IMG_3137
Dzieciaki

Zośka poleca, czyli nasze hity na Dzień Dziecka

Nie umiem się powstrzymać, czasami rozpieszczam. Przynajmniej raz w miesiącu kupuję Zośce jakiś mały upominek i potem, jak przychodzi taki Dzień Dziecka, to mam problem.

Bo za dużo tego, bo widzę, że ona często wchodzi do pokoju i wychodzi znudzona, bo nie wie, co wybrać. Bo tona gier, milion klocków, zyliard puzzli, kilka pudeł pluszaków, biurko pełne kredek, flamastrów i gadżetów, bo cała banda lal i misiów, bo kuchnia z garnuszkami i Bóg wie co jeszcze. Tak to jest, jak jest troje małych dzieci w dużej rodzinie i na każdą okazję wszyscy chcą swoje trzy grosze dorzucić. Każdy chce młodej sprawić przyjemność, a ja często mam wrażenie, że za dużo tego. Mimo to, a może właśnie dlatego, lubię bardzo właśnie regularnie obdarowywać ją bez okazji. Wydaje mi się, że jak wracam z zakupów z kolorowanką, naklejkami albo wyciągniemy ze skrzynki na listy nową książeczkę, to Zośka się bardziej podnieca i dłużej cieszy, niż jak na Święta zostaje przygnieciona toną pudełek i ogłuszona szelestem papierów.
Postanowiłam przed Dniem Dziecka pokazać Wam te Zosine nowości, największe frajdy ostatnich tygodni, które sprawiły jej ostatnio najwięcej przyjemności. Absolutnym hitem, „prezentem z marzeń”, jak mówi Zosia okazały się króliczki Maileg’a. Zamówiłam je w Sweet Village jakiś czas temu z myślą o Dniu Dziecka właśnie, bo zauważyłam, że Zosine pokłady opiekuńczości jeszcze jakoś wraz z moim rosnącym brzuchem wzbierają. Królicze mama i córka, jedne z najpiękniejszych zabawek na świecie, ukradły Zośki serce, odkąd wpadły w jej łapki w nocy po naszym nieszczęsnym wypadku. Następnego dnia miała imieniny, miałyśmy pojechać razem na zakupy wybrać jakiś upominek i zjeść wielkie lody, ale gdy wróciłyśmy wykończone i wystraszone ze szpitala, tak strasznie miałam ochotę jakoś sprawić, żeby się uśmiechnęła…wyjęłam z szafy te króliki i jakby całe zmęczenie i strach nagle zniknęły. Nie pamiętam, kiedy ostatnio sprawiłam jej czymś taką frajdę, tuliła je i całowała, by chwilę później zasnąć wtulona w królicze uszy. Teraz śpi z nimi prawie codziennie, choć nie wiem, jak one dają radę jeszcze w nocy spać, całe dnie spędzają w łóżkach i wózkach, wygrzewając się w pościeli, uszytej przez Magdę z Dots My Love.

Kolejny hit ostatnich tygodni, słodki drobiazg, który przywiozłam jej ostatnio od Krysi z Amazing Decor, a o którym nie sądziłam, że zrobi taki szał to lampka króliczek. Klasyk skandynawskiego stylu dla dzieci, podobała mi się od dawna, ale nie była potrzebna, do niedawna mieliśmy fajną lampkę nocną. No ale jak tamta się wzięła i zepsuła, to przyniosłam jej króliczka. Nie sądziłam, że on swoim bardzo dyskretnym światłem sprawi, że dziecko mi się przestanie „bać swojej wyobraźni” (bo tak uzasadniała ostatnio przywróconą konieczność siedzenia z nią, póki nie zaśnie). Młoda pokochała go szalenie, rozmawia z nim przed snem, upewniając się w jego umiejętności obrony przed snami o potworach. Strzał w dziesiątkę.

