Ciasta

wilgotne ciasto jogurtowe z owocami (i wakacje od wakacji)

Cudowna rzecz te wakacje! Dziesięć tygodni zastanawiania się, co zrobić z dziećmi. Entuzjazm rodziców kończy się zwykle gdzieś w połowie lipca, wraz z ostatnim dniem urlopu. Kto ma ich więcej – entuzjazmu i urlopu – pociągnie do sierpnia, kiedy to poziom spłukania półkoloniami i atrakcjami wespół z poziomem zmęczenia logistyczną gimnastyką osiągają apogeum. Nie mam co narzekać, powiecie, pracuję, kiedy chcę, dzieci samych w chałupie zostawiać nie muszę. Jednak i ja ledwo zipię.

Jak kocham lato, tak serio, ciężko bywa. Brak porządnego wypoczynku daje mi się już we znaki, a próby ogarniania maili i pisania postów przy dźwiękach zarzynanych prosiąt odbijają się negatywnie na mojej psychice. Nie wiem, czy to te temperatury, czy nadmiar lodów, ale palma odbija zasadniczo. Biegają, wrzeszczą i piszczą, kłócą się i ryczą, bałaganią i zawracają gitarę. Jednym słowem – zamiast wakacyjnej sielanki miewam tu regularnie małe piekiełko, podczas którego zdarza mi się już fantazjować o pierwszym dzwonku. Wtedy to zwykle zamiast uśmiechniętej, kreatywnej mamy z elastycznym grafikiem, zamieniam się we wściekłe, poczochrane babsko, które próbuje utrzymać płynność finansową rodziny w warunkach Sodomy i Gomory. I jeszcze te wyrzuty sumienia – nie potrafię się ich pozbyć. Wkręciłam sobie rolę letniej animatorki biednych dzieci ojca bez urlopu. Tatuś nie może, to udźwignie mamusia – kaowiec wakacyjnych półsierot, psiamać. Ahoj, przygodo! Plaże, parki, wioski, hulajnogi, pikniki i lodziki – niech mają coś dziewczęta od życia. Tyle że zwykle, kiedy wracamy z tych naszych wojaży, a ja słaniam się od noszenia całego plażowego grajdoła, litrów wody, kół ratunkowych i wiaderek w trzydziestostopniowym upale, czeka na mnie w domu brud, smród, wymywanie piasku z uszu i skrzynka pełna wiadomości. I już sama nie wiem, co lepsze – próbować pisać, gdy one zamieniają taras w zalew Wiślany oraz – mamo, ona mnie pochlapała, chcę piciu/siku/kupę/kanapeczkę z serem, czy olewać pracę i dymać ofiarnie na te plaże, a potem siedzieć po nocach. Generalnie praktykuję na przemian jeden i drugi sport ekstremalny, spoglądając od czasu do czasu tęsknym wzrokiem – to na oferty wycieczek last minute, to na męża.

Czemu ja o tym, kiedy rzecz ciasta miała dotyczyć? Bo miniona wolna środa była jak zbawienie. Jak deszcz na pustyni, jak powiew wiatru w upale, była przebłyskiem normalności w tym letnim rozkroku. A było tak: pochmurne niebo, spanie do dziesiątej, dziewczynki – anioły. Nie wiem, co im się stało, ale jak zaczęły się bawić o ósmej, powstrzymawszy się po przebudzeniu od skoku na starych, tak nie skończyły niemal do wieczora. Aż musiałam zaglądać i sprawdzać, czy żyją. Rodzina w komplecie, kawy, śniadanka, muzyczka plumkała, sprzątanie na cztery ręce ogarnięte raz-dwa. Domowy dzień, pierwszy od tygodni, dzięki tym chmurom i przelotnym z nich opadom, dający wytchnienie i ładujący akumulatory. Zstąpił na mnie spokój, ulga taka, że nie muszę żadnych plaż im samotnie ogarniać, pakować żadnych hulajnóg i pudełek z przekąskami. Nastała harmonia, pełnia, rodzinna sielanka z książkami i muzyką, grzecznymi dziećmi i łagodną matką.

Przepełniła mnie taka wdzięczność za te wakacje od wakacji, taka fala rodzinnej czułości mnie zalała, że machnęłam im z uśmiechem na ustach obiad fikuśny i jeszcze ciasto do tego. A ciasta, trzeba Wam wiedzieć, już dawno u nas nie grali.

Wilgotne ciasto jogurtowe z owocami

Klasyczne mokre, białe ciasto, mega proste i bardzo smaczne. Idealnie na letnie podwieczorki!

Składniki:

  • 1 duży jogurt naturalny (400 g)
  • 2,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki oleju
  • 3/4 szklanki cukru (użyłam pół na pół brązowego i ksylitolu)
  • 3 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dowolne owoce (u mnie papierówki – ok. 400 g, jedna brzoskwinia i garść borówek)
  • opcjonalnie: cukier puder do posypania

Przygotowanie:

  • piekarnik nagrzać do 180 st.
  • jajka ubić z cukrem na puszystą, białą masę
  • dodać do nich jogurt i olej, zmiksować
  • mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać przez sitko do miski z jajeczno-jogurtową masą, zmiksować
  • foremkę (u mnie tortownica, ok. 25 cm średnicy) wysmarować cienko masłem i obsypać mąką, wyłożyć ciasto, na wierzchu ułożyć owoce (można oprószyć je odrobiną cukru waniliowego i cynamonu)
  • piec niecałą godzinę, do suchego patyczka (po 45-50 minutach można sprawdzić)