dzieciaki

Zosiu

Mówią, że jesteś jak skóra zdarta z matki. A przecież Ty jesteś jak serce wydarte z mojej piersi. Żywcem.

Bo wszystko, co czujesz, to i ja. Boli mnie każde Twoje rozczarowanie. Każdy smutek, który przynosisz ze szkoły, jest jak mój własny. Bardzo chciałabym udrożnić ten przepływ w drugą stronę – móc skuteczniej wlewać w Ciebie dobre nastroje, miłe myśli, pewność siebie. Przekazać pozaustrojowo gen asertywności. Czasem chciałabym być małym krasnoludkiem, którego mogłabyś nosić w kieszeni, żebyś nie czuła się sama na świecie. Chochlikiem z piórnika, co może szeptać Ci, żebyś się nie martwiła. Rozśmieszać, gdy bierzesz życie trochę za serio. Dodawać odwagi, gdy nie znajdujesz jej w sobie.

Wiem, że czasem wyobrażasz sobie takiego ludzika, dokładnie jak ja w Twoim wieku.

Bo Ty jesteś jak serce wydarte z mojej piersi i gdy coś Ci się udaje, to mi się trzęsie broda. Jak wtedy, gdy zrobiłaś gwiazdę i byłaś z siebie taka dumna. Albo kiedy przełamałaś strach przed wodą i zaczęłaś nurkować, od razu jak foka. W Twoich oczach zapalają się wtedy te cudne chochliki, a w moich pojawia się mgła, za każdym razem.

Mówią, że jesteś moim klonem. Gdybyś była, pewnie byłoby mi łatwiej. A przecież Ty jesteś tak inna ode mnie. Już nawet nie mówię o zwinności, jakiej ja nigdy nie miałam. Ani o uroku osobistym, którego masz całe tony więcej od matki. Pewnie byłoby mi łatwiej, gdybyś była tak oczywista jak ja. Równie łatwo dawała się czytać, miała wszystkie emocje na dłoni. A przecież, gdybym nie wierciła Ci wciąż dziury w brzuchu, Ty byś wszystko kisiła w sobie.

Doszłam do wielkiej wprawy w czytaniu w Twoich myślach. Współodczuwanie: level master. Mistrzostwo świata w empatii. Po głosie poznaję, gdy czujesz się bezradna. Zawsze widzę, kiedy coś przeskrobałaś. Słyszę, kiedy tęsknisz. Wystarczy jedno spojrzenie w te Twoje oczyska i wiem, że coś się dziś nie udało. Że czujesz się jak mały kurczaczek i nie chcesz nic mówić, tylko przytulić się do mnie mocno, i żebym podrapała Cię po głowie. Gdybym tylko umiała tak od początku, pewnie już dawno temu byłabym dobrą mamą. Ale Ciebie trzeba się było nauczyć. Popełnić wiele błędów, stawiać złe hipotezy. Tak mi dzisiaj wstyd za wszystkie te chwile, kiedy musiałaś czuć, że nikt Cie rozumie. Za wszystkie sytuacje, kiedy nikt Cię nie rozumiał. Ale wiesz co? Już chyba wybaczyłam sobie tę nieporadność. Już nie pomstuję na dawną głupotę. Dziś mogę być dla Ciebie dobrą mamą. Bo nareszcie Cię rozumiem, córuś.

Mówią, że masz moje oczy i uśmiech. Może i masz, niech służą Ci dobrze. Gdybym tylko mogła, oddałabym Ci znacznie więcej niż brązowe tęczówki i zgrabne rysy twarzy. Wszystko, z czym łatwiej się żyje: dar wystąpień publicznych, dominującą osobowość, usposobienie prymusa i tę odwagę, która nie wiem, skąd się pojawiała, gdy trzeba było komuś odpyskować albo przepędzić łobuzów z autobusu.

Ale to już raczej ciężko będzie przeszczepić do genów. Krasnoludkiem z kieszeni raczej też nie zostanę. Coraz rzadziej mogę być przy Tobie, żeby Cię uratować. Ale wiesz co? Przecież nie musisz być mną, żeby uratować się sama. Bo jesteś małym cudem, pięknem, gracją, energią, chodzącym dobrem. Bo nie jesteś moim klonem, a osobnym bytem – charakternym, krnąbrnym, troskliwym, wrażliwym i mądrym. Jesteś wyzwaniem, życiową lekcją cierpliwości, moim ulubionym człowiekiem na świecie.

