dzieciaki

zapraszamy na ławeczkę, czyli EMOSTREFA już w Gdańsku

Tulenie, głaskanie, całusy, noszenie na rękach. Wąchanie małej główki, muskanie paluszków – ta śmietanka rodzicielstwa, to, co od pierwszych chwil najpyszniejsze, najbardziej uzależniające. Czułość i bliskość są jak powietrze zarówno dla nas, jak i dla dzieci, od pierwszych chwil ich życia. Nic nie może równać się z tym uczuciem, kiedy głaskane po buzi niemowlę mruży oczy, gdy usypia czując zapach mamy albo przestaje płakać w czułym uścisku taty. Uwielbiałam patrzeć, jak moje dziewczynki odpływały, jak z każdym dotknięciem ich czół i włosów oddech spowalniał i regulował się. Do dziś to uwielbiam, choć wiem, że już nie jestem tak niezbędna, jak w tych pierwszych dniach. Dziś nie jestem już całym światem, moje dzieci znają już tyle różnych miejsc oprócz moich ramion i tysiące innych zapachów, nie tylko ten maminy. Choć to duże kozy, nadal pakują nam się na kolana i pod kołdrę. Wciąż kochają być noszone, głaskane, drapane, masowane, całowane. Widzę, że wciąż szukają swoich bezpiecznych póz – nadal lubią zwijać się w kuleczkę, wtulać w moją szyję, mościć sobie miejsce w łóżku w tatowych ramionach. Mimo lat, które dzielą nas od ostatniego karmienia piersią, nadal tulą się do mnie jak wtedy, szukając bezpieczeństwa. Od czasu do czasu wciąż któraś głowa czy rączka ląduje na moim dekolcie w poszukiwaniu ciepła i zapachu, które mówią: jesteś w domu, kocham Cię najmocniej i obronię Cię przed całym światem.

Uwielbiam to jako pieszczoch, który ma dużą potrzebę fizycznego kontaktu z bliskimi i jako rodzic, który dzięki temu czuje się potrzebny i wyjątkowy. To naprawdę niesamowite czuć, ile potrafi nasz dotyk. Jak bardzo potrzebny jest dzieciom do prawidłowego rozwoju, wie dziś już chyba każdy. Czasy „zimnego chowu” już dawno minęły i nie ma już chyba taty, który by uważał, że nie wypada mu okazywać czułości własnemu dziecku – a taki model ojcostwa znali przecież jeszcze nasi dziadkowie, a nierzadko i rodzice.

Wie o tym także marka EMOTOPIC, która wspiera rodziców w nawiązywaniu bliskości ze swoimi dziećmi, tworząc EMOSTREFY. To fantastyczna inicjatywa tej marki – program społeczny, który wspiera budowanie rodzicielstwa bliskości. W ramach ogólnopolskiej akcji „Blisko z Tobą chcę być” EMOTOPIC tworzy miejsca, które umożliwiają rodzicom bliski kontakt ze swoimi dziećmi.

EMOSTREFY powstają przede wszystkim tam, gdzie bliskość jest szczególnie potrzebna – na oddziałach neonatologicznych na terenie całej Polski. Początkowo były to fotele do kangurowania i rozkładane łóżka dla rodziców czuwających w szpitalach przy swoich dzieciach. W całym kraju powstało już 40 takich miejsc i planowane są kolejne!

Dziś to także strefy w miejscach publicznych – urocze ławeczki, w których można nie tylko nakarmić czy przewinąć niemowlę, ale też znaleźć chwilę wytchnienia, wyciszyć się, poprzytulać. Jak są potrzebne, wie każda mama, która chowała się z karmieniem piersią po krzakach, jednocześnie próbując nie stracić z pola widzenia starszego dziecka. Wie to każdy rodzic, który lawirował z pieluchą na ławeczkach, starając się jednocześnie nie odstraszyć połowy parku. Wreszcie – wie to każdy z nas, kto kiedykolwiek musiał salwować się ucieczką, kiedy mu zmęczony i przestymulowany dwulatek urządził scenę na środku placu zabaw. Nie raz i nie dwa przerabialiśmy to – i ryk głodnego niemowlęcia, i płacz dziecka, któremu ktoś zabrał łopatkę. Ten ryk, i ten płacz, z którym nie wiadomo czasem, gdzie się podziać, żeby uciec przed oceniającymi spojrzeniami, przed wszystkimi bodźcami, które utrudniają zarówno karmienie, jak i uspokojenie dziecka.

