dzieciaki

nadgryzione pierniki i listy od Mikołaja, czyli oszustwa z miłości

Utrzymywanie tej fikcji staje się z roku na rok coraz trudniejsze i bardziej ryzykowne. To niebezpieczne balansowanie między chęcią pozostawienia dziecka w świecie wiary i magii, a poczuciem oszukiwania go. Ja boję się coraz bardziej. Boję się dnia, w którym Zosia się czegoś domyśli, kiedy ktoś “życzliwy” pozbawi ją złudzeń, przedstawi fakty i zostawi ją z poczuciem, że była wrabiana. Przez całe swoje życie, rok w rok. Przekonywana o istnieniu Mikołaja – kogoś, kto nie istnieje. Boję się, że zda sobie sprawę, że wszystkie dowody były fabrykowane, zdemaskuje nas i będzie mieć żal o podkładanie okruszków i robienie śladów z mąki, o zabieranie z parapetu i czytanie jej listów, o przebierańców i wszystkie te ściemy, które jej serwowaliśmy przez ostatnie lata. Wiem, że zanim zrozumie, ile było w tych oszustwach miłości, będzie musiała przerobić swoje rozżalenie, a nawet złość. Smuci mnie także to, że już niedługo pewnie przejdzie na drugą stronę. Przestać wierzyć to trochę jak zasilić szeregi Mugoli – tych, którzy nie uczestniczą w magii, wejść w świat prozaiczny i banalny, pozbawiony tajemnic, latających reniferów, czytających w myślach i przenikających ściany staruszków. To trochę jak kres dzieciństwa z jego cudowną naiwnością. Mam wrażenie, że życie dzieli się na dwa etapy – wiary w Mikołaja i ten po jej utracie. Pierwszy jest zdecydowanie fajniejszy, dlatego chciałabym, żeby trwał jak najdłużej.

Póki co siła wiary pozwala jej nie dostrzegać faktów. Nie zauważa znajomych opakowań, domowych tasiemek i prezentów, do których kilka dni wcześniej wzdychała, gdy byłyśmy razem w sklepie. Staram się, jak mogę, ale czasami łapię się na drobnych niedociągnięciach logistycznych i wtedy martwię się, że zostanę nakryta. Wykorzystuję wszelkie triki i narzędzia pomocne w podtrzymaniu tej wiary. W Mikołajki dbam o talerzyk z piernikami i mleko dla Świętego oraz o to, by zostały tylko okruchy i łyk na dnie szklanki. W Wigilię przebieram dziadka lub sąsiadów, dzwonię dzwonkiem na klatce, podczas gdy małe nosy są przylepione do szyby, otwieram okna i wmawiam dzieciom widok czerwonego płaszcza na ulicy, tuż za latarnią.

Dzieciaki im starsze, tym bardziej kumate i coraz trudniej podtrzymywać całą tę (jakże piękną przecież) fikcję. Dlatego w tym roku oprócz tradycyjnych okruszków i podbierania listu z parapetu korzystam też z nowoczesnej formy komunikacji z Mikołajem. Powiedziałam Zosi, że ma on swoją stronę internetową i że zgłosiłam je z Hanką do otrzymania wiadomości. Pojawił się oczywiście dreszczyk emocji, ponieważ utrzymywałam, że jest mnóstwo chętnych i nie wiadomo, czy to akurat nam się uda. Na szczęście w rzeczywistości każdy może dostać taki wyjątkowy list oraz – uwaga – personalizowany filmik prosto z Bieguna Północnego. Na stronie www.listymikolaja.pl każdy może przygotować dla swojego dziecka indywidualny list oraz film.  W miniony weekend my odpaliliśmy nasz, a tam w fotelu siedzi Mikołaj i zaczyna swoją wiadomość od słów “Zosiu, Haniu”…kurczę, to robi potężne wrażenie! Dziewczynom miny zrzedły, Zośka była totalnie przejęta i obejrzała film cztery razy z rzędu 😉 Wideo jest naprawdę profesjonalnie zrealizowane, zdjęcia bardzo klimatyczne – ośnieżona chatka, przytulny fotel przy kominku, elfy, fruwające listy i inne bajery, od których opadają małe szczęki. Dużo emocji wywołują pojawiające się zdjęcia dzieci, ich mieszkania, a nawet zabawki, o którą prosiły w liście (a które załadowuje się tworząc własne wideo). Mała rzecz, a pięknie tworzy atmosferę cudowności, wyczekiwania. No i rzecz jasna umacnia wiarę w Mikołaja jak żaden nadgryziony piernik 😉 Zresztą zobaczcie same:

4

3

5

9

1

7

12

13

14

15

16

Tu możecie podejrzeć kawałek naszego filmiku, całe przykładowe wideo na stronie Poczty Mikołaja Elfi (klik).

KONKURS

Z okazji Mikołajek mam w prezencie dla pięciu osób darmowe wideo od Mikołaja! Wystarczy napisać w komentarzu pod tym postem, komu chciałybyście sprezentować taką wiadomość i jaki jest aktualny stan wiary w Mikołaja u tego dziecka. 🙂

Konkurs potrwa do poniedziałku, 12-go grudnia do południa, wyniki ogłoszę w tym wpisie dzień później. Zwycięzcom przekażę kody uprawniające do darmowego stworzenia własnej wideowiadomości – będziecie mogli obejrzeć i pobrać ją już kilka minut po załadowaniu zdjęć i prostej personalizacji.

 A tak wygląda nasz list. Możecie personalizować całą treść – albo wykorzystać gotowe wzorce i tylko dodać imię lub nieco go zmodyfikować, albo napisać cały od nowa, po swojemu. Ja wykorzystałam fajne wstępy i zakończenia, ale stworzyłam dziewczynom po osobistym akapicie, tak, by poczuły, że to naprawdę dla nich, a Mikołaj zna ich prawdziwe marzenia i przewinienia 😉 Wkrótce po zamówieniu, w skrzynce na listy znalazłam piękną, czerwoną kopertę, a w niej kolorowy, świąteczny wydruk z podpisem i złotym stemplem. Własny list możecie stworzyć tutaj.

21

15403176_10157696979030018_1984826914_n

19

Tylko uważajcie, żeby nie podać swoich danych, tylko imię i nazwisko dzieci! No, chyba, że chcecie dostać taki ładny dyplom, jak ja 😉

15356800_10157697063725018_2106290286_n

Wpis powstał we współpracy z właścicielem serwisu www.listymikolaja.pl

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU

Kody na wideo od Mikołaja polecą dziś na skrzynki mailowe: Aleksandry, Karoliny, Agi, Zuzy i Ini.