I powiem Ci coś dzisiaj, dziewięć lat po tym, jak się poznałyśmy – to o Tobie myślę najczęściej. To o Ciebie martwię się najbardziej. Jesteś jak serce wydarte z mojej piersi i ja już zawsze będę czuła to, co Ty. Obiecuję.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

34 komentarze

  • Odpowiedz Ola 5 października 2018 at 21:04

    Myślę, że wiele mam po Twoim wpisie pomyślało jedno – „dżizas, mam tak samo!!!” No a przynajmniej ja mam tak z moją córką ✌ wszystkiego najlepszego 😘

  • Odpowiedz Agnieszka z Mierzei Wiślanej 5 października 2018 at 21:11

    100 lat w zdrowiu i radości dla Zosi i Jej mądrej Mamy 🎂😍 wzruszyłam się

  • Odpowiedz Monika 5 października 2018 at 21:17

    100 lat dla Zosi! I piękny post!

  • Odpowiedz Monika P. 5 października 2018 at 21:30

    O maj god! No popłakałam się, a to dlatego ze moja pierworodna skończyła wczoraj 5 lat i wiesz co, czuje tak samo! Nie potrafię pisać tak cudnie jak Ty, ale czuje dokładnie jak Ty. Zosiu, sięgaj gwiazd!

  • Odpowiedz Marta 5 października 2018 at 21:54

    chyba najpiękniejszy list-życzenia jakie czytałam. masz niesamowitą zdolność przelewania uczuć życia codziennego na papier. zazdroszczę, ja tak nie umiem. gratuluje córy i uwielbiam Cię czytać

  • Odpowiedz tekstualna 5 października 2018 at 21:57

    o mamo… <3

  • Odpowiedz Olga 5 października 2018 at 22:18

    Pięknie to napisałas.

  • Odpowiedz A 5 października 2018 at 22:19

    Wow! Tylko tyle… i aż tyle.

  • Odpowiedz Magda 5 października 2018 at 22:26

    100 lat dla Zosi 🙂

    P.S. Mam malutka córeczkę o niełatwym charakterze i kiedy patrzę jak ładnie ci córki rosną to dodaje mi sił 😉

  • Odpowiedz Kasia 5 października 2018 at 22:27

    Oh Polko!znowu mnie wzruszyłas…

  • Odpowiedz Aga 5 października 2018 at 22:29

    O matko Polka, ależ mi łzy popłynęły. Coś pięknego!!! Doceniaj Ją na każdym kroku, bo przeciez za kolejne 9lat skonczy juz 18 i wyleci z gniazda..Samych cudownosci dla Was:**

    • Odpowiedz Joanna 6 października 2018 at 19:15

      A mnie ten wpis przeraził. Pomyślałam, że Zosi stało się coś bardzo złego. Na całe szczęście to tylko taka lekko makabryczna ekspresja. 100 lat!

  • Odpowiedz N 5 października 2018 at 22:58

    Diament się oszlifuje i będzie brylantem tylko dajmy Zośce czas, rozkręci się Dziewczyna, nauczy świata tego dobrego i tego mniej sprzyjającego! Jej błysk w oku mówi, że osiągnie w życiu wszystko co sobie postawi za cel 🙂

  • Odpowiedz Monika 5 października 2018 at 23:06

    Poryczalam się… Ach te matki…😉
    Wszystkiego co ci w życiu sprawi radość Zosiu ❤️

  • Odpowiedz Mama ośmiolatki i reszty małych żuczków 🤭 5 października 2018 at 23:44

    Nie pamiętam kiedy czytałam tak piękny list, mamy do córki – chyba nigdy. Z oczu leją się łzy wielkie jak groch… Przepiękne tak prawdziwe.

    100 lat Zosiu, niech życie będzie dla Ciebie najpiękniejszym snem.

  • Odpowiedz Patrycja 6 października 2018 at 00:28

  • Odpowiedz Saraxie 6 października 2018 at 06:40

    No ostatni akapit rozwalił na maksa.. cały tekst piękny, taki prawdziwy, ale ta końcówka to już przegięcie! I myśle, ze nie jest to wina hormonów, mojej ciąży.
    Samych cudnych dni w życiu dla Zosi ❤️

  • Odpowiedz Asia 6 października 2018 at 06:57

    Łzy płyną jak groch od pierwszych słów

  • Odpowiedz Marta 6 października 2018 at 07:31

    No a ja na dzień dobry przeczytałam…i może i dobrze. Mam czas na przemyślenia. Jeszcze z 4 lata pewnie minie zanim i ja zrozumiem a tak bardzo już chciałabym jej pomóc . Poryczana siedzę, pozdrawiam tulac mego klona, który w weekend wstaje najwcześniej.

