dzieciaki

elektroniczne książki pod choinkę + moja lista czytelnicza na Święta

Przyznaję bez bicia – jak na człowieka, który zarabia pisaniem na życie, przeczytałam w mijającym roku skandalicznie mało książek. I tak – wstydzę się tego, że wciąż biegam, że cały czas tyle mam do zrobienia, że tak rzadko zdarza mi się po prostu usiąść i czytać. Tyle wciąż rozpraszaczy dookoła, taka ta codzienność zabiegana, że kiedy wreszcie docieram do łóżka, jak zwykle za późno, zasypiam po dwóch kartkach, a mądre wyrazy odciskają się jedynie na moim policzku, nie w pamięci.  Żal mi, że weekendy wciąż kręcą się wokół dzieci, domowych zaległości, rzadziej jakichś wieczornych wyjść. Że z lenistwa i zmęczenia częściej wybieram seriale. To jedna z moich największych tęsknot i bolączek. Brakuje mi czytania, zatapiania się w lekturze, zatracania w odległych światach, delektowania słowem. Winię za to nie tylko wieczne zabieganie, masę obowiązków, nie tylko potrzebę łatwego odmóżdżenia się, ale też  – wirtualną rzeczywistość.

I nie jest to tylko szukanie usprawiedliwienia – udowodniono, że częste korzystanie z sieci niesie za sobą konsekwencje na poziomie neurologicznym. Obszary mózgu, wykorzystywane wcześniej, żeby skupić uwagę na tekście linearnym, zmieniają funkcje i zaczynają wspierać naszą biegłość w przeglądaniu zawartości sieci. Jako osoba, która robi w internetach, wciąż scrolluję, klikam, przeskakuję z apki na apkę. Blogi, vlogi, instagramy i jutuby odzwyczajają nas od skupiania uwagi przez dłuższy czas na jednej czynności. Umysł domaga się zmiany bodźca, palce aż świerzbią żeby przescrollować papierowe stronnice. Coraz częściej łapię się na tym, co te technologie ze mną zrobiły, jaką sieczkę mam w mózgu przez ten wieczny multitasking, przeskakiwanie z okna na okno, przerywanie pisania tekstu na maile, fotkę na Insta, na szybki przegląd fejsa. Wciąż rozpraszam się, robię siedem rzeczy na raz, naprawdę ciężko jest mi się skupić na dłuższym tekście. Zauważyłam, że już nawet gazetowych artykułów nie czytam do końca, maksymalnie 2-3 akapity przyswajam na raz i nuży mnie to, czuję impuls, by scrollować dalej.

Jestem zdeterminowana, żeby ten stan rzeczy zmienić. Pragnę powrotu do nocy zarwanych nad cudowną powieścią, marzę, by znów chrumkać ze śmiechu nad czyimś lekkim piórem. Czuję się wykastrowana. Bo to, że niusy, portale, felietony, blogi, czasopisma, książki dla dzieci – to jest tylko jakieś kalekie przeskakiwanie z bodźca na bodziec, płytkie, szybkie, powierzchowne. Gdzie podziała się ta dziewczyna, która przez kilkanaście lat życia nie potrafiła zasnąć bez kilkudziesięciu stron książki? Która do matury miała w małym palcu cały kanon literatury współczesnej? Nie wiem, został tylko jakiś “homo internetus”, biegły w przeglądaniu statusów znajomych na fejsie.

