felietony

Plastikowe bajlando się skończyło – jak zmniejszyć ilość plastiku w naszych domach

To jeszcze niedawno nie było dla mnie oczywiste, z całą pewnością nie odruchowe. Nie znam się, nie orientuję, zarobiona jestem – to były moje wymówki. Nie dajmy się zwariować, kto przy zdrowych zmysłach ma czas się w to bawić? – tak myślałam, stawiając własną wygodę ponad wszystko. Ekologia była dla mnie dość długo pretensjonalną zajawką dla hipsterów, nie licząc małej garstki autentycznie zaangażowanych aktywistów. Tych od przywiązywania się do drzew i przenoszenia żab przez autostradę. Zabawa dla bezdzietnych cyklistów i wegan, prowadzących instagramowe krucjaty o plastikowe słomki. Zastępcza aktywność dla życiowo niespełnionych posiadaczy dreadów i bawełnianych toreb. I tak, wstydzę się tego, ale podzielałam ten stereotyp. Ale temat był odległy, jak rozdział “pollution” w każdym kolejnym podręczniku do angielskiego. Jak radiowe spory o istnienie dziury ozonowej. Jak futurologiczne prognozy, co to miały być straszne, a brzmiały zwykle jak wróżenie z fusów. I choć zawsze miałam szacunek do przyrody, nigdy nie wyrzuciłam ani pół śmiecia poza kosz, a nawet zdarzało mi się podnosić po innych, to jednak korzystałam z wszystkich plastikowych, jednorazowych wygód jak leci, nie myśląc zbyt wiele o tym, co będzie z nimi dalej. Bęc do śmietnika i nara, wypite – zapomniane.

Dopóki nie zobaczyłam, że to, co wydawało się tylko jakimś ponurym proroctwem, dzieje się na prawdę. Dopóki nie usłyszałam w tych proroctwach dat, które dotyczą mnie i moich dzieci. Ale że jak – to jeszcze za naszego życia będzie w morzach więcej plastiku niż ryb? Że co – że wyspa plastikowych śmieci na Pacyfiku ma powierzchnię pięć razy większą niż Polska – whaaat?!

źródło

Liczby porażają – rocznie w oceanach ginie ponad milion zwierząt. Około 50 tysięcy ton toreb plastikowych, które trafiają co roku do oceanu zabija ponad milion morskich ptaków i sto tysięcy morskich ssaków. Rocznie każdy mieszkaniec Europy i Ameryki Północnej generuje ok. 100 kg śmieci z plastiku, z których część trafia do oceanów. Jedziemy dalej: Polska produkuje rocznie 12 milionów ton odpadków, których większość ląduje na składowiskach. Aż 2 miliony ton trafia prawdopodobnie do lasów lub domowych palenisk. Tylko 14 procent polskich śmieci jest poddawane recyklingowi, natomiast prawie 80 procent odpadów komunalnych trafia na składowiska (a stamtąd w część jest przenoszona wiatrem lub spływa rzekami do mórz i oceanów).

Kiedy do tego dopuściliśmy?! Dlaczego nikt nie umie tego zatrzymać? To nie mieści mi się w głowie, zdjęcia i liczby wstrząsnęły mną potężnie. Nie wiem, kiedy dokładnie, ale stosunkowo niedawno z kwestii odległej i nie dotyczącej mnie bezpośrednio, sprawy środowiska awansowały w mojej osobistej skali ważności bardzo wysoko. Nie da się bowiem czytać alarmujących doniesień, patrzeć na te koszmarne zdjęcia i dalej bezmyślnie kupować i wyrzucać do śmieci: siatki, butelki, pojemniki…

