otwarte drzwi

Neonowy napis na ścianie

Poczułam, że chcę już przerwać tę ciszę, która tu zapanowała. Bo przestała dawać mi przestrzeń i wytchnienie, zaczęła dźwięczeć męcząco w uszach, świdrować mózg. To już nie była ta cisza, która pozwala odpocząć, tylko taka, w której człowiek się zastanawia, czy wciąż umie mówić. Nie ta, z której byłam dumna. Stała się tą, która osłabia.

Bo trzeba Wam wiedzieć, że można dojść do miejsca, w którym jest się dumnym z tego właśnie, że się umie w ciszę. Że potrafi się wciskać pauzę życiu, ograniczyć ilość bodźców, dźwięków, spraw oraz ludzi. Nie słyszeć jak wołają, że coś chcą od Ciebie, nie biec im – jak dawniej – naprzeciw, by spełnić ich oczekiwania. Żeby się wciąż uśmiechali i mówili o Tobie dobrze. Ba! – można nawet przestać słyszeć ten głos wewnętrzny, który wciąż każe coś robić. Głównie to rzeczy, za które jest się chwalonym, głaskanym po głowie, za które można poczuć się potrzebnym i adekwatnym. Przestać czuć przymus ciągłego wytwarzania, bycia w siedmiu miejscach na raz, w każdym na 100%. Jeśli się bardzo postarać, można nawet zrozumieć, czemu się tę ciszę zagłuszało, i czemu człowiek wciąż tyle trajkotał, tak wiele generował dźwięków i gestów. Co mu dawało to bycie wciąż zabieganym, ciągle zajętym, wiecznie w niedoczasie.

Trzeba Wam wiedzieć, że czasem udaje się usłyszeć ten drugi głos, pochodzący z głębi, zwykle brzmiący znacznie ciszej. Ten, którego często nie chcemy słyszeć, a który szepcze: „nie mam już siły”. Już dłużej nie mogę tak skakać i biegać, rozdwajać się i roztrajać, starać się wszystkim dogodzić, każdego uszczęśliwić. Nie dam rady być dłużej prymusem, walczyć o piątki z macierzyństwa, kariery, macierzyństwa, o czerwone paski z kobiecości, o wyróżnienia z życia. Mój głos mówił: nie mam już siły wciąż wymyślać i kreować, wciąż tworzyć i produkować, nie mogę dłużej robić rzeczy dużych, jednocześnie ogarniając te tysiące drobiazgów, z których składa się codzienność, dom i praca. O wszystkim pamiętać, wszystkiego dostarczać, organizować, przewidywać, o wszystkich dbać, każdym się opiekować. Tryskać energią, sypać pomysłami, utrzymywać tej hiperaktywności z uśmiechem i w pełnym makijażu. W ubiegłym roku wyjątkowo dosadnie czułam, jak pamięć operacyjna kończyła się, czerwona lampka migała, sygnał alarmowy brzmiał coraz głośniej, aż wreszcie – zwarcie. System shutdown.

Bo jak się tak miota – i nie że miesiąc czy rok – ale całą dekadę, w wiecznym rozkroku, na pełnych obrotach, bez kompromisów, na 100% mocy, próbując być wszystkim i robić wszystko, to może się to paradoksalnie skończyć tak, że człowiek ostatecznie czuje się nikim. I nie może nic zrobić. Kiedy dochodzi się do maksimum swoich mocy przerobowych, gdy po prostu więcej nie mieści się – w głowie, w kalendarzu, kiedy prowadzi się wobec własnych zasobów gospodarkę wręcz rabunkową, zostaje się pustym.

I u mnie taka pustka nastała kilka miesięcy temu. Ogromna niemoc, potworne zmęczenie i totalny brak pomysłu, jak lepiej żyć. Co zmienić, kiedy wszystkie próby łapania równowagi zawiodły. Poczucie, że nie da się pogodzić niepogadzalnego. Moment przytłoczenia serią katastrof, wynikających z tego, że nie da się być jednocześnie wszędzie, panować nad wszystkim, kontrolować całego życia. Gigantyczny kryzys macierzyństwa w obliczu trudności wychowawczych, które pojawiły się właśnie wtedy, kiedy przestawałam panować nad swoim życiem. Jak się nietrudno domyślić – właśnie dlatego, że przestałam panować nad własnym życiem.

