Napoje

tarasowe życie – sofa z palet i cudowna, malinowa lemoniada

Zagadnienie remontów i wyposażenia wnętrz wydaje mi się bodaj jednym z najbardziej konfliktogennych, tuż po rozmowach o kasie i wybieraniu kierunku na wakacje. Czuję, że niejedno małżeństwo rozpadło się podczas renowacji łazienki, wiele z pewnością zawisło na włosku w markecie budowlanym, gdzieś między glazurą a panelami. Nie raz na własne oczy widziałam pary znajome i całkiem obce, kiedy w zderzeniu z kilkunastoma odcieniami blatów kuchennych, dwoje kochających się ludzi zamienia się w ziejące nienawiścią monstra. Nie raz słyszałam te kłótnie o to, czy w sypialni walnąć “Czarujący Uśmiech” czy może “Szept Nocy”? Czy kafle w kuchni gładkie czy wzorzyste? Wanna czy prysznic?

Przykre to, kiedy to wspólne, potencjalnie integrujące przedsięwzięcie, staje się zarzewiem rodzinnej wojenki. Kiedy zamiast pełnego ekscytacji planowania, pojawia się nieodparta chęć zamordowania współmałżonka na środku Ikei. Sama nie raz miałam ochotę mojemu wsadzić twarz w klopsiki, kiedy odmawiał realizacji mojej wizji. Nie raz odjeżdżałam z tego przybytku dobroci z fochem i zamiast po powrocie dekorować i urządzać – mieliśmy ciche dni. Ale nie to jest najgorsze. Bo skoro jest remont, to znaczy, że oboje pragniecie zmian (to, że całkiem innych – to już kwestia drugorzędna). Liczy się zapał, plan, chęć udoskonalania wspólnego życia (bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz).

Najgorzej to jest, moje drogie, kiedy dziad jest leniwy i nieskory do zmian. Wprawdzie znane powiedzenie mówi, że jak facet obieca, że zrobi, to zrobi i nie ma potrzeby przypominać mu co pół roku, ale różnie to bywa. W większości domów wala się gdzieś w kącie jakaś półka, która miała zawisnąć na ścianie jeszcze przed Świętami. Jakieś gwoździe niewbite od paru tygodni, jakieś lampy nie powieszone od przeprowadzki.

I u mnie wala się to i owo, ale generalnie nie narzekam. Dziad mój nawet względnie pracowity i tylko miesiąc jęczałam mu, żeby siedziska z palet na taras zmontował (a umówmy się – miesiąc to jest naprawdę niewiele jak na dziada). I choć pośrodku tarasu rozegrał się mały, małżeński dramacik, to generalnie nie chowam urazy. Po prostu zapamiętam do końca życia (i przy okazji dam i wam dobrą radę) – nigdy nie pozwalać facetowi wybierać koloru. Czegokolwiek. Czy to farba, czy bejca, czy choćby prześcieradło. Powiadam Wam – nie puszczajcie nigdy facetów samych do marketu budowlanego po nic innego niż gwoździe i młotek!

Bo może się skończyć jak u nas – że zamiast palet lekko tylko przyciemnionych do odcienia rustykalnego dębu, waszym oczom ukaże się jakaś brunatna, ciemnobura, za przeproszeniem, kupa, która nijak pasuje zarówno do otoczenia, jak i do waszej wizji. Zaprawdę, był to obraz nędzy i rozpaczy, kolor jak z mojego najgorszego koszmaru i nawet desperackie próby zeszlifowania tego paskudztwa nic nie dały. Większość palet mi tym małżonek potraktował, pewny, że jak wyschnie, to zjaśnieje, ale nic takiego się rzecz jasna nie wydarzyło. I co ja mogłam zrobić, powiedzcie? Pogonić go z tymi paletami, co to je z potem na czole wnosił, rozkładał i szlifował? Aż taką jędzą nie jestem. Rozwiązanie było jedno, nie do końca satysfakcjonujące, ale znacznie bardziej niż obrazek brunatnej kupy. Skoro nie dało się rozjaśnić, należało przyciemnić. I tak skończyliśmy z czarną sofą z palet, zamiast naturalnej, drewnianej. Na pocieszenie pomalowałam sobie stolik i skrzynki takim odcieniem, o który mi od początku chodziło i ożywiam teraz namiętnie tę czerń, na czerni, z czernią w tle pastelowymi poduszkami, kolorowymi kwiatami i dodatkami. Skupiam się na frajdzie, jaką mam z tego narożnika, już nie na kolorze. Organizuję tu winka, imprezy i podwieczorki. Z łezką w oku przyglądam się tym małym wariatkom, jak tu szaleją, wcinają lody i skaczą po ojcu. Dobrze nam tu.