źródło

źródło

źródło

I tak, być może błogosławieni Ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli i zaczęli zachowywać się odpowiedzialnie już dawno temu. Ja nie wierzyłam, dopóki nie zobaczyłam – przyznaję. Ale chyba jeszcze nie jest za późno, żeby się nawrócić. Poczułam potworny wstyd – za siebie i za całą ludzkość i to chyba pod jego wpływem zmieniłam swoje codzienne praktyki. Dziś chciałabym pokazać Wam, co realnie każdy z nas może zrobić, żebyśmy nie utonęli w śmieciach, a nasze dzieci miały jeszcze szansę na wakacje nad morzem (że już o zobaczeniu żółwia na oczy nie wspomnę). I tak – wszystkie te zmiany i nawyki będą wymagały od Was pewnego wysiłku. Czasem zwiększenia wydatków. Bo trzeba będzie kupić drożej albo gdzieś indziej, coś innego, w czymś innym. Niestety, ale plastikowe bajlando się skończyło. Bierzemy dupy w troki i kończymy z udawaniem, że jesteśmy panami na tej planecie. Jesteśmy bandą bezmyślnych szkodników, które muszą się obudzić, podkulić ogony i posprzątać, a przynajmniej – ograniczyć śmiecenie do minimum. No, chyba, że chcecie się któregoś dnia obudzić na wysypisku.

MINIMALIZOWANIE PLASTIKU W CODZIENNYM ŻYCIU – DOBRE PRAKTYKI

SORTOWANIE ŚMIECI

Absolutna podstawa. Wstyd się przyznać, ale do niedawna mieliśmy tylko kosze na śmieci mokre, zmieszane i na szkło. Z lenistwa i braku miejsca w szafce nie było u nas pojemnika na plastik. Ale że co – to ja mam teraz każde pudełeczko po serku czy hummusie jeszcze najpierw umyć? No niestety, czuję, że te drobne gesty mogą zebrać się kiedyś w dużą różnicę. Poprawiłam się, sortuję, wierzę, że chociaż część tego pójdzie do recyclingu, zamiast do morza.

FILTROWANIE ZAMIAST WODY BUTELKOWANEJ

Mineralnej w butelkach nie kupujemy już dosyć długo, pewnie ponad rok. Wkurzało mnie zarówno ciągłe taszczenie zgrzewek, jak i te tony plastiku, które generowaliśmy mimo, że żyjemy przecież w domu z nieograniczonym dostępem do wody pitnej – absurd! Zaczęliśmy więc pić wodę z kranu. Pomimo zapewnień, że ta w Gdańsku nadaje się do picia, wyczuwałam w niej jakieś niefajne posmaki i bałam się zanieczyszczenia, dlatego dziś korzystamy z dzbanka z filtrem. To takie proste i stosunkowo niedrogie, a zakup takiego dzbanka zwraca się po kilku tygodniach. Gdyby każda rodzina zrezygnowała z takiej wody, przy dziennym spożyciu jednej butelki, rocznie każde gospodarstwo oszczędziłoby planecie 365 butelek! Wyobraźcie sobie, o ile mniej by ich było, gdyby przestał je kupować cały Wasz blok, dzielnica, całe miasto – idzie w setki tysięcy! Uważam, że to jest taka zmiana, którą każdy z nas może do swojego życia wprowadzić naprawdę bezboleśnie i w dodatku zyskać na wygodzie i oszczędzić pieniądze. Oprócz dzbanków dostępne są też butelki filtrujące albo specjalne baterie zlewowe z filtrem, jeśli chcecie mieć możliwość picia prosto z kranu. Staram się pamiętać, żeby na każde wyjście z dziećmi zabierać bidon z przefiltrowaną wodą, bo, że Zosia zabiera taki do szkoły, to jasne. To stało się dla mnie na tyle ważne i elementarne, że odmówiłam współpracy z producentem wody mineralnej, choć kiedyś pewnie byłaby to dla mnie gratka. Dziś już nie akceptuję wykorzystywania plastiku, kiedy są alternatywy – albo szkło, albo filtry, plastik tylko w wyjątkowych sytuacjach.

