dzieciaki

moje dziecko nie chce spać

Nie istnieją dzieci, które nie potrzebują drzemek, ani takie, które nie mogą pójść spać przed dwudziestą. Są tylko rodzice, którzy nie potrafią ich uśpić. Nie ma się co dziwić – układanie dzieci do snu nie jest łatwe. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma na to gotowej recepty, nie istnieje żaden uniwersalny sposób, nie przychodzą na świat gałgany z żadną instrukcją obsługi niestety. Zazwyczaj się tu nie wymądrzam na tematy pielęgnacyjno – praktyczne, ale są takie dwa zagadnienia, o które prosicie wciąż w komentarzach i wiadomościach – sen i dieta w pierwszym roku życia. No to pomyślałam, że się powymądrzam – takie “nie znam się, to się wypowiem” tu Wam zaproponuję przy poniedziałku. Chociaż może trochę się znam jednak, u nas o dwudziestej panuje już błoga cisza, a dziewczyny w krainie Morfeusza, podczas, gdy słyszę od innych rodziców nieraz i o dwudziestej drugiej, że u nich jeszcze hałas, chaos i zniszczenie. Wczesne (19-20) chodzenie dzieci spać to sytuacja pożądana moim zdaniem i dobra dla wszystkich – dzieci są wyspane, a rodzice mają czas dla siebie (u nas wyjątkiem są weekendy – w piątki i soboty Zosia może kłaść się późno, koło 22-giej, ale ona to już duża panna, nie burzy jej to pór zasypiania w pozostałe dni).

Nie znajdziecie tu przykazań w stylu “wyjdź z pokoju i czekaj 3 minuty”, “za drugim razem poczekaj 5 minut”, “siedź koło łóżeczka na krześle i oddalaj się w stronę drzwi o pół metra co 10 minut”. Jest tych sadystycznych harmonogramów kilka, noszą nawet takie pseudonaukowe nazwy od nazwisk ich autorów, których powinno się spalić na stosie moim zdaniem. Chciałabym Wam tu opisać po prostu pewną postawę rodzica, która zazwyczaj nie ma problemów z usypianiem swoich dzieci, zaproponować podejście do zasypiania, które jest empatyczne i rozumiejące.

Podstawowe założenia, w które wierzę to:

I ty możesz zostać zaklinaczem dzieci

Nie istnieją osoby z mniejszym czy większym talentem do tego zajęcia, którym “jakoś szybciej zasypia” (nie dawaj się więc wrabiać w codzienne usypianie, podczas, gdy Pan, rzadziej Pani już na kanapie z pilocikiem leży) – są tylko bardziej spokojni, pewni siebie i cierpliwi – a to cechy niezbędne do dobrego usypiania. No bo czy na Ciebie zadziałałaby kojąco obecność znerwicowanej osoby przed zaśnięciem? Są takie okresy w życiu dziecka, kiedy wybiera ono tego rodzica, którego na danym etapie bardziej potrzebuje, ale dla zdrowia i szczęścia całej rodziny – lepiej, by były to okresy, a nie stan permanentny. W dłuższej perspektywie każdy skorzysta na uczestnictwie w tym rytuale, który gdy pozbawiony nerwów, potrafi stanowić naprawdę piękne zakończenie dnia i budować bliskość między rodzicem a dzieckiem (te szeptanki, przytulasy, głaskanie opadających powieczek, wreszcie ten miarowy oddech i ten zapach śpiącego dziecka!). Żeby to mogło być przyjemnością, proponuję opanować trudną sztukę wieczornego relaksu – trzeba nauczyć się wyrzucać z siebie napięcie przed wejściem do pokoju dziecięcego i nie nastawiać się na cel (np. 10 minut). Niecierpliwy, pełen napięcia rodzic nie powinien usypiać dzieci – jeżeli możecie, unikajcie tego w dni, kiedy wydzielacie wyjątkowo negatywne fluidy.

Samodzielne usypianie to bullshit

Większość teorii i porad w tym zakresie sprowadza się do jednego celu – żeby nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania. Błąd! Czy oczekuje się od rocznych dzieci, że same sobie ugotują obiad, a dwulatki zaprowadzą się same do żłobka? Zapomnij o tym, a pozbędziesz się niepotrzebnej frustracji. Oczywiście, nasze działania mają ostatecznie doprowadzić do wychowania samodzielnych ludzi, ale to przecież wieloletni proces. Niemowlęta i małe dzieci potrzebują pomocy rodziców, nie muszą same zasypiać – zaakceptuj to, a poczujesz się lepiej.

