16
Jak żyć

zaopatrzeniowiec (domowej) gastronomii

Mimo, że nie mogłam się jej doczekać, chociaż tak długo ją planowałam, zaskoczyła mnie. Sądziłam, że będzie łatwiejsza, łaskawsza. Dorosłość, samodzielność, wyprowadzka z domu i własne gospodarstwo domowe – ta moja ziemia obiecana, do której tak się rwałam, okazała się pełna trudności i rozczarowań. Mimo, że jako nastolatka nie byłam nigdy domową ignorantką ani jakimś wybitnym pasożytem i od dziecka miałam swoje obowiązki, nagle w moim życiu pojawiło się milion spraw, o które nigdy wcześniej nie musiałam się troszczyć. I choć wiedziałam, że mleko do kawy nie pojawia się w lodówce za sprawą magicznych zaklęć, a srajka nie wyrasta pod osłoną nocy na drążku w ubikacji, domowa logistyka była czymś, czego musiałam się nauczyć na własnych błędach.

Na potrzeby tego wywodu pominę tu rozczarowanie tym, ile pieniędzy zostaje wykształconemu człowiekowi z pierwszej pensji po zrobieniu opłat i tym, że ta radość z życia na swoim nieco blednie, jak się okazuje, że za mało, by utrzymać poziom życia z okresu studiów, kiedy własne pieniądze były na zbytki i waciki. Ja się na potrzeby tego wywodu skupię na zdziwieniu, że do domu się wraca o osiemnastej i nie ma się pojęcia, co do garnka włożyć. Bo brakuje koncepcji oraz ingrediencji. Niejedną jajecznicę oraz wiele porcji makaronu z serem musieliśmy zjeść, zanim w naszym pierwszym gospodarstwie zapanowała zasada choćby minimalnego planowania zakupów i posiłków. Spontan bowiem jest fajny, ale nie wtedy, kiedy jest się zmęczonym i głodnym, a do wyboru ma się tosty lub jajka sadzone. Szybko nabrałam szacunku dla moich rodziców, mamy w szczególności, za to, że w moim domu rodzinnym zawsze było wszystko i mógł sobie człowiek o dowolnej porze dnia i nocy pół książki kucharskiej przerobić i nawet to wszystko po wierzchu czarnuszką posypać. Niedługo więc trwała w moim życiu faza zabawy w dom wyluzowany i niedrobnomieszczański, otwarty i pozbawiony napięcia, nadmiernego porządku i niepotrzebnej spiny na nudy typu porządki, zakupy i inne sprawy tetryków raczej, niż młodych, kreatywnych profesjonalistów. Zatęskniłam za ciepłym obiadem po powrocie do domu, powyżej uszu miałam jajecznicy i tostów, zapragnęłam gotować i sypać sobie po wierzchu czarnuszką. Osiem lat minęło, przybyło nam od tamtego czasu nie tylko zmarszczek, ale też rozumu, doświadczenia, dzieci i trochę pieniędzy też. Jako zaprawiona w bojach gospocha, wydawszy już pewnie jakieś kilka tysięcy dań, odpowiadając na Wasze potrzeby i zapytania, podzielę się dziś moimi sposobami na dobrze zaopatrzoną kuchnię. A jak Wam się ten cykl spodoba, to może i zdradzę patenty na szybkie obiady z resztek z szuflady (ja nie czuję, że rymuję) oraz jak gotować trzy razy w tygodniu i codziennie jeść inne danie.

Ale do rzeczy – mamy od dawna już swój żelazny zestaw składników, które – jako wytrawny zaopatrzeniowiec (domowej) gastronomii, są zazwyczaj na stanie i dają mi swobodę gotowania dań prostych i skomplikowanych, szybkich i nie, obiadów, śniadań, kolacji, nocnego pieczenia i innych fantazji, przy jednoczesnym poczuciu karmienia rodziny w sposób zbilansowany. Duże zakupy robi się u nas 1-2 razy w miesiącu w hipermarkecie (kiedyś jeździliśmy całą rodziną, od kiedy jest Hanka, jeździłam sama, rano lub wieczorem, do domu zanosiłam tylko siatkę tego, co do lodówki, a resztę taszczył na górę kolega małżonek). Od niedawna zamawiam zakupy przez internet (korzystam z Tesco) i bardzo sobie tę opcję chwalę, bo nie tylko mniej czasu zajmuje mi klikanie zamiast jeżdżenia, to jeszcze do mieszkania wniosą o wybranej godzinie i mam z głowy. Okazuje się też, że w ten sposób mniej wydaję, bo wirtualnie trudniej skusić promocjami i zapachami.