SAMODZIELNE WYCISKANIE SOKÓW

O napojach nie piszę, bo i tak kupowaliśmy je bardzo rzadko, przede wszystkim ze względu na tony cukru i chemii. Moja największa przyjemność w plastikowej butelce to świeże soki z cytrusów, uwielbiamy je i często mieliśmy takie butelki w lodówce. Niedawno postanowiłam z tym skończyć, mamy od kilku miesięcy wyciskarkę i teraz, kiedy mam ochotę na świeży pomarańczowy soczek, po prostu poświęcam te piętnaście minut i wyciskam, zamiast kupować. Polecam!

DOBRE NAWYKI POZA DOMEM

Skończyłam z kawą na wynos, soki, koktajle – tylko na miejscu, w szklance, bez słomek. Jeśli wybieracie się w podróż i planujecie kupienie kawy na drogę – weźcie własny kubek termiczny. Kupujecie dzieciom sok na stacji benzynowej – wybierzcie taki w szklanej butelce, a później wyrzućcie ją do pojemnika na szkło. Planuję w najbliższym czasie kupić słomki bambusowe albo metalowe i nosić je przy sobie, to na pewno przyda się dla dzieci przed sezonem, kiedy częściej jadamy i pijemy w knajpach – papierowe słomki w restauracjach są wciąż rzadkością. Zresztą i bez słomki można sobie poradzić, ja już wytłumaczyłam dzieciom, co dzieje się z nimi, kiedy trafiają do mórz i oceanów – podziałało. W ostateczności, jeśli tłumaczenie nie wystarczy, jestem pewna, że zdjęcie żółwia ze słomką w nosie podziała na każde dziecko.

JAK PRZESTAĆ KORZYSTAĆ Z REKLAMÓWEK

To naprawdę proste – wystarczy mieć własne siatki. Od bardzo dawna już wozimy oboje z mężem w bagażnikach duże torby wielorazowe, a oprócz nich – dużo reklamówek, które przez lata zgromadziliśmy w domu. Kiedy idziemy na zakupy spożywcze, mam już nawyk, żeby zabrać je ze sobą, choć przyznaję – wiele razy zdarzało nam się zapominać, zanim to weszło w krew. W pewnym momencie byłam tak sfrustrowana, że potrafiłam cały wózek zakupów zabrać na parking bez toreb i dopiero w bagażniku je pakować. Ludzie gapili się na mnie jak na nienormalną, a ja czułam, że jeszcze jedna siatka i stracę do siebie szacunek. Próbujcie aż do skutku, to się w końcu zamieni w nawyk!

Patent drugi – dla zapominalskich, niezmotoryzowanych i na zakupy niespożywcze – składane torby tekstylne. Noszę małą torebkę, a w niej – dwie składane torby, takie w małych pokrowcach. Zabierają miejsca tyle, co nic, po każdych zakupach wkładam je tam z powrotem i od jakiegoś czasu z dumą rezygnuję z oferowanych reklamówek w drogeriach, aptekach, sklepach odzieżowych czy księgarniach. Działa!

FOLIÓWKI/ZRYWKI

Z tymi cienkimi siateczkami problem wydaje się trochę większy, zwłaszcza, gdy widzę w sklepach, jak ludzie każde jabłko czy jedną paprykę wkładają w foliowe torebki – to odbywa się totalnie bezrefleksyjnie. Ja na zakupy spożywcze noszę własne siatki i torby – to do nich pakuję jabłka, marchewkę i inne drobniejsze owoce i warzywa, te większe, jak kalafior, cukinia itp. – wkładam do koszyka luzem. Można używać toreb tekstylnych albo takich z siateczki, byle nie znosić do domu – a później wyrzucać do śmieci – tych dziesiątek zrywek. Nic się nie stanie, jeśli dwie cytryny czy bakłażan poleżą w wózku obok innych produktów, w domu i tak je przecież dokładnie myjemy. Uważam na to na każdym kroku i także w piekarni czy sklepie mięsnym proszę o pakowanie pieczywa czy wędliny w papier, a nie foliowy woreczek.