Dobra wiadomość jest taka, że podobno można tę chorobę cywilizacyjną odwrócić. Że książki potrafią zatrzymać, a nawet cofnąć zniszczenia, do jakich doszło w mózgu przez internet. Mają zdolność uleczenia koncentracji, co pozwala na powrót do tej umiejętności – żeby czytać przez kilka godzin bez przerwy, nie sięgając w międzyczasie osiem razy po telefon. To moje marzenie, mój plan i cel. I nie, nie rozpocznę pierwszego stycznia detoksu sokowego, a w raz z nim – w ramach stawania się “lepszą wersją siebie” nie zarzucę “Lalki” czy innej kobyły. Ja tylko czekam na Święta, i na te dni tuż po, pełne rozprężenia, z zalegalizowanym lenistwem przy choince. Pewnie coś tu skrobnę raz czy drugi, ale generalnie zakładam, że po tym przedświątecznym maratonie wpisów, skrobania mogę mieć z lekka dość. I jak się tak narobię – na blogu i w chałupie, jak już tę Wigilię wyprawię, a potem po niej posprzątam, to się tak walnę pod koc w moim świątecznym swetrze, że do Sylwestra mnie nie wyciągną!

Zapasik mam spory, częściowo papierowy, ale w większości – wirtualny. Jako że wciąż nie doczekaliśmy się systemu regałów z prawdziwego zdarzenia, a widok rosnącej sterty książek tylko wywoływał we mnie przykre wyrzuty sumienia i złe myśli o samej sobie – zaczęłam kolekcjonować pliki. O, tak będę z nimi leżeć!

5

4

13

Choć lubię papier, e-booki to dla mnie rozwiązanie kompromisowe – chcę rozpocząć treningi koncentracji, lecz jednocześnie nie będę się wypierać swojej sympatii dla elektronicznych nośników. Myślę, że mój przypadek nie jest jeszcze tak nieuleczalny, żeby mnie korciło przerywać książki na szybki przegląd Insta 😉 No i faktycznie – nie mam aktualnie dobrego mebla na większy księgozbiór, utknęliśmy na tym z powodu braku czasu i różnicy zdań. Mały regał pęka w szwach, stoliki nocne uginają się od lektur, więc ja spróbuję swój kaleki umysł uleczyć nowocześnie – na Virtualo.pl znalazłam ogromny wybór ciekawych tytułów zarówno dla siebie, jak i na prezent.

Bo tak – ebooki można kupować w prezencie, to książka równie wartościowa, co papierowa, a nie powoduje przeciążenia regałów. To świetne rozwiązanie dla chcących więcej czytać – zamieszkujących kawalerki, podróżujących regularnie pociągiem, jeżdżących do pracy autobusem czy wybierających się na wakacje. Wystarczy lekki nośnik – czytnik, tablet, a nawet smartfon i książki mamy zawsze przy sobie, bez konieczności dźwigania wielkiego tomiszcza. To rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę – pozwala uniknąć zakupów w zatłoczonych sklepach albo zamartwiania się, czy kurier zdąży z prezentami przed Gwiazdką.

JAK KUPIĆ EBOOKA NA PREZENT

To naprawdę proste – wystarczy wybrać tytuł, zaznaczyć opcję “kup na prezent”. Na maila otrzymasz plik z voucherem, umożliwiającym pobranie konkretnej książki, można go wydrukować i ładnie zapakować. Jest więc namacalny, fizyczny prezent, który można włożyć pod choinkę – w ładnej kopercie albo zwinięty w rulonik, owinięty ozdobnym papierem, opleciony wstążką.

karta
Aby obdarowana osoba mogła zrealizować taki voucher, musi tylko założyć konto w Virtualo, kilknąć w opcję “realizacja kodu”, gdzie podaje kod z vouchera i plik pojawia się na koncie w zakładce “Moja Biblioteka”. Stamtąd można go sobie pobrać na dowolny nośnik. To bardziej spersonalizowana forma obdarowania elektroniczną książką, sposób by wykazać się znajomością czyichś zainteresowań.

