Obiady

zdrowa karma dla brzucha i ego – orientalne kotleciki z batatów z pieczonymi warzywami

Jest coś takiego w świecie i w ludziach, czego nie mogę zrozumieć, choć bardzo się staram. Jakaś taka siła nieczysta, a może odwrotnie – pewnie jakaś słabość bardziej, która każe im szukać u innych wad i przewinień. Wytykać niedoskonałości, znajdować ułomności. Wciąż regularnie słyszę to szydercze, pewne wyższości “got ya!!!”, tak jakby życie było zabawą w znajdowanie rys. Grą logiczną, łapanką, rywalizacją na spostrzegawczość, demaskowaniem niekonsekwencji bliźniego. Umniejszanie wartości czy osiągnięć innych jawi mi się czasem jako nadwiślański sport narodowy. Ogólnopolskie zawody w wytykaniu błędów trwają u nas cały rok, każdego dnia można wszak spotkać kogoś, do kogo można się przypierdolić. Widzę takich, którzy trenują zawzięcie, dążąc do doskonałości we wbijaniu szpilek na czas, łapczywie chłonąc swoje małe nagrody. Tu nie rozdaje się pucharów ani medali, ale nie szkodzi – chwilowe poczucie wyższości, którym można na moment nakarmić swoje ego, smakuje wszak znacznie lepiej od kawałka metalu. Jest słodkie, uzależniające, wciąga i otumania. – Tak to widzę, czyli – zdawałoby się – jednak rozumiem.

Ale nie, mnie nadal nie mieści się w głowie, jak można nie spróbować pokarmów pyszniejszych. Takich, które żywią duszę zdrowiej, sycą ją na dłużej. Osobiście karmię swoje ego znacznie smacznej, kiedy rozdaję komplementy, pochwały, uśmiechy na ulicy. Bo naprawdę wyborna jest życzliwość w stosunku do obcych, mówienie “nie szkodzi”, “nic się nie stało”, obracanie w żart jakiejś niezręczności, niekompetencji nawet. Powiedzenie komuś “zdarza się”, “to przecież ludzkie”. Docenianie wysiłków. Dostrzeganie starań. Wyrozumiałość. Wiara w uczciwość.

Znacznie łatwiej idzie się przez życie z myślą, że ten człowiek obok ma dobre serce i takie same intencje. Szukanie tego w ludziach może wydawać się niektórym egzotyczne, jakże inne od tego, czym się karmili dotychczas. Ale warto go zakosztować, a potem rozsmakować się w myśleniu o innych życzliwie, mimo że nie będzie potem nagrody w postaci chwilowego poczucia wyższości. Ale świat będzie odrobinę lepszym miejscem i fajnie jest czuć, że ma się w tym swój udział. Choćby maleńki.

Niniejszym polecam na tę smutniejszą połowę roku taką karmę odżywczą, nawet jeśli początkowo wydaje się zbyt egzotyczna. Bo ona nie tylko syci, ale też wraca – to w końcu karma. A jedzenie zgniłków kiedyś w końcu musi się odbić czkawką niesmaczną.

kotlety z batatów
wege kotlety
wegetariańskie kotlety
wegetariański obiad
ORIENTALNE KOTLECIKI Z BATATÓW I CIECIERZYCY

Z zewnątrz chrupiące, wewnątrz aksamitne, z rozgrzewającym aromatem curry, kminu, harissy i wędzonej papryki. Świetne zarówno na ciepło, jak i na zimno, co czyni z nich fajny składnik pudełka do pracy. Doskonale komponują się z hummusem i pieczonymi warzywami, przyprawionymi podobnie – bliskowschodnio (przygotowuję je tak samo jak bataty – skrapiam oliwą, przyprawiam i piekę do zrumienienia). Dla wzmocnienia jesiennego klimatu podałam je z perłową kaszą z duszonymi na maśle kurkami i cebulką, pasować tu będą wszelkie inne kasze czy ryż.

Składniki (na 20 sztuk):

  • 0,5 kg batatów (dwie średnie sztuki)
  • 350 g ciecierzycy z zalewy (cały słoik)
  • 1 żółko
  • 5 łyżek bułki tartej (plus dodatkowa porcja do obtoczenia)
  • 1 łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie, można dać ciut więcej bułki)
  • oliwa lub olej do smażenia
  • sól, curry w proszku, mielony kmin rzymski, wędzona papryka, harissa, czosnek – w ilościach według uznania (u mnie po jakieś pół łyżeczki każdej przyprawy do pieczenia batatów i drugie tyle do masy, curry jeszcze więcej ;))

Przygotowanie:

  • piekarnik rozgrzać do 200 stopni (góra-dół)
  • bataty obrać, pokroić w plastry, skropić oliwą, natrzeć przyprawami i piec 20-30 minut (mają być miękkie i lekko rumiane)
  • ciecierzycę odcedzić
  • przestudzone bataty zblendować z ciecierzycą na gładką masę, doprawić ją według uznania, a kiedy kosztowanie będzie już skończone – dodać żółtko i bułkę tartą (ewentualnie też płatki drożdżowe), wymieszać dokładnie i odstawić na 10-15 minut
  • kiedy masa zgęstnieje, formować z niej kule, rozpłaszczać je dłonią na talerzu z bułką tartą, obtoczyć z drugiej strony
  • gotowe kotleciki smażyć na złoto na mocno rozgrzanym oleju (można także upiec na polanej olejem blasze, wówczas jednak panierka nie zrumieni się równomiernie i niestety nie znam dobrego patentu na pieczenie podobnych wyrobów)