Ponieważ sama doskonale pamiętam wszystkie te sytuacje, w których w przestrzeni publicznej przydałoby mi się miejsce, gdzie znajdę odrobinę intymności, z przyjemnością wzięłam udział w otwarciu gdańskiej EMOSTREFY. Ta urocza ławeczka znajduje się przy jednym z najpopularniejszych placów zabaw w Gdańsku, w nadmorskim Parku Reagana, który w sezonie jest gwarnym, rodzinnym miejscem spotkań.

Równie mocno, co cieszę się, że rodzice niemowląt będą mieć ułatwioną sytuację, żałuję, że sama nie mam już dzidziusia. No dobra, nie żałuję, że nie mam dzidziusia, a raczej – że kiedy ja miałam, nie było takiego miejsca 😉 Choć zdążyłam już zapomnieć, jak zakłada się pieluchy, to zawsze możemy się na ławeczce poprzytulać. No i naprawdę fajnie jest patrzeć, jak moje miasto staje się bardziej przyjazne rodzinom. Zobaczcie, jakie to ładne i jak pięknie wpisuje się w nadmorski klimat!

W imieniu EMOTOPIC zapraszam Was serdecznie na ławeczkę, która znajduje się przy placu Kraina Zabawy w gdańskim Parku Reagana!

Wpis powstał we współpracy z marką EMOTOPIC, twórcą i fundatorem EMOSTREF w szpitalach i w przestrzeni publicznej.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

8 komentarzy

  • Odpowiedz Ola 7 czerwca 2018 at 20:40

    Droga Polko, zawsze tak pięknie piszesz o macierzyństwie i rodzicielstwie, a dzisiejszy post, zwłaszcza jego początek, skojarzył mi się z pieknym wpisem o więzi matki z dzieckiem na pewnym blogu. Zostawiam linka, bo może chciałabyś przeczytać w wolnej chwili: https://mataja.pl/2018/05/liczby-matki/
    Bardzo gorąco pozdrawiam 😊

  • Odpowiedz Maga 8 czerwca 2018 at 13:08

    Ładne, to fakt, ale jak na miejsce służące intymności trochę za bardzo odsłonięte. Że o wyciszeniu nie wspomnę – całkowicie otwarte na plac zabaw.

    • Odpowiedz mrs.marchoff 8 czerwca 2018 at 22:11

      Chodzi pewnie o możliwość obserwowania starszaka 🙂 jak mama ma jedno dziecko to bez problemu może iść w ustronne miejsce.

      • Odpowiedz Maga 10 czerwca 2018 at 14:01

        Możliwe że masz rację, ale Polka wyraźnie pisze o ucieczce przed oceniającymi spojrzeniami oraz bodźcami. Na tej ławeczce wydaje mi się to raczej trudne.

    • Odpowiedz Bea 10 czerwca 2018 at 09:23

      Mam takie samo wrażenie. Przewijak ok, ławeczka pod daszkiem ok, ale poza tym nie widzę w tym nic szczególnie zachęcającego do bliskości.

  • Odpowiedz Mama and Home 10 czerwca 2018 at 16:55

    Świetna sprawa taki przewijak i ławeczka osłonięte z trzech stron – w parku często jest problem, żeby przewinąć maluszka. Właśnie bardzo dobrze, że nie jest zabudowany, przecież nie trzeba się chować w dusznej budce , żeby nakarmić piersią dziecko czy zmienić pieluszkę 😉

  • Odpowiedz Alka 11 czerwca 2018 at 01:06

    bardzo fajna idea, głównie jeśli chodzi o przewijanie malucha i karmienie piersią, popieram!

  • Odpowiedz AniaBu 15 czerwca 2018 at 10:39

    Cudowny pomysł zwłaszcza z przewijakiem. Czemu nikt wcześniej na to nie wpadł, żeby przy większych placach zabaw robić takie przewijaki. Nie musiałby się człowiek kitrać po krzakach 😉

  • Zostaw coś po sobie