  • Odpowiedz Kaja 6 października 2018 at 10:33

    Płacze znowu. My w listopadzie 10 lat. Boszeee jak ten czas leci.

  • Odpowiedz AgaUl 6 października 2018 at 11:24

    No i się poryczałam… Pod te słowa mogłabym podstawić inne imię i pasowałyby jak ulał. Los Matki. Po urodzeniu dziecka nic już nigdy nie będzie takie samo… Sto lat dla Zosi 🎂💚

  • Odpowiedz My little piece of heaven 6 października 2018 at 12:35

    Przepiękny post <3 wzruszyłam się
    Dla Zosi – wszystkiego naj

  • Odpowiedz Marta 6 października 2018 at 14:37

    No i się poryczałam…

  • Odpowiedz Patrycja 6 października 2018 at 14:41

    Poryczałam się. Mam tak samo z moją. Sto lat dla Zosi, spełnienia marzeń!

  • Odpowiedz Marta 6 października 2018 at 21:33

    Ty to potrafisz 😘

  • Odpowiedz Magda 6 października 2018 at 21:35

    Nie mogłam się nie wzruszyć… moja córka to też Zosia (11 lat).
    100 lat Zosiu!!! Masz wspaniałą mamę i kochająca rodzinę a to największy skarb!

  • Odpowiedz Aga 6 października 2018 at 22:27

    chapeau ba…

  • Odpowiedz Andzia 6 października 2018 at 23:41

    Samych serdecznosci dla Zosi…
    Pieknie piszesz… Czytam Cie od pierwszego wpisu i zadnego nie ominelam…
    A Zosia bedzie kiedys siedziec i czytac te piekne slowa od mamy i tez pewnie plakac ze wzruszenia…

  • Odpowiedz Asia 7 października 2018 at 00:33

    O mojej Natalii myślę dokładnie to samo 🙂

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 7 października 2018 at 09:29

    Płaczę i ja…piękne! Najpiękniejszy fragment o tym, że nie musi być taka jak Ty żeby dac sobie radę ❤

  • Odpowiedz Marta (Pani Sowa) 7 października 2018 at 17:15

    Te Twoje wpisy urodzinowe to zawsze ze mnie łzy wyciskają. Piękne. Chyba najpiękniejsze z tego, co piszesz.

  • Odpowiedz EwaB 10 października 2018 at 12:21

    Boziu jakbym chciala tak umiec w slowa, a ja tylko potrafie kocham Cie. I jeszcze tylko dodam, ze takie wpisy powinny przez internet byc blokowane, do jakies modwernizacji trzeba to zglosic, tak nie moze byc zebym ja w pracy tak ryczala bo dokladnie tak samo kocham moja 9 latke. Buziaki dla Was dziewcyzny I samych cudownosci dla Zosi

  • Odpowiedz Beata 10 października 2018 at 17:29

    Piękny post. Czytam Cię o tak dawna….Większość Twoich przemyslen bardzo do mnie trafia. No ale dzisiaj? Najpiękniejsze i najbardziej osobiste życzenia jakie slyszakam♥️♥️♥️Dziękuję że mogłam je przeczytac. Cudowna córcia… a Zosia ma fantastyczna mamę.

  • Odpowiedz Katarzyna 12 października 2018 at 13:25

    Ależ się wzruszyłam… U mnie też dwie córeczki, tyle, że rok po roku i obie malutkie. I ta starsza też od zawsze tak wrażliwa i humorzasta i mądra i złośnica. Trudno mi ją zrozumieć, choć staram się jak mogę i kocham całym sercem. Przeszłyśmy dopiero co bunt dwulatka i powiem Ci, że nic mi tak nie pomogło, jak Twój dawny wpis na ten temat <3 Mam nadzieję, że ja też się mojej małej kiedyś nauczę i będę wiedziała co zrobić, żeby nie obrażała się na wszystkich gości i czuła się ważna i szczęśliwa 😉 Wszystkiego najpiękniejszego dla Zosieńki :*

  • Zostaw coś po sobie