I tak, przyznaję, na nic zdały się moje plany i postanowienia. Nie pomogły medytacje, olejki CBD, zmiany nawyków, obietnice zwolnienia, składane samej sobie po poprzednim wypaleniu. One na nic się zdają, jeśli wciąż jest się uzależnionym od sukcesów, bo wtedy po każdym zwolnieniu wraca się do dawnych schematów. Na nic dobre chęci, jeśli cały czas trzeba udowadniać sobie i światu swoją wartość przez działanie. Ciągłe działanie, które w pewnym momencie zaczyna przypominać bieg chomika w kołowrotku. Mój wewnętrzny chomik się wypierdolił, wypadł ze swojego kółeczka i leżał nieprzytomny na trocinach, leżał tak przez dobrą chwilę, zanim miał siłę się podnieść.

Zaczął ostrożnie, powoli, dzień po dniu, zadanie po zadaniu. Bez większego entuzjazmu, bez fajerwerków, powoli. Z coraz lepszym wyczuciem własnych granic i możliwości, zatem – wolniej niż wcześniej. Pomny swojego wypadku, unikał biegania, robił w tej swojej klatce tyle, na ile miał siły. Miał więcej czasu, częściej rozglądał się dookoła, zaczynał dostrzegać coraz więcej za kratkami – coraz więcej szczegółów, coraz więcej pokus, coraz więcej możliwości. Któregoś dnia z ciekawości nacisnął drzwiczki, a te – ku jego zdziwieniu – były otwarte.

One cały czas były otwarte, a ten świat za drzwiami klatki czekał. Ale kiedy jest się chomikiem w kołowrotku, to się tego nie wie. Nie dostrzega się w pędzie nic ponad własne stopy, drobiące w miejscu, mimo że przecież wciąż w ruchu. Życie toczy się od kraty do kraty, a wypełnia je tylko to nerwowe drobienie.

I ja dziś przerywam tę ciszę, pragnąc przyznać się, że ostatnich kilka lat spędziłam w kołowrotku. I nie, że zupełnie bezrefleksyjnie, jednak mimo rosnącej świadomości własnego położenia w wyłożonej miękkimi trocinami klatce, nie umiałam się z niej wydostać. Bardzo chciałam dla siebie różnych rzeczy zza drutów, ale przecież nie wiedziałam, że drzwi są otwarte. Zafiksowałam się na obowiązkach, powinnościach, osiągnięciach, wyzwaniach, kolejnych projektach. O wielu rzeczach myślałam – nie mogę, nie mam czasu, i kręciłam te swoje kółeczka. Bo przecież blog, Instagram, kolejne ebooki, książki, produkty, bo zasięgi, maile, faktury. Bo dzieci, bo dom, a w nim drugi etat, by wszystko było pod kontrolą, odrobione lekcje, kombinezony na zimę, torty urodzinowe ombre, kotleciki jaglane, wnętrza w stylu scandi boho, czyste łazienki, świeża pościel i książki na dobranoc. I jeszcze ciągłe próby robienia czegoś dla siebie, wyszarpywania czasu na ćwiczenia, spotkania, paznokcie, szeroko pojęte dbanie o siebie i rozwój osobisty, a potem wyrzuty, bo nigdy nie starczało czasu na systematyczność. Bardzo dużo tego było i ja naprawdę myślałam, że tak być musiało. Naprawdę sądziłam, że muszę cisnąć to wszystko i naparzać bez wytchnienia, post za postem, obiad za obiadem, żeby mnie kochano, lubiono i doceniano.

Nie jestem dziś wolna od tego schematu, nie zaczęłam nagle kochać samej siebie wyłącznie za to, że jestem. Nie uwolniłam się w pełni od wysokich standardów. Ale puszczam kontrolę, coraz mniej od siebie wymagam, coraz rzadziej się boję, coraz lepiej się czuję. W mojej klatce drzwi są otwarte, a ja czasem wychodzę na zewnątrz. Kołowrotka nie używałam już od jakiegoś czasu. Już potrafię przez ponad miesiąc nie pisać na blogu, rozumiejąc, że nie mogę być wszystkim i wszędzie. W dodatku w pełnym makijażu.

Co o tym myślisz? Zobacz komentarze lub dodaj własny komentarz

  • Reply anezaa 13 stycznia 2022 at 21:08

    Jak zawsze w samo sedno i niewiarygodne, że znowu we właściwym momencie…Dziękuję Agnieszko❤

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:41

      cieszę się ❤

      • Reply Śmietankowy dom 14 stycznia 2022 at 09:00

        Cześć Aga. Jak zwykle lecę na bloga jak tylko dasz znać że coś nowego. Piękny wpis i tak blisko mojemu sercu. Zresztą pisałam Ci już na ig kiedyś że frustrację macierzyńsko firmowe mamy podobne. Ja dziś odpuściłam odwołałam lekcje jazdy konnej na 9. O dziwo młoda mnie nie zabiła leży nadal w piżamie.

