codzienność

między technologicznym ascetą a cyfrowym analfabetą, czyli dziecko i tablet

Kto nigdy nie posprzątał mieszkania dzięki bajce z tabletu – niech pierwszy rzuci kamień! Kto nie przetrwał podróży, kolejki do lekarza, kto nie pracował z domu, nie ugotował obiadu, wspierając się grami czy aplikacjami? Umówmy się – niemal wszyscy to robimy. Oraz niestety – większość z nas odczuwa przy tym wyrzuty sumienia. Presja na jakościowe spędzanie czasu z dzieckiem jest duża, ale też stoi moim zdaniem w dużej sprzeczności z liczbą obowiązków, jakie mają współcześni rodzice. Z jednej strony – technologia podsuwa nam wielkie ułatwienie, z drugiej – media donoszą o negatywnych skutkach korzystania przez dzieci z urządzeń mobilnych.

Jak się w tym odnaleźć? – Z głową!

Z artykułów, prezentujących wyniki badań nad wpływem nowych technologii na dzieci, wyłania się niepokojący obraz. Że spowalniają rozwój, źle wpływają na procesy poznawcze, uzależniają, mogą powodować nerwice. Ignorantem byłby ten, kto by te doniesienia kompletnie wyparł. A z drugiej strony – serio sądzicie, że pół godziny z interaktywną “Lokomotywą” na podstawie wiersza Tuwima spowoduje u Waszego trzylatka stany psychotyczne? Że adekwatne jest nazywanie “cyfrową kokainą” urządzenia, na którym dziecko ogląda świnkę Peppę, uczy się alfabetu po angielsku, czyta e-booki czy szuka informacji na szkolny konkurs?

Uważam, że demonizowanie tabletów i smartfonów jest niepotrzebne i nie ukrywajmy – archaiczne. To jakby ubolewać nad wynalezieniem pralki automatycznej, bo kobiety będą spędzały mniej czasu na świeżym powietrzu. Tara nad rzeką to była przecież taka odświeżająca sprawa! Skończmy z szerzeniem tych potwornych wizji, z cyfrowym analfabetyzmem na czele, to na nic – urządzenia mobilne rozgościły się w naszym świecie na dobre. Straszenie depresją dziecięcą nic nie da, no może oprócz wspomnianych wyrzutów sumienia rodziców. Myślę, że nie ma nic gorszego niż uczynienie z czasu z tabletem takiego “guilty pleasure”, kiedy dzieci postrzegają go jak grzeszną przyjemność, po którą będą sięgać tym chętniej, im bardziej będzie zakazana. Tablet to nie tylko idiotyczne gierki i ogłupiające bajki, to nie podręczny uciszacz dziecka. Żeby odczarować ten wizerunek, to najpierw my, rodzice, musimy przerobić temat i uporządkować sobie co nieco w głowach.

Zacznijmy więc od początku: tak – wielogodzinne gapienie się na bajki czy durne filmiki, naparzanie w nieodpowiednie do wieku gry jest szkodliwe. Wręczanie tabletu za każdym razem, kiedy nie chce nam się poczytać książki czy wyjść na spacer także. I tak, istnieje ryzyko, że wychowacie socjopatę, psychopatę czy półgłówka, jeśli całkowicie zdacie się na internet, ale na litość boską – nie możemy czuć się jak wyrodne matki, za każdym razem, kiedy włączymy Dorę, żeby się w spokoju załatwić! Oraz – nie, nie robimy nic złego, pozwalając dzieciom na film w podróży, grę w poczekalni, bajkę na dobranoc. Żyjemy w XXI wieku, używamy pralek automatycznych, zmywarek, depilatorów i tabletów – simple as that. Można zostać technologicznym ascetą, albo korzystać z tych dobrodziejstw, sprawiając, że życie jest łatwiejsze i ciekawsze.

