moje hity maja

Nie jestem pewna, czy nadal pamiętam, jak to się robi, ale spróbujmy. Po kilkutygodniowej przerwie, po kwietniu przechorowanym i przeleżanym w boleściach oraz następujących po nim majowych pracach serwisowo-modernizacyjnych na stronie, spróbujmy od nowa – ja pisać, a Wy czytać, ok? Na początek ostrożnie. Póki nie rozgrzeję pióra, pozwólcie że będzie trochę o tak zwanej „dupie Maryny”, w konwencji, która nie wymaga ode mnie tworzenia wyrafinowanej kompozycji ani budowania przesadnie skomplikowanej narracji. Zostawię Wam tu kilka zajawek, parę polecajek i impresji, a później to się jeszcze zobaczy. Może nawet o życiu i śmierci jeszcze kiedyś będzie, kto wie.

NIBY W PIEKLE, A JAK W NIEBIE - CUDNA MAJÓWKA

Są takie miejsca, o których wie się, że się do nich wróci, już w pierwszej chwili po przybyciu. I ja miałam to uczucie w cudnym domu na Piekle, w podkarpackim Odrzykoniu, gdzie panuje jakaś wyjątkowo dobra aura. Zupełnie unikalne połączenie kojącej ciszy odludzia, obłędnych widoków, z przytulnością wnętrz i wesołą gościnnością gospodarzy. Wróciliśmy do tej drewnianej, górskiej chaty trzy lata po poprzedniej majówce, spragnieni spokoju, śpiewu ptaków o poranku, zachodów słońca nad lasem, fajnego czasu razem w pięknych okolicznościach przyrody. No i odpoczęliśmy tam przepysznie, w pięknej pogodzie, polegując w jacuzzi pod gwiazdami, wdychając zapach kwitnącej magnolii, jedząc pysznie i nieśpiesznie przy pełnym, wesołym stole. To była fantastyczna majówka. Doskonale tam jest, no.

TARAS: CZAS START!

W tym roku rozpoczęcie sezonu tarasowego nie było tak proste, jak w poprzednich – że tylko zamieść, przemyć i wstawić kwiaty. Niestety, operacja była znacznie bardziej skomplikowana ze względu na konieczność posprzątania po błędach poprzednich lat (donice własnej produkcji, które nie wytrzymały próby czasu) oraz odświeżenia powierzchni – zarówno poziomych (deski), jak i pionowych (płoty). Dopiero po majówce udało nam się osiągnąć wymagany zestaw okoliczności tj. słoneczny weekend w pełnym zdrowiu i przeprowadzić wielką demolkę, a po niej – porządki, mycie pod ciśnieniem, odświeżanie kompozytu, odmalowanie obłażących płotów. No a potem już tylko kwiatowe szaleństwo – mam w tym roku wyjątkową przyjemność z obsadzania, zagęszczania, aranżowania tej mojej zieleni, dbania o nią i podziwiania, jak wszystko rośnie, rozrasta się i kwitnie. Okazji przydałoby się może więcej, bo pogoda wciąż nie rozpieszcza, ale wierzę, że przed nami jeszcze wiele letnich dni i nocy wśród mojego kwiecia. Na szczęście jestem z tych szaleńców, którzy nawet z samego gapienia się przez okno mają frajdę, że jest kolorowo i ładnie. Także teraz już tylko czekam na słoneczne dni i ciepłe noce, jestem na nie więcej niż gotowa!

WIETRZENIE GŁOWY - LEVEL PRO

Pierwsze tygodnie po paśmie infekcji byłam w dziwnym położeniu – z jednej strony gigantycznie spragniona bycia na zewnątrz, świeżego powietrza, chodzenia, spacerów, wiosny, z drugiej – tak osłabiona, że dostawałam zawrotów głowy podczas wieczornej rundy z psem. Nie było na to innej rady niż łazić, codziennie, regularnie ruszać się i tak się jakoś w tym rozsmakowałam, że aż dorobiłam się trochę bardziej zaawansowanego krokomierza 😉 (to Garmin Venu SQ Music, świetny!). Maj minął mi pod znakiem wiosennych spacerów, głównie nad okoliczny staw, ale i po plaży. Minął pod znakiem bicia rekordów kroków, rwania bzu, zachwycania się jasnymi wieczorami z wieczornym światłem, gęstniejącą zielenią, śpiewem ptaków i pisklętami, co wykluły się w sitowiu. Matko, jak to cudownie robi na głowę, jak dodaje energii i odpręża! W połączeniu z wczesnym chodzeniem spać i ogólnie higienicznym prowadzeniem się, zrobiło mi to niezły majowy turnus rekonwalescencyjny. Taki emerycki lafjstajl mi z tego wyszedł, bardzo przyjemny.

JASKÓŁKOWY ZAWRÓT GŁOWY I WIOSENNE NOWOŚCI W SKLEPIE

Maj stał jaskółkami – zwiastunami wiosny, ptakami, które uwielbiam i na żywo i jako symbol. Wymyśliłam je sobie jeszcze zimą, by aż do wiosny poprawiać je i doskonalić, dopracowywać model na ścianę i wzory na tkaniny. W maju jaskółki trafiły do sklepu i momentalnie skradły serca – te ceramiczne zniknęły w mig, kolejna partia się właśnie kończy. W polkowym kramiku są jeszcze jaskółkowe sukienki w trzech kolorach i piękne, białe pojemniki ceramiczne z ptaszkowym printem. Z wiosennych akcentów jeszcze sezonowe świece: dwie cudnie kwiatowe (piwonia i tulipan, obłęd!) i jedna intrygująco zielona – o zapachu figowych liści! W najbliższy weekend nasz sklep będzie obchodził pierwsze urodziny i z tej okazji między 3 a 6 czerwca będą promocje – wbijajcie koniecznie!

Tegoroczne nowości będą w promocyjnych cenach tylko przez weekend, natomiast końcówki ubiegłorocznych kolekcji możecie upolować taniej na stałe (choć oczywiście nie wszystkie, bo znikają) w nowym sklepowym dziale outlet.

NOWOŚCI KOSMETYCZNE (IDEALNE NA LATO)

W ostatnim czasie raczej skupiałam się na sukcesywnym zużywaniu zapasów, przeróżnych nachomikowanych smarowideł, próbek i resztek, niż jakiś ciekawym testowaniu, jednak wpadło mi w ręce parę nowości. Wszystkie będą idealne na lato, więc niniejszym daję cynk i ogłaszam kosmetyczny hit allert. Po pierwsze: marka Glow Hub z SuperPharm, a konkretnie – nawilżająca seria brzoskwiniowo-kokosowa. Mam serum w mgiełce, maseczkę w sztyfcie i cudownie odświeżającą, lekką galaretkę – to chyba nie są takie preparaty, że opatentowana formuła, lifting w płynie i dziesięć lat mniej w tydzień. Po prostu dobrze nawilżają, pięknie pachną, cieszą oko i będą się świetnie nadawały na upalne dni, po słońcu.

A druga fajna rzecz to żelowe lakiery do paznokci Eveline o intensywnych kolorach, mocnym kryciu, gęstej konsystencji i dobrej trwałości, czyli wszystkim, co potrzeba, żeby zrobić wakacyjny mani- czy pedicure. Ja używam do stóp właśnie, bo tam wyjątkowo nie lubię wygibasów z hybrydą – w połączeniu z nabłyszczającym topem paznokcie wyglądają jak prosto z salonu, a za grosze. 

Co o tym myślisz? Zobacz komentarze lub dodaj własny komentarz

Leave a Reply

BLACK FRIDAY