felietony

jak uszczęśliwić męża? – tarta z kurkami, najlepsza

Jeśli ktoś zredukowałby lekturę tej publikacji do tytułu i przepisu, mógłby wyciągnąć mylny wniosek, że oto moje poglądy równościowe wziął i trafił szlag. Że Polce odbiło, zerwała z feminizmem, i zgodnie z nauką Kościoła oraz partii rządzącej, postanowiła wprowadzić w życie przykazania rodem z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Kojarzycie pewnie wszystkie te poradniki dobrych żon, że wiecie, trzeba się odświeżyć zanim on wróci z pracy, umyć dzieciom buzie i wpiąć kokardy we włosy, ogarnąć dom i powitać go w progu radośnie. Podać obiad, nie narzekać, być cichą i usłużną ozdobą domu, która dogadza zdobywcy świata za dnia i w nocy.

Zalecam zatem lekturę bardziej wnikliwą. Czyli jak kobieta nowoczesna o poglądach równościowych może uszczęśliwić męża. Dlaczego miałaby to uczynić? – zapyta pewnie co bardziej wyzwolona z Was. Ano dlatego, że jest żoną, a ludzie łączą się w pary właśnie po to, by byli szczęśliwi. Mój krótki poradnik małżeński bazuje bowiem na założeniu, że obie strony chcą się nawzajem uszczęśliwiać. Nie będzie tu archaizmów w stylu schabowego z kapustą po powrocie z tyry, żadnych kapci i gazet, no może trochę tylko seksu i piwa, ale poza tym rozmawiamy o wariancie egalitarnym, żadnego seksizmu, żadnych rad rodem z „Poradnika dobrej żony”.

Wiadomo – co mąż, to obyczaj. Są potrzeby indywidualne, bardziej fikuśne czy perwersyjne wręcz. Ale są też te uniwersalne, które sprawdzają się w większości przypadków. Niby banalne, ale założę się, że każdej zdarzyło się zapomnieć. Że większość z nas czasem zapomina o mężu swoim i zaniedbuje chłopaka, zacietrzewiona w swoim żalu o nieumyte naczynia czy ignorancję wobec spraw rodzinnych wszelkiej maści. Zamyka się od czasu do czasu na dowód protestu dla jego zobojętnienia. Zapytacie pewnie – a czemu ja mam go uszczęśliwiać, skoro on o mnie nie dba? Dlatego, że dobro wraca, odpowiem Wam. Dlatego, że czasem warto schować dumę do kieszeni, przerwać rutynę, odświeżyć relację małym gestem dobrej woli. Wykazać inicjatywę, pokazać, że Ci zależy, zamiast czekać aż on się obudzi i zgadnie, że od tygodni jesteś obrażona o to, że przestał kupować kwiaty, całować Cię na do widzenia i mówić, że ładnie wyglądasz.

Czasami warto zastanowić się „co robię, żeby on był szczęśliwy”, nawet jeśli ty coraz rzadziej przy nim jesteś. Czasami warto włożyć odrobinę energii w coś, co lubi – popołudnie na rowerach, schabowego, filmowy wieczór na kanapie, krótką sukienkę. Warto kochać się z nim, jak podczas miodowego miesiąca. Drapać go w plecy przed snem. Zasadniczo warto mieć z nim dzieci, nawet jeśli przez to rzadziej kupuje Ci kwiaty, nie całuje na do widzenia i przestał mówić, że ładnie wyglądasz (bo przyznaj – czasem po prostu nieładnie wyglądasz i nie zachowujesz się, jak kobieta, którą miałoby się ochotę pocałować czy obdarować kwiatami). Warto zrobić mu pyszną kolację, z gatunku takich, po których mężowie klepią się bo brzuchu jeszcze przez godzinę. Jeśli chcesz uszczęśliwić męża w lipcu, upiecz mu tartę z kurkami i boczkiem, nie żałuj cebulki, sera i pieprzu, podaj z uśmiechem i zimnym piwem. No i noś sukienki, miej z nim dzieci, całuj go.

Warto, dobro wraca (zazwyczaj).

6

1

3

9

7

11

2

12

5

10

4

Tarta z kurkami i boczkiem

Składniki:

spód:

  • 400 g mąki
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietany
  • łyżeczka soli

nadzienie:

  • 150 g wędzonego boczku
  • 300 g kurek
  • 1 cebula
  • 3 jajka
  • 200 g śmietany
  • 200 g jogurtu greckiego
  • 150 drobno tartego twardego sera (np.parmezan, grana padano)
  • sól, pieprz
  • zielona pietruszka

Przygotowanie:

  • z mąki, masła, śmietany, jajka i soli zagnieść gładkie ciasto, schłodzić je w lodówce przez co najmniej kwadrans
  • cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na odrobinie masła, boczek pokroić w cienkie paseczki, dodać do cebuli, poddusić
  • kurki umyć, te większe pokroić, mniejsze zostawić w całości lub przekroić wzdłuż na pół, dodać je do cebuli i boczku, oprószyć solą i pieprzem, dusić wszystko razem na średnim ogniu przez ok. 15 minut, od czasu do czasu mieszając, aż soki, które wypuszczą grzyby, wyparują
  • wyjąć ciasto, rozlepić je równomiernie w wysmarowanej cienko masłem formie do tarty (uformować brzeg na wysokość foremki), ponakłuwać widelcem i podpiec w temperaturze 180 st. przez ok. kwadrans, aż ciasto delikatnie się zezłoci
  • przygotować polewę: wymieszać śmietanę, jogurt, jajka, połowę sera, przyprawić ją solą i pieprzem (my lubimy dużo pieprzu)
  • na popieczony spód wyłożyć duszone kurki z boczkiem i cebulką, zalać je śmietanowo-serową polewą, wierzch posypać serem i posiekaną natką pietruszki
  • piec w 180 st. do czasu aż masa śmietanowa się zetnie, a ser rozpuści (nie będzie się ruszać) i zezłoci
  • patrz, jak wcina i miej z tego frajdę