Każde dziecko jest inne

Dlatego nie wierzę w gotowe, szczegółowo rozpisane metody. Rodzina to nie wojsko, a wychowanie nie musztra, nie rozumiem, skąd w ogóle biorą się te miary i wartości – że co 5 minut podnosić albo co pół metra się oddalać – nonsens! Choć rozumiem, genezę takich teorii – pokusa, by działać według naukowo opracowanego schematu może być (zwłaszcza u młodych) rodziców spora, wizja uporządkowania tego chaosu może pociągać. Dlatego nie potępiam tych, którzy próbowali, ale serdeczniej jednak gratuluję tym, którzy uwierzyli w siebie. Jestem głęboko przekonana, że każde dziecko jest inne, dodatkowo, na różnych etapach rozwoju ma różne potrzeby – to Twoim obowiązkiem, rodzicu, jest je odczytać i znaleźć klucz do własnego dziecka (i nie mówię tu o absurdach typu bezpieluchowe wychowanie – idea, jakoby empatyczne matki mogły wejść w tak głębokie porozumienie z niemowlakiem, że są w stanie odczytać, kiedy ten się zesra, jest jednak dla mnie zbyt awangardowa). Niektóre maluchy potrzebują dotyku, ba, szczelnego uścisku wręcz, bo tylko mocno tulone czują się bezpiecznie, są takie z zupełnie inną wrażliwością sensoryczną, które tego nie lubią. Na jedno niemowlę zadziała głaskanie, na inne kołysanka, jeszcze inne lubi, by je smyrać w ucho – to ty musisz znaleźć sposób, który Wam odpowiada. Tak – Wam, bo nie mówię tu o działaniu, które miałoby być przykre i uciążliwe dla rodzica, jak noszenie na rękach piętnastokilowego klopsa. Hania zasypia tylko, gdy przytulana na rękach, miziana twarz do twarzy, dlatego bierzemy ją na ręce, ale siedzimy wówczas na krześle czy fotelu bujanym i jest git.

Oprócz tych podstawowych założeń, które leżą u podstaw mojej filozofii usypiania jest jeszcze kilka uniwersalnych wskazówek, które ułatwiają życie.

Wyciszanie

Niby o tym wiemy, a jednak w praktyce często popełniamy błędy. To naprawdę ważne, by zadbać o spokojny wieczór czy czas przed drzemką. Wyłącz telewizor, głośną muzykę, zabierz grające, zbyt stymulujące zabawki, tablety, smartfony, nie dawaj się wciągać w dzikie zabawy – gonitwy i wygłupy tylko pobudzą, utrudniając zasypianie. Na co najmniej godzinę przed snem i jakieś pół godziny przed drzemką polecam zabawy typu układanki, puzzle, kolorowanki, laleczki, misie, a bezpośrednio przed snem – książka (styl czytania raczej na Krystynę Czubównę niż Wołoszańskiego, powstrzymaj się od nadmiernej ekspresji, wybieraj raczej lekturę spokojną, melodyjną, jak wierszyki, pomagają też opowiadania, które kończą się zaśnięciem głównego bohatera). Głaskaj, przytulaj, mów spokojnym tonem, zrezygnuj z ostrego światła – to wszystko naprawdę genialnie przygotowuje do snu.

Rytm dnia

Kolejna z cyklu oczywistych oczywistości, które w praktyce często nam nie wychodzą. Mamy różne plany i obowiązki, które nie pozwalają na utrzymanie stałych pór posiłków i drzemek, nie jestem więc ortodoksem w tej materii, ale jakiś podstawowy plan musi być. To daje poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność czynności uchroni Was przed buntem na widok łóżka. Z doświadczenia wiem, że warto trzymać się schematu: sen – posiłek – zabawa – sen, unikniecie dzięki temu wątpliwości, kiedy karmić dziecko, czy np. utrudniającego zasypianie napełniania brzuszka tuż przed snem. Dla mnie osobiście problemem było głównie to, jak często w pierwszym roku życia dzieci zmieniają się potrzeby związane ze snem – że co udało nam się wejść w jakiś rytm i stałe pory drzemek, nagle dziewczyny zaczynały np. dłużej spać w nocy, co powodowało przesunięcie pierwszej drzemki i w rezultacie cały harmonogram trafiał szlag. Przy Hani już nie stresowałam się tym, tylko starałam się przystosowywać do zmian, świadoma, że będę w stanie odczytać jej potrzeby i zmodyfikować harmonogram drzemek. Tę pewność dawało mi poczucie, że umiem rozpoznać u niej

