dzieciaki

szkolne przyjemności

Patrzyłam na nią przez te kilka pierwszych dni, jak znika na schodach z grupą pierwszaków w identycznych koszulkach – mundurkach, z tą swoją Zuzią za rękę. Mała taka z tym dużym plecakiem, dumna i przejęta. Pierwszy tydzień pierwszej klasy minął spokojnie, na szczęście u nas zmieniło się niewiele w stosunku do zerówki. Nowa pani, ławki zamiast stolików, więcej nauki kosztem zabawy i te mundurki właśnie. Kurczę, nie wiem, jakoś nie jestem z ich powodu jednoznacznie szczęśliwa. Pewnie mnie zjecie za próżność – przyznam bez bicia, że trochę mi szkoda wieczornego dobierania strojów i widoku takiej kolorowej, ładnie ubranej Zosi. Rozumiem motywację i po części się z nią zgadzam – żeby się w szkole skupić na nauce, nie wyglądzie, żeby się dzieci nie oceniały przez pryzmat wizerunku. Potrafią być okrutne podobno w swoich społecznych zachowaniach rodem z “Władców Much”. Nikt nie chce zostać klasowym Prosiaczkiem tylko dlatego, że w domu się nie przelewa i starzy ubrali go w lumpeksie.

Tylko czy rzeczywiście odpowiedzią jest unifikacja? Zwłaszcza w społeczeństwie, w którym wciąż ludzie boją się wyróżniać, bo przez pół wieku było zmuszane do jednorodności. Czy już małym dzieciom należy serwować przekaz, że mają być jak wszyscy, że indywidualizm jest niepożądany i każdy powinien mieć tak samo mało? Ja nie mówię o jakichś okrutnych lekcjach najgorszej wersji kapitalizmu, ale jednak powinniśmy chyba założyć, że wolny rynek będzie trwał, a w takiej gospodarce zawsze będą różnice. Że jednak nie zapanuje u nas na powrót (wbrew oczekiwaniom kilku roszczeniowych grup społecznych) socjalizm, który zrówna nasze pensje i gusta. Bo ja tu wyczuwam jednak trochę taki przekaz w tych mundurkach – żeby dzieci nie różniły się od siebie, bo jeszcze będzie widać, które ma więcej, a które mniej. A to tylko tylko maskuje problem, nie rozwiązuje jego źródeł – nie uczy przecież wzajemnego szacunku i tolerancji.

Nie chodzi mi o to, żeby się publicznie chwalić pięknymi strojami, bo ani te nasze piękniejsze od przeciętnych, ani ja jakaś wyjątkowo zamożna. U mnie jak zwykle problem jest przede wszystkim wizualny (że oto muszę dziecko dzień w dzień w takiej samej polówce do szkoły posyłać) wraz z refleksją socjologiczną. Bo trochę się martwię, żeby ona mi z tej szkoły nie wyszła upupiona, za bardzo ujarzmiona i zbyt konformistyczna. Przypomina mi to, że muszę jej wciąż dawać lekcje szacunku dla odmienności i odwagi w wyrażaniu swoich opinii. Już się boję jakie formy przybierze za 10 lat, ale w głębi duszy chciałabym, żeby ufarbowała sobie łeb na czerwono i miała odwagę być inna niż większość.

Dziś oprócz mówienia jej, że ma prawo myśleć inaczej niż ja i koleżanki, maluję jej szkolny świat kolorami, których trochę brakuje już w jej stroju. I nie, nie uczyniłam z nich narzędzia wyróżniania się, po prostu dałam upust naszym (tak, naszym już!) papierniczym miłostkom i wyszperałam dla Zosiuli wyprawkowo – papiernicze perełki: plecak, który może jeszcze nie musiał być taki duży, ale dzięki niemu czuje się prawdziwą uczennicą i trzyma prosto plecki. A w nim kolorowe notesy, szkicowniki, wyjątkowe kredki, teczki dla małej artystki – to najważniejszy asortyment w szkolnej wyprawce, bo do ulubionych rysunków. Jak tak patrzę na jej radość z tych wszystkich rzeczy, jak pakuje się co rano, wymienia kredki w piórniku, ostrzy ołówek i wkłada drugie śniadanie do plecaka, to sobie myślę, że nie ma co udawać, że liczy się tylko nauka. Bo szata też zdobi człowieka, a szkolne gadżety uprzyjemniają życie. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie nigdy na pomysł ujednolicenia i tego!

21

23

22

37

33

30

47

50

35

31

36

39

40

42

46

45

44

48

27

25

plecak ergonomiczny Ergobag z akcesoriami: małym plecaczkiem, piórnikiem rozkładanym z wyposażeniem, piórnikiem-kosmetyczką, wkładką na książki i zestawem wymiennych krążków z obrazkami – Bubukids

śniadaniówka z chmurką Skip Hop – Planeta Dziecka

szkicownik na spirali Eeboo – Planeta Dziecka

kredki dwustronne Jumbo Girl Eeboo – Planeta Dziecka

kredki pastele Eeboo – Planeta Dziecka

notesy Mon Petit Art – Planeta Dziecka

duża teczka na rysunki Done By Deer – Planeta Dziecka

cienka teczka A4 – łup ze Szwecji, z domu towarowego Ahlens