wnętrza

taras “in progress”

Doczekałam się. Mam wreszcie te swoje wymarzone kawy na dworze. Mam przez kuchenne okno widok, który wywołuje uśmiech na twarzy każdego ranka, kiedy odsłaniam roletę. Rzuciłam się na taras wygłodniała i podekscytowana. Z każdych niemal zakupów wracam ostatnio z paczuszką nasion, a moja ulubiona lektura to od kilku tygodni gazetki marketów budowlanych z ofertą działów “ogród”. Wiosenne kreacje przeliczam na sadzonki, stoły tarasowe i donice. W marcu zaczęliśmy zagęszczanie pustki łysego terenu rododendronami z Biedry, małymi iglaczkami, ziołami i bylinkami bez nazwy. Siejemy maciejkę i inne drobiazgi, mediujemy w wojnach o konewkę, która stała się ostatnio obiektem największego pożądania w naszym domu. Zaczynamy z dziką frajdą, choć nie bez pewnego zakłopotania, właściwego tarasowym nowicjuszom, nowy etap życia w tym miejscu. Wolne Miasto budzi się do życia po zimie, dziedziniec zielenieje, na balkonach i w ogródkach zaczęła się pierwsza krzątanina, a ja nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie zakwitnie nasz sad.

Cieszę się jak głupia z pierwszych drobiazgów – z płotów, ławki w słońcu, ze sznura żarówek i tej odrobiny zieleni, której się dorobiłam. Mamy póki zalążki kącika jadalnianego, jak go roboczo nazywam. W tym miejscu ma niedługo stanąć jeszcze stół i krzesła albo druga ławeczka, taka bez oparcia. Dookoła skrzynki, wiadra i donice, już niebawem coś bardziej pachnącego, na pewno dużo lawendy.

Przed nami jeszcze mnóstwo pracy, z tego powodu nie będzie na blogu żadnego spektakularnego tarasowego before & after. Ogarnięcie takiej przestrzeni to zadanie na wiele tygodni. Urządzenie i obsadzenie takiego tarasu wymaga, jak zdążyłam się ostatnio przekonać, dużo czasu i pieniędzy. Póki co działam dość chaotycznie, kupując po roślince tu i ówdzie, przy okazji innych zakupów. Myślę, że będziemy to po prostu ogarniać krok po kroku przez większość sezonu, pewnie przez te pierwsze miesiące będziemy mieć raczej taras “in progress”, a nie jakieś skończone dzieło architektury outdoorowej.

Brakuje nam czasu na jakiś szczegółowy projekt, ale mam nadzieję, że w kwietniu rozejrzymy się porządnie i podejmiemy ostateczne decyzje. Jeśli chodzi o wypoczynek, to z tym mi się najmniej spieszy, zamiast zewnętrznej sofy czy wypasionych leżaków wolimy się w pierwszej kolejności dobrze wysłonić i zacząć hodować rośliny. Najbliższym krokiem będą z pewnością duże, drewniane donice na najszerszy płot vis a vis okien mieszkania. W kwestii ich zawartości już zdążyliśmy zmienić zdanie i na ten moment planujemy jednak wieloletnie, zimozielone pnącze, a nie iglaki. Dłużej potrwa to wysłanianie tarasu od podwórka, ale za to będzie bardziej w naszym stylu. Jakoś boję się takiego regularnego szpaleru tuj, szukam raczej sposobu na bujny, nieregularny żywopłot, urozmaicony dolnym piętrem różnorodnych sadzonek. Od wewnętrznej strony posadzę w donicach niższe, częściowo pewnie kolorowe rośliny. Jest niestety tych bluszczy i wiciokrzewów jak psów, naczytałam się o nich dużo, ale wciąż nie czuję się dość kompetentna, żeby je sama dobrać do rodzaju nasłonecznienia i jeszcze odpowiednio skomponować z innymi sadzonkami. Namierzyłam więc w okolicy ogrodnictwa, w których być może uda mi się uzyskać jakąś poradę na ten temat i dzięki temu obsadzić donice z głową. Plan na kwiecień to zatem skrzynki, pnącza i sadzonki.

Póki co to tylko parę drobiazgów, ale powoli już wyłania się klimat, który chcemy tu uzyskać. Wyłania się i cieszy niesamowicie. Wiosna to zawsze jakaś totalna eksplozja energii i radości życia, ale tegoroczna eksplozja ma szansę pobić wszystkie poprzednie na łopatki!

3

4

2

6

7

8

9

10

11

15

1

Po drugiej stronie jest na razie pusto, planujemy tu jakieś niskie siedziska, taki – powiedzmy – kącik wypoczynkowy. Czyli po prostu miejsce, gdzie Pani i Pan będą leżeć. Smażyć się, wygrzewać, kawkować, konsumować napoje chłodzące, a wieczorową porą będzie można w pozycji horyzontalnej oglądać gwiazdy. Cały czas rozglądamy się za meblami. Wciąż nie jestem pewna, jaką konwencję wybrać, podoba mi się kilka stylów, które pasowałyby do tego, co już jest, ale nie do siebie nawzajem, dajemy więc sobie jeszcze chwilę do namysłu. Nie wiem jeszcze, czy sofa, narożnik, jakieś fotele czy leżaki. Pod płotem staną skrzynki i chciałabym w tym miejscu wyhodować jednoroczne, kolorowe pnącze, może pachnący groszek? Nasiona już mam, zostały tylko drobiazgi –  skrzynki i i kratki 😉

12

13

16

17

O, takie mi się podobają tarasowe meble, dodatki i sprzęta:

a1

1 – sznur żarówek – Ikea

2 – konewka – sfmeble

3 – poducha – siedzisko – Ikea

4 – lampion – Ikea

5 – stojak na doniczki – Ikea

6 – krzesło z podłokietnikami – Ikea

7 – rozmaryn – OBI

a2

8 – krzesło z podłokietnikami – Ikea

9 – wisząca taca na doniczkę – Ikea

10 – regał ogrodowy – Ikea

11 – stolik – Jysk

12 – zioła – OBI

13 – fotel Lounge – sfmeble

14 – stolik – Jysk a3

15 – róża – OBI

16 – stół – Ikea

17 – stół – Ikea

18 –  ławka – Jysk

19 – Campanula – OBI

20 – złocień krzewiasty – Leroy Merlin

21 – ława – Ikea a422 – sofa narożna

23 – donica prostokątna – Leroy Merlin

24 – lampion – Ikea

25 – lawenda – OBI

26 – oliwka – Leroy Merlin

27, 29 – sofa ogrodowa, moduł narożny i wewnętrzny