28
Moda i uroda

zwierzenia pudernicy

Jak już się człowiekowi takie nieszczęście przytrafi, że jest przewrażliwionym estetycznie perfekcjonistą i jednocześnie jest za gruby, to ma przesrane zasadniczo i musi sobie radzić inaczej. Jeśli jest za gruby na dole,  a górę ma całkiem spoko, to powinien pracować w okienku na poczcie albo w hotelowej recepcji – najlepiej gdzieś, gdzie można otyłe doły jakoś sprytnie ukryć i udawać chudą. Uważam też, że w sytuacji, w której ma się za dużą dupę, należy dla równowagi inne rzeczy, tym razem już te, dla których jest to wskazane, zrobić sobie duże – dekolty, włosy, rzęsy na przykład. Jak się już przytrafi nieszczęście koszmarnej figury, należy starać się odciągać od niej uwagę. I nie, nie workiem pokutnym ani kombinezonem roboczym, a nienagannym makijażem, doskonałym manicure, świetną fryzurą. Zwróćcie uwagę, że grube kobiety są zawsze na maksa zadbane. Ja na przykład nie zawsze mam doskonały manicure (no dobra, tak na serio to całkiem rzadko), fryzurę takowoż (choć staram się, byłam nawet w tym tygodniu u fryzjera i obiecałam sobie częściej układać włosy i nosić rozpuszczone). Ale za to postanowiłam, że oczy to już zawsze będę mieć hipnotajzin. Z tego powodu od dwóch lat przedłużam sobie rzęsy i planuję robić to do końca życia, nawet jeśli wynajdą lekarstwo na grubość, to i tak nie przestanę. Rzadko też zobaczycie mnie bez makijażu, bo to nakładanie maski stało się moim rytualnym oszustwem i sama nawet czasami wierzę, że tak naprawdę wyglądam. Myślę, że bez niego i bez dużych włosów od czasu do czasu, spadłabym na sam dół wielkiej czarnej dziury, jaką jest depresja z powodu za dużej dupy. Często widuję na ulicy kobiety całkiem saute, na plac zabaw czy po dzieci do szkoły wyskakują szybko tak, jak stały – bez podkładów, pudrów i wymodelowanego oka. I wiecie co? Czasem im zazdroszczę. Nie, nie wyglądu, bo one wcale nie wyglądają ładnie. Zazdroszczę im luzu, bo ja tak nie umiem. Ja nie ustaję w wysiłkach, nie poddaję się. Ja się smaruję, kremuję i maluję. Tu powiększam, tu maskuję, tu eksponuję, gdzie indziej chowam. Jestem pudernica i bez mazideł nie przeżyję – to dlatego jeszcze nie wspięłam się na Elbrus ani nie przepłynęłam Bałtyku wpław. A że ostatnio pojawił się u mnie parę nowości, to się podzielę. Zapraszam na kosmetyczny przegląd numer dwa.

 

27

 

 

 

1

4

1. L’oreal Nutri Gold, Olejkowy Rytuał, Odżywczy Krem-Olejek

Jestem pies i na olejki, i na nowości, więc jak zobaczyłam w promocji w Rossmanie (niecałe 25 zł), a na liście miałam krem do twarzy, nie wahałam się długo. Jak wiecie, nie wyleguję się plackiem na twarzy, mimo to moja skóra teraz latem w te upały pije jak głupia, czasem też jestem pod koniec dnia zaczerwieniona nawet po popołudniu na placu zabaw i balkonie. Dlatego na wieczór lubię nakładać takie ciut bogatsze kremy lub olejki właśnie (z tej serii też wyglądał obiecująco, ale używam naprzemiennie dwóch innych olejków do twarzy, postanowiłam więc kupić krem). Pierwsze użycia bardzo fajne – aksamitna konsystencja i bardzo fajny zapach, nietypowy, niekremowy – czuję tu jakąś lawendę czy rozmaryn, lekko ziołowe nuty w każdym razie. Skóra była gładka i fajna w dotyku, na mazał się, twarz się nie świeciła, bardzo przyjemny – tyle po dwóch dniach stosowania.

24

8

2

2. Sally Hansen, Maximum Growth, odżywka do paznokci

Klasyka gatunku, do której wróciłam po latach załamana moimi wciąż łamiącymi się paznokciami. Już od wielu tygodni nie udaje mi się wyhodować nawet ciut dłuższych pazurów, wygląd moich spracowanych dłoni z krótkimi, obłażącymi z powodu rozdwajania i łamliwości paznokciami frustruje mnie nietęgo. Dłonie to jedna z tych części ciała, które zadbane pozwalają zachować resztki szacunku dla siebie.