EKOLOGICZNE KUPOWANIE WARZYW I OWOCÓW

To się niestety robi się wyższa szkoła jazdy, coraz częściej bowiem w dyskontach i hipermarketach można spotkać je w plastikowych tackach albo zafoliowane. Koszmar! Nie kupuję tego, pod żadnym pozorem, większość warzyw i owoców kupuję luzem – jeśli to niemożliwe w Biedronce czy Lidlu, idę do warzywniaka i kupuję na wagę: pieczarki, boczniaki, sałaty i natki – pietruszkę, kolendrę czy szczypior, bez tych koszmarnych folii czy plastikowych doniczek.

KUPOWANIE MIĘSA

Mięso kupujemy coraz rzadziej i rzadziej. Czasem nawet miewam ochotę na dobrą pieczeń czy kawałek smacznej szynki, ale nie wierzę już, że w dzisiejszych czasach, przy tej koszmarnej przemysłowej produkcji mięsa w fabrykach niemalże, można dostać coś znośnego. Bez hormonów, antybiotyków, pasz z GMO, zanieczyszczeń itd. Coraz więcej dochodzi mnie informacji o szkodliwości mięsa i zaletach diety wegańskiej (polecam dokument na Netflix “What the Health”), więc jego udział w naszej diecie cały czas się zmniejsza. Staram się coraz częściej gotować zdrowe, wysokobiałkowe posiłki wegetariańskie dla dzieci, żeby i one stopniowo odzwyczaiły się od kotletów i kanapek z wędliną. Szkodliwość mięsa dla zdrowia to jedno, drugi poważny problem to wyniszczający wpływ przemysłowej hodowli zwierząt na środowisko. Nie tylko zwierzęta zjadają gigantyczne ilości roślin, które mogłyby wyżywić głodujących ludzi, ale ich hodowla w dużym stopniu odpowiada za emisję gazów cieplarnianych, zanieczyszcza wodę i grunty.

Rozumiem, że nie każdy jest gotów zrezygnować z mięsa, taka dieta jest jednak głęboko zakorzeniona w naszej kuchni. Co można zrobić, żeby jeść zdrowsze mięso i mniej szkodzić środowisku? Idealnie – kupować je z małych hodowli, ekologiczne, z pewnego źródła, zaprzyjaźnionych gospodarstw itp. Wiem, że to trudne, ale z pewnością można postarać się przy okazji zakupów mięsa, które samo w sobie szkodzi środowisku, nie generować dodatkowo plastiku – po prostu nie kupować tego, które jest zapakowane w plastikową tackę. Czyli iść do mięsnego, zamiast do marketu. Najlepiej jednak – jeśli nie całkiem odstawiać – ograniczać spożycie mięsa, maksymalnie jak to możliwe i przestawiać się stopniowo na dania wegetariańskie.

WĘDLINY, SERY

Wędliny i sery już też kupujemy tylko na wagę, w mięsnym. Pokrojone w plasterki, pakowane są w papier, w domu przekładamy je do pojemnika i tak trzymamy w lodówce. Rezygnacja z pakowanych w plastikowe tacki serów czy wędlin jest stosunkowo prosta, idę o zakład, że każdy może w swojej miejscowości znaleźć taki sklep, w którym da się kupić te produkty na wagę, najpewniej jeszcze lepszej jakości niż te dyskontowe.

MUSY W SASZETKACH

Przyznaję bez bicia – sporo tych saszetek naprodukowaliśmy przez ostatnie lata, lubiłam te musy czy jogurty w wygodnej torebce z nakrętką, które można było brać na spacer czy do szkoły. Nie mam już w domu bezzębnych dzidziusiów, więc skończyłam z tym. Do śniadaniówki albo na wycieczkę zamiast tych musów bierzemy całe owoce, a rodzicom maluchów, którym ułatwia to bardzo życie, polecam wielorazowe saszetki do samodzielnego napełniania domowymi musami, jogurtami czy nawet kremową zupą.

SUCHE PRODUKTY

Czyli kasze, ryże, warzywa strączkowe, bakalie itp. Ciężko znaleźć alternatywę dla plastikowych torebek, w których są sprzedawane. Zwykle bowiem, jeśli nawet są w pudełku, to wewnątrz ryż czy kasza są w osobnych torebkach. Co można kupować zamiast takich opakowań?

  • produkty suche na wagę – w sklepach ze zdrową żywnością, na targach, w dobrze zaopatrzonych warzywniakach czy online
  • opakowania szklane – kupiłam ostatnio kasze w szklanych słoikach, z ładnymi etykietami, od tej pory będę je uzupełniać kupowanymi na wagę płatkami czy kaszami
  • duże opakowania tekstylne, czyli po prostu kilkukilogramowe worki jutowe z ryżem czy kaszą, można je znaleźć w internecie, a domu zawartość przesypywać do słojów

źródło

Tyle moich pomysłów i naszych rodzinnych praktyk, jeśli chodzi o codzienne zakupy. Jeśli dzięki temu zapragnęliście produkować mniej plastiku, znajdziecie kilkanaście produktów, które pozwalają na ograniczenie go w domu i poza nim:

  1. torba bawełniana – Ecco Verde
  2. torba na zakupy – Ikea
  3. butelka filtrująca – Dafi
  4. kompostowalne torebki na kanapki – If You Care
  5. wielorazowe słomki do picia – Ecostawz
  6. eko torba z juty – Allegro
  7. butelka filtrująca – Brita
  8. mus czyszczący w słoiku – Klareko
  9. drewniana szczotka do mycia naczyń – Redecker
  10. ekologiczny kubek wielokrotnego użytku – KeepCup
  11. migdały ekologiczne w słoiku – Ekogram
  12. dzbanek filtrujący – Aquafor
  13. eko torba na zakupy – Urban Nature Culture
  14. ekologiczny płyn do szyb – Klareko
  15. uzupełnienie płynu w szklanym słoiku – Klareko
  16. zestaw słomek bambusowych ze szczoteczką – bio mika
  17. bio kasza jaglana w słoiku – Ekogram
PLASTIKOWE OPAKOWANIA KOSMETYKÓW

O ile z zakupami spożywczymi poszło w miarę łatwo, to tu zaczynają się moje osobiste schody. Kosmetyki to moja słabość, więc zmiana nawyków będzie w tym przypadku najtrudniejsza. No bo co nam zostaje? Jedynie zamiana plastikowych butelek i tubek na szklane. Coraz więcej można dostać takich kosmetyków, ale nie ukrywajmy – wybór jest wciąż ograniczony, to będzie dla mnie nie lada wyzwanie, bo jestem gadżeciarą i jeśli kiedykolwiek kierowałam się przy zakupie opakowaniem, to jednak głównie jego urodą. Można na szczęście kupić już zarówno żele pod prysznic, jak i szampony w szkle, pasty do zębów w słoiczkach, mydła w płynie można też zamienić na te w kostce i przywrócić na umywalki stare, dobre mydelniczki. Dostępne są także szampony w kostkach, peelingi w szklanych słoikach, dezodoranty w papierowych opakowaniach i inne eko-rozwiązania higieniczne. Fajną opcją jest uzupełnianie opakowań płynami w sklepie, ale nie znam takich punktów więcej niż warszawski sklep Yope, w którym można się w ten sposób zaopatrywać w mydła.

