Ciasteczka

danse macabre i paluchy wiedźmy

Męczą mnie te kontrowersje wokół Halloween, nie zamierzam się bulwersować ani pseudopatriotycznie nawoływać do wskrzeszenia Dziadów. Że niby cudze chwalicie, a swego nie znacie? Kto nie zna polskiego sposobu na obchodzenie tego Święta? Znicze i chryzantemy z supermarketu w siateczkę i pielgrzymki na cmentarze przez sparaliżowane korkami miasta. Przeciskanie się w śmierdzącym kulkami na mole tłumie, w oparach naftaliny i dymu, nierzadko w deszczu i błocie, często w mróz. Konkurs na największy lampion i najbujniejsze chabazie (pokropione woskiem, żeby nie ukradli). Nad grobem każdego ze stryjecznych braci ojca trzeba odstać swoje, potupać nogami dla rozgrzewki, unikać oślizgłych całusów i krępujących pytań ciotecznych kuzynek wuja. Miałkie refleksje w stylu “jak ten czas szybko leci” i kilka zwyczajowych “ale ty wyrosłaś!”. Powrót w tłumie, kiełbaski z grilla i krówki na wagę przy głównej bramie, sparaliżowane korkami miasta. Czasem obiad u babci, czasem podwieczorek u wuja, po zraziku, po gołąbku, jeszcze serniczek, czasem chlup w ten głupi dziób. Och, “jak ten czas szybko leci”, “ale ty wyrosłaś!”. A może naprawdę ktoś wyczuwa w społeczeństwie potencjał do cmentarnych biesiad i rozmów ze zmarłymi, jak to czyniono podczas Dziadów?
Ja nie czuję, nie lubię Wszystkich Świętych, irytuje mnie ten zryw, Narodowy Dzień Polerowania Nagrobków, który dla większości niewiele ma wspólnego ze wspominaniem zmarłych. Naprawdę nie dziwi mnie łatwość, z jaką przyjmuje się u nas Halloween, nie dziwi ani nie obraża. Nie zatrważa także, nie lękam się wypierania rodzimych zwyczajów przez te zza oceanu. Globalizacja, komercja, społeczeństwo doznań. To wszystko jasne jest jak słońce. Nie martwi mnie infantylizacja śmierci. To ja już wolę ją oswajać strojem czarownicy i kostropatymi paluchami wiedźmy. Dla mnie to zwykły bal przebierańców jest, przebieram więc moje dziecko, wypiekam jej krwawe ciasteczka, wolę taki danse macabre od tych przymusowych pielgrzymek.
a32fba6e7078d2b746eb1db862065343
7fda0050017ae9b6936336be2e458f5e
efe0ab953e088e9ab060db123a63a20a
b4779b9d124172c54a7c2304cb644c35
e0d1bfa61d0c6c2f255349d95303744a
a85010d24501fd487e6cf6feaefdd0f2
5e5736a9cac5dd0d819f05bf1efc8855
Ciasteczka kruche “paluchy wiedźmy”

(ok. 25-30 sztuk)

Składniki:

  • 30 dkg mąki pszennej
  • 20 dkg masła
  • 10 dkg cukru pudru
  • 1 żółtko
  • dżem wiśniowy (może być truskawkowy, malinowy – w ładnym, krwawym odcieniu, najlepiej kupny, dość rzadki, jak owoce w żelu)
  • migdały całe

Przygotowanie:

  • z mąki, masła, cukru pudru i żółtka zagnieść ciasto (nie wyrzucać białka!)
  • zagniecioną kulę schłodzić przez ok. 20-30 minut w lodówce
  • jeśli migdały są w skórkach, należy zalać je wrzątkiem, a gdy ten przestygnie – wyłuskać
  • odrywać kawałki ciasta i rolować z nich wałeczki długie na 8-10 cm, grube na ok. 1,5 cm
  • wałeczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i formować z nich palce – delikatnie spłaszczyć, zwęzić na czubku, zrobić wgłębienie na “paznokieć” i na środku palca, ponacinać delikatnie nożem w poprzek (formując paluchy pamiętaj, że ciasteczka w piecu się nieco rozpłaszczą, staną się niższe i szersze)
  • paluchy posmarować pozostałym po cieście białkiem, we wgłębienie na czubku nakładać dżem tak, by przypominał wylewającą się z rany krew, na wierzch na samym czubku ułożyć migdał
  • piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 10-15 minut (do lekkiego zrumienienia)
  • zostawić na blasze do czasu, gdy dobrze ostygną – tuż po upieczeniu są bardzo kruche i mogą się rozpaść podczas zdejmowania