wnętrza

miętowo mi

Tak sobie siedzę w domu i siłą rzeczy – kombinuję więcej niż wcześniej. W domu jest czyściej, a my odżywiamy się zdrowiej. Mogę sobie pozwolić, żeby codziennie o 7 rano miksować młodej jogurt z owocami zamiast kupować te słodkie ulepki.
Sama codziennie wypijam szklankę smoothie, przeprosiłam się z Chodakowską i z kawosza zmieniłam się w herbaciarę (a chleb na zakwasie jest coraz bliżej). Oprócz tego podniesienia jakości życia, są też efekty uboczne. Bo siedzę w tym domu i w oczy kłują mnie przybrudzone i podniszczone ściany. Jeszcze nie maluję, ale dużo pucuję, przestawiam, układam, planuję remont i nowe regały, mierzę, dokupuję, dekoruję. Pojawiło się u nas ostatnio sporo nowości, kupiłam kilka pięknych drobiazgów, parę dostałam. Zrobiło się bardziej miętowo i kwiatowo. Szyję! Na razie głównie poduszki, ale plany są wielkie.

Staram się wyciągnąć z tego siedzenia w domu jak najwięcej pożytku i uroku. Choć chcę już przestać siedzieć w domu, chcę już usiąść na rower, łapać wiatr we włosy, jeździć z Zośką na plażę. Czas szary i nijaki dłuży mi się niemiłosiernie, słoneczne dni skończyły się równie szybko, co zaczęły. Póki co bardziej wiosennie mam w chałupie niż za oknem, a mięta i róż bronią mnie przed upadkiem w czarną dziurę. Mój dom to moja strefa komfortu, jeszcze nie umiem z niej wyleźć. Za ładnie mi tu.

Miętowa osłonka na doniczkę – Amazing Decor
Owocowe herbatki – Marks&Spencer
Pastelowe poduszki uszyłam sama, tkaniny z allegro
Foremki do ciastek – Duka
Zamykane pojemniki z melaminy (Rice, na zdjęciu 2 z 3) – Amazing Decor
Jasnoróżowy pled w kwiaty (medaliony?) – Live Beautifully
Poduszka ze słoniem – H&M Home
Poduszka czarna w białe groszki – uszyłam sama:)