    • Reply Agnieszka 14 stycznia 2022 at 08:44

      Jak bardzo to znam…Przypłacilam to nerwicą lękową… Nie warto. Totalnie. Zdrówka, otwartych drzwi i głów nam wszystkim 💪😊😘

      • Reply Iza 14 stycznia 2022 at 10:14

        Coraz bardziej ludzka Agnieszka. Dzięki za taki wpis- może uratuje choć kilka babek od tego życiowego pędu. Może choć na moment da wytchnienie.

  • Reply Magda 13 stycznia 2022 at 21:10

    Rób w swoim tempie. Będę tu wracać nawet jak będziesz publikować raz na miesiąc.

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:41

      Dziękuję ❤

  • Reply Agata 13 stycznia 2022 at 21:10

    ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

    • Reply Urszula 15 stycznia 2022 at 18:33

      Pierwszy raz tu trafiłam i od razu na tekst dosłownie o mnie. Wręcz to samo powiedziałam ostatnio do męża, że czuję się jak chomik w kołowrotku i zasługuje na urlop…Dokładnie dekada mija kiedy zasuwam w mojej klatce i nie dam już rady i czuję że moje ciało krzyczy STOP.. naprawdę nie jest to łatwe tak wystopować.. wszyscy wokół nie rozumieją moich planów.. słyszę Ale jak to?! Będziesz się nudzić! Co ty będziesz robić?! Dodam że mam dwójkę małych dzieci i duży dom.. JA NAPRAWDĘ MAM CO ROBIC NAWET JAK NIE CHCE 😂

      • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:36

        Pamiętaj, że naprawdę otoczenie nie musi wszystkiego rozumieć. Łatwiej ze wsparciem, ale bez niego też warto zawalczyć o równowagę.

  • Reply Ula 13 stycznia 2022 at 21:23

    Chomiczku! Ściskam mocno, jesteś mądra, wspaniała i dzielna – może za bardzo? Napawaj się ciszą. Tyle mam do napisania, ale – po prostu ściskam.

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:42

      Dziękuję! ❤

  • Reply Anna 13 stycznia 2022 at 21:24

    Dziękuję za ten wpis. Mnie ostatni czas też mocno przeczołgał i zakwestionował wszystkie moje wybory. Stwierdziłam, że albo wpadnę w depresję, albo nareszcie zadbam o siebie. Po 20 latach uczę się być zdrową egoistką, stawiać siebie i swoje potrzeby czasami na pierwszym miejscu. Nareszcie! Odkrywam siebie na nowo i lubię siebie taką coraz bardziej. Trzymaj się Polko! Bo ja zamierzam 😉

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:42

      Jestem dokładnie na tej samej drodze 🙂

  • Reply Kamila 13 stycznia 2022 at 21:25

    Ufff. Czyli jesteśmy normalne siostro❤ nie można być wszędzie i zawsze na 100% bo dla nas zostaje zero.
    Też już to wiem, trzymaj się jak masz siłę a jak nie to się puść. Wolno nam.

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:43

      To prawda, trochę żałuję, że nikt nie powiedział mi tego wcześniej, ale lepiej późno niż wcale 😉

  • Reply Kasia 13 stycznia 2022 at 21:26

    Doskonały tekst..wyjątkowy bo prawdziwy bez lukru i posypki..ja będę pamìetąć,że drzwiczki są blisko i zawsze otwarte👍

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:45

      Taaak, pamiętaj i wychodź przez nie jak najczęściej!

  • Reply MagdaZ 13 stycznia 2022 at 21:28

    Lubię cię jeszcze bardziej za ten wpis. Za odwagę, za samoświadomości i szanucek do siebie i innych, za bycie autentyczna.