7

3

3. Korres, Vanilla – Plum Shower Gel

Pamiątka  z wakacji, bardzo fajny żel o wyjątkowo oryginalnym zapachu (nie czuję tu ani śliwek, ani wanilii, ale różne fajne niespotykane nuty). Od lat znam i lubię markę Korres, przywoziłam te piękne butelki z Londynu, przywożono mi je z Grecji, nie mogłam nie znaleźć ich podczas naszego pobytu na Korfu. Mam słabość do tych artystyczno – aptecznych etykiet i prostych butelek, superczysty, ekologiczny skład i oryginalne składniki sprawiają, że bardzo cenię te markę (w Polsce dystrybuuje ją Sephora, ale to raczej kosztowna przyjemność, u mnie z gatunku wakacyjnych).

6

3. Venus, Use&Go , odżywczy balsam do ciała w sprayu

Skłamałabym, gdybym udawała, że wpadł mi do koszyka z innego powodu niż turkusowa etykieta w białe groszki. Psiknęłam nim na dłoń i bardzo spodobał mi się zapach. Wprawdzie wolę balsamy zostawiające delikatny film na skórze, a ten jest nieco suchy, ale to w końcu „use&go”, zdecydowanie można by wciągać dżinsy zaraz po aplikacji. Jak za całe osiem złotych, to fajny słodziak.

16

11

4. Batiste, Dry Shampoo, Oriental

Ratunek dla leni, śpiochów i…matek. Zdarza mi się mieć przy Hance problem z umyciem głowy w ciągu dnia, nie zdarza mi się jednak wychodzić na dwór bez makijażu i z tłustym łbem. Nawet gdy związuję włosy w koczek, nie mogą wyglądać jak wypomadowane strąki. Pierwszy raz kupiłam suchy szampon i zakochałam się. Psikam nim włosy wokół twarzy i u nasady, przez chwilę wyglądam jakbym pomyliła spray z gaśnicą proszkową, ale luz, należy zachować spokój i wyszczotkować włosy. Biały proszek wypija cały tłuszczyk z głowy i fajnie odświeża włosy, świetnie pachnie. Uwielbiam!

25

9

5. John Frieda, Luxurious Volume, szampon do włosów

Czasem jednak myję włosy, a wtedy lubię mieć dobry szampon. John Frieda to kolejna marka, którą znam z Londynu, w tamtejszych drogeriach sprzedawano ją już dziesięć lat temu. Wtedy uwielbiałam serię „brilliant brunette”, by później, już farbując się na ombre, zdradzić ją z serią dla blondynek. Ich szampony i odżywki zawsze mi dobrze służyły, teraz cała marka jest na przecenie -40% w Rossmanie, musiałam więc skorzystać, lecz tym razem padło na szampon zwiększający objętość, zapowiada się super.

14

6. John Frieda, Sea Salt Spray, mgiełka modelująca do włosów

Czaiłam się na ten produkt już na początku lata, wtedy jednak rzadko nosiłam rozpuszczone włosy. Nie byłam zadowolona z ostatniego strzyżenia, którego rezultatem były półdługie włosy jednakowej długości, czyli fryzura na smutnego spaniela. Oprócz psich uszu na mojej głowie pojawiło się też pisklę jastrzębia, czyli znane wszystkim matkom karmiącym zakola, na których po kilku tygodniach od wyłysienia pojawia się uroczy jeż. Taki defekt zdecydowanie łatwiej zamaskować włosami rozpuszczonymi niż upinanymi do góry, te jednak zwisały smętnie jak u wspomnianego psa. Wreszcie wybrałam się na podcięcie, a właściwie modelowanie fryzury, mam teraz pocieniowane włosy, które znacznie lepiej się układają i lubię uzyskiwać na nich lekko niedbały efekt. Psikam, ugniatam, wchłaniam zapach tropików (lekko kokosowy, piękny) i już jestem jak ta Venus z morskiej piany. No prawie.

12

13

7. Nyx, Soft Matte Lip Cream, matowy koloryzujący krem do ust

Prezent, ja sama nigdy nie zdobyłabym się na taką awangardę na ustach, używam jedynie błyszczyków i kredek w naturalnych, jasnych odcieniach. Ale latem? Lubię ciemnoróżowe paznokcie u stóp, kwiatki w kolorze fuksji mam na kilku sukienkach, odważyłam się więc i kroczyłam z ciemnoróżowymi usty. Ciekawy efekt, utrzymuje się dość długo, z definicji ma wyglądać niedbale, jak na wpół zjedzona szminka, nie trzeba go więc nerwowo poprawiać pod linijkę.

