uroda

okres burzy i naporu – jak wspierać nastolatki w samoakceptacji i dbaniu o skórę?

“Sturm und Drang Periode” – ogromnie lubię to określenie literatury niemieckiej okresu romantyzmu odnosić do nastolatków i czasu dojrzewania. Bo przecież, kiedy ma się kilkanaście lat, to przeżywa się dokładnie to – okres burzy i naporu! Bunt, krytycyzm, dramaturgia – w ogromnych porcjach, każdego dnia. A do tego niepewność, zdziwienie, kompleksy i wszystkie te odczucia w stosunku do zmieniającego się ciała, które, choć dobrze znane, jawi się jako obce, dziwaczne, chwilami wręcz nieprzewidywalne. To uczenie się siebie na nowo, kształtowanie swojej tożsamości, w dużym stopniu w oparciu o wygląd. Znam temat – towarzyszę mojej córce w tej podróży już od jakiegoś czasu. I choć jej buntownicza osobowość i potrzeba niezależności wielokrotnie przyczyniały się do odrzucania moich rad w temacie eksperymentów stylistyczno-fryzjerskich, to jednak udaje mi się uczestniczyć w jej stawaniu się kobietą.

A to nie tylko pożyczanie prostownicy do włosów, kupowanie staników, zalotek i błyszczyków do ust. To coś więcej niż dobór dezodorantu i zezwolenie na noszenie moich swetrów, choć są dwa rozmiary za duże. Towarzyszenie dziecku w podróży zwanej dojrzewaniem to bodaj najtrudniejsze zadanie wychowawcze, z jakim się dotychczas mierzyłam. To ciągłe trzymanie ręki na pulsie, obserwacje, rozmowy, bycie obok. To branie na klatę wszystkich nieszczęść i wybuchów, wspieranie w emocjach tak ciężkich, że czasem chciałoby się uciekać, a przecież trzeba zostać. Bo kto, jak nie my, pomoże w tych smutkach i bolączkach, łzach rozpaczy i bezsilności, kto przytuli po pale z chemii, kłótni z koleżanką i poradzi, co stosować na pryszcze?

AKCEPTUJ I PIELĘGNUJ

W okresie dorastania dzieje się z ciałem wiele dziwnych rzeczy – zmieniają się kształty i proporcje, tu przybywa, tam ubywa, z nieopierzonych piskląt tworzą się łabędzie, po drodze czasem przypominając brzydkie kaczątka. Pojawienie się pierwszych zmian skórnych – zaskórników i krost, oraz towarzyszące dojrzewaniu błyszczenie cery, to dla nastolatków duży problem. Pryszcze i świecąca buzia, które zaczynają się właśnie wtedy, kiedy wygląd staje się dla nich tak ważny, krępują, zawstydzają, obniżają samoocenę. To z jednej strony zrozumiałe, a z drugiej zaskakujące – przecież kłopoty z cerą to nieodłączna część dojrzewania, tak było, jest i będzie. Wydaje się zatem, że należałoby to zjawisko normalizować, by łatwiej było je zaakceptować. Nastolatki wychowane w czasach filtrów, photoshopa i ultrakryjących makijaży mają szczególnie ciężkie życie ze swoimi krostami. Zewsząd otaczają je idealne twarze z okładek i wygładzone buzie z Tik Toka, a przecież wszyscy wiemy, że nie tak wygląda ludzka skóra, zwłaszcza w okresie dojrzewania. Jak zatem pomagać naszym dzieciom w tym świecie czuć się dobrze w swoich ciałach? Przede wszystkim rozmawiać i dawać przykład.

Dla mnie to głównie pokazywanie Zosi, że mimo dalekiej od ideału sylwetki, rozbieram się na plaży, korzystam z wakacji, nie przejmując się wyglądem, bo ciała są różne – mniejsze i większe, gładsze i pomarszczone. Noszę spódnicę mimo pajączków na łydkach i chodzę często bez makijażu, choć przecież mam cienie pod oczami i przebarwienia. Wykorzystuję każdą okazję, by pokazywać jej różnorodność typów urody i sylwetek oraz rozmawiać o tym, jak wyglądają prawdziwi ludzie, że mają blizny, krostki, plamki i włosy na ciele. Że nikt z nas nie jest wyblurowaną pięknością bez skazy, że to nierealistyczne obrazki, którym nie możemy pozwolić wpływać na nasze życie i zachowanie.

To nie jest proces łatwy w dzisiejszych czasach, nie trafia też na podatny grunt, bo dorastanie to czas, kiedy dzieciaki są ogromnie krytyczne, mają kruchą samoocenę i popadają w skrajne nastroje. Jednak nie poddaję się – jednocześnie uświadamiam i pomagam w pielęgnacji, by Zosina skóra była zdrowa. Kiedy jej cera zaczęła się zmieniać, nauczyłam ją codziennego dbania o porządne oczyszczanie i nawilżanie, zaczęłam szukać dla niej odpowiednich kosmetyków, które pomogą zapobiegać wypryskom i błyszczeniu oraz zmniejszą zaskórniki. Tak trafiłyśmy na świetną linię Cleanance marki Avène, która wspiera nastolatki w akceptacji swojej skóry hasłem “akceptuj i pielęgnuj”.