Jest tylko jeden warunek – trzeba wiedzieć, co ogląda dziecko i kontrolować, jak długo to robi. No dobra – trochę więcej: poza tym także rozmawiać z nim i pokazywać mu alternatywne sposoby spędzania czasu. Przede wszystkim – tablet może być narzędziem jakościowego spędzania czasu, także razem z dzieckiem. Jeśli razem oglądacie chociaż część filmów albo bawicie się apkami, a dodatkowo także czytacie na dobranoc, chodzicie na rower, plac zabaw, czy co tam razem lubicie robić offline – możesz przestać się przejmować. Ja traktuję tablety jak dobrodziejstwo naszych czasów, zarówno do gaszenia pożarów w stylu marudzenie w podróży czy siku bez towarzystwa, jak i po prostu urządzenia, w których można znaleźć mnóstwo wartościowych treści.

Po pierwsze bowiem – ilość, po drugie – jakość. Tablet z odpowiednio dobranym zestawem aplikacji, stosowany pod nadzorem, może stać się urządzeniem wspierającym edukację, rozwój, pasje i zainteresowania. To ocean możliwości, z których należy wyselekcjonować te odpowiednie. No, a potem to już można spokojnie gotować obiady, odpisywać na maile, sprzątać, czy co tam wolicie robić, w czasie kiedy Wasze dzieci uczą się matmy online.

Przyznaję bez bicia – jestem entuzjastką urządzeń mobilnych, częściej widzę w nich szanse niż zagrożenia. Wiem, że spędzamy rodzinnie mnóstwo czasu, dużo rozmawiamy, czytamy, więc naprawdę nie martwię się o zdolności poznawcze naszych dziewczyn tylko dlatego, że czasem połapią Minionkami banany. Jestem spokojna także dlatego, że wiem, że po chwili wyłączą tablet i pójdą rysować. Oraz dlatego, że następnego dnia włączą go na film przyrodniczy.

To dlatego z taką radością przyjęłam propozycję przetestowania tabletu Huawei MediaPad M5 przez nas i nasze dzieci. Główną użytkowniczką tego urządzenia została Zosia, która jako uczennica, człowiek czytający i posiadający rozliczne pasje, przy odrobinie naszej pomocy, zrobi z niego dobry użytek. Bo grunt to odpowiedzialne i świadome korzystanie

Huawei MediaPad M5 określany jest jako urządzenie z wyższej półki – ale spokojnie, właśnie dlatego idealnie nadaje się dla dzieci. Oznacza to bowiem dokładnie tyle, że charakteryzuje się wysoką jakością wykonania, dzięki czemu jest solidny i bezpieczny. Ponadto, tworząc go, pomyślano o cechach, które sprawiają, że jest świetnym narzędziem do nauki i zabawy dla kilkulatków. To najważniejsze:

UWAGA NA WZROK – TRYB OCHRONY OCZU

Jedną z najczęstszych obaw rodziców, które powstrzymują ich przez zezwalaniem na korzystanie z tabletu przez ich dzieci, jest kwestia bezpieczeństwa wzroku. Na szczęście dziś istnieją już technologie, które pozwalają używać tych urządzeń bez zmartwień. Wybierając tablet dla dziecka, należy zwrócić uwagę, czy jest on wyposażony w tryb ochrony oczu. Takie rozwiązanie jest dostępne właśnie w tablecie z serii Huawei MediaPad. Jak to działa? To proste – monitory z takim trybem filtrują szkodliwe dla wzroku niebieskie światło, a dodatkowo automatycznie dostosowują jasność wyświetlacza do warunków otoczenia.