5

8. L’oreal True Match, the powder, puder dostosowujący się do odcienia skóry

Skończył mi się puder i miałam niezły dylemat – no bo jaki odcień wybrać o schyłku lata? Jestem teraz dość opalona, za miesiąc po tych złocistościach nie będzie już śladu. Mam nadzieję, że true match, jako puder dostosowujący się do odcienia skóry, nie zrobi ze mnie wczesnej Dody. Bardzo lubię te linię, jest aktualnie w promocji w Super Pharmie (40 zł zamiast 58 chyba).

23

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

77 Komentarze

  • Odpowiedz Marta Radzicka 19 sierpnia 2015 at 21:22

    Wyglądasz prześlicznie i oczy rzeczywiście „hipnotajzin” :) czy moglabyś zdradzic gdzie przedluzasz rzesy w Trojmiescie? Jako, ze mam podobny problem z byciem dużą ( z roku na rok coraz wiekszą) ;);) a rzęsy Twoje długaśne mnie zainspirowaly to też takie chceę:):) a co tam może rzeczywiście nie będą patrzeć wtedy na dół:) pozdrawiam serdecznie. P.S. Zdjecia wymiataja, a tekst jak zwykle genialny. Marta.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 21:33

      Heh, dzięki 😉 dawaj na fb albo na maila, to Ci podam nr telefonu do dziewczyny, która mi robi w domu

      • Odpowiedz Marta Radzicka 19 sierpnia 2015 at 21:36

        Super, dziekuje Ci bardzo. Konta nie na FB nie mam, a mail martaradzicka@yahoo.com. Bede wdzieczna:):)

      • Odpowiedz JUSTYSIU 20 sierpnia 2015 at 09:46

        A ja także bardzo poproszę nr kontaktowy :) justysiu@gmail.com

      • Odpowiedz Iza 20 sierpnia 2015 at 21:58

        Czy i ja moge prosić o ten kontakt? :) pozdrawienia :) i.glab@wp.pl

        • Polka Dot
          Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:55

          poszło do Was, dziewczyny :)

          • Natalia 9 października 2015 at 04:35

            Tez chciałabym prosić o namiary 😄 naciula@hotmail.com z góry dziękuje!

  • Odpowiedz Kamila S. 19 sierpnia 2015 at 21:35

    Kochana! Na paznokcie jedyny ratunek to Evree! Umieściłam u siebie ostatnio w przeglądzie więc zerknij jeśli masz ochotę :)

    Serum+krem = miłość i długie, zdrowe paznokcie. Cenowo- grosze!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 21:36

      ooo, dobra, już lecę, dzięki!

      • Odpowiedz Kamila S. 19 sierpnia 2015 at 22:41

        P.S Pomogły mi także filmiki Red LIPSTICK MONSTER dot. pielęgnacji dłoni i paznokci. Filmiki krótkie, a wiedza Ewy niesamowita.

  • Odpowiedz natalia 19 sierpnia 2015 at 21:40

    Dzizas, kocham Twoja szczerość do bólu!!! Tekst o włosach, na miłość moja 😀 ja długo nie karmilam a włosy i tak zapychaja dzień w dzień odpływ i robią że szczotki gniazdo uwite z mych niegdyś bujnych włosków… Ten spray na moje wiecznie smetne proste śledzie podziala? Czy trzeba mieć skłonność do lokow w genach?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 21:44

      na takie całkiem proste to kurczę nie wiem…mi się zrobiły takiej mocniej układające się jakieś, no i pocieniowane mam. Jeśli nie są równej długości i raczej krótkie lub średnie, to spray + ugniatanie = Venus z morskiej piany 😉

  • Odpowiedz Kaja 19 sierpnia 2015 at 21:44

    piekne brwi!! Super! Czym pielegnujesz?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 21:47

      yyy…nie pielęgnuję, tylko skubię :) no i ujarzmiam: jasna kredka na łuk brwiowy i żel do brwi. dzięki! :)

  • Odpowiedz Joanna 19 sierpnia 2015 at 21:54

    Z każdym kolejnym wpisem coraz bardziej Cię uwielbiam 😉 Masz świetny styl pisania, zawsze trafiasz w sedno, w dodatku zawsze z dużym poczuciem humoru, lekką ironią nawet, aczkolwiek nie w negatywnym znaczeniu, z dużym dystansem do siebie i świata . Czytanie Twojego bloga uzależnia. Pozdrawiam serdecznie.