    • Reply Kasia 13 stycznia 2022 at 22:12

      O Pani! Pozamiatalas mnie dzisiaj. Nie znamy się osobiście, ale od kilku już dobrych lat jestem tu z Tobą i co jakiś czas dostaję dowód, że gramy do tej samej bramki. Swojej oczywiście. Dziękuję Ci za Twoje słowa. Bardzo Ci dziękuję. Bo dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam :* jesteś dobra, piękna i wystarczająca Kobieto, bo… JESTEŚ! :*

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:46

      Dziękuję ❤

  • Reply Ania 13 stycznia 2022 at 21:28

    Bardzo trafne porównanie do chomika, widzę analogię, daje do myślenia . Dziękuję że się tym podzieliłaś. Zatrzymałam się na chwilę żeby pomyśleć, przeanalizować moje „pułapki” . Mam nadzieję że z każdym dniem będziesz coraz bardziej czuła się „po swojemu”. Bardzo Ci tego życzę.

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:46

      Bardzo dziękuję, świadomość to pierwszy klucz do sukcesu 🙂

  • Reply Ona 13 stycznia 2022 at 21:29

    Świetny tekst! I akurat dzisiaj tak bardzo potrzebny – trafiłaś idealnie, dziękuję 🙂
    Ja też będę wracać, choćby pojawiał się jeden post na rok 🙂

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:46

      Wspaniale, dzięki 🙂

  • Reply Magda 13 stycznia 2022 at 21:30

    Hmmm…mam chyba podobnie i wydaje mi się, ze jesteśmy w podobnym wieku z dziećmi również w podobnym wieku. Niestety nadal nie wiem, gdzie jest złoty środek, ale wiem, ze kołowrotek szczęścia nie daje. Także są dni, gdzie wychodzę z klatki, ale niestety wciąż tez są te, gdzie kręcę tym kołowrotkiem. Jednak jest lepiej niż bylo kiedyś, widzę progres, wiec cieszę sie, że lata lecą, bo stajemy sie mądrzejsze życiowo 😉 Zmarszczki tez sa spoko 😉 pozdrawiam na spokojnie!!;)

  • Reply Dwinek 13 stycznia 2022 at 21:30

    Boszeee to takie prawdziwe co piszesz…chyba każda z nas matek pracujących na 100% w pewnym momencie dochodzi do wniosku że czas poluzować gumkę w gaciach … Zatrzymać się i zacząć dostrzegać te drobne piękne momenty bez spiny. Wszystkim nam tego życzę. Polko niech moc będzie z Tobą,a co tam… niech moc będzie z Nami wszystkimi Babeczki !

  • Reply Ewa 13 stycznia 2022 at 21:32

    Masz wsparcie wiernych czytelniczek😘 pisz ile zechcesz, jak często chcesz. Doceniam Twoją kreatywność i pracę jaką włożyłaś, żeby się znaleźć tu gdzie jesteś.

  • Reply Edit 13 stycznia 2022 at 21:35

    No dobra. Śledziłam z zazdrością, że jednak się da. I wnętrza boho i dzieci z ombre tortami i relacją taką bliską, i brwi zrobione i czas na randkę z mężem i obiady zdrowe i biznes rozkręcony. A jednak jest normalnie. Wiesz? To ulga!

  • Reply Marta 13 stycznia 2022 at 21:45

    Oj jak mi bliskie jest aktualnie to co piszesz. Zawsze jest, choć dziś jakoś wbiłas się doskonale w moje myśli. Dziękuję.

  • Reply Katarzyna Paulina 13 stycznia 2022 at 21:51

    Szczerze napisane, poraz kolejny pokazjuesz, ze tu jest prawda, a prawda zawsze sie obroni, nawet jesli bedzie to wpis raz w miesiacu. Twoj blog jest jednym z dwoch ktore regularnie czytam. Odpoczywaj bez wyrzutow sumienia. Pozdrawiam

  • Reply Magda 13 stycznia 2022 at 21:51

    Oj, jakie to moje, jakie namacalne. Przeżyłam podobny czas, podobne refleksje. Jestem dla siebie bardziej ludzka, daję sobie więcej luzu, bo chcę spokoju, chcę ciszy, chcę cieszyć się sobą…
    Wielki szacun, bo zwolnić nie każdy potrafi.

  • Reply O. 13 stycznia 2022 at 22:04

    ❤️ dziękuję… tak wiele z nas jest tymi chomiczkami.. a drzwiczki otwarte odkrywa wciąż za mało z nas.. brawa dla Ciebie!

  • Reply Joanna 13 stycznia 2022 at 22:09

    Jesteś wspaniała, wzruszyłam się bo to też tekst o mnie.