Duże zakupy robimy na początku miesiąca, najchętniej przed weekendem, uzupełniając w międzyczasie braki w pobliskim dyskoncie (raz w tygodniu) lub lokalnym spożywczaku (raz na kilka dni, głównie pieczywo lub coś, co wyszło, jakieś winko przy piątku itp.). Zaopatrujemy się wówczas w produkty z wszystkich kategorii (o ile się skończyły, niektóre leżą dłużej niż miesiąc):

Warzywa i owoce

o tej porze roku zamawiam:

  • marchew
  • buraki
  • kalafior
  • por
  • cukinia
  • papryka
  • zielenina (sałaty, szpinak, rukola i/lub roszponka, natka pietruszki, szczypiorek, czasem świeże zioła)
  • czosnek, cebula
  • cytrusy
  • jabłka
  • banany
  • mango
  • imbir

Rzadko kupuję wszystkie na raz, żeby się nie zepsuły, zapasy uzupełniam w lokalnych warzywniakach. Z tych warzyw powstają zupy (np. porowo-ziemniaczana) i surówki do mięsa; szpinaku, papryki czy cukinii używam do szybkich makaronów czy kaszowych śmieciówek, jedzone są też same do chrupania czy do śniadaniówki.

Dodatkowo zawsze zamawiam także

Mrożonki:

  • buraczki
  • groszek
  • fasolka
  • mieszanki warzyw na zupę jarzynową

gotowane warzywa stanowią dodatek do mięsa czy ryby (zwłaszcza buraczki na ciepło czy fasolka szparagowa), dodaję je też np. do ryżu, curry czy innych jednogarnkowców (zielony groszek).

14

12

13

Nabiał:

  • mleko
  • masło
  • masło klarowane
  • twaróg
  • twarożek ze śmietanką
  • jogurt naturalny
  • ser żółty
  • ser kozi lub pleśniowy, rzadziej sałatkowy (np. feta)

Twarożek i twaróg w kostce zjadamy na śniadania i kolacje (np. z rzodkiewką, szczypiorkiem lub z czosnkiem), a często wykorzystuję je też do obiadów (naleśniki z serem, leniwe pierogi, kluski szpinakowe). Jogurt jadamy z płatkami (niesłodzone muesli lub ekspandowane – dmuchane zboża z działów/sklepów eko). Sery są do kanapek, sałatek, rzadziej jako dodatek do makaronu. Na maśle klarowanym smażę (np. kotlety mięsne lub warzywne, zazwyczaj pół na pół olejem rzepakowym lub oliwą z oliwek).

Produkty suche:

  • mąka pszenna biała
  • mąka pszenna razowa
  • makaron pełnoziarnisty (tagliatele i jakiś drobniejszy, np. świderki)
  • kasza jęczmienna
  • kasza jaglana
  • soczewica
  • ciecierzyca
  • rzadziej groch i/lub fasola
  • ryż (basmati i/lub do risotto – arborio)
  • płatki do gotowania (owsiane, ryżowe, jaglane)
  • płatki chrupkie do mleka (muesli bez cukru, ekspandowany orkisz czy proso)
  • bakalie (daktyle, orzechy, pestki, suszone śliwki, kokos)

Mąki, kasze, makarony i ryż stanowią bazę wielu dań warzywnych i mięsnych, staram się przeplatać tak, by były jedzone na przemian. Kaszę jaglaną jemy najczęściej zarówno na śniadanie czy kolację (zazwyczaj gotuję całą paczkę i trzymam w lodówce, potem podgrzewam z dodatkiem mleka, owoców i bakalii, np. jabłko – cynamon, banan – kokos, z rodzynkami i pestkami słonecznika itd.). Robię z niej też często kotlety, placuszki, koktajle i budynie. Soczewica i ciecierzyca lądują często w zupach i jednogarnkowych daniach (takich zupach gulaszowych zazwyczaj), robię z nich kotlety lub hummus.