  • Odpowiedz Anka 19 sierpnia 2015 at 21:57

    A ja mam problem z brzuchem, ciągle wyglądam jak w 5 m-cu ciąży…:( może też sobie rzęsy takie walnę, bo dół niesamowity. Jesteś bardzo piękną kobietą:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 22:07

      same here :( walnij se, poprawia humor na maksa!

  • Odpowiedz Paulina 19 sierpnia 2015 at 22:04

    Aga,jestem posikana;) zrobię sobie te rzęsy skoro od dużej dupy odwracają uwagę :))))) a tak poza tym też ciągle chodzę z tapetą! I jeszcze się nie poddałam pomimo dwójki dzieciarow :)

  • Odpowiedz Asia 19 sierpnia 2015 at 22:18

    Czym masz pomalowane oczy?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 19 sierpnia 2015 at 22:44

      kilka różnych cieni z paletki z ostatniego posta kosmetycznego – perłowy róż, beż i brąz w kącikach plus ciemnobrązowy eyeliner

  • Odpowiedz Zakarolla 19 sierpnia 2015 at 22:32

    Świetny tekst hehe! :) U mnie macierzyństwo sprawia, że ja i moje kosmetyki tęsknimy za sobą.Kiedy uda mi się nałożyć podkład, cienie i pomalować kredką jest sukces! Bywało, że wybiegałam z domu tak jak stałam z wrzeszczącym niemowlakiem, więc już się przyzwyczaiłam do braku satysfakcjonującej tapetki i wstyd mi minął 😉 A jak nie było innej opcji to paznokcie malowałam na spacerze, byłam w parku atrakcją :) Na szczęście pomału jest lepiej z cierpliwością córki do matczynych wycieczek przed lustro :)

  • Odpowiedz Jola K 19 sierpnia 2015 at 22:43

    Od jakiegoś czasu do Ciebie zaglądam,zawsze z niecierpliwościa przebieram nigami w oczekiwaniu na nowy wpis.Ten dzisiejszy,jak cała reszta,świetny.Bardzo lubię sposób w jaki piszesz i to jak za zdjęciach pokazujesz Waszą codzienność☺
    A Twoje dzisiejsze zdjęcia…rewelacja!serio😉
    Pozdrawiam
    J

  • Odpowiedz Jola K 19 sierpnia 2015 at 22:45

    No i czekam na obiecany wpis o biurku Pierwszoklasistki 😊

  • Odpowiedz Ania 19 sierpnia 2015 at 23:24

    Jest piękna. Bez kitu jak to mówi mówią moi nastoletni kuzyni.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:55

      hehe, dziękuję! Bez kitu 😉

  • Odpowiedz So Very Me and Home 20 sierpnia 2015 at 06:31

    Masz piękny makijaż, taki staranny i piękną urodę. Nigdy nie jest tak, że wszystko ma się idealne. Bo jak ktoś jest super zgrabny, to ma biust mały i narzeka, jak ma biust świetny to z nosem coś nie tak, jak nosek jest delikatny, to pupa wielka albo nogi krzywe, itd. Ale prawda jest taka, że chciałybyśmy mieć wszystki piękne. Rzęsy przedłużałam 5 miesięcy najdłużej, efekt powalający ale niestety przeszkadzało mi zmywanie makijażu wacikiem i brak możliwości wyczochrania ich. A jak mi się zapomniało, że mam sztuczne i się zamachnęłam do wyczochrania to potem moje rzęsy tańczyły break dance’a. Teraz używam odżywkę i jestem mega zadowolona. Jak je pomaluję to mam efekt ten sam co z przedłużanymi. Polecam.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:56

      Jaka to odżywka? Dziękuję za komplementy i oczywiście zdaję sobie sprawę, jak natura obdziela dobrami, ale pokusa, żeby mieć wszystko ładne jest silna :)

  • Odpowiedz Magda 20 sierpnia 2015 at 07:43

    Fajny przydatny post. Ja z szamponów batiste polecam szczerze ten w parterke, jest najlepszy z nich wszystkich. Oprócz Rossmana, można dostać je też w Hebe :)

  • Odpowiedz Dorota 20 sierpnia 2015 at 08:11

    Hej, Polecam Ci i Wam dziewczyny przerewelacyjną odżywkę do paznokci – Herome Extra Strong. Po 2 tygodniach stosowania według instrukcji efekty są spektakularne. Nie maluję paznokci gdyż robię w glinie, ale raz na miesiąc smaruję tą odżywką i mam twarde szpony jak trzeba. Wypróbujcie!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:57

      mhm, pierwsze słyszę o takiej, zaraz pogooglam, dzięki!