  • Reply Ann 13 stycznia 2022 at 22:33

    Jesteś mądrą babeczką i masz mądre czytelniczki….cudownie jest czytać Ciebie od kilku lat i zawsze, zawsze jakoś wpiszesz się w moje aktualne odczucia, nastroje, przemyślenia …. Mnie tez zatrzymało życie…. Wprawdzie poprzez chorobę, ale również zrozumiałam, ze nie można zawsze kręcić się w kółko …. Że czasami nie ma siły i ze to nie grzech położyć się…. Albo zniknąć na chwilę…. Ślę dobre myśli i wierzę, że jeszcze będzie pięknie…..

  • Reply Monika G. 13 stycznia 2022 at 22:38

    Wewnętrzny chomik się wypierdolił! Tylko Ty, Polko umiesz to ująć z takim wdziękiem. Cudna jesteś. I bardzo lubię Cię czytać.

  • Reply Basia 13 stycznia 2022 at 22:43

    Poprostu przytulam mocno ❤️❤️❤️

  • Reply Aga 13 stycznia 2022 at 22:47

    To trudny i cholernie nieprzyjemny moment, kiedy zderzamy się z realnością życia, własnymi ograniczeniami i byciem bezradnym. Rezygnacja z siebie na rzecz bycia kimś oczekiwanym przez nas samych, przez innych zawsze kończy się padnięciem na pysk bez siły. Prawdziwe słowa o prawdziwym życiu. W dzisiejszym świecie bardzo łatwo zjeść własny ogon. Trzymaj się Polko. Ściskam

  • Reply Beata 13 stycznia 2022 at 23:17

    Cudowny, szczery tekst Polko, dziękuje Ci Polko za niego, myśle ze wiele kobiet utożsamia się z nim w tym momencie, bo wcześniej czy później u każdej z nas ten chomik się wypierdoli, taka prawda. Musimy jednak wiedzieć ze mamy do tego prawo, mamy prawo do tego się przyznać i mamy prawo odpuścić. Ja się chyba nauczyłam odpuszczać, Tobie Polko i innym kobietom tego też życzę. Ściskam i zostawiam serduszko ❤️

  • Reply Alixs 14 stycznia 2022 at 05:11

    😍😍😍Piekielnie pięknie napisane. Sluchac ciszy – rarytas naszych czasów…

  • Reply Justyna 14 stycznia 2022 at 06:21

    Mój chomik to chyba nogę złamał a dalej w kołowrotku popierdziela… Przymus, potrzeba biegu za duża by zwolnić, choć potknięcia coraz częstsze… Może i mi kiedyś uda się wyrwać z klatki… Może to czas na pomoc fachowca… Dziękuję że otworzyłaś mi oczy 🙏🙏🙏💝

  • Reply Nat 14 stycznia 2022 at 06:47

    Zapominamy po prostu postawić siebie na pierwszym miejscu, pomyśleć o własnych potrzebach w pierwszej kolejności.

    Ja doszłam do momentu, w którym złożenie zdania to był ogromny wysiłek. Mózg nie ma siły wymyślać słów, język nie ma siły ich wypowiadać a to czego bym chciała było ciagle daleko ode mnie bo nie miałam siły po to sięgnąć. Nie da się tak żyć, to nie jest szczęście.

    Siły i szczęścia na własnych zasadach tego życzę sobie i innym 😉

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:51

      Znam to, ja też w ostatnim półroczu znacznie mniej pisałam, bo po prostu nie miałam zasobów w głowie, słowa nie składały mi się w zdania, nie umiałam wyrazić precyzyjnie myśli.

  • Reply ANNA 14 stycznia 2022 at 08:32

    Dziękuję za ten felieton

  • Reply Justyna 14 stycznia 2022 at 08:35

    Dzielna Kobieto, brawo i podziękowania! Jest tutaj nas wiele które utożsamiają się z tym co napisałaś, ale tylko Ty to potrafisz tak doskonale ująć. Twoje pióro to majstersztyk!
    Trzymam za Ciebie/siebie i wszystkie kobietki kciuki abyśmy potrafiły zwolnić i zaopiekować się Sobą.
    Tymczasem pozdrawiam serdecznie
    Justyna

    • Reply Polka 14 stycznia 2022 at 08:50

      Tak czułam, że to może być szersze zjawisko, a jednak rozmiar odzewu mnie zaskoczył. Dzięki ❤

      • Reply Czytelniczka 16 stycznia 2022 at 23:20

        Mi pomaga joga, spacery.
        Polecam Tez ksiazke Natalii De Barbaro ” Czula przewodniczka”

        • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:33

          Mi też to pomaga 🙂 A „Czuła przewodniczka” wspaniała!