PIELĘGNACJA MŁODEJ CERY – DERMOKOSMETYKI AVÈNE CLEANANCE

Od kilku tygodni Zosia stosuje kompletną, trzyetapową pielęgnację serią dedykowaną cerze z niedoskonałościami – dermokosmetykami Avène Cleanance. Spokojnie – te trzy kroki to nic skomplikowanego, są bardzo krótkie i z łatwością wchodzą w nawyk. Bardzo szybko stają się częścią porannej i wieczornej rutyny, a piękniejąca buzia motywuje, by przy niej pozostać. Dermokosmetyki z gamy Cleanance marki Eau Thermale Avène służą do oczyszczania i pielęgnacji skóry tłustej i skłonnej do trądziku. Zawierają składniki aktywne opracowane tak, aby zapewnić skórze specjalistyczną opiekę. Cleanance Żel oczyszczający, Woda termalna Avène oraz Cleanance Comedomed to świetne trio do pielęgnacji skóry wrażliwej, tłustej, ze skłonnością do trądziku już od dwunastego roku życia.

ETAP 1 – Cleanance Żel oczyszczający

Mycie buzi to podstawa i pierwszy etap każdej pielęgnacji, żel oczyszczający Avène Cleanance delikatnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, które zatykają pory, przy okazji – dzięki łagodnym dla skóry składnikom – redukując nadmiar sebum. Jest przeznaczony typowo do cery tłustej, ze skłonnością do trądziku, a przy tym jest łagodny, więc można go stosować nawet na wrażliwą skórę. Dzięki zawartości wody termalnej Avène, działa łagodząco i zmiękczająco, a błyszczenie się skóry jest znacznie zmniejszone.

KROK 2 – woda termalna Avène

Drugi etap pielęgnacji cery to zastosowanie wody termalnej Avène, która koi i łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie i przynosi skórze ulgę. Stosuje się ją po oczyszczeniu cery żelem i przed nałożeniem kremu, ponieważ zmiękcza skórę i poprawia wchłanialność kremu. Należy spryskać nią obficie całą twarz i pozostawić na skórze przez 2-3 minuty, a następnie delikatnie osuszyć skórę chusteczką lub ręcznikiem.

KROK 3 – Cleanance Comedomed koncentrat przeciw niedoskonałościom

Innowacyjny produkt nowej generacji, który skutecznie poprawia jakość skóry. Redukuje krosty, zaskórniki, pomaga ograniczyć pojawianie się nowych zmian trądzikowych. Cleanance Comedomed to koncentrat o szybkim działaniu i długotrwałej skuteczności, jest wskazany dla skóry ze skłonnością do trądziku z widocznymi zaskórnikami, dla dorosłych i młodzieży od dwunastego roku życia. Koncentrat ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, po nałożeniu pozostawia skórę odświeżoną i matową. Opakowanie jest bardzo praktyczne – butelka z pompką dozuje odpowiednią ilość produkty już po jednym naciśnięciu.

Przed nami jeszcze z pewnością kilka trudnych lat, bo czas “burzy i naporu” dopiero się zaczyna. Jest jeszcze wiele rzeczy, których chciałabym nauczyć moje córki, przed nami masa rozmów o dojrzewaniu, kobiecości, miłości, przyjaźni, ciele i wyglądzie. Z jednej strony – boję się wszystkich tych zagrożeń, z drugiej – czuję, że sama luzuję. Im bliżej czterdziestki, tym mniejszą presję mam, by wyglądać świetnie, zawsze i wszędzie. Coraz częściej chodzę bez makijażu, coraz rzadziej można mnie spotkać przed lustrem, coraz mniej przejmuję się sprawami, które kiedyś wydawały się priorytetowe, a dziś spadły gdzieś do trzeciej ligi życiowych problemów. To dla mnie jedna z dróg uczenia ich akceptacji swojego wyglądu – odpowiednie osadzenie go w hierarchii wartości i dawanie przykładu. Kolejna to pokazywanie prawdziwych ludzi, autentycznych ciał i normalnej skóry. Chciałabym, żeby moje córki czuły się piękne takie, jakie są, żeby ich ciała były dla nich źródłem radości, a wygląd – pewności siebie. Żeby lubiły bawić się ciuchami i fryzurami, ale nie fiksowały się przesadnie na drobiazgach. Będę powtarzać im do znudzenia – i to, że są piękne, i to, że nie muszą być idealne. Że są przede wszystkim ludźmi, a rozstępy, żyłki, pory i krosty – to wszystko są sprawy ludzkie. To będzie bardzo trudne w tych czasach nierealnych wymagań i wyretuszowanych zdjęć, ale będę się starać.

Wpis powstał we współpracy z marką Avène.