UWAGA NA TREŚCI – STREFA DLA DZIECI

Choć absolutnie nie postrzegam dzieci jako małych kłamczuszków, którym nie można zaufać, to jednak umówmy się – zasady są po to, żeby je łamać. Zwykle na szczęście udaje nam się umawiać z dziewczynami, przez jaki czas będą np. oglądać bajkę – już włączając sprawdzamy czas jej trwania i np. pozwalamy na jedną czy dwie, w zależności od ich długości. Budujące jest to, że zwykle nie łamią umowy i grzecznie wyłączają tablet. Skłamałabym mówiąc, że zawsze – zwłaszcza Hańcia ma w tym temacie swoje za uszami, nie raz zdarzyło jej się wykorzystać naszą nieuwagę i włączyć kolejny odcinek. Dla mnie to zrozumiałe – jak łatwo jest się wciągnąć, wie każdy, kto zarwał noc przez trzymający w napięciu serial, kiedy zamiast jednego odcinka zaliczało się cztery pod rząd. Żeby uniknąć konfliktów i frustracji, warto skorzystać ze wsparcia w egzekwowaniu ustalonych zasad, jakim jest specjalna “strefa dla dzieci”, dostępna w tabletach Huawei MediaPad. Dzięki niej można łatwo ustawić, przez ile minut czy godzin dziennie dziecko może korzystać z tabletu, a także ograniczyć czas trwania pojedynczej sesji.

“Strefa dla dzieci” to taka bezpieczna przestrzeń, nad którą rodzice mają całkowitą kontrolę – mogą decydować nie tylko o czasie korzystania, ale także o tym, do jakich aplikacji czy plików ma dostęp dziecko. Można w niej przechowywać wybrane audiobooki i e-booki, dostosowaną do wieku muzykę czy filmy. Ponadto, taka strefa jest otwarta na inne darmowe aplikacje. Aktualnie jest naprawdę ogromny wybór gier, stworzonych we współpracy ze specjalistami – psychologami, pedagogami i logopedami. Można znaleźć także mnóstwo rewelacyjnych aplikacji dla starszaków – do rysowania, nauki języka czy takich, które zaciekawią je nauką.

TABLET – POMOC W NAUCE I ROZWOJU ZAINTERESOWAŃ

Myślę o nim jak o kilkunastotomowej encyklopedii i wszystkich słownikach świata razem wziętych. Uważam, że to wspaniałe, że moje dziecko korzysta z jednego, leciutkiego urządzenia zamiast ciężkich, zakurzonych knig, w których w dodatku nie zawsze wszystko można było znaleźć – jak ja w jej wieku. Prezentacja o polskich wynalazcach? Plakat z patronem szkoły? Dodatkowe ćwiczenia z tabliczki mnożenia, quizy z angielskiego – proszę bardzo, w każdej chwili! Tablet to bezdyskusyjnie intuicyjna, podręczna pomoc dydaktyczna, która może być świetnym wsparciem w nauce – odrabianiu prac domowych i przygotowaniu do sprawdzianów w wersji minimum.

Jeśli mamy do czynienia z dzieciakiem ciekawym świata albo zdradzającym zainteresowania artystyczne – możliwości są tysiące! Aplikacje o prawach fizyki, eksperymenty z chemii, atlas świata od National Geografic, możliwość szybkiego wyszukiwania ciekawostek, bez konieczności wyrywania kompa zapracowanym starym. Rysunek, projektowanie wnętrz czy ciuchów, komponowanie własnych kawałków muzycznych – wszystkie te zajawki dzieci mogą rozwijać na swoich urządzeniach, tworzyć do woli i zapisywać efekty swojej pracy.

Nie trzeba mięć zapędów kompozytorskich, żeby rozwijać się muzycznie przy pomocy tabletu – w naszej rodzinie każdy ma własne konto w aplikacji Spotify, a w niej ulubione kanały, artystów i playlisty. Huawei MediaPad M5 to wyjątkowo dobre nośniki ulubionych dźwięków – zastosowano w nich system czterech głośników (zwykle w tabletach są dwa), które oferują jedną z najlepszych dostępnych jakości dźwięku.