9

10

5

8

6

Inne:

  • przecier pomiorowy i/lub pomidory w puszce (zupy, sosy)
  • mleko kokosowe (curry, jaglanki, owsianki)
  • woda mineralna
  • sok (2-3 razy w miesiącu, na co dzień pijemy wodę, zazwyczaj wybieram jabłkowy tłoczony lub inne owocowe świeże, nie z koncentratu)
  • słodycze (jadamy głównie w weekendy, sezamki, chałwa, czekolada, w tym gorzka 70% do wypieków, domowego budyniu czy czekolady na gorąco)
  • oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej kokosowy
  • cukier trzcinowy, ksylitol, miód
  • proszek do pieczenia, soda, sól, przyprawy
  • mąka ziemniaczana, bułka tarta

Mięso jadamy zazwyczaj ok. 2-3 razy w tygodniu, kupuję je w lokalnym mięsnym raz w tygodniu (zazwyczaj kawałek mrożę na czarną godzinę, np. na zupę dla chorego dziecka), zazwyczaj: pierś lub udziec z indyka, szynka, mięso mielone (na miejscu) z indyka lub szynki, do tego trochę wędliny – wędzonej szynki lub polędwicy do kanapek.

Ufff, sporo tego, oczywiście w rzeczywistości rzadko jest tak, że mamy wszystkie te rzeczy na raz, ale staram się je uzupełniać podczas tych comiesięcznych zakupów, żeby nawet tak rzadko używane rzeczy jak mąka ziemniaczana czy kasza manna zawsze leżały w szufladzie na wypadek jakiegoś wypieku czy innego przypływu kulinarnej fantazji. Mam nadzieję, że dzięki temu (przydługiemu) spisowi rzadko będziecie jeść jajecznice o osiemnastej, a częściej będziecie mogli szybko (lub późno) przygotować pełnowartościowe dania. Udanych zakupów i miłego organizowania spiżarni!

4

3

2

1

Post NIE JEST sponsorowany przez Tesco 😉

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

57 Komentarze

  • Odpowiedz Karolina.sza 11 stycznia 2016 at 20:21

    Zapisałam do ulubionych. Mega rzecz stworzylas.
    PS. Kupuj mleko Świeże, mikrofiltrowane, a nie w kartoniku UHT. Lepszej jakości.

  • Odpowiedz Lu 11 stycznia 2016 at 20:25

    A ryby?☺

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 stycznia 2016 at 21:32

      a z rybami mam problem generalnie, bo jemy za mało, zazwyczaj raz w tygodniu, nie mam stałego miejsca zakupu ani żadnych dobrych rad w temacie, chciałabym wreszcie zacząć kupować ryby u źródła (czyli od rybaka)

  • Odpowiedz mariola 11 stycznia 2016 at 20:37

    Przeczytałam, zakodowałam… 😊 też staram się mieć podstawowe produkty w spiżarni ☺ post ciekawy- pewnie coś jeszcze dopisze do swojej spiżarnianej listy😆

  • Odpowiedz krysiakaa 11 stycznia 2016 at 20:49

    A gdzie ziemniaki?? :)
    To puree buraczkowe mnie zainteresowało, chyba się skuszę przy okazji następnych zakupów bo zazwyczaj kupowałam gotowe w słoiku ;/
    I w jaki sposób przyrządzasz kaszę jaglaną że tak długo wytrzymuje w lodówce? Moja zawsze wysycha ;/

    • Odpowiedz kma1982 11 stycznia 2016 at 21:20

      Mnie też to puree zainteresowało :) podgrzac je tylko? Doprawic? Jeśli jemy buraki ( ostatnio dość czesto) to pieczone lub przetworzone przeze mnie jesienią, o ile nie zepsują się z jakiegoś powodu 😉

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 11 stycznia 2016 at 21:35

        Tak, podgrzewam je tylko na odrobinie masła, dodaje szczyptę soli, są pyszne!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 stycznia 2016 at 21:34

      Ziemniaki jemy dość rzadko, jak raz na miesiąc kupimy worek 2-3 kilo, to leżą. A kaszę gotuję najzwyczajniej na świecie, ona nie leży długo, 2-4 dni, jak podeschnie, to wykorzystuję na jaglankę – jak podusi się w mleku, robi się taka fajna kleista jak owsianka i tak.