No i książki, moja miłość. Jestem ogromną fanką polskiej literatury i ilustracji dla dzieci. Dumą większą niż widok autostrad napawa mnie poziom książeczek dziecięcych wydawanych przez Dwie Siostry, Czerwonego Konika, Wilgę czy Znak. Wieczory bez opowiadań czy wierszyków tu u nas rzadkość, wszyscy lubimy ten rytuał. Zosiny regał ugina się pod ciężarem dobrych książeczek, jednak z wielu z nich już Zośka wyrosła. Pokazuję dziś więc te obecnie ulubione – nowe, nowsze i „hity wszechczasów”. Rysunkowo dominuje u nas cudna Ola Woldańska-Płocińska, moja ulubiona ilustratorka, której kreskę i typografię rozpoznam na odległość. Najpiękniej rysuje prosiaczki, traktorzystki, warzywa z zagranicznych plantacji oraz koty w kosmosie. Jej prace chciałabym kupić i wylepić nimi cały dom.

1 – Grzegorz Kasdepke „Potwór”
2 – Tina Oziewicz „Tyranozaur i Traktorzystki”
3 – Aleksandra Woldańska – Płocińska „Marchewka z Groszkiem”
4 – Grzegorz Kasdepke „W Moim Brzuchu Mieszka Jakieś Zwierzątko”
5 – Przemysław Wechterowicz „Śnieżek i Węgielek w dżungli”

1 – Jon Klassen „Gdzie jest moja czapeczka?”
2 – Aleksandra i Daniel Mizielińscy „Kto kogo zjada?”
3 – Przemysław Wechterowicz „Śnieżek i Węgielek. Podróż do gwiazd”
4 – Dorota Gellner „Roztrzepana sprzątaczka”
5 – Dorota Gellner „Czekoladki dla sąsiadki”

U nas na Dzień Dziecka będą dawno już obiecane rolki…i pewnie kilka innych drobiazgów:) A u Was?

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz Mama Ot 28 maja 2014 at 12:13

    U nas trampolina ale pogoda zanosi sie taka ze drobiazgami chyba będę musiała zastąpić skakanie. Króliki idealnie by sie nadaly taka rodzinka.

  • Odpowiedz MG 28 maja 2014 at 12:33

    Takie swiecace lampki – zwierzatka, grzybki, identyczne z tym, co w drogich skandynawskich sklepach, sa w najlepszym skandynawskim sklepie, czyli Tigerze – za 6 zl. I to jest odpowiednia cena, biorac pod uwage, na ile starczaja w nich (w tym kroliczku tez) baterie, i ile wymiana baterii kosztuje.

    • Odpowiedz Polka Dot 28 maja 2014 at 19:14

      serio? ubóstwiam Tigera jeszcze z dawnych, kopenhaskich czasów, tego warszawskiego odwiedzam sporadycznie, nie widziałam tych lampek. Ten nasz też nie taki drogi na szczęście;)

  • Odpowiedz Dorota na przedmieściach 28 maja 2014 at 12:46

    a właśnie szukałam inspiracji na dzień dziecka Dziękuję

  • Odpowiedz Madelinka Przeplatanekolorami 28 maja 2014 at 13:27

    Moje dziecko wciąż malutkie- 18 miesięcy, ale zabawek nazbierała już tyle, że ciężko znaleźć im miejsce- u nas jest właściwie jedynym dzieckiem w rodzinie… Sami kupujemy głównie książki i klocki- różnej maści drewniane i duplo- uwielbia się nimi bawić:) Krótko po urodzeniu, mój Tato kupił jej skarbonkę- zasila ją zamiast przynoszenia przypadkowych zabawek,podobną taktykę poza świętami stosują pradziadkowie. Cuda interaktywne to już domena cioć i wujków;)

  • Odpowiedz bajowka 28 maja 2014 at 15:26

    my też mamy tego króliczka, fajnie się sprawdza. A ta świnka? też jest genialna, gdzie można taką nabyć?