  • Reply Agnieszka 14 stycznia 2022 at 16:47

    Nawet będąc już świadomą konieczności zwolnienia trudno to wykonać, ale próbować trzeba, codziennie, konsekwentnie… Mnie ostatnio dobrze zrobił audiobook czytany przez Maję Ostaszewską głosem Beatki z Przepisu na życie „Czuła przewodniczka” Natalii de Barbaro -historia (histeria) o każdej z nas.

  • Reply Kasia 14 stycznia 2022 at 21:37

    Jakbym czytała o sobie. Mój chomik padł i leży drugi rok, z depresją i nerwicą. Wsaje i znów pada.

    • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:43

      Życzę Ci, żeby padał jak najrzadziej. ♥ Dbaj o siebie!

  • Reply Edi 14 stycznia 2022 at 22:42

    U mnie to samo… Wyobraź sobie, że rok temu u mojego jedynego dziecka wykryto nowotwór. A ja, jak chomik, zamiast rzucić w cholerę korpo, to całe pier…lenie o niczym na porannych catch upach, napędzanko do jeszcze cięższej pracy na chwałę spółki matki i reszty ciągnącej z niej cyca, LEANowe sposoby na rozwiązywanie problemów (mojemu problemowi LEAN raczej nie podoła…), zamiast odpuścić, udowadniałam światu, że dam radę! Operacja neurochirurgiczna, decyzja o chemii, wyprowadzka z Gdańska do Wawy, rozpoczęcie chemii – nieważne, najważniejsze, żebym miała pracę! Zapomniałam, że przede wszystkim muszę przytulić mojego syna i siebie. Ugotować mu trzeci obiad, bo dwa poprzednie nie weszły po chemii… Aż w końcu we wrześniu pękłam, rozsypałam się, a właściwie przyznałam w końcu, że jestem rozsypana na milion kawałków od dnia diagnozy. Zajechałam się. Teraz próbuję poukładać się na nowo, chcę być przede wszystkim mamą i sobą. Bo nie wiem, ile jeszcze tego bycia nam zostało… Tyle ode mnie.

    • Reply Monika 15 stycznia 2022 at 10:20

      Edi… przytulam i trzymam mocno za Was kciuki! ❤️❤️❤️

    • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:42

      Ciężko mi wymyślić, co mądrego mogłabym odpowiedzieć. Przytulam wirtualnie i życzę Ci dużo dobrych chwil w tym postanowieniu ♥

  • Reply Kaha 14 stycznia 2022 at 22:49

    „Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę, gubiąc wątek i dni…” … oj ile razy tak czułam. To takie smutne, że szczególnie my kobiety wpadamy w ten kołowrotek i żyjemy pod presją perfekcjonizmu w każdej dziedzinie. Nie umiemy sobie odpuszczać, bo wydaje nam się, że nas źle ocenią albo mamy wyrzuty sumienia. Trudno się z tego wyzwolić. Ja się ciagle uczę, ciagle powtarzam „niech ktoś zatrzyma wreszcie świat ja wysiadam”. Twoje słowa dodały otuchy, że tak można, a nawet trzeba.

  • Reply Babka z it 15 stycznia 2022 at 07:52

    Polko! Tekst bardzo prawdziwy… Ja doszłam do punktu krytycznego w grudniu.za dużo korpo, IT, dzieci i ich szkoły i przedszkola gdzie co rusz trzeba było coś organizować dzieciom, a to strój wróżki to strój warzywa a to strój spierwoman a to klej vicol na plastykę
    … I do tego non stop scrollowanie wiadomości i bombardowanie info o wirusie. Zrobiłam wewnetrzny shut down. Naprawdę. Choroba mnie rozlozyla na tyle że na święta wylądowałam w łóżku miałam ,,bezglos” bo aż taka chrypka. Okazało się że muszę nauczyć się odpuszczać, centralnie ignorować problemy, nie odzywać się ,,dosłownie”. Na nowo przedefiniowalam czas wolny, co robię w swoim czasie wolnym- I nie , juz nie ogarniam domu, nie czytam wiadomości gdzie banda pajaców zajmuje nasza uwage i głowę, kupiłam kilka książek… w końcu dla siebie… To dopiero początek 🙂 zrozumiałam że czas dla siebie pozwala mi pozniej na lepsze funkcjonowanie z najblizszymi

    • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:39

      Brawo! Trzeba słuchać ciała i intuicji, często ignorujemy je latami, ale lepiej późno niż wcale.