  • Odpowiedz weronika 20 sierpnia 2015 at 08:12

    proszę powiedz jaką metodą masz robione rzęsy. i jak często uzupełniasz. jestem gotowa zdecydować się na to bo swoje mam tak marne że aż żal… i jeszcze moglabys pokazac jak maluejsz oczy 😉

  • Odpowiedz cynnamonek 20 sierpnia 2015 at 08:24

    Przepiękna…A tak przy okazji – witam w klubie pudernic – ja to nawet podczas porodu miałam makijaż 😉

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 20 sierpnia 2015 at 08:48

    Twoje rzęsy są cudowne. I śliczna Ty…
    Ja mam kiepskie doświadczenia, szczególnie po…strasznie mi przerzedziły się rzęsy. Na razie korzystam z dobrodziejstw maskar pogrubiająco-wydłużających :).
    Śmiać mi się chce na wspomnienie mojego pobytu w Irlandii. Od razu wiedziałam która z dziewcząt jest „nasza” :)…właśnie po makijażu gdy szły po przysłowiowe bułki rano. Z jednej strony lubię się malować z drugiej też zazdroszcze kobietom saute, które mają do tego luz :0.
    Choć czasem jak zrobię hennę brwi to się nie maluje i jest oki :). pzdr

    • Odpowiedz black candy 21 sierpnia 2015 at 13:05

      Oj tam. nie ma co zazdrościć nieumalowanym laskom. To takie leniwce jak ja, którym się nie chce! 😉 Ja właśnie zazdroszczę takim, którym się chce i potrafią ładnie się pomalować :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:58

      hehe, no po bułki jeszcze mi się zdarza saute, choć najczęściej dyla mąż (właśnie dlatego, że ja nie zrobiona i ma szybciej)

  • Odpowiedz Weronika 20 sierpnia 2015 at 09:00

    Znam ten problem, u mnie makijaż od rana, lata myśle o zrobieniu rzęs, ale uwielbiam ten rytuał podkręcania i tuszowania … Kosmetykomaniaczka straszna ze mnie, u mnie jest inny problem gruba po całości nie tylko w tyłku!! Najgorsze było pare dni po porodzie nie miałam siły ani chęci na dbanie o siebie ale tusz na rzęsach podkręconych zalotka był 😉
    Pozdrawiam gorąco umalowana od 6 rano na urlopie macierzyńskim 😉

  • Odpowiedz Dominika 20 sierpnia 2015 at 09:48

    Hmm wiesz co…mam tak samo;) boje sie wyjsc z domu bez ” twarzy ” bo zazwyczaj wtedy ma sie takiego pecha, ze spotykasz byla kolezanke lub co gorsza bylego faceta….dalas mi do myslenia tymi rzesami…jako że rodzę za 6 tygodni…to chyba sobie walne takie firanki nad oczami;) bede miec spokoj w szpitalu i po ….tonąc w mleku i pieluchach;) co do kosmetykow…jestem księgowa….ale moj drugi fach z zamilowania to chemik amator;) każdą tubke sprawdzam pod wzgledem skladnikow, zadne parabeny i pegi u mnie nie przejda, a juz wogole jesli chodzi o kosmetyki dla dzieci!;) ale fajnie jest dostac cos zdrowego, ladnie pachnacego i wygladającego;) pozdrawiam!;)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 13:59

      Podziwiam i szanuję takie zacięcie, też lubię się smarować zdrowszymi specyfikami, lecz ich ceny i dostępność sprawiają, że jednak dominują u mnie nieekologiczne, masowe marki.

  • Odpowiedz Monika 20 sierpnia 2015 at 11:03

    Fajny post, taki yyyy…kobiecy:) i szczery. Dzięki za tę Twoją umiejętność nazywania spraw po imieniu (o tej za dużej dupie – uśmiałam się, bo jakże to bywa prawdziwe)
    a z innej beczki – przyłączam się do postulatu Koleżanki powyżej – poka kącik biurkowy Pierwszoklasistki!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 20 sierpnia 2015 at 12:00

      musicie uzbroić się w cierpliwość i dać mi kilka dni, ale za to będzie tam prawdziwy hit i fajne DIY :)

  • Odpowiedz marta 20 sierpnia 2015 at 11:45

    Przepięknie pomalowane oczy, można liczyć na mały tutorial?