BEZPIECZEŃSTWO – OSOBNE KONTA DLA DZIECI I RODZICÓW

Inną przydatną funkcją w Huawei MediaPad M5 jest tworzenie oddzielnych kont użytkowników tabletu. W takim wypadku każda osoba ma swój pulpit i dostęp wyłącznie do aplikacji, które zostały na nim zainstalowane. Dzięki temu unikamy bałaganu, a wszystkie pliki są bezpieczne – nie musimy się martwić, że dziecko przez przypadek usunie ważne dla nas dokumenty. W sytuacji idealnej, dzieci – zwłaszcza te młodsze – powinny korzystać z tabletu wspólnie z rodzicem. W praktyce wiadomo – nie ślęczymy nad trzylatkami, kiedy te oglądają “Tupcia Chrupcia”, tylko lecimy do kuchni klepać w tym czasie kotlety. Na szczęście dzięki ustawieniom „Strefy dla dziecka” możemy mieć pewność, że ma ono dostęp tylko do odpowiednich dla niego materiałów i nie odpali sobie przez przypadek strzelanki tatusia ani najnowszego odcinka serialu starych z dużą ilością scen łóżkowych 😉

PROSTOTA

Kolejny powód, który sprawia, że Huawei MediaPad jest idealnym tabletem dla dziecka, to intuicyjność jego obsługi. Na każdym kroku widać tu, że programowanie tworzone było z myślą o jak największym komforcie użytkownika – zarówno mniejszego, jak i dorosłego. Konfiguracja urządzenia czy „Strefy dla dziecka” jest naprawdę szybka i nie wymaga szczególnych umiejętności informatycznych – jeśli zrobiłam to ja, zrobisz to i Ty.

MOBILNOŚĆ – TABLET W PODRÓŻY

Czym byłaby nasza trzydziestogodzinna podróż do Tajlandii, gdyby nie tablet? Strach w ogóle pomyśleć. Powerbanków pilnowaliśmy na lotniskach jak paszportów. Czym byłyby samochodowe wyprawy z Gdańska w góry, do Krakowa czy Wrocławia? Z pewnością mrocznym wspomnieniem.

Oczywiście to nie tak, że tablet w rękę i nara, do zobaczenia w Bangkoku. Dużo rzeczy można robić w podróży, ale te wielogodzinne mają to do siebie, że liczenie owiec i kierowców w kapeluszach szybko się nudzi. Filmy, gry i aplikacje to naprawdę świetny sposób spędzania czasu w aucie czy samolocie. Można wykorzystać wyjazd do tego, żeby zainteresować dzieciaki np. regionem, do którego się wybieramy, poszukać informacji o kulturze, zwierzętach czy roślinności, albo odpalić flagi świata. No i zawsze można też pobrać na tablet e-booki dla całej rodziny – do czytania po drodze i na wakacjach, bez konieczności obciążania bagażu książkami.

Huawei MediaPad M5 jest wprost stworzony, by zabierać go w drogę. Po pierwsze – wyposażony jest w moduł LTE, który zapewni dostęp do internetu, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy. Kolejna sprawa – wydajna bateria, która zapewnia naprawdę długi czas pracy. Można więc jechać z Gdyni do Zakopanego bez lęku, że pod Kutnem nastąpi zbiorowy szloch, bo padło i od teraz to już tylko te owce. I ostatnia zaleta – Huawei M5 jest płaski i lekki jak piórko. 500 gramów to tyle, co nic, mieści się w damskiej torebce czy dziecięcym plecaczku.

I jeszcze na koniec małe podsumowanie zalet i parametrów tabletu Huawei M5:

  • bardzo dobry ekran (przekątna 10,8 cala) o rozdzielczości 2K
  • 4 głośniki super jakości, o bardzo dużej maksymalnej głośności
  • skuteczny czytnik linii papilarnych
  • wbudowane wibracje jak w telefonie – bardzo przydatne w obsłudze
  • dodatkowe styki pozwalające podłączyć dedykowane etui z klawiaturą
  • 64 GB na system i pliki, rozszerzane za pomocą karty pamięci
  • WiFi ac oraz LTE kat. 12
  • Android 8.0
  • tryb pulpitu naśladujący pełnoprawny komputer i pracę z oknami
  • dobra jakość zdjęć i filmów
  • dobry czas działania na baterii
  • szybkie ładowanie

Wpis powstał we współpracy z marką Huawei, producentem tabletu MediaPad M5 10.