  • Reply Omatkoidwiecorki 15 stycznia 2022 at 09:04

    Ja właśnie dlatego przestałam prowadzić bloga mimo jakiś tam osiągniętych małych sukcesów i jasnego sygnału na możliwy rozwój- przeraziła mnie presją i tempo. Stwierdziłam że i tak i tak robię duzo pod presją, nie muszę sobie dorzucać więcej. Uwielbiam cie czytać,doceniam twoja pracę,ale zdrowie psychiczne najważniejsze. Trzymaj się. Wierna czytelniczka

  • Reply Monika 15 stycznia 2022 at 10:18

    Same sobie to robimy, nie? Naoglądamy się kont na Ig pełnych pięknych zadbanych kobiet, mega biznesów, dzieci kreatywnie bawiących się, kobiet mających czas. Na sport piękne ciała i tak gonimy jak głupie… ja w zeszłym roku postanowiłam trochę posprzątać, zaczęłam od przeglądu Ig, wywaliłam wszystkie konta które mnie frustrują, na które tracę czas a one nic nie wnoszą poza dziwna zazdrością. Usunęłam wszystkie swoje posty – nie chce oceniać siebie ilością lajkow, usunęłam tych którzy mnie obserwują a wcale się nie znamy. Odkąd rozkrecilam firmę odpuszczam z gotowaniem, mam w domu Panią do sprzątania, nie da się wszędzie być NAJ. Unikajmy tych kołowrotków i żyjmy więcej offline, więcej dla siebie. Rozglądajmy się, za chwile wiosna – serio za chwile i będzie pięknie pomimo syfu który nas otacza z zewnątrz… dobroci Aguś! 😘

    • Reply AGA K. 27 stycznia 2022 at 23:03

      Świetny tekst! Muszę pójść w Twoje ślady. Dziękuję za inspirację!

  • Reply Joanna 15 stycznia 2022 at 15:57

    Mam tak samo…Nawet napisałam o tym piosenkę: https://youtu.be/DYKF8vm3VOk
    Dzięki za ten tekst 💚

  • Reply aśka 15 stycznia 2022 at 20:28

    Dziękuję

  • Reply Anita 16 stycznia 2022 at 00:14

    Kochana Polko!
    Dziękuję Ci za wpis. Przypomniało mi się jak wyglądało moje dzieciństwo, moja mama zabiegana, wiecznie w rozkroku między praca, dojazdami, sprzątaniem domu i gotowaniem dla nas zupy na kolejny dzień żeby dzieci (trojka) miały co zjeść po szkole. Ostatkiem sil znajdywała czas żeby nam poczytać, spytać co u nas, odrobić z najmłodszymi lekcje. Okupiła to nerwica, która rzuciła się potem na serce. Wiele afer z tatą było, stres, kłótnie.. burzliwe czasy… nie warto. Jeśli jest opcja żeby sobie trochę odpuścić z pracą bo jest co do gara włożyć to warto odpuścić. Dzieci też nie będą cierpieć bo dostaną czasem ryż i warzywa z mrożonki lub kupne pierogi, można też zrobić gar zupy na 2-3 dni. A Ty wyjdziesz sobie z psem na spacer, poczytasz i naładujesz baterie. I tak jest jeszcze w ch** innej roboty w domu. Chwała ze masz wsparcie w mężu. I córy już bardziej zaradne.
    Ja pewne rzeczy ogarniam na skróty, żeby nie wyładowywać potem się na mężu czy dziecku ze zmęczenia i frustracji- jak kiedyś moja matka. Ale nie powiem że nie czułam ukłucia zazdrości ( a może żalu?) jak widzialam te Twoje pyszności na stole, Twoje wymuskane wszystko. Jak widać nie tylko sobie podnosisz cały czas poprzeczkę ale też nam 😉
    Życzę spokoju wewnętrznego w nowym roku. I zdrowia! Reszta się jakoś ogarnie;)

