babski weekend
rozkminy

złe mamuśki

Chciałam dzisiaj napisać trzy słowa do wszystkich mam. O tym, jak ważne jest mieć kogoś, z kim można uciec od dzieci. Jakie to fajne mieć kogoś, u kogo można czuć się jak w domu i robić razem rzeczy zwyczajne, ale potrzebne. Z kim można nakładać maseczki i jadać w nich późne śniadania. Włóczyć się do południa w piżamach. Leżeć razem pod kocem, oglądać filmy mądre i głupie. Komu można położyć głowę na ramieniu. Z kim można się rechotać z głupot. Kogoś, kto zrobi Ci szakszukę na śniadanie. Komu można piec w nocy czekoladowe fondanty.

Pić kawę z bitą śmietaną i układać puzzle. Jeść razem wszystko, czego dzieci nie chciałyby zjeść – cały weekend odżywiać się wyłącznie żarciem tajskim i hinduskim. Zrobić sobie dwudniową przerwę od diety, od zdrowego rozsądku, od odpowiedzialności, pracy i bycia dla innych. Nie prać, nie sprzątać, nie wycierać żadnych gili, tyłków ani łez. Być tylko dla siebie – siebie samej i siebie nawzajem. Przez kilkadziesiąt godzin zajmować się tylko byciem przyjaciółką.

Chciałam dzisiaj napisać trzy słowa o tym, jak ważne jest mieć kogoś, z kim można uciec od dzieci, żeby przez połowę czasu oglądać razem ich zdjęcia. Bo tak – jeśli jesteś matką, wielce prawdopodobne jest, że podczas wszystkich tych rozpustnych kaw i posiłków, podczas wszystkich tych win, które razem wytrąbicie, że pod tym kocem, w knajpach i przy śniadaniach będziecie gadać głównie o nich. Tych, od których chciałyście uciec. Tych samych, od których miałyście odpocząć. Że pójdziecie do Tigera kupować razem duperele, a przy kasie okaże się, że większość jest dla nich. A potem do spożywczego po przekąski na film, a wyjdziecie z siatką płatków śniadaniowych, bo u was takich nie dają. Że po pięć razy dziennie będziecie słać sms-y, odbierać mms-y i robić telemosty ze swoimi mężowsko-dziecięcymi bandami.

Wielce prawdopodobne jest, że nawet jeśli bardzo chcesz być złą mamuśką, to ci nie wyjdzie. Że kiedy chcesz bawić się jak „nie matka, nie żona, kobieta wyzwolona”, spotykasz na ulicy najpiękniejsze dzidziusie i najbardziej urocze rodziny i zaczniesz tęsknić, zanim jeszcze na dobre oddalisz się od domu.

Chcę Wam dzisiaj powiedzieć, że nawet jeśli tak to się skończy – że będziecie za nimi tęsknić, w kółko o nich gadać i oglądać ich zdjęcia, to bardzo ważne jest mieć kogoś, z kim można uciec od dzieci.

Choćby tylko po to, żeby sobie z tego zdać sprawę. (A co przy okazji będzie wypite, zjedzone, pochichrane – to Twoje ;))

przyjaciółki

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

7 Komentarze

  • Odpowiedz Natka_Patafianka 15 stycznia 2018 at 12:34

    Mam takie aż trzy 🖤🖤🖤 z podstawówy, liceum i polibudy, każda inna, każda najkochańsza. Jestem szczęściarą 🤘
    Znam takie co to nie mają w trudnej chwili do kogo się odezwać, ale na co dzień otacząją się wianuszkiem ludzi 😉
    Ps. Co za wyjazd!!!

  • Odpowiedz Aga 15 stycznia 2018 at 12:41

    I ja mam taką – moją własną siostrę, prawdziwie bratnią a właściwie siostrzaną duszę❤️. Nie wyobrażam sobie życia bez niej!

  • Odpowiedz Anul 16 stycznia 2018 at 09:41

    A ja nie mam…. kiedyś miałam, a potem wessało mnie życie rodzinne na ładnych parę lat, nie miałam czasu się spotkać, wyjść no i drogi nam się rozeszły (nie z dnia na dzień, o nie… tylko tak te 8-10 lat minęło nie wiadomo kiedy). Bardzo tęsknię za taką bratnią duszą, pamiętajcie dziewczyny żeby dbać o relacje z przyjaciółkami. Pozdrowienia!

  • Odpowiedz Agnieszka 16 stycznia 2018 at 13:22

    Przekaż Żaglowi, że taki sam scenariusz od 4 i pół roku czeka i na Nią w Warszawie ! I też prawie na Żoliborzu:) Z resztą mam nadzieję, że sama to zaraz tu przeczyta.

  • Odpowiedz jazzaga 16 stycznia 2018 at 13:27

    Polko, super napisane, się wzruszyłam normalnie.

  • Odpowiedz Ania 16 stycznia 2018 at 14:33

    No kurka, ty nawet w maseczce wyglądasz zajebiście.

  • Odpowiedz Paulina 19 stycznia 2018 at 22:13

    Nic dodać, nic ująć. :)
    Pozdrawiam,
    Równie zła matka

  • Odpowiedz na „jazzagaAnuluj