inspiracje

made in Poland, czyli najfajniejsze polskie marki dla kobiet

Nie poszłam dziś na żaden marsz, na paradę też nie. Nie wywiesiłam flagi. Nie pomodlę się za ojczyznę. W akcie samoobrony przed tym, co mnie przeraża i boli, nie włączam nawet telewizora.

“Sorry Polsko,
Sorry Polsko,
Sorry Polsko, wybacz mi”

Nie chcę patrzeć na to, co stało się ze słowem “patriotyzm”. Nie wpisuję się w tę definicję, węższą niż kiedykolwiek. Nie chcę kochać, jednocześnie nienawidząc. Nie chcę czuć się wykluczona. Nie chcę pokazywać moim dzieciom wygolonych chłopców z racami. Nie chcę patrzeć na te zakompleksione, zacięte twarze, na te bluzy z symbolem Polski walczącej, w przerażającym, bezmyślnym, zwartym szyku.

Nie chcę doświadczać tej bezsilności. Jestem wystarczająco smutna dziś, kiedy tak wstydzę się za mój kraj. Nie czuję wspólnoty z tymi, którzy wymachują zawłaszczonymi dla siebie symbolami. Nie przemawia do mnie idea ofiarnego heroizmu. Nie chcę dzielenia, zastraszania, ksenofobii. Boję się tego rasizmu, pychy, izolacjonizmu, zaściankowości. Nie mogę znieść tej martyrologii.

“Tylko nie każ mi wybierać
tylko nie każ, nie każ mi,
nie każ walczyć, nie każ ginąć
Nie chciej Polsko mojej krwi”

Nie dam sobie wmówić, że “nowoczesny patriotyzm” to lewacka ściema, że jest mniej wart od wyświechtanych, pustych haseł, od prymitywnej, nacjonalistycznej indoktrynacji. Wierzę, że patriotyzm to duma, a nie uprzedzenie. To pamięć. Pełna pokory, pozbawiona teorii spiskowych. To tożsamość, nie wyznanie. Wierzę, że można być patriotą, choć nie chodzi się do kościoła. Można być nim, nawet jeśli ma się inną obyczajowość. Że można kochać Polskę, bez konieczności pisania historii na nowo, bez niepotrzebnej gloryfikacji, ukrywania niechcianych faktów i eliminacji niewygodnych bohaterów.

“Płacę abonament
i za bilet płacę
Chodzę na wybory
Nie jeżdżę na gapę”*

Żeby być patriotą, nie trzeba wymachiwać flagą. Patriotą jest ten, kto sprząta po psie. Kto nie pali w piecu śmieciami. Kto pomaga chorym, słabszym i biedniejszym. Patriota głosuje, zawsze. Nie mówi, że nie ma na kogo. Patriota to ktoś, kto zastanawia się, co może z siebie dać, a nie tylko, ile powinien dostać. Patriotą nie jest ten, kto pisze na murze “Żydzi won”, a ten, kto schyla się do rowu po butelkę. Nie ten, kto grozi w internecie “pedałom”, a ten, kto spotyka się z radnym w sprawie parkingu pod szkołą. Patriota nie rzuca kurwami i nie wali byków w co drugim wyrazie. Patriota szanuje swój język i dba o niego.

Patriota to nie faszysta. Patriotą jest ten, kto ciężko pracuje. Nie robi przewałek z VAT-em, nie kombinuje z fakturami. Kto płaci swoje podatki, zanim zacznie narzekać na kolejki u lekarza.

I choć nie idę ramię w ramię z tymi, którzy dziś krzyczą najgłośniej, choć boli i przeraża mnie to, co się dzieje, to kocham ten popaprany kraj z całą jego pogmatwaną historią. Kocham i wierzę (resztkami optymizmu), że jeszcze nie wszystko stracone. Że nacjonalizm, czyli de facto – pycha, nienawiść i głupota, nie wygrają. Tylu przecież jest pięknych ludzi w tym kraju. Jeszcze wierzę w polską kreatywność, fantazję, inteligencję.

Głosuję, schylam się po butelki, pracuję, płacę podatki. Słucham polskich muzyków, kupuję polskie produkty. Tylu jest myślących i kreatywnych ludzi w tym kraju, że jeszcze wierzę. I choć mogłabym płakać dziś nad marszem wygolonych chłopców z racami, to wolę zakończyć tę wypowiedź optymistycznym akcentem. Że nie wszystko, co “made in Poland” jest smutne i czerstwe, jak kartoflane pole. Że są jeszcze w tym kraju ludzie bez kompleksów, otwarci i twórczy.

*Maria Peszek “Sorry, Polsko”

Genialne, polskie marki wyrastają jak grzyby po deszczu. Mam wśród nich swoich faworytów – te, które świetnie znam i których używam na co dzień. Oraz takie, do których wzdycham. Które podziwiam jako błyskotliwe koncepty, solidne rzemieślnictwo albo takie, o których słyszałam tyle dobrego, że wróżę im sukces. Potraktujcie to zestawienie jako przedwczesny, okazjonalny prezentownik świąteczny z tym, co dobre i polskie. I przejrzyjcie patriotycznie więcej niż to, co pokazałam, bo to tylko próbki – zachęta do tego, żeby zakochać się  w rodzimym designie. Dziś rzeczy babskie, dla mnie – najpiękniejsze nad Wisłą. Trochę pewnie lewackie, być może głównie dla cyklistów i wegetarian, ale jakie ładne.

Tu też jest Polska!

polskie marki
1 – olej malinowy – Ministerstwo Dobrego Mydła
2 – hydrolat różany – Mokosh
3 – krem pod oczy – Purite
4 – sukienka – Moles & Freckles
5 – torebka – Slava Varsovia
6 – lniana koszula – The Seaside Tones
7 – sukienka – Risk Made in Warsaw
8 – pierścionek – Mood Jewellery
9 – róż do policzków – Anabelle Minerals
10 – torebka – Miszkomaszko
11 – krem do rąk – Yope
12 – masło do ciała – Iossi
13 – bransoletka – Animal Kingdom

polskie marki2w

1 – spódnica – Miszkomaszko
2 – torebka – Przywara Strzałka
3 – bluza – By the Moon
4 – bransoletka – Oplotka
5 – pierścionek – Animal Kingdom
6 – krem do rąk – Phenomé
7 – serum nawilżające – Clochee
8 – świeca sojowa – Leżę i Pachnę
9 – torba – Ania Kuczyńska
10 – peeling solny – Purite
11 – naszyjnik – Mood Jewellery
12 – olej śliwkowy – Ministerstwo Dobrego Mydła
13 – świeca sojowa – Hagi