  • Odpowiedz StyleRecital 20 sierpnia 2015 at 13:01

    Piękna Polka! Teraz widać, jaka Zosia do Ciebie podobna :-)
    Ja z kolei należę do osób, które nie lubią malować się wcale, mam tylko kilka produktów do makijażu, takich ‚awaryjnych’, w razie niespodziewanej krosty albo cieni po nieprzespanej nocy. Za to mam słabość do kosmetyków, szczególnie do włosów. Mogę Ci polecić szampon Marc Anthony (tak, ten!), z olejkiem arganowym- również jest teraz na przecenie w Rossmanie, z 35 zł za 19 zł. Bajecznie pachnie i nawilża włosy, że nie trzeba później odżywki. Jest cała linia tych szamponów i są naturalne- moje najnowsze odkrycie :-) Mam też słabość do balsamów, ale szukam takiego, po którym nie będę się latem ‚lepić’ :-/
    pozdrawiam, Paulina :-)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:00

      Ten Marc Anthony to ma takie czarno-różowe butle? Sprawdzę zdecydowanie, dzięki!

      • Odpowiedz StyleRecital 25 sierpnia 2015 at 13:32

        I różowe, i brązowe, i turkusowe, i każde- ja się skusiłam na te z serii ‚macadamia oil’ i polecam :-)

  • Odpowiedz ilona 20 sierpnia 2015 at 18:17

    Kochana a jakiej farby do włosów używasz?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 20 sierpnia 2015 at 18:19

      o, a to różnie :) górę farbuję bardzo rzadko, kilka razy do roku dosłownie – jakieś ciemne blondy/jasne brązy wybieram. A ten dół uzyskałam farbą Loreal Ombres, a potem poprawiałam jeszcze platynowym blondem.

  • Odpowiedz Ania 20 sierpnia 2015 at 21:10

    A ja postuluje. Pokaż tą pupe!😀 juz obstawiam że masz równie ładną jak buzię. W kolejce pochlebców będę pierwsza😆

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:01

      Hahahaha! never ever!

  • Odpowiedz aigreetsucre 20 sierpnia 2015 at 22:21

    Ha, a ja to jestem z tych kobiet, co czekają na kolejne zmarszczki 😉 (są takie w ogóle??). Starszej siostrze zazdroszczę cieni pod oczami, tak to niesamowicie wygląda. I choć normalnie wszelkie makijaże i mazidła leżą daleko poza moją strefą zainteresowań, to lubię Cię czytać, o czymkolwiek piszesz :) A Wenus z Milo… Ta to była gruba dopiero! Powieś se jakiś jej portret nad łóżkiem ku poprawie nastroju 😉

    • Odpowiedz aigreetsucre 20 sierpnia 2015 at 22:23

      (No chyba, że jesteś grubsza, to ups… 😘)

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:02

        Wenus z Milo gruba?? Chyba z Willendorfu, ta z cycami, bo z Milo fajna laska była!

        • Odpowiedz aigreetsucre 2 września 2015 at 08:46

          Och jejku, no przecież! Tych Wenus była cała masa, ale z Milo tylko jedna. Ona była szczupła, ale nie miała rąk. Co tylko dowodzi, że nie można mieć wszystkiego… 😉

  • Odpowiedz Justyna 20 sierpnia 2015 at 22:22

    Sliczne wlosy, piekny makijaz :) Jaka Zosia do Ciebie podobna! BTW, mieszkalas kiedys w Londynie?

  • Odpowiedz Gosia 20 sierpnia 2015 at 22:30

    E tam pięknie pomalowane oczy, po prostu piękne oczy! Jak ktoś ładny – tak jak Ty Polka – to i saute ładnie wygląda. Skoro jednak mazidełka poprawiają Ci humor, why not. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Monika 21 sierpnia 2015 at 08:20

    Gdybym była na Twoim miejscu też potrzebowałabym duuuuużo makijażu! Panie, które spotykasz nie potrzebują tyle tapety co Ty bo prostu Bozia dała im więcej urody.
    Ale jako osoba pracująca w obszarze kosmetyki trzymam kciuki abyś nakładała, wmasowywała, wklepywała setki mazideł i mocno wierzyła, że to działa :)

    • Odpowiedz ilona 21 sierpnia 2015 at 12:27

      Ty chyba jakaś głupia jesteś, jeśli widzisz u Polki „tyle tapety”. Ona delikatnie podkreśla swoją urodę, szczególnie piękne oczy :-) zazdrośnico Ty!

    • Odpowiedz Monika G. 21 sierpnia 2015 at 12:56

      Ale Ty tak serio? Czy żart masz taki…wysublimowany?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:03

      Moniko, mam nadzieję, że Tobie jeszcze kiedyś Bozia da więcej taktu i rozumu. Idź stąd i nie wracaj więcej. Z życzeniami sukcesów w obszarze kosmetyki – Polka.

  • Odpowiedz Agnieszka 21 sierpnia 2015 at 10:23

    Witam.Ten krem Loreal jest do suchej skóry?Wersja na „dzień czy na „noc”?

