codzienność

wczoraj 5, dzisiaj 10, jutro 15 – kolejny rok szkolny, kolejny rozmiar

Jeszcze przed chwilą pluła kaszką po kuchni, a dziś? Dziś rozmawiamy o feminizmie i demokracji. Dziś maluję jej na włosach fioletowe pasemka, chodzimy razem po sklepach z naręczami ciuchów, a potem przymierzamy, doradzając sobie nawzajem. Jeszcze przed chwilą uciekałam z nią na rękach przed burzą, przez wielkie kałuże w klapkach, objuczona siatkami, a dziś opowiadam jej te wszystkie historie i anegdoty, a potem ryczymy razem ze śmiechu. To było niedawno, naprawdę, kiedy stała na podwórku w tenisówkach, rozmiar dwadzieścia, z tymi czarnymi oczkami wpatrzonymi w niebo i wołała “tolol!” za każdym samolotem. Dziś buty wybieramy w dziale damskim, a samolotem polecimy niedługo na nasz pierwszy zagraniczny, babski weekend.

Naprawdę nie sądziłam, że bycie mamą dużego dziecka to taka piękna przygoda, że tyle będzie w niej zdziwień i wzruszeń. Że tyle zmian przyjdzie mi obserwować; takich, które będą mnie rozczulać i napawać dumą jednocześnie. Mówi się, że duże dzieci – duży kłopot, a ja nie mogłabym się bardziej nie zgadzać. Przynajmniej na razie, póki nie nadszedł jeszcze czas burzy i naporu, ja z każdym rokiem mam coraz mniej kłopotów, a coraz więcej satysfakcji.

Bo to jest jakby patrzeć, jak zasiane ziarno przynosi plon. Obserwować szlifowanie diamentu. Jak z potencjału rozwija się człowiek, nie jakaś jego zapowiedź, zalążek, tylko gotowy owoc miłości i pracy. I ja uwielbiam na to patrzeć – jak smukleją jej palce, jak szlachetnieją rysy twarzy, jak wydłużają się nogi. Nawet na to, jak słodkie syrki przepoczwarzają się w duże stopy, dorosłe już takie, na które kupować już trzeba dorosłe całkiem buty.

To po tych rozmiarach rosnących właśnie najłatwiej dostrzec upływ czasu, bo subtelne różnice w głosie, mimice czy zasobie słownictwa potrafią umknąć człowiekowi czasem w codzienności. Aż powoli kończy się lato, wybieramy ciuchy do szkoły i bach – nagle patrzę i jesteśmy już przy końcówce dziecięcej rozmiarówki. Patrzę i widzę, że jakieś rosłe dziewczę już mam pod dachem. Że ubiegłoroczna spódniczka za krótka, a bluzki za kuse. I dociera do mnie, że dopiero miała pięć lat, dziś ma dziesięć, i pewnie nie zdążę się obejrzeć, jak będzie mieć piętnaście. I że znów muszę zrobić remanent szafy, za małe ubrania wsadzić do pudła z napisem “dla Hani 140-146”. I zrobić miejsce na większe, choć przed chwilą przecież kupowałam te rzeczy.

To było niedawno, naprawdę.

Remanent szafy musi poczekać na wrzesień, ale o strój galowy i pierwsze szkolne ubrania zadbałam już teraz, znów wrócimy z urlopu prosto na rozpoczęcie roku 🙂 Nasze nowości pochodzą z kolekcji 5.10.15. back to school, która tradycyjnie pojawia się w sierpniu z ofertą ubrań galowych, codziennych i sportowych. W tym roku nie tylko mamy stamtąd białą bluzkę i spódnicę, nie tylko strój gimnastyczny i pierwszy zestaw wygodnych ubrań na jesień, ale też cudną piżamę na pierwsze wrześniowe pobudki i bardzo ładną bieliznę. Także można powiedzieć, że wyposażyłam Zośkę od stóp do głów – zobaczcie same, jakie fajne rzeczy znalazłyśmy!

piżama w buldogi (klik)
ubrania 5.10.15.
BIELIZNA:
majtki w buldożki
skarpetki z buldogami
strój galowy
biała bluzka do szkoły
ubrania do szkoły
strój galowy
STRÓJ GALOWY:
bluzka
spódniczka
ubrania sportowe
legginsy dla dziewczynki
ubrania młodzieżowe
ZESTAW CODZIENNY:
bluzka z długim rękawem
legginsy
czapka z daszkiem
czapka z daszkiem
strój na w-f
strój gimnastyczny
szorty gimnastyczne

Wpis powstał we współpracy z marką 5.10.15.