felietony

winter is coming!

Kiedy zaczyna się listopad, robię się ciepła klucha. Mamuśka – kwoczka, strażniczka domowego ogniska. Nie, żebym poza tym czasem nie lubiła domowej przytulności, ale jak nadchodzi ziąb, wichry i mgły, dokładam drew do ognia i podsycam płomień. Przypominam o ciepłych kapciach po kąpieli, poprawiam szaliki, okrywam kołderkami, odkręcam kaloryfery, parzę herbaty. Dbam o suche nogi i noszenie podkoszulków, najchętniej naciągałabym na uszy czapki każdemu napotykanemu po drodze do szkoły dziecku. Rozwieszam w domu lampki, zapalam świece. Uzupełniam zapasy korzennych przypraw, serwuję gorące zupy i kakałka. Domowa przytulność to mój sposób na zimno i ciemnicę, roztaczanie kwoczkowatej troski – antidotum na listopadową deprechę. Wracają do domu ze szkoły i pracy, przekraczają próg i od tej pory ma być już tylko ciepło i błogo – obiad, herbata z miodem, czytanie książek pod kocykiem. Lubię myśleć, że stworzyłam dom, który jest jak ostoja, że jak się przebrnie przez deszcze i przymrozki, to będę w nim ja, pachnąca jedzeniem, przytulę i ogrzeję. To jakiś atawizm chyba – takie szykowanie schronienia na zimę, coś jak niedźwiedzia gawra. W ogóle włącza mi się jakiś taki tryb “na miśka”, robię się pluszowa, zamęczam domowników przytulasami i szykuję się na nadejście zimy lepiej niż sam Jon Snow. Naszymi czapkami, szalikami i kocami obdzieliłabym cały blok, nie straszna nam nawet wojna. Zapasy spożywcze takowoż – w środkowej szufladzie mamy tyle grochu, fasoli i soczewicy, że wykarmiłabym pułk wojska. Tylko niech nie przychodzą przypadkiem wieczorem, bo kiedy zaczyna się listopad, jak nadchodzi ziąb, wichry i mgły, kiedy już wszystkich wykarmię i ogrzeję, ja wieczory spędzam pod kocem, zażywając antidotum na deprechę numer dwa – dzisiaj akurat Tempranillo – Syrah, 2013. I ja z tego miejsca serdecznie Was wszystkie pozdrawiam.

P.S. Pamiętajcie o szalikach i czapeczkach, winter is coming!

3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19

o suche stopy Zosi dbają niesamowite, lekkie buty z pianki z neoprenową skarpetą – Native Ftizsimmons – Pan Pablo

(na instagramie trwa u nich właśnie konkurs, w którym można je wygrać)

kurtka – Zara (ubiegły sezon)

szal – Zara

czapka – Several Moments

bordowa sukienka – Zezuzulla

(mają teraz przeceny!)

Oprócz gorących napojów i korzennych aromatów, przychodzą mi ostatnio do głowy moje ukochane “comfort foods” – ulubione jesienne dania, takie, które znam z domu i które jak nic innego dają poczucie domowego bezpieczeństwa – gęsta, mocno czosnkowa grochówka z pajdą chleba, pikantna fasolka po bretońsku czy mięsne sosy z kaszą. Jest też taki smak, który przypomina mi się zazwyczaj właśnie jesienią i zimą – to kotlety ziemniaczane z sosem pieczarkowym lub resztkami pieczeni z poprzedniego dnia.

2 3 4 5

Kotlety ziemniaczane z sosem pieczarkowym

kotlety:

  • 0,5 kg ziemniaków
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki mąki
  • sól, pieprz
  • bułka tarta
  • olej do smażenia
  • (opcjonalnie) cebulka pokrojona i podsmażona na maśle

sos pieczarkowy:

  • 0,5 kg pieczarek
  • 1 cebula
  • sól, pieprz,
  • woda
  • 2 łyżeczki mąki

Przygotowanie:

  • ziemniaki ugotować, jeszcze ciepłe ugnieść lub przecisnąć przez praskę – w każdym razie zamienić na pure, ostudzić
  • jeśli chcesz dodać do kotletów podsmażoną cebulkę – teraz jest czas, żeby to zrobić
  • do ziemniaków dodać jajko, sól, pieprz (cebulę) i mąkę, zagnieść ciasto – miękkie, lecz nie klejące się do rąk
  • wysypać stolnicę czy blat obficie mąką i ukulać na niej walec
  • pokroić ciasto na ok. 2 cm plastry, obtaczać je w bułce tartej, nadając im jednocześnie ładny, okrągły kształt
  • rozgrzać mocno patelnię i smażyć na oleju z obu stron na złoty kolor

sos pieczarkowy:

  • cebulę obrać i posiekać drobno, pieczarki umyć i pokroić na cienkie plasterki
  • podsmażyć cebulę i pieczarki na odrobinie masła z oliwą (po łyżce), posolić, oprószyć pieprzem
  • kiedy pieczarki będą miękkie i ściemnieją – przełożyć je do rondla, patelnię zalać wodą (300-400ml), przepłukać i wlać tę wodę do rondla z pieczarkami
  • grzyby dusić w wodzie aż do zagotowania, zagęścić mąką rozrobioną w wodzie (można dodać też trochę śmietany)