  • Odpowiedz Patka 21 sierpnia 2015 at 10:33

    I znów uśmiałam się przy czytaniu Twojego postu :)
    Heh, ja należę do tych pań, które nie malują się odprowadzając dzieci do przedszkola bo…przy dwójce dzieciaków rano wolę dłużej pospać 😉
    Maluję się już tylko na wielkie wyjścia, a jak czuję się bardzo nieatrakcyjna, to zarzucam na twarz podkład. Za to po dwóch ciążach zaczęłam bardziej dbać o ciało. Peelingi, balsamy do ciała, szampony do włosów – to mnie teraz rajcuje :) Ostatnio bardzo przypadły mi do gustu kosmetyki Loccitane.
    Pozdrawiam!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:04

      o, tak Loccitane ekstra, ale jakie drogie, kurka blaszka :(

  • Odpowiedz black candy 21 sierpnia 2015 at 13:03

    Podziwiam dziewczyny, które tak pięknie potrafią nałożyć „tapetę” z umiarem i wyglądać ślicznie, jak po photoshopie, tak jak Ty :) Zawsze jak próbuję tak sama, to wychodzi coś pomiędzy pandą a yeti. Dlatego właśnie, pomimo moich 27 lat na karku, jedyne co stosuję to krem bb. A i to tylko, jak sobie rano przypomnę. Maluję się dosłownie raz, dwa razy do roku, tym bardziej w pracy wszystko mi jedno jak wyglądam, zwłąszcza że kilkanaście godzin biegania tam i z powrotem od sprzętu do sprzętu nie służyłoby utrzymaniu nienagannego makijażu i wszystko by pewnie spłynęło :) Chodzę sobie więc taka nieumalowana i mam gdzieś, że komuś mój nieumalowany ryj mógłby przeszkadzać na ulicy :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:05

      Hahaha, biedna pando, jestem pewna, że nie jest tak źle :) Praktyka czyni mistrza!

  • Odpowiedz Mama3 21 sierpnia 2015 at 21:55

    Osobo pracująca w obszarze kosmetyki-Ty za to na pewno sympatyków wielu nie masz. Tobie Bozia chyba paskudny charakter dała i ozór niewyparzony. ;P
    Polka jesteś piękna babka, oczy masz wspaniałe.
    PS. Słyszałam ostatnio wiele pochlebnych opinii o odżywce do rzęs AA, znacie?

  • Odpowiedz Asia 21 sierpnia 2015 at 22:10

    Nie wiem jak z dupą (bo nie widziałam) ale twarz i włosy piękne !!! Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz Marta 23 sierpnia 2015 at 12:24

    Fajny, szczery wpis, aż miło się czyta, bez och! ach! i sponsoringu. Rozgoszczę się na dłużej :) pozdrawiam bardzo serdecznie Marta

  • Odpowiedz Mała Mi 23 sierpnia 2015 at 16:15

    Polka, weź nie przesadzaj, bo z domu nie wyjdę! Mam genetycznie uwarunkowaną wielką d.. Wielką w mym odczuciu nawet, gdy byłam jak brzoza. Bez kozy w tle. A byłam. Nie dawaj więcej pożywki żadnym Monikom pracującym w „obszarze kosmetyki”. To dopiero muszą być Barbie- zgarbi, żeby fajnej babce pisać tak chamskie teksty. Dżizas! Rzygać się chce (na „Moniki” tego typu of course- skąd tyle trucizny w mózgu? Poradziłabym zapukać do psychoterapeuty, bo niedługo nic nie pomoże :P).

  • Odpowiedz CEGmaRUTka 23 sierpnia 2015 at 20:56

    Mąż wyjechał, maluchy posnęły, a ja zamiast lecieć do łazienki na spotkanie z maseczką i kremem ślęczę przed kompem i czytam takie oto rewelacyjne poradniki innych Pań Matek… Czas rzec sobie: wyłącz kompa i leć do łazienki kobieto! Zatem rzekłam, wyłączyłam i poleciałam. Kurtyna.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 sierpnia 2015 at 14:06

      Mam nadzieję, że było Ci tam dobrze :)

  • Odpowiedz NudyNieMa design 23 sierpnia 2015 at 22:16

    Haha, uśmiałam się! Ja tam latam rano z dziewczynami do przedszkola zdecydowanie saute. Po pierwsze nie lubię się malować w pośpiechu (a rano jakoś tak zawsze wszystko się szybko dzieje), a poza tym biegam zaraz po ich odstawieniu, więc make up byłby zbędny i po godzinie i tak zmyty. Za to po południu jestem już przeważnie „zrobiona”, ale i tak zdecydowanie delikatniej. Obowiązkowo puder, róż, kredka do oczu, wersja bogatsza to dodatkowo cień plus mascara. Niemniej jednak są dni, że cały dzień jestem bez make up-u.