Oznaki senności

Nie zawsze tak oczywiste jak tarcie oczu czy ziewanie, czasem to łapanie się za ucho, bardzo często u starszych niemowląt – niecierpliwość i poirytowanie podczas zabawy. Zauważyłam, że jednym z częstszych błędów popełnianych przez rodziców, jest pomijanie drzemek lub przesuwanie pory pójścia spać, bo dziecko “nie jest śpiące”, podczas gdy zazwyczaj po prostu źle interpretują jego zachowanie. Dzieciaki, gdy nie przygotuje się ich do snu opisywanymi wyżej technikami wyciszania, nakręcają się i szaleją, ponieważ nie potrafią same się uspokoić. Próba położenia do łóżka kończy się histerią, rodzic rezygnuje, sądząc, że dziecko nie jest gotowe, a tak naprawdę tylko sprawia, że z każdą chwilą coraz trudniej będzie mu zasnąć. Zmęczone dzieci usypiają trudniej niż te, które mają odpowiednią ilość snu! Pamiętaj o tym i natychmiast zacznij wyciszanie pobudzonego dziecka, usuń wszystkie bodźce i przygotuj się na dłuższą batalię, jeśli dziecko w ciągu dnia miało za mało snu, może zasypiać z płaczem. Im więcej dziecko śpi…tym więcej śpi.

Rytuały

Już malutkie niemowlę uczy się rozpoznawać stałe punkty dnia czy wieczornych przygotowań. Kąpiel to obowiązkowy gwóźdź programu – relaksuje i odpręża, nie staraj się zamieniać jej w w dziką zabawę z milionem przyborów i szalonym chlapaniem, albo przynajmniej po krótkiej zabawie zakończ ją spokojnie. Delikatne masowanie spienioną gąbką, spłukiwanie ciała wodą, głaskanie czy masaż oliwką po skończonej kąpieli koją i przygotowują do snu. Lepiej zamienić wannę w spa dla maluchów niż plac zabaw, mówię Wam.

Na koniec powtórzę jeszcze raz to, co wałkuję tu w wychowawczych wpisach od dawna – bądź pewna siebie, to Twoje dziecko i to Ty najlepiej wiesz, czym je karmić, jak ubierać i w jaki sposób będzie usypiane! Zignoruj dobre rady, na pytania w stylu “a zasypia już samo?” odpowiadaj: “tak! I zmienia sobie pieluchy!”. Jeśli czujesz, że Twoje dziecko musi być na rękach albo spać z Wami – rób to i w nosie miej przechwałki koleżanek czy mądrości teściowej. Jeśli uważasz, że nie umiesz usypiać swojego dziecka, że robisz coś źle – przestań natychmiast, wybacz sobie dotychczasowe błędy i zacznij od nowa – pewna, że tym razem się uda. Go, girl! 😉

4

3

1

5

7

9

11

12

10

14

13

16

18

19

21

20

23

24

22

Nasze kąpielowo – senne rytuały wspierają ostatnio cudowne tekstylia holenderskiej marki Jollein, we współpracy z którą powstał ten wpis. Przedsiębiorcza mama – Inez, wprowadziła ją do Polski, powiększając na naszym rynku wybór kocyków, ręczników, śpiworków i innych produktów o tę konsekwentną i spójną linię w mojej ulubionej stylistyce. Kibicuję jej jak kobieta kobiecie, mama mamie i blogerka świetnemu sklepowi! Wszystko prosto z mojej bajki – począwszy od logo i całej graficznej oprawy (ten słonik!), kończąc na tkaninach rzecz jasna – miękkich, mięsistych, ładnie wykończonych. Ceny bardzo przyzwoite – zajrzyjcie koniecznie na www.jollein.pl.

Ja dla Hani wybrałam:

 kocyk w chmurki

śpiworek w różowe romby

szary ręcznik z kapturkiem

miętowy ręcznik z kapturkiem

piżamki – F&F (Tesco – podaję linki, choć ja kupowałam stacjonarnie)

w turkusowe zwierzątka (z czapeczką)

różowa w zimowe zwierzątka