dzieciaki

żyj i daj żyć innym

Jest ich wiele. Za dużo jak na mój gust. Psują krew, sieją zamęt, frustrują i dzielą. Matki wszechwiedzące, matki – dyktatorki, dysponentki prawd objawionych, wychowawcze monopolistki. Reprezentantki przeciwnych obozów na wojnie o Świętą Rację. Do ostatniej kropli krwi bronić będą wyższości karmienia piersią nad butelką. Oraz fanki mieszanki, które oczy wydłubałyby tym cyckowym. Fanki porodów naturalnych okopały się w zasiekach i strzelają brzydkim słowem do tych, które dały się pokroić, swój ból i krew wynosząc do rangi świętej ofiary w hołdzie macierzyństwa. Te, którym nacięto krocza czynią ze swych ran stygmaty niemal i będą bronić tej procedury do upadłego.  Matki pracujące opluwają te domowe wyzwiskami, wśród których kura to najłagodniejsze określenie. Te na wychowawczym idą przez życie jedyną słuszną drogą, poniżej pasa kopiąc korposucze z nianiami. Śpiące z dziećmi najchętniej stworzyłyby getto i przez drut kolczasty nawet z pogardą nie patrzyły na te potwory z własnym łóżkiem.

Wiecie dlaczego wśród wielu matczynych spraw nie opisałam jeszcze mojego stanowiska w żadnej z tych kwestii? Nie zabrałam także nigdy głosu w kwestii chustowania, pieluch, smoczków, metod usypiania, orzechów piorących i obiadków w słoiczkach? Macie pomysł, czemu nie podaję Wam zaleceń dietetycznych, wychowawczych, nie napisałam też nigdy, który wolę kolor – czarny czy biały?

Bo ja uwielbiam szary, wszystkie jego odcienie. Bo szanuję ludzi, a już matki to ogromnie. Wierzę w rodzicielską intuicję i w to, że jesteśmy mądre, a dla swoich dzieci najlepsze, o ile nikt nam nie przeszkadza. Bo wierzę, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się Twoja. A kocham wolność. Bo alergię mam na fanatyków wszelkiej maści, którzy oplują, byleby dowieźć, że ich styl życia, przekonania i metody wychowawcze są jedyne słuszne. Wiecie co ja myślę? Skąd się biorą na świecie faszyści? To niekochane dzieci są, zakompleksione i smutne, z nienawiści czynią swoją terapię, jedynie w czarno-białym świecie czują się bezpiecznie, komfort mają tylko, gdy podzielą go na NAS i ONYCH. Taka postawa to też reakcja obronna na dzisiejszą wielość opcji – postmodernizm to mnogość narracji, paradygmatów, życiowych filozofii i możliwości. Można być rodzicem ekologicznym, młodym, starym, hipsterskim, statecznym, wegańskim – do wyboru, do koloru. Naprawdę MOŻNA.

Wojowniczko na macierzyńskiej krucjacie, wyjdź z okopów forum internetowego, opuść barykady komentarzy na blogach, idź na ulicę, do parku najlepiej. Usiądź na ławce, weź głęboki oddech, zmruż oczy. Wyzwanie na dziś: uśmiechnąć się do kobiety z wózkiem, która właśnie przechodzi obok. Pomyśl – my wszystkie tkwimy w tym samym gównie po uszy, a przecież razem raźniej. Popatrz, jakie ma ładne dziecko, a mięskiem karmione. Zobacz, jak się słodko śmieje, mimo że je wyjęto z jej brzucha na życzenie. Może to Twój przyszły zięć, pomyśl sobie, mimo że na butelce chowany. Peace, matko, wszystkie dzieci nasze są (no może ten Majkel trochę mniej). Żyj i daj żyć innym.

16

15

14

9

8

3

2

4

6

5

17

Anioł Maileg – Livebeautifully