  • Odpowiedz bibi 11 stycznia 2016 at 21:33

    Moja spizarka peka w szwach, zawsze hurtowo kupuje makarony, kasze i puszki, zeby potem nie latac po kazda do sklepu.No i od 2 lat masowo produkuje swoje sloiki – najszybciej schodzi zupa z pieczonej papryki i pomidorow. Nie moge sie doczekac wpisow z przepisami obiadowymi, ostatnio wena mnie opuscila i czuje ze popadlam w rutyne z tym co jemy. A ze moj syn tylko 2 dni mlodszy od Twojej Hani, to i potrzeby zywieniowe podobne, wiec Ty pisz pisz pisz, a ja bede siedziec w kuchni i robic robic robic!

  • Odpowiedz Gosia 11 stycznia 2016 at 21:50

    Polka, masło klarowne ok, ale ten rzapakowy to tak średnio. już lepiej zostań przy kokosowym do smażenia (nawet zamiast masła) 😉

    • Odpowiedz Agnieszka 12 stycznia 2016 at 10:38

      Why?Dlaczego?Dlaczego?

      • Odpowiedz Maga 12 stycznia 2016 at 13:44

        Dlatego że olej rzepakowy nie jest termostabilny. Do smażenia kokosowy najlepszy.

    • Odpowiedz Kasia 12 stycznia 2016 at 13:44

      Oj kochana, rzepakowy najzdrowszy do smażenia, ma najwyższą temperaturę palenia!

      • Odpowiedz Kasia 12 stycznia 2016 at 13:49

        Oczywiście z tych najzdrowszych- masła cholesterol, a olej palmowy- podobnie, jeszcze gorszy zatykacz żył

        • Odpowiedz Lorka 12 stycznia 2016 at 16:47

          aha a zyly zapychane są wapnem a nie cholesterolem:)

        • Odpowiedz Maga 13 stycznia 2016 at 08:38

          Olej kokosowy to nie jest olej palmowy. Palowego też nie polecam, to jest olej przemysłowy, który się nie nadaje do spożycia. Niestety, większość gotowych wyrobów (np. słodycze) zawiera właśnie ten olej. Warto czytać składy, jeśli jest napisane „olej roślinny”, a nie jest napisane jaki konkretnie, to na bank jest to olej palmowy.

      • Odpowiedz Lorka 12 stycznia 2016 at 16:44

        niestety bzdura, polecam obejrzec wykład jerzego zięby o olejach na yt. do smazenia tylko tluszcze zwierzęce smalec/ masło klarowane, z roslinnych jedynie olej kokosowy czyli tluszcze nasycone się nadają, tluszcze nienasycone najzdrowsze są na zimno, nierafinowane. jesli juz rzepakowy to tylko nierafinowany z upraw ekologicznych, ten „normalny” zazwyczaj przed samym zbiorem jest pryskany roundapem ,zeby wysechł. warto poczytać

    • Odpowiedz stylerecital.com 12 stycznia 2016 at 13:51

      Olej rzepakowy jest dobry do smażenia, jest to jeden z niewielu olejów, który jest bardzo odporny na jełczenie i wysoką temperaturę.

  • Odpowiedz Iwonka 11 stycznia 2016 at 22:10

    Nareszcie! Czekałam na taki wpis. Sama mam problem z planowaniem zakupów i mam wrażenie ze Twój post mi pomoże to ogarnąć😃 a tak przy okazji… uwielbiam Cię czytać, każdy dzień zaczynam kawy i zajrzenia na Twój blog czy jest nowy post.
    Pozdrawiam serdecznie
    P.S. Chetnie poczytałabym o tym jak gotowac 2-3 razy w tygodniu a jeść codziennie co innego.

    • Odpowiedz Benia 12 stