wnętrza

Instalacja z drutu i tkanin albo PerfectCare – dwie propozycje dla Twojego wnętrza

Jako miłośniczka pięknych wnętrz i pomysłowych rozwiązań, chciałabym w dzisiejszym wpisie przedstawić Wam pewien dekoratorski projekt DIY. Będzie to stylowa instalacja przestrzenna z drutu i tkanin, lekko industrialna w wyrazie, lecz dająca duże możliwości aranżacyjne. Nie tylko można pokusić się o różne formy i zabawy konstrukcyjne, lecz dodatkowo uzyskać rozmaite efekty kolorystyczne. Nieskończone jest bowiem bogactwo faktur i deseni materiałów, które każdy z nas ma w swojej szafie. I tak, możemy pójść w mroczny minimalizm, kiedy akurat puszczamy pranie czarne. Instalacja może mieć zabarwienie erotyczne, jeśli ozdobimy ją bielizną damską, najlepiej koronkową (uwaga na męskie slipy – mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego). Kolejny wariant – bogactwo wyrafinowanej ornamentalistyki, gdy suszymy odzież dziecięcą lub jakże modny obecnie styl eko – jeśli na suszarce balkonowej zawiesimy lniane poszwy i obrusy. Bo tak – do stworzenia instalacji potrzeba tylko poczciwego druciaka i ubrań, względnie innych tekstyliów domowych. Możliwości są nieskończone! Obiekt może być kompaktowy, jeśli użyjemy suszarki niewielkich rozmiarów, lecz istnieją także warianty wielopoziomowe, które pozwalają na wykonanie instalacji zachwycających rozmachem. Musicie przyznać, że piękno jednak kryje się w prostocie, a sztukę może tworzyć każdy z nas we własnym mieszkaniu.

Poniżej znajdziecie krótki fotoinstruktarz krok po kroku oraz swoiste “making of”, czy inaczej – zdjęcia dokumentujące proces twórczy. Zwróćcie uwagę na niezwykłe skupienie artystki przy pracy i jej wielką dbałość o każdy detal instalacji.

Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to propozycja dekoratorska dla osób o pewnej dozie fantazji w zakresie wystroju wnętrz. Dodatkowo wymagająca odpowiedniej przestrzeni, nie poleca się jej więc w kawalerkach ani w mieszkaniach o niedużym metrażu. Kolejny minus – tworzenie instalacji jest dość czasochłonne, zatem tylko dla osób dysponujących odpowiednią ilością wolnego czasu, który pragną poświęcić na tego rodzaju twórczość. Zakładam zatem, że pracujące matki, a także inne osoby ceniące sobie odpoczynek, mogą nie zechcieć się w to bawić. Dla tych wszystkich mam jednak inną propozycję, jak twierdzą znawcy wnętrzarskich trendów i eksperci w zakresie wzornictwa przemysłowego – znacznie bardziej na czasie. Cechuje ją kompaktowość, minimalistyczny design oraz wielka funkcjonalność, przy jednoczesnej oszczędności czasu. Moja propozycja nosi nazwę Electrolux PerfectCare 800 i w dodatku do swojego nieskazitelnego wyglądu ma jeszcze jedną ważną cechę – moc zmieniania życia.

No dobra, kobity, śmichy – chichy, ale teraz już serio i do rzeczy. Jako matka pracująca, jednocześnie ceniąca sobie odpoczynek, fantazjowałam o takiej suszarce od jakiegoś czasu. Czułam przez skórę, że to urządzenie może zmienić nasze życie, ale nie spodziewałam się, że aż tak może podnieść jego jakość. Dać nam tyle wolnego czasu, tyle przestrzeni i tyle frajdy. Momentami pewnie jeszcze wyglądam jak ludzie, którzy pierwszy raz na oczy zobaczyli telewizor. Pewnie zachowuję się jak ci, którzy w latach dwudziestych dokarmiali okruszkami mieszkające w radioodbiorniku ludziki. Być może jaram się, jak ten, kto wysłał pierwszego maila w dziejach, ale dla mnie to przełom technologiczny na miarę radia, telewizji i internetu razem wziętych.