lemoniada domowa

lemoniada z miętą

poduszki na palety

kwiaty balkonowe

lemoniada w słoikach

8

domowa lemoniada

lemoniada malinowa

sofa z palet

6

meble na taras z palet

czarne palety

Jak zrobić sofę z palet?

  • Na początek należy oczywiście zdobyć palety – można je kupić w stacjonarnych punktach skupu i sprzedaży palet albo w sklepach internetowych, ceny za sztukę zaczynają się już od 30 zł. Profesor Google pomoże Wam znaleźć najlepszą ofertę, jest tego naprawdę sporo. My potrzebowaliśmy 11 palet na sofę (8 na siedziska, 3 na oparcia) + 1 na stolik. Wymiary tarasu oraz obecność niskiego okna zdeterminowały kształt naszego narożnika – wyszedł nam taki a la szezlong, ponieważ oparcia są tylko na dłuższej części sofy.
  • Kolejnym krokiem jest oszlifowanie palet – to naprawdę proste. Wystarczy trochę pomiziać je szlifierką, przede wszystkim w miejscach, które będą wystawione na zewnątrz. To konieczne, żeby usunąć drzazgi, inaczej można się solidnie poharatać.
  • Przy takim kształcie sofy, jak u nas, konieczne było także przycięcie jednej z palet, by oparcie w rogu było w rozmiarze krótszego boku palet, czyli do 80 cm (palety służące za oparcie leżą na ziemi długim bokiem, czyli tym, który ma 120 cm).
  • Następnie izolacja przed wilgocią – palety trzeba potraktować jakimś impregnatem do drewna, może być transparentny lub barwiący (użyliśmy impregnatu Drewnochron). I tu przestrzegam ponownie: nie wysyłajcie faceta samego na zakupy! 😉 Uważajcie też na podłogę – przed malowaniem palety trzeba ułożyć na folii lub kartonie, te preparaty wyglądają niegroźnie, ale mogą zostawić plamy.
  • Kiedy impregnat wyschnie, można skręcić palety – to zapobiegnie ich przesuwaniu się i ustabilizuje konstrukcję. Kolega małżonek połączył palety wkrętami do drewna (tylko góra – dół i siedziska – oparcia, tak połączone palety już nie były skręcane z tymi sąsiadującymi po bokach).
  • I to już prawie koniec, wisienką na torcie będą wygodne siedziska

Poduchy/siedziska na palety z tkanin wodoodpornych

Zamówiłam je w niezastąpionym fabryq.pl – miejscu, w którym szyją wszystko z wszystkiego 😉 Dla pracowitej i pomysłowej Ani nie ma rzeczy niemożliwych – wymyśli, doradzi, zaprojektuje. Ma milion tkanin, a jeśli nie ma, to sprowadzi. W ofercie ma szeroki wybór wzorów tkanin wodoodpornych, ale i gładkich w dziesiątkach kolorów, na zamówienie (jest ich tak wiele, że nie sposób wszystkich wprowadzić na stałe do oferty). Tkaniny można kupić na metry lub zlecić uszycie – wystarczy opisać w mailu swój pomysł, a pracownicy fabryq pomogą stworzyć projekt i wycenią go. Jeśli chodzi o siedziska, poduchy czy poduszki to jest możliwość zamówienia samych poszewek, ale można też kupić je z wypełnieniem z pianki. Jeśli nie możecie się zdecydować na podstawie zdjęć na stronie sklepu, jest także opcja otrzymania próbek tkanin.