  • Reply Aanuulka 16 stycznia 2022 at 09:30

    Dziękuję Ci za ten wpis. Za odwagę, że jako jedna z nielicznychw SM pokazujesz, że nie wszystko jest takie cudowne, że macierzyństwo potrafi dać w kość, że zatracamy się w tym ciągłym zapierdzielaniu w tym cholernym kołowrotku. I już sama nie wiem czy to my same, czy otoczenie od nas, kobiet, wymaga zebyśmy były zawsze piękne, wypoczęte, robiące kariere i miały w domu porządek niczym z katalogów i zawsze z uśmiechem na twarzy w pięknym fatuszku w szpilkach na 10cm witały domowników. Ale ile można się uśmiechać, zaciskać zęby? Aż dostaniemy szczękościsku? Ja też, tak jak Ty i wiekszość kobiet, co jakiś czas robie sobie mocne postanowienie poprawy. O nieee od dzisiaj koniec, koniec z zadowalaniem wszystkim bo sama czuję, że zniam, że mnie jako osoby już nie ma. Niestety to postanowienie to u mnie chwilowy okres i wracam do tego cholernego kołowrotka. Dzisiaj, po Twoim wpisie, czuję się silniejsza i z pewnością, w słabszych chwilach zwątpienia, bede na pewno do Twojego felietonu wracać ♥️ siły i wtrwania nam wszystkim Kobiety ♥️

    • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:34

      Cieszę się bardzo, musimy o tym pamiętać, żeby to dbanie o siebie i swoje granice nie było tylko zrywem dwa razy do roku.

  • Reply ZoeMoon 16 stycznia 2022 at 14:22

    Poruszona do głębi szczerością tekstu… sklonil do refleksji i otwarł trochę oczy … dziękuję.
    Wracac będę na bloga niezależnie od częstotliwości wpisów.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Reply Polka 18 stycznia 2022 at 09:33

      Dziękuję 🙂

  • Reply Iza Błażowska - FB Spełniona w pracy 16 stycznia 2022 at 18:16

    Dzięki za szczery wpis. Życzę Ci spokoju i równowagi. Sama byłam w podobnym miejscu. Teraz już umiem wyluzować (albo w porę się przystopować).
    A na co dzień pomagam kobietom takim jak my znaleźć pracę w zgodzie ze sobą.
    I widzę, jak wiele z nich jest w podobnej sytuacji (z której na szczęście jest wyjście), jak wiele ciągnie, mimo że już nie może.
    Dbajmy o siebie i nie bójmy się sięgać po pomoc i odpuszczać to, co nam nie służy.

  • Reply Koleżanka 19 stycznia 2022 at 16:32

    Wiem, że to banalne, ale w życiu na wszystko jest czas, a każdy wiek ma swoje prawa. I nic dziwnego, że takie przewartościowania przychodzą do Ciebie akurat teraz 😉 Obserwuję od dawna, jak mierzysz się z codziennością. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz, że jeszcze wyjdzie słońce.

  • Reply Magdalena 25 stycznia 2022 at 20:50

    Po kilkunastu latach wyprowadziłam się ze stolicy i z końcem listopada zrezygnowałam z pracy zawodowej. W marcu rozpoczynamy budowę domu. Nie narzekam na nudę, uczę się pływać, chodzę z najstarszą córką do pracowni ceramiki i zbieram siły na pracę zawodową (taką, która będzie mnie satysfakcjonowac pod względem wyzwań i wynagrodzenia).

  • Reply AGA K. 27 stycznia 2022 at 23:09

    Świetny, szczery tekst! Jak zwykle zresztą. Od jakiegoś roku myślałam, że to musi kiedyś pierdyknąć. Dobrze, że sama do tego doszłaś. Powodzenia!!!

  • Reply Ewa 2 lutego 2022 at 11:32

    I wyobraz sobie, ze tak maja miliony Polek. I to jeszcze zapieprzaja przy kasie, wypakowywaniu towaru, na tasmach produkcyjnych, w corpo do 20, a potem drugi etat w domu. Tak mamy. Ogarnac trzeba, najlepiej kazdy po swojemy, zlotej recepty nie ma. Powodzenia w szukaniu wlasnej.

  • Reply drzwi harmonijkowe 9 marca 2022 at 13:08

    Temat otwartych drzwi aktualny bardziej niż kiedykolwiek. Wiele osób w tym czasie decyduje się na zweryfikowanie swoich wartości. Pozdrawiam i życzę dużo wewnętrznego spokoju.

  • Leave a Reply

    Serwus!

    Mrs Polka Dot

    JESTEM AGNIESZKA

    Jestem niepoprawną estetką ze słabością do pięknych przedmiotów i niestrudzoną kuchenną eksperymentatorką. Celebruję codzienność, cieszę się z małych rzeczy, dużo gadam, często się wzruszam. Uwielbiam fotografować, pisać i wymądrzać się, od ośmiu lat zajmuję się tym zawodowo.

    mój sklep

    Najnowsze posty

    przepisy