    • Odpowiedz Polka Dot 28 maja 2014 at 18:49

      świnkę kupiłam, gdy Zosiula była jeszcze tycia na allego od jakiejś zdolnej babeczki, która szyła takie cuda. Kupiłam od niej jeszcze malutką świnkę -zawieszkę, obserwowałam jej profil i kolejne nowości, które wychodziły spod jej igły, aż w końcu jakoś straciłam ją z oczu, nie potrafię już jej odszukać nigdzie w internecie :(

  • Odpowiedz asia 28 maja 2014 at 15:29

    dzięki za namiar na Tiger, jest w wawie więc jutro wstąpie i zerknę na lampki. ciekawa jestem ile światła daje i czy będzie przydatna przy bobasie :) Agnieszka mogę Ci coś zakupić jeśli chcesz. pozdr

    • Odpowiedz Polka Dot 28 maja 2014 at 18:50

      Wielkie dzięki za propozycję, uwielbiam Tigera, mam też swoich ludzi od kupowania zamówionych przeze mnie towarów:) lampki obczaję koniecznie!

    • Odpowiedz Anonymous 7 czerwca 2014 at 00:23

      Halo, halo, a wiesz, że Tiger od czerwca w Sopocie?! pozdrawiam Anka, również fanka Tigera:)

  • Odpowiedz M-lenaT 28 maja 2014 at 16:03

    Wspaniała z Ciebie Mama:))))))) ucałowania dla WAS dziewczyny:)

  • Odpowiedz Kasia D. 28 maja 2014 at 19:11

    u Nas też dziecięce hity na blogu :) i jak na razie wygrywa książeczka „co wypanda a co nie wypanda” :)
    polecamy :) i pozdrawiamy :*

    • Odpowiedz Anonymous 28 maja 2014 at 21:29

      A dla jak dużych dzieci jest ta Wypanda? Dla 2,5 latka się już nada?

    • Odpowiedz Polka Dot 29 maja 2014 at 09:29

      heh, tytuł mi się podoba:) idę sprawdzić!

  • Odpowiedz Anonymous 28 maja 2014 at 21:30

    A jakie macie książeczki dla przedziału 2,5-4latka- może coś zgapie:D

    • Odpowiedz Polka Dot 29 maja 2014 at 09:29

      Polecam „Pierwsze urodziny Prosiaczka”, i „Drugie…” zresztą też, poza tym „Cyferki”, „Miasteczko Mamoko” (wszystkie części + „Mam oko na litery” i cyfry. Poza tym wiersze Brzechwy i Tuwima robiły u nas wtedy furrorę:) Polecam wydanie z ilustracjami Szymonowicza!

  • Odpowiedz attea atea 28 maja 2014 at 22:44

    Ksiązki to u mnie od wielu lat najlepszy prezent na:dzień dziecka,urodziny,zajączka,mikołajki….i na każdą okazję.Ale moje dzieci kochają również rękodzieło i chętnie przygarniają cuda moich koleżanek:anielice,owce,zajączki i serduszka:)Cieszę się,że podobają im się te same cuda co mi.Widzę u Ciebie kule cotton ball,które od niedawna i mnie cieszą w domu i w firmie,bo nawiązałam z firmą CB wspólpracę i nie mogę sie napatrzeć na ich zestawy!!!

  • Odpowiedz Home on the Hill 29 maja 2014 at 11:22

    Cuda:) Ja też kocham rozpieszczać moją Majkę i wiecznie jakieś drobiazgi jej kupujemy i też już tona zabawek nas przygniata;) Uwielbiam króliczki Maileg’a, u nas też rządzą:) Jeśli chodzi o dzień dziecka to my mamy taką tradycję, że nie kupujemy na ten dzień żadnych prezentów tylko organizujemy mnóstwo atrakcji typu zoo, wielkie lody, jakaś kinder planeta na deser i np. teatr dla maluchów… Uściski:)

    http://my-homeonthehill.blogspot.com/

  • Odpowiedz tanasza 28 lipca 2014 at 23:20

    a moją uwagę zwróciły maskotki alelale – uwielbiam!

  • Odpowiedz Magda 1 października 2014 at 20:56

    Właśnie planuję kupić lampkę króliczka mojej bratanicy, ale w Amazing Decor są dwa rodzaje: królik z Rice, na zdjeciu świeci na zielono (?), a drugi świeci naturalnie, ale jest jakiś niewyraźny. Który Ty wybrałaś?

  • Zostaw coś po sobie