Cena takich siedzisk na palety zależy od wymiarów pokrowca i grubości pianki (u nas 10 cm), tkaniny kosztują ok 40-45 zł. za metr. Są bardzo mocne i łatwe w użytkowaniu – świetnie się je czyści, a po deszczu wystarczy zebrać wodę ściągaczką do szyb 😉 Z takich wodoodpornych tkanin można uszyć nie tylko pokrowce na siedziska, ale dowolne inne rzeczy na dwór: narzuty na plażę, obrusy, podkładki, siedziska na leżaki, torby, nerki, obicia mebli, co tylko sobie wymarzycie.

Użytkowaliśmy już kilka wyrobów z fabryq.pl – pościele, narzuty, poduszki i wszystkie były naprawdę solidne i starannie uszyte, mogę je Wam z czystym sumieniem polecić.

domowa lemoniada

kanapa z palet

meble z palet

gipsówka

gipsówka w doniczce

doniczka wisząca

Kwiaty na tarasie

Jak widzicie, konsekwentnie realizuję kolorystykę: różowo-fioletowo-białą, plus dużo zieleni oczywiście. Na tarasie mam sporo ziół: tymianek, laur, oregano, rozmaryn, szałwię i miętę. Do tego kocimiętka i lawenda (działają antykomarowo), różowe pelargonie, puchate gipsówki i kilka innych, fioletowych drobiazgów, których nazw nie znam. Z większych roślin uchował mi się po katastrofie z nawozem rododendron, margerytka na pniu, iglaki i część pnących clematisów. Do tego doszedł jeszcze oleander, który lada dzień powinien zakwitnąć na różowo. Nie pytajcie, co ja z tym wszystkim zrobię na zimę 😉 Jeszcze nie wiem, ale na pewno rośliny wieloletnie nie przezimują mi w tych donicach, które mam. Prawdopodobnie wywiozę je do rodziców na wieś i spróbuję je tam przesadzić przed zimą, będę jeszcze czytać o poszczególnych gatunkach.

huśtawka na taras

podlewanie kwiatów

taras w bloku

29

stolik z palet

siedzisko z palet

33

pozostałe dodatki:

poduszki – Ikea, Jysk

doniczki, wiaderka, sznur żarówek – Ikea

regał na doniczki (drabinka) – Ikea

lampion, duży kosz – donica – Jysk

małe lampioniki – Pepco

mata pod stolikiem – Amazing Decor

słoiki – More Than Jar

karafka – Duka

taca – H&M Home

lemoniada malinowa

Domowa lemoniada malinowa z miętą

Składniki:

(na 3-4 porcje)

  • 400 g malin
  • 2-3 łyżki syropu klonowego (lub daktylowego, cukru, ksylitolu)
  • sok z połowy cytryny
  • kilka gałązek mięty
  • woda gazowana
  • lód

Przygotowanie:

  • maliny umyć i umieścić w rondelku z sokiem z cytryny, syropem klonowym i gałązką mięty, zagotować
  • dusić około kwadransa, aż maliny puszczą sok i rozpadną się, odstawić do ostygnięcia
  • malinową pulpę zmiksować blenderem, a następnie przetrzeć przez sitko, żeby pozbyć się pestek
  • na dno każdej szklanki dawać po 2-3 łyżki malinowego puree, uzupełnić lodem i wodą gazowaną (dla efektu “ombre” jak na zdjęciach, lać wodę powoli, małym strumieniem, po kostkach lodu bardziej niż prosto w maliny), udekorować miętą (można też świeżymi malinami i plasterkami cytryny)

P.S.: Chyba nie muszę sygnalizować, że z tej lemoniady może powstać pyszny, letni koktajl alkoholowy? Wystarczy oprócz wymienionych składników wlać do szklanki szocika wódki, najlepiej aromatyzowanej: malinowej albo cytrynówki i drineczek jak malowany 😉

P.S. 2 A tak wyglądał ten kąt tarasu wczesną wiosną, bez mebli i roślin:

1210