ze względu na kulinarne pozycje😍 całuję i czekam na efekty Twojej ciężkiej pracy 😘

  • Avatar
    Reply katka 6 marca 2019 at 09:43

    zakupy zrobione, dzięki Aga! :*

  • Avatar
    Reply Iwona 7 marca 2019 at 23:07

    A Ekogram jest w Krakowie! Yeah!! dzięki 🙂 🙂 🙂

  • Avatar
    Reply Ola 8 marca 2019 at 10:20

    Pani Agnieszko,
    Mam pytanie trochę z innej beczki:) W pokoju Zosi macie biurko Minko: jakiej szerokości Pani wybrała? 100 czy 120cm? W zasadzie powinnam zapytać Zosię:) – czy jesteście z niego zadowolone, jest wygodne? Moja córeczka skończyła 6 lat, czeka nas zerówka i metamorfoza pokoju, a ten Zosi jest taki…. dla nas idealny: nie cukierkowy, ale dziewczęcy. Pozdrawiam ciepło Panią i Pani Dziewczynki.

    • Polka
      Reply Polka 9 marca 2019 at 15:53

      Dziękuję bardzo 🙂 A biurko mamy w wersji 120 cm, jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, jest bardzo solidne i praktyczne.

      • Avatar
        Reply Ola 9 marca 2019 at 22:56

        Dziękuję:-)

  • Avatar
    Reply Alex 8 marca 2019 at 12:18

    Super wpis

  • Leave a Reply