Desery

pudding z tapioki (z krzyżykiem na drogę)

Przetrwałam. Tydzień w zamknięciu, z czego cztery dni sama z dziewczynami. Od wczoraj już w wątłym zdrowiu psychicznym, ale obyło się bez ofiar.

Wyprawiam Zośkę na jutro do szkoły z pompą i z fajerwerkami. Krzyżyk na drogę, córcia. Sękacza bym jej upiekła, gdyby tylko sobie zażyczyła. Makaroniki, ptysie z kremem, tort bezowy mogłabym jej zrobić nawet, tak się cieszę, że wraca do budy. To już nie chodzi nawet o te zabawy, których nie lubię. Ja po prostu od takiego siedzenia na chacie, bez kontaktu z dorosłymi, z konieczności totalnie ignorując własne potrzeby, wpadam w czarną dziurę. Nie kiwałam się może zaśliniona w kącie, ale miałam takie zawiechy momentami, chwile otępienia, kiedy nie chciało mi się ruszyć nawet, nie mówiąc już o wymyślaniu kreatywnych zabaw. Momentami chciało mi się ryczeć, wyć i krzyczeć, kiedy u Hanki występowała kumulacja zmęczenia wskutek permanentnego wybudzania przez starszą siostrę. Młoda najpierw stękała więc, by później wejść w wysokie tony, Zośka się nudziła, a ja miałam ochotę wyskoczyć przez balkon. Powstrzymała mnie głównie świadomość tłustych włosów i nieogolonych nóg – jakby mnie potem znaleźli w takim stanie, to chyba bym się spaliła ze wstydu.
Zaczynam rozumieć skąd ta pustka w oczach kobiet, które spotykam na placach zabaw, mijam z wózkami na ulicach. Nie wyglądają jak matki z reklam pieluszek, które z szerokim uśmiechem i rozwianym włosem w slow motion uganiają się za roześmianym bobasem. To siedzenie w dziećmi w domu, gdy jest się zdaną tylko na siebie – bo ojca nie ma, albo jest tylko tatusiem weekendowym, a i to tylko do czystych zabaw – powoduje jakąś taką bezsilność i niemoc. Myślę, że jeszcze trzy dni i zapadłabym w stupor, byłam na najlepszej drodze. Nie wiem skąd to się bierze, ale człowiekowi jakoś tak siada nastrój, że nic się nie chce. Zaczynają Ci wisieć brudne naczynia w zlewie i poplamiona bluzka, w pewnym momencie chcesz mieć już tylko święty spokój, nie musieć nic. Straszne to jest. No i oczywiście mija, gdy zasypiają. Siedzisz potem w tym łóżku jak głupia, gapisz się na jedno i głaszczesz, wąchasz drugie, jakaś taka idiotyczna fala miłości zalewa Ci mózg i jesteś już jednym, wielkim wyrzutem sumienia z tłustymi włosami i w poplamionej bluzce – jak mogłam pomyśleć, że mam dość tych cudnych, pachnących bobasków, no jak?! No i idziesz umyć te naczynia i włosy, podnosisz z podłogi zabawki, robisz sobie herbatę, włączasz cicho radio – odzyskujesz poczucie kontroli, wizja stuporu oddala się. I już znów mnie nosi – pracuję do późna przy komputerze, gotuję zupę na jutro. Albo wypasione drugie śniadanie do szkoły. Bo tak – hurra – jutro Zosia znów pójdzie do szkoły!

Waniliowy pudding z tapioki z musem owocowym
(2-3 porcje)

Składniki:

  • 1/3 szklanki tapioki
  • szklanka mleka (dowolnego, może być roślinne)
  • łyżka miodu lub syropu z agawy
  • laska wanilii (opcjonalnie: łyżeczka ekstraktu)

Przygotowanie:

  • tapiokę zalać wodą nieco ponad jej powierzchnię, odstawić na 15 min do napęcznienia
  • laskę wanilii nakroić wzdłuż ostrym nożem i jego czubkiem wybrać ziarenka
  • do tapioki wlać mleko, dodać wanilię i gotować mieszając do czasu, aż zgęstnieje, a ziarenka wypiją całe mleko i napęcznieją, a całość nabierze lekko kleistej konsystencji
  • przełożyć do kubeczków/miseczek/słoiczków i odstawić do ostygnięcia
  • truskawki rozmrozić, zmiksować blenderem na mus, ewentualnie dosłodzić miodem
  • mus wyłożyć na wierzch puddingu
 …
Drewniane łyżeczki chevron – Love Me Party
Oprócz kinderbalu fajnie nadają się do szkoły, do pracy albo w plener, gdy istnieje ryzyko, że domowe łyżeczki mogą nie wrócić. Jogurt z granolą, owsiankę, pudding można teraz zapakować sobie w gustowny słoik i gustownie skonsumować gustowną łyżeczką. No, chyba, że wolisz chleb z serem, to wtedy zapakuj sobie w torebkę. Gustowną, rzecz jasna.