  • Odpowiedz Joasia 24 sierpnia 2015 at 18:38

    oczy ach te oczy, masz przepiękne :)

  • Odpowiedz marta81 25 sierpnia 2015 at 13:10

    Batiste muszę mieć w szafce! Kupuję zawsze tropikalny-banany i kokos.

  • Odpowiedz Domi 3 września 2015 at 15:15

    A jaki to odcień Nyxa? Bo jest bardzo podobny do addis ababa :)

  • Odpowiedz Magda 11 września 2015 at 09:57

    Polko!

    Mam do Ciebie pytanie o rzęsy: czy po tak długim czasie przedłużania Twoje naturalne nie są osłabione i rzadsze? Myślę o przedłużaniu bo też chcę mieć zawsze zrobione oko, a w domu dwulatka, praca na pełen etat 50 km od domu i aplikacja adwokacka. To by mi oszczędziło kilku minut dziennie :) Obawiam się właśnie tego, że moje naturalne, gdy będę chciała przestać przedłużać będą w opłakanym stanie… Czy zauważyłaś coś takiego? Mam doświadczenie z hybrydą – 2 tyg. piękne paznokcie bez odprysków, ale potem dwa tygodnie bez lakieru na regenerację.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 września 2015 at 10:28

      Magda, przedłużam już ponad dwa lata, bo to uzależnia 😉 rewelacyjnie jest wstać rano i mieć oko od razu, wystarczy odrobina podkładu i różu i można wyjść z domu. Jeżeli chodzi o własne rzęsy, to rzeczywiście, jeżeli dopuszczę do całkowitej utraty tych sztucznych, to moje są znacznie krótsze, to jest jakby wszystkie odrastały na raz, ale nie są rzadsze ani cieńsze. Dwa razy robiłam sobie przerwę i po ok. miesiącu odrastały do dawnej długości. Zawsze do nich wracałam, bo ta babranina z tuszem już nie dla mnie (ewentualnie tuszuję odrobinę, kiedy już czekam na dopełnienie i mam mocno przerzedzone).

  • Odpowiedz numa 10 maja 2016 at 13:20

    Przeczytałam i muszę wtrącić z innej beczki. Do 26 roku życia makijaż (lekki) był dla mnie czymś nieodzownym- puder + brew + rzęsy to było minimum nawet przy wyjściu do sklepu. Pewnego pięknego dnia zostałam u nowo poznanego chłopaka na noc (bez wcześniejszego planu i bez kosmetyków przy dupie)- następnego ranka pędziłam od niego do pracy- kompletnie bez makijażu. I tak zupełnie bez żadnych fajerwerków, bez postanowień noworocznych stwierdziłam, że wcale nie jest to do niczego potrzebne. Nie jestem pięknością, mam paskudną cerę, a rzęs i brwi można szukać z lupą (gruba dupa gratis!). Nie maluję się już od ponad roku, usłyszałam kilka komplementów od kolegów ‚wyglądasz inaczej…oh bez makijażu? lepiej!’ Nawet nie chcę wyliczać ile czasu i pieniędzy zaoszczędziłam…. Piszę to jednak nie po to, by ględzić o sobie. Chodzi mi o obserwacje jakiś czas później- gdybym teraz nałożyła na twarz choćby tusz, choćby pomadkę, czułabym się po prostu dziwacznie i ekstremalnie sztucznie. Kobiety z makijażem podświadomie przestały wyglądać dla mnie normalnie- widzę po prostu jakieś warstwy, jakieś sztuczności. Z makijażem czułabym się jakbym doczepiała sobie różki, skrzydełka czy inne ogonki- po prostu jest to nienaturalne i zbędne- niestety kobiety przyzwyczajały się do tego przez tak długie lata, że ta świadomośc zupełnie gdzieś nam umknęła. Radzę przeprowadzić taki eksperyment- po prostu rzucić te mazidła w cholerę i spojrzeć na siebie na nowo. Same plusy, mniej problemów, mniej zmartwień i akceptacja własnej naturalnej estetyki przyjdzie sama.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 maja 2016 at 09:51

      Gratuluję odwagi i umiejętności pozbycia się tych rytuałów! Chyba nie jestem na to gotowa, wzorzec poprawionego makijażem wyglądu zinternalizowałam chyba za mocno 😉

    Zostaw coś po sobie