Choć wiele osób korzysta od lat z dobrodziejstw suszarek bębnowych, ja aktualnie jaram się z nimi z podnieceniem nowicjusza. Trzeci tydzień gapię się rozanielona na podświetlony bęben i z piskami zachwytu wyciągam ciepłe, pachnące ubrania z suszarki. Składam i chowam do szafy z entuzjazmem godnym większej sprawy, ale serio – nie dowierzam, że życie może być tak proste. Że definitywnie skończyły się czasy potykania się o rozkładanego druciaka, przestawianego z kąta w kąt, bo zawsze zawadzał. Że już nie muszę podziwiać rodzinnego przeglądu gaci i skarpet, kiedy siedzę na kanapie. Że już nie będę się z nim więcej szarpać na taras (bo wyszło słońce) i z powrotem (bo pada). Że nie będę go nerwowo upychać w sypialni, bo niespodziewani goście. Nie dowierzam, że skończyły się moje wieczorne sesje strzepywania i rozwieszania. Że już nie będzie: “Ty składaj, ja powiesiłam”. Że sterty pościeli nie będą nam się piętrzyć po brudownikach, a wszystkie firany i zasłony, jakie mamy w domu, mogę wyprać i wysuszyć w kilka godzin.

Wokół suszarek bębnowych narosło jednak kilka mitów, które chciałabym niniejszym obalić i zachęcić Was do zmiany dekoracji z wilgotnych instalacji druciano – tekstylnych na to rozwiązanie na miarę naszych czasów.

UBRANIA SĄ WYGNIECIONE

Bullshit! – tyle wiem na pewno po kilku tygodniach korzystania z suszarki. Jak wiecie, u nas w domu od dawna już się nie prasuje wszystkich ubrań. Pranie z linki od lat już składaliśmy i chowaliśmy do szaf, prasując tylko ad hoc, to, co jakoś wybitnie wymemłane albo ubrania na specjalne okazje. Nie znaczy to wcale, że lubimy wyglądać jak łachmyci, a jedynie, że szkoda nam czasu na prasowanie. Electrolux PerfectCare jest cudownym wynalazkiem nie tylko dlatego, że z mieszkań znikają druciaki, ale też przede wszystkim, ponieważ dzięki niej można praktycznie przestać prasować. Uwierzcie mi – niektóre tkaniny wyglądają po wyjęciu z bębna jak spod żelazka. Inne – nieco mniej spektakularnie, ale zwykle i tak są znacznie gładsze niż po suszeniu na wolnym powietrzu. No i nie powstają te nieszczęsne zagniecenia od prętów! Program minimalizujący zagniecenia naprawdę robi z ubraniami cuda – oto jak “pogniecione” są bawełniane bluzki tuż po wyjęciu z suszarki:

Nawet rajstopy są gładkie i wyglądają, jakbym dopiero wyjęła je z opakowania!

W zależności od składu tkaniny, wyciągam ubrania jak spod żelazka, a niektóre z lekkimi zagnieceniami. Co jest fantastyczne, to to, że wystarczy je równo złożyć tuż po wyjęciu z suszarki, wygładzić dłońmi i ułożyć jedno na drugim, a materiały wyrównają się pod swoim ciężarem. Jeśli nie macie czasu na składanie tuż po zakończeniu suszenia, wystarczy rozłożyć ubrania na płasko i układać jedno na drugim. Kiedy wrócicie do układania, będą jak wyprasowane!

SUSZARKA NISZCZY UBRANIA

Kolejny mit! Pewnie pokutują tu doświadczenia z urządzeniami starej daty, w których być może ciuchy kurczyły się i blakły. Ale to już przeszłość, technologia poszła do przodu i w suszarkach PerfectCare mamy obecnie system DelicateCare, który dostosowuje temperaturę do rodzaju ubrań i obroty bębna do typu tkaniny, co zapewnia optymalną pielęgnację ubrań. Ważne jest, żeby wybrać odpowiednie cykle do poszczególnych ubrań (denim, wełna, jedwab, outdoor itd.), a wszystko będzie w porządku. Drugi system suszarek Electrolux, który zapobiega niszczeniu ubrań to GentleCare, który umożliwia suszenie w połowę niższych temperaturach niż w konwencjonalnych suszarkach.

ZUŻYWA DUŻO PRĄDU

Przyznam bez bicia, że rachunku za prąd, od kiedy używamy suszarki, jeszcze nie dostaliśmy. Nie mniej jednak, klasa energetyczna A++ daje nadzieję, że różnica nie będzie odczuwalna. Przede wszystkim technologia z pompą ciepła daje tu ogromną efektywność energetyczną i takie suszarki są najtańsze w eksploatacji. Z pewnością więc PerfectCare nie będzie zużywać dużo prądu, a niewielkie dodatkowe koszty energii elektrycznej to naprawdę niska cena za całą te wygodę, którą zyskaliśmy.

No, to kiedy już odczarowałam najpopularniejsze mity, podam Wam jeszcze kilka informacji, które świadczą o tym, że suszarka Electrolux PerfectCare to naprawdę urządzenie do kochania:

Suszenie pościeli i ręczników

Ręczniki wyjęte z suszarki to jest jakiś hit, są niesamowicie miękkie i puszyste, a tuż po zakończeniu suszenia jeszcze pachnące i ciepłe, rewelacja! Człowiek ma ochotę tulić się do nich i miziać, jak w reklamach płynów zmiękczających. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jakimi twardymi gniotami się wycieraliśmy, różnica jest niesamowita. Suszarka PerfectCare 800 nadaje się oczywiście także do suszenia pościeli, co jest dla mnie wyjątkowo fajną opcją. Przyznam, że nie wyrabiałam się nigdy z praniem i suszeniem pościeli w domu – bieżącego ogarniania ubrań było tak dużo, że suszarka praktycznie nigdy nie stała pusta. Zresztą ciężko było w ogóle na niej rozwiesić duże poszewki i prześcieradła, więc zwykle po prostu czekaliśmy, aż uzbiera się kilka kompletów brudnej pościeli i zanosiliśmy do pralni. A w zasadzie mój mąż nosił, a raczej woził – tygodniami w bagażniku. Żeby później, gdy już naprawdę kończył nam się zapas pościeli, tygodniami je stamtąd odbierać. Nie wspomnę już o tym, że cała zabawa nie była tania. Dziś bez problemu w ciągu 3-4 godzin jestem w stanie wyprać i wysuszyć dwa komplety pościeli, co w praktyce oznacza, że moja rodzina nawet nie zauważa całej operacji, tylko wieczorem dziwi się, że poszewki są te same, a świeże i pachnące.

Odświeżanie ubrań

Są takie rzeczy, których nie trzeba prać po każdym użyciu, albo po prostu odleżały swoje w szafie i wymagają odświeżenia. Rzadko noszone żakiety czy np. chusty i szale po pół roku w pawlaczu, można w pół godziny doprowadzić do ładu, bez konieczności prania. Świetna opcja!

Równomiernie suszenie

Nawet w obrębie podobnych typów tkanin, ubrania mają różną grubość i różnie nasiąkają wodą w pralce, jednak w jakiś magiczny sposób wszystkie są po zakończeniu cyklu suche! To system SmartSense wykrywa wilgotność każdej rzeczy w bębnie i suszy je równomiernie, więc zarówno lekkie koszulki, jak i mięsiste bluzy są idealnie wysuszone. Dodatkowo, unikalny, spiralny przepływ powietrza, w połączeniu z niskimi temperaturami sprawia, że nawet najbardziej delikatne ubrania są równomiernie wysuszone, a ciepłe powietrze dociera także w trudno dostępne miejsca, jak kieszenie i szwy.

Dodatkowe bajery:

  • suszenie na czas – dzięki odpowiednim programom można skrócić czas suszenia i w godzinę mieć suchą kieckę na wieczorne wyjście, jest też opcja ustawienia czasu – start programu można opóźnić nawet o 24 godziny
  • łatwe czyszczenie – suszarka ma filtr, w którym gromadzą się włosy, sierść czy różne drobne kłaczki z ubrań, wystarczy go wysunąć i opróżnić. Tak samo pojemnik, w którym gromadzi się woda – ponieważ jest ona destylowana, nie wylewam jej, tylko używam do prasowacza parowego, więc nic się nie marnuje.
  • przywracanie wodoodporności ubrań – dzięki specjalnemu systemowi, suszarka nie tylko pozwala zachować wodoodporność ubrań, ale też ją przywraca! Odpowiednio dobrana temperatura, utrzymana na stałym poziomie, odbudowuje wodoodporność membrany w kurtkach czy kombinezonach.
  • ogrzewanie łazienki – to w zasadzie nie bajer, a przyjemny efekt uboczny, suszarka bowiem emituje lekkie ciepło, przez co dogrzewa pomieszczenie, w którym stoi
  • podświetlany bęben – niby nic takiego, ale podoba mi się to 🙂

WADY?

Nawet taki sprzęt jak suszarka posiada jedną cechę, która nie jest wprawdzie charakterystyczna tylko dla tego urządzenia. To tajemnicza właściwość wszystkich chyba pralek i suszarek świata – pożeranie skarpet 😉 Z przykrością stwierdzam, że i w tym modelu producentowi nie udało się zapobiec istnieniu czarnej dziury w głębi bębna. Dalej zdarza się, że wyciągam jedną samotną skarpetkę, nawet jeśli jestem pewna, że wkładałam dwie. Po paru tygodniach zwykle znajduję brakującą skarpetkę na dnie szuflady… Chociaż ja to chyba i tak mam szczęście, są tacy, którzy zagubionych skarpetek już nigdy nie odzyskują.

Wpis powstał we współpracy z marką Electrolux.