Jeśli jednak nie wiemy, jaki tytuł wybrać, można zdecydować się na voucher na punkty – to działa jak standardowa karta podarunkowa. Możemy kupić na prezent okrągłą ilość punktów za okrągłą kwotę, o, TUTAJ albo wpisać dowolną ilość punktów – system przeliczy, jaka to kwota do zapłaty (i do wydania na voucherze). 1 punkt = 1 grosz. Czyli np. 1000 punktów = 10 zł. Za punkty można wybrać dowolny tytuł bądź tytuły mieszczące się w kwocie, na jaką bon został zakupiony przez osobę obdarowującą

224560

6

1

10

12

11

3

14

2

Prezentów Wam nie pokażę, bo rodzina jest na sali 😉 Za to chętnie podzielę się moimi wyborami na to poświąteczne leniuchowanie. Repertuar jest zróżnicowany – tytuły lżejsze i trudniejsze, macierzyńskie, kulinarne, lifestyle’owe i społeczne.

Oto moja lista czytelnicza z Virtualo na najbliższe tygodnie:

“Lagom. Szwedzki sekret dobrego życia” – Lola A. Akerstrom
“Polska odwraca oczy” – Justyna Kopińska
“Krystyno, nie denerwuj matki” – Michalina Grzesiak
“Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady”, opracowanie zbiorowe – tutaj
“Matka Polka  Feministka” – Joanna Mielewczyk
“Magia Olewania” – Sarah Knight
“White Plate. Na zdrowie” – Eliza Mórawska
“Smakoterapia” – Iwona Zasuwa

Choć dziewczyny częściej niestety widują mnie ślęczącą przed komputerem, niż uwaloną z książką, na szczęście nie wpłynęło to na razie na ich zainteresowanie czytaniem. Obie to uwielbiają, żadna nie chce zasypiać bez choćby kilku stron czy krótkiej opowiastki. O ile w przypadku Hani to jeszcze wspólne lektury kolorowych, papierowych wydawnictw, tak Zośka jest już poważnym pochłaniaczem książek. To dla mnie wielka frajda i duma, że czyta szybko, na głos – bardzo ładnie, i przede wszystkim  – dużo. Wciąż dokupujemy jej kolejne odcinki ulubionych serii, ciągle pożycza nowe tytuły ze szkolnej biblioteki, a teraz jeszcze doszedł ten najnowszy sposób – e-booki. Virtualo ma naprawdę duży wybór pozycji dla starszych dzieciaków, na początek wybrałyśmy:

“Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości” – Andrea de la Barre de Nanteuil
“Noah Ucieka” – John Boyne
“Pokój NIEgościnny” – Grzegorz Kasdepke
“Tajemniczy Ogród” – Frances Hogson Burnett

27

19

24

22

23

26

25

>> 20% RABAT NA E-BOOKI <<

 Na wszystkie książki, które dla nas wybrałam otrzymacie teraz w Virtualo 20% rabat!

I jeszcze dodatkowo na “Sumę drobnych radości”, niejakiej Burskiej – Wojtkuńskiej, tak po znajomości 😉

Wszystkie przecenione tytuły znajdziecie pod tym linkiem (klik).

30

29

AUDIOBOOKI

Fajnym pomysłem na prezent są też audiobooki, zarówno te dla dorosłych (świetne do słuchania w samochodzie czy podczas podróży pociągiem), jak i dla dzieci. Wiele maluchów lubi zasypiać przy spokojnej bajce, inne lubią, gdy opowieść leci w tle podczas rysowania czy zabawy. Na Virtualo znajdziecie ogromny wybór audiobooków dla dzieci, możecie je pobrać na laptopa, smartfona czy odtwarzacz mp3.

Dorosłym polecam między innymi słynne Food Pharmacy:

A dla dzieci fajny będzie “Reksio i Pucek” albo “Mam prawo” Grzegorza Kasdepke.

aJe także można kupić w formie plików mp3 na Virtualo, albo – jeśli wolicie mieć płytę CD – zamówcie ją w Bibliotece Akustycznej (klik).

32
nasze swetry – świąteczna kolekcja Medicine.

 Wpis powstał we współpracy z Virtualo.pl – księgarnią intenetową, oferującą ebooki, audiobooki i prasę elektroniczną.