EKO HIGIENA – PATYCZKI, PODPASKI, WACIKI

Ta kategoria to także plan na najbliższy czas. Przyglądam się różnym rozwiązaniom jak biodegradowalne podpaski, kubeczki menstruacyjne, szmatki do twarzy i tym podobne. Patyczków higienicznych z plastiku już na pewno więcej nie kupię, co do reszty – sonduję, czytam, przeglądam. Chciałabym ograniczyć także śmieci łazienkowe, ale przyznaję – tu jeszcze nie doszłam, oprócz postanowienia zużycia wreszcie mydeł w kostce, których mam pół szuflady, niewiele zmieniłam. Od dawna już część kosmetyków miewam w szkłach, ale nie był to jakiś świadomy wybór. Będę starała się zwracać na to większą uwagę, tymczasem zobaczcie, co udało mi się wynaleźć z takich przyjaznych środowisku rozwiązań kosmetyczno – higienicznych:

  1. kubeczek menstruacyjny – OrganiCup
  2. mydło w kostce – Herbs&Hydro
  3. olej jojoba do pielęgnacji twarzy i ciała – Manufaktura Natura
  4. masło do ciała w szklanym słoiku – Iossi
  5. hydrolat do twarzy – Mokosh
  6. pasty do zębów w słoiczkach georganics – węglowa (wybielająca), mandarynkowa
  7. krem pod oczy – Mokosh
  8. wkładki higieniczne – Ginger Organic
  9. szampon w kostce wanilia i kokos – Lamazuna
  10. wielorazowe płatki kosmetyczne – Soft Moon
  11. błyszczyk do ust – Couleur Caramel
  12. kosmetyki w szklanych butelkach (i uzupełnienia) – Only Bio
  13. naturalny dezodorant w papierowym opakowaniu – Ben&Anna
  14. róż do policzków – Couleur Caramel
  15. szczoteczka do zębów z biodegradowalnego bambusa – Hydrophil
  16. kubeczek menstruacyjny – Selenacup
  17. wkład do bronzera – puroBIO cosmetics
  18. puder myjący do twarzy – Make Me Bio
  19. biodegradowalne patyczki higieniczne – Hydrophil

To tyle w temacie praktycznych rozwiązań. No może jeszcze jedna taka ogólna refleksja, którą biorę także sobie do serca – że chyba po prostu najlepszym rozwiązaniem jest kupować i konsumować mniej. Jeść trzeba, myć się również, ale ile jest niepotrzebnych rzeczy, które gromadzimy pod wpływem jakiegoś impulsu w sklepie? Za dużo. Ja mało wyrzucam, bo niepotrzebne rzeczy oddaję lub sprzedaję, ale wciąż za dużo kupuję i za dużo mam. Kiedyś przecież przestanę ich potrzebować, ostatecznie wreszcie – zostawię po sobie masę śmieci. Będę starała się o tym pamiętać, Wy też puszczajcie niepotrzebne przedmioty w obieg, zamiast wystawiać je śmietnik. Nie tylko można w ten sposób komuś pomóc, ale też sprawić, że ten obdarowany albo ten, kto odkupi od Was ciuchy czy meble – nie kupi nowych w sklepie, co wydłuży to życie przedmiotów. W makroskali takie zachowania mogą przecież zmniejszyć popyt, a w konsekwencji – ograniczyć produkcję, skalę zanieczyszczeń i liczbę śmieci.

Pamiętajmy o tym, proszę Was, inaczej na naszych oczach zginie wszystko, co najpiękniejsze, a świat, który zostawimy swoim dzieciom i wnukom, będzie bardzo smutnym miejscem.


źródło

Źródła:

http://krytykapolityczna.pl/felietony/jas-kapela/nie-uzywajcie-plastikowych-slomek/

https://www.ekologia.pl/srodowisko/zrodla-energii/plastikowe-smieci-tony-smieci-zalegaja-w-oceanach,16277.html

https://www.nationalgeographic.com/environment/plasticpledge/

https://turystyka.wp.pl/wyspa-smieci-na-pacyfiku-5-razy-wieksza-od-polski-niedlugo-w-oceanach-bedzie-plywac-wiecej-plastiku-niz-ryb-6241784715253377a

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/toniemy-w-oceanie-plastiku-wielka-pacyficzna-plama-smieci-piec-razy-wieksza-od-polski,255867,1,0.html