rodzinnie

zróbmy to razem – obowiązki domowe dzieci

Z wykonywaniem przez dzieci obowiązków domowych kwestia jest identyczna, jak w każdym innym temacie wychowawczym – zdania są tradycyjnie podzielone. Z kwestią sprzątania przez młodzież własnych gratów i udzielania się w rodzinnej kuchni rzecz ma się identycznie jak ze szczepieniem czy wspólnym spaniem – są obozy entuzjastów i frakcje hejterów. Jedni każą zaprzęgać do roboty tuż po wyjściu z pieluch, inni – dać święty spokój co najmniej do matury. Rodzicielskie poglądy lokują się na continuum, zaczynającym się od pomysłów w mojej ocenie dość ekstremalnych, jak zamiatanie w wykonaniu dwulatków, trzepanie dywanów przez sześciolatki czy ideę, jakoby siedmiolatki powinny myć w domu podłogi. Choć z badań przeprowadzonych na zlecenie Indesit wynika, że w większości domów dzieci pomagają przy pracach domowych, spotyka się czasem stanowisko odwrotne, z pobudzającymi wyobraźnię porównaniami do niewolnictwa – że dzieciństwo jest po to, aby się bawić, a zmuszanie dzieci do obowiązków domowych to terror w czystej postaci. Być może z takiego nastawienia wynika fakt, że w co piątym przebadanym przez Indesit domu dzieci pomagają rzadko, a 5% badanych przyznaje wręcz, że wcale (sic!).

Nie przemawia do mnie żaden z tych krańcowo różnych pomysłów. Nie wyobrażam sobie przygotowania młodego człowieka do dorosłego życia, przy jednoczesnym zwalnianiu go z tego, co nieprzyjemne i nudne. Usuwaniu mu spod nóg wszelkich przeszkód, z pola widzenia – wszystkich konsekwencji jego zachowań. Stanowczo potępiam dobrotliwe podtykanie wszystkiego pod nos, uczenie dziecka, że świat to jego prywatny folwark z chłopami pańszczyźnianymi, dbającymi o jego dobrostan. Zaszczepianie poczucia wyższości, zamiast odpowiedzialności. Tworzenie społecznej kaleki, niezdolnej do funkcjonowania w grupie, na obozie, a akademiku czy w związku. Wreszcie – wypuszczanie w świat człowieka, który nie będzie umiał wokół siebie posprzątać, wyprać sobie skarpet ani zrobić jajecznicy. A to przecież najważniejszy cel wychowania  – przygotowanie do samodzielności. Wyposażenie w kręgosłup moralny i wiedzę, napakowanie uczuciami, ale także – nauka sprawności we wszystkich tych czynnościach, które są niezbędne do życia.

Z drugiej jednak strony – kilkulatek z długą listą obowiązków domowych? Nieporozumienie. Pachnie mi to Kopciuszkiem zanadto. Nadmiar niewdzięcznych zadań może odnieść tylko skutek odwrotny do zamierzonego – zniechęcić dzieciaki i oddalić nas od siebie. Ustawić rodziców w rolach: złej macochy, wymagającego szefa, pana i władcy. Nie tędy droga. U podstaw szukania mądrych rozwiązań leży moim zdaniem założenie następujące: głównym celem domowych zadań dzieci nie jest to, żeby nam było lżej. Obowiązki w domu są po to, żeby dziecko wyrosło na samodzielną, ogarniętą istotę. Przynajmniej do okresu nastoletniego nie ma co liczyć na znaczące ułatwienia, często jest dokładnie odwrotnie – roboty po dziecięcym „pomaganiu” jest dwa razy więcej.

Mimo to wciąż pozwalam dziewczynom robić śniadania w weekendy. Wiem przecież, że nabrudzą. Nadal proszę Zosię o składanie jej własnych ubrań, a Hanię o podnoszenie z podłogi ścinków i skrawków plasteliny – choć wiem, że sama zrobiłabym to lepiej. Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego to dla mnie istotne – jesteśmy rodziną. A rodzina jest jak drużyna – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dodatkowym celem wciągania dzieci w prace domowe jest to, żeby było nam raźniej. Zwykle jest też dużo weselej. I żebyśmy wszyscy czuli, że to jest NASZ DOM. Nie – dla jednych orka, dla innych plac zabaw. Dla wszystkich z nas – od najmłodszych do najstarszych, niezależnie od wieku, płci i umiejętności – najdroższe miejsce na świecie, w którym nikt nie powinien czuć się samotny jak ten pan w kampanii Indesit.

JAK MĄDRZE WDRAŻAĆ DZIECI W OBOWIĄZKI DOMOWE?

MOICH 5 ZASAD

1. #DOITTOGETHER, CZYLI #ZRÓBMYTORAZEM

To nam, dorosłym, prace domowe zwykle kojarzą się z nudą i zmęczeniem. Dla spragnionych nowości i kontaktu z rodzicami dzieciaków, to najczęściej okazja do dobrej zabawy i wspólnie spędzonego czasu. Jeśli wdrażać dzieci mądrze, to przede wszystkim razem. Do tego właśnie zachęca kampania marki Indesit #DoItTogether – genialna i jakże bliska mi w swoim przekazie. Wspólna odpowiedzialność za dom i szacunek dla siebie nawzajem – nie tylko na linii mąż-żona, ale także wrażliwość i empatia w relacjach dzieci-rodzice.

Choć staram się nie epatować swoim zmęczeniem i rzadko wchodzę w rolę cierpiętnicy, chcę, żeby dla moich córek było to jasne – obowiązków domowych jest za dużo dla jednej osoby. Nie chcę im prawić zbyt wielu kazań, ale zdarzyło mi się pytać – dlaczego uważasz, że ja powinnam to podnieść? Czy to Twoim zdaniem sprawiedliwe, żeby tylko mama sprzątała w łazience, skoro wszyscy z niej korzystamy? Często podnoszę kwestię sprawiedliwości i równości, jednocześnie nie oczekując, że dzieci zaczną same myć okna.

Zależy mi na wykształceniu w nich jak największej liczby drobnych gestów i codziennych pozytywnych odruchów, zarówno dla ich dobra, jak i po to, żebym nie musiała wynosić po nich każdego śmiecia czy brudnego kubeczka. To nie muszą być wielkie przedsięwzięcia, codziennie mamy dziesiątki okazji, żeby ich czegoś nauczyć, dać im szansę, by poczuły się ważne, znały swój udział w naszej bandzie. Chcesz jabłko – choć, pokażę Ci jak je umyć i pokroić. Masz ochotę na kakao? Proszę, podaj mi mleko, wyjmij kubek z szafki, popatrz, jak się to robi. Regularne wciąganie dzieciaków w takie drobne czynności daje najlepsze efekty. Staram się wołać dziewczyny, kiedy szykuję posiłki – jeśli akurat nie pchają się do garów, nakrywają do stołu, chowają naczynia do zmywarki. Często jednak aktywnie uczestniczą w gotowaniu, bo po prostu bardzo to lubią – mieszanie, lepienie, wspólnie miksowanie koktajli, pierwsze próby przewracania naleśników i układanie własnych kompozycji na talerzach. Dla mnie, która nie lubi zabaw lalkami czy klockami, to jeden z fajniejszych sposobów spędzania czasu razem. Zwłaszcza, że w tygodniu, po szkole i przedszkolu zostaje go tak mało. Co ciekawe, większość respondentów w badaniu dla Indesit odpowiedziała, że czas zaoszczędzony na pracach domowych najchętniej poświęciłaby rodzinie – a przecież można tak łatwo połączyć jedno z drugim!

2. ZABAWA I GRYWALIZACJA

Nie róbmy z porządków kary! Wieszanie prania nie musi odbywać się w grobowej ciszy. Wspólne sprzątanie czy szykowanie kolacji to okazja do rozmów, śmiechów i wygłupów. Dobrym sposobem jest także wykorzystanie mechaniki gier do obowiązków domowych i nie chodzi mi tu tylko o rywalizację między rodzeństwem (choć pewnie można pomyśleć o jakimś systemie punktów i nagród za domowe zadania). Chodzi o wyzwanie – coś w stylu posortowania prania na czas albo próbowania nowych, ciekawych rzeczy – jak eksperymentalny koktajl czy poszatkowanie jajek jajcarnią.

3. DOBRE WZORCE

Przykład idzie z góry, a najwięcej zachowań dzieci przejmują przez obserwację najbliższych. Nie można oczekiwać, że będą mieć porządek w pokojach, kiedy sami w sypialni mamy totalny chaos. Nie da się na siłę wykształcić potrzeby ładu, jeśli nie ma go w domu. Dlaczego mam mieć poukładane w szafie, skoro starzy w kuchennych szafkach mają wielki bajzel? Czemu mam mieć czyste biurko, skoro w łazience wszystko się klei? Chłopcy będą naśladować swoich ojców, zatem jeśli ci są nieobecni w kuchni i podczas sprzątania, ciężko wymagać od synów, że wkręcą się prace domowe. Mogą nie wpaść na to, że można samemu zrobić sobie kanapkę, skoro nawet tacie szykuje je mama. Nie oczekuj od dziecka więcej, niż robisz sam(a). Jeśli chcesz, by dbało o porządek wokół siebie, nie ma innego sposobu niż dbanie o porządek w całym domu. To kształtuje poczucie estetyki i potrzebę czystości na całe życie.

4. SZACUNEK I DOCENIANIE

Wykonywanie przez dzieci obowiązków domowych ma je wzmacniać, a nie osłabiać. Jeśli chcemy, że pełniło właśnie tę funkcję i dodatkowo – nie zniechęcić dzieci, za to mieć z nich za parę lat pożytek, bardzo ważne jest docenianie samego wysiłku. Nawet jeśli efekty nie są perfekcyjnie, chwalmy dzieci za próby, za ich aktywność i chęci. Od czasu do czasu warto pokazać sposoby na sprawniejsze wykonywanie domowych czynności, ale nie skupiajmy się zbyt mocno na niedoskonałościach. Częsta krytyka podcina skrzydła.

5. OBOWIĄZKI DOSTOSOWANE DO WIEKU

Nieustannie dziwi mnie tworzenie sztywnych rozpisek – co „powinno” robić dziecko w danym wieku. Wiecie, co powinno? To, co lubi i/lub umie zrobić. Oczywiście – zachęcajmy, by jak najwięcej, ale nie porównujmy się do innych, każde dziecko ma inną motorykę i zainteresowania. Pewnie są pięciolatki, które potrafią zrobić prosty obiad i takie, które z trudem ścielą sobie łóżko. Jak jest u nas?

Obowiązki Hani (4 lata):

  • samodzielne ubieranie się, wkładanie butów
  • odkładanie przedmiotów na miejsce – zarówno własnych zabawek, jak i innych domowych sprzętów np. butów do szafki, koca do kosza, książki na półkę itp.
  • sprzątanie po zabawie – wkładanie pluszaków do kosza, ludzików do pudełka, kredek do pojemnika itp., a po zabawie ekstremalnej także odkurzanie czy wycieranie biurka szmatką (np. po malowaniu czy piasku kinetycznym)
  • przygotowania do posiłków i sprzątanie po jedzeniu – uczestnictwo w nakrywaniu do stołu, odstawienie talerzyka i kubeczka
  • od czasu do czasu podlewanie kwiatów – w domu i na tarasie, pod okiem rodziców

Obowiązki Zosi (9 LAT):

  • obowiązki szkolne – odrabianie lekcji, przygotowanie plecaka, piórnika, stroju gimnastycznego czy torby na basen, odnoszenie i opróżnianie śniadaniówki z resztek
  • przygotowanie ubrań na kolejny dzień
  • pełna samoobsługa higieniczna
  • ścielenie łóżka, zmiana pościeli
  • chowanie wypranych ubrań do swojej szafy
  • dbanie o porządek w swoim pokoju – samodzielne sprzątanie po zabawach i pracach plastycznych, wspólne większe porządki w szafkach i remanenty, jak sortowanie ubrań, przegląd zabawek, rysunków, pamiątek itp.
  • sprzątanie po zabawach w różnych częściach mieszkania – czy to lepienie przy kuchennym stole czy barykada z kocy u Hanki – samodzielnie lub razem
  • udział w przygotowaniu i sprzątaniu po posiłkach – wspólne gotowanie, nakrywanie do stołu, nalewanie picia itp.
  • karmienie chomika
  • od czasu do czasu: wyrzucanie śmieci, drobne zakupy w osiedlowym sklepie

Zatem róbcie to razem! Będzie łatwiej, mądrzej i weselej 🙂

P.S.: na zdjęciach widać słodką wersję twarogowych placków z tego przepisu – zamiast soli i szczypiorku wystarczy dodać trochę cukru waniliowego i podawać z owocami czy konfiturą (u nas podduszone z cynamonem śliwki).

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

13 komentarzy

  • Odpowiedz luui 21 września 2018 at 20:01

    bardzo fajny wpis u mnie jest właśnie taki problem i mojego męża, że jesteśmy strasznymi bałaganiarzami, w dzieciństwie wszystko robiła za mnie babcia i dopiero po ślubie kiedy to razem zamieszkaliśmy zauważyłam jaki mam wielki problem… staram się uczyć dzieci porządku wkoło siebie, ale tak jak piszesz nie oczekuje zbyt wiele po nich skoro sama mam z tym wielki problem 🙂

  • Odpowiedz Bea 21 września 2018 at 20:34

    Nie wiedziałam, że macie chomika 🙂
    Ale przede wszystkim bardzo mądry wpis 🙂

  • Odpowiedz Aneta 21 września 2018 at 22:39

    Polko dajesz do myślenia 🤔

  • Odpowiedz Natalia 22 września 2018 at 00:05

    Podpisuje się pod tym! U nas nie ma „pomagania mamie” ale każdy robi coś we wspólnym domu na miarę swoich możliwości i umiejętności. Nie od razu do tego doszłam, przeszłam etap zatrzymania się i płaczu nad moim niewyrabianiem się. Teraz mam ekipę (7,10 i 11,5 roku) która zajmuje się zmywarką (starsi na zmianę), nakrywaniem, odkurzaniem, bierze udział w porzadkach i gotowaniu (to zwłaszcza najmłodsza) i okolopraniowych kwestiach. Jak trzeba robią drobne zakupy, sprzątająca po sobie. I tak jak do lekcji trzeba ich często gonić tak do domowych obowiązków nigdy 🙂 serio jakoś to lubią.

  • Odpowiedz Julia 22 września 2018 at 07:34

    Mądry, wyważony wpis 😊

  • Odpowiedz mala_Mi 22 września 2018 at 08:54

    Polko, wielki szacun za ten tekst! Sporo ciekawej teorii (grywalizacja – :D) w baaaardzo przyjemnym i lekkim stylu pisarskim. Plus idealna ilośc praktycznych rad i wskazówek. Biorę na pniu dla moich – córa niecałe 6, syn ponad 8, mąż z tych właczających sę – gotuje, sprząta, prasuje itd. Młody jeszcze nie nasiąkł przykładem :). Ja mam hopla na pukcje odkładania na miejsce i żeby było w miarę czysto, ale chyba dzieci same z siebie, tak od obserwacji, tym nie nasiąkną…
    Dobrego weekendu!

  • Odpowiedz Ela 22 września 2018 at 16:09

    spoko tekst, też mamy chomałka ;))

  • Odpowiedz Kasia 23 września 2018 at 21:41

    Podpisuje się rękami i nogami , mam dorosłego syna , ma 20 lat , mieszka 600 km od nas , od roku na swoim utrzymaniu i sam sobie radzi ,bez pomocy rodziców, oczywiste wsparcie mentalne ma .Potrafi ugotować , wyprać , posprzątać, zapłacić rachunki . Mogę powiedziala , że osiągnęłam sukces , żadna kobieta nie zarzuci mi że wychowałam lenia i nieudacznika .To my matki wychowujemy dzieci nie dla nas a dla innych kobiet

  • Odpowiedz Marta 24 września 2018 at 12:19

    moze pytanie z dupy ale co to za dywanik w kuchni?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 24 września 2018 at 14:40

      To marka Bloomingville, ze sklepu sfmeble.pl

  • Odpowiedz sowawa 25 września 2018 at 11:39

    Ale to czasami pobożne życzenie. Mam rodzoną siostrę – ja zawsze pomagałam, robiłam, miałam więcej obowiązków niż moja starsza siostra. Bo chciałam, bo podobało mi się że jest czysto – tego nie wiem, bo zwyczajnie nie pamiętam. Moja siostra wydawała mi się życiową kaleką a teraz, gdy ma swój własny dom potrafi zrobić wszystko: uprać, ugotować, posprzątać a tyle lat tej „harówki” odeszło jej, bo za nią robiła mama. Tak samo z ciotecznym bratem – za niego ciotka robiła wszystko, autentycznie WSZYSTKO. Dziś ma żonę i dziecko i robi w domu najwięcej i to z ochotą a do tego umie to robić, nauczył się, tylko 25 lat później. I co? Tak źle? Nie, bo jak byli dzieckiem to mieli czas bawić się i szaleć i brudzić, ktoś za nich posprzątał a dziś wcale nie mają „lewych rąk”. Oczywiście to tylko moje luźne spostrzeżenia, a swoją córkę angażuję i widzę, że niektóre rzeczy po prostu lubi robić, póki co 😉

  • Odpowiedz agatons 27 września 2018 at 09:00

    Reklama Indesit zdaje sie chciala isc w kontrze do tego co sie dzieje w wiekszosci domów, tymczasem pokazała jedynie, że zawsze to jedna osoba jest obarczona wszystkimi obowiazkami domowymi, zeby druga mogła robić kariere, odpoczywac czy cokolwiek; jak to sie ma do hasła DoItTogether?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 27 września 2018 at 11:00

      Reklama Indesit pokazała coś bardzo fajnego: że czujesz zdziwienie patrząc na tę rodzinę, gdy tylko facet wykonuje wszystkie obowiązki w domu. Czy czulibyśmy się tak samo, widząc w tym miejscu kobietę? Nie pokazała, że zawsze jedna osoba jest obarczona wszystkim, tylko jak bardzo to jest nie w porządku.

    Zostaw coś po sobie