Obiady

szybki, wakacyjny obiad – chrupiące placki z cukinii z szynką i serem

Pomieszkałyśmy sobie parę dni na wsi, same, we trzy. Taki sielski, wiejski babiniec. Dziewczyny wisiały na huśtawkach, łaziły po drzewach, mieszały w wiadrach błotne zupy, na wieczornych spacerach ganiały się z okolicznymi psami i wyjadały ziarenka z kłosów żyta. Ja chodziłam przez trzy dni w tych samych spodenkach. No make-up, na nogach klapki, ale tylko czasami, bo większość czasu chodziłam boso. Ganiałyśmy się po sadzie, a gdy padało – leżałam pod kołdrą i czytałam Musierowicz. I choć sama byłam z ogarnianiem dziewczyn, gotowaniem, zmywaniem, sama paliłam w piecu, kąpałam, usypiałam i zabawiałam, odpoczęłam. Choć nie było czasu na wylegiwanie się na leżaku, zrelaksowałam się, konkretnie – psychicznie.

Odpoczęłam od sztuczności, pozorów, od mód i trendów. Od outfitów, sejli, konturowania na sucho i upiększania rzeczywistości.

Nie myślałam o pieniądzach, ani o tym, co za nie kupię. Nie myślałam o tym, jak wyglądam, ani co kto o mnie pomyśli. Czy mam dobrą fryzurę i fajną torebkę. Nie myślałam o tym, co powinnam mieć, ani co powiedzieć. Nie zastanawiałam się, czy jestem wystarczająco fajna, ładna, kobieca, adekwatna. Czy moje włosy są wystarczająco puszyste, a kości policzkowe dość rozświetlone. Czy mam dobry wizerunek, model biznesowy i strategię rozwoju marki osobistej. Nie planowałam więcej niż kolejny posiłek. Nie martwiłam się, co robić, co wybrać, dokąd pójść. W prawo albo w lewo – proste. Do lasu albo przez pola. Dla odmiany – na lody koło kościoła, a potem na rundę po lumpeksach i chińskich sklepach.

Byłam, żyłam, chodziłam polnymi drogami, nie porównując się do nikogo. Patrzyłam, jak wróble skaczą na gałęziach wiśni, jak bocian przelatuje nad podwórkiem i jak słońce chowa się za stodołą. Słuchałam ptaków, pszczół, dudnienia deszczu o parapet, dziecięcych piosenek, rymowanek, rzadziej kłótni. Otrzymywałam kwiatki, kamienie, garście porzeczek, ludziki z plasteliny i całusy.

Nie wiem, czy starzeję się, czy dziczeję, ale coraz częściej miewam tę potrzebę ucieczki w prostotę. Autentyczność i zwyczajność stały się towarem deficytowym. Czuję się, jakbym wygrała na loterii, kiedy na chwilę udaje mi się je odnaleźć.

placki z cukinii

placki z cukinii

chrupiące placki

szybki obiad

placki z sosem czosnkowym

placki pomysł na prosty obiad

placki cukiniowe

placki z cukinii

szybki obiad

wakacyjny obiad

placki z cukinii

Chrupiące placki z cukinii z szynką i serem

(ok.10-12 sztuk)

Składniki:

  • 1 duża cukinia (ok. 0,5 kg)
  • 1 jajko
  • 5 łyżek mąki pszennej
  • ok. 50-70 g. sera żółtego (jakieś 3-4 plastry)
  • ok. 50-70 g szynki (najlepiej dojrzewającej, użyłam szwardzwaldzkiej)
  • sól, pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia

sos czosnkowy:

  • 100 g śmietany 18%
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • koperek

Przygotowanie:

  • cukinię zetrzeć na tarce, na grubych oczkach, obsypać szczyptą soli, odstawić
  • w tym czasie pokroić drobno szynkę i ser, przygotować sos: śmietanę wymieszać z wyciśniętym ząbkiem czosnku, szczyptą soli, pieprzu i posiekanym koperkiem
  • po ok 10-15 minutach odcedzić na sitku cały sok, jaki wydzielił się z cukinii, przełożyć ją do miski, wbić jajko, wymieszać
  • wsypać mąkę, szczyptę soli i pieprz, wymieszać wszystko na jednolitą masę, na końcu dodać ser i szynkę
  • na patelni rozgrzać olej (tyle, by cała patelnia była nim solidnie pokryta) – jeśli chcecie, żeby placki były chrupiące i nie nasiąkały zanadto olejem, ten musi być naprawdę gorący (można sprawdzić to upuszczając na patelnię odrobinkę ciasta – smażymy dopiero, kiedy to natychmiast zaczyna skwierczeć)
  • na gorący olej kłaść po łyżce ciasta i rozsmarowywać je tak, żeby uformował się jak najcieńszy placek
  • smażyć na złoto z obu stron, odcedzać z oleju i przed podaniem odsączać jeszcze przez chwilę na ręczniku papierowym
  • podawać ze śmietaną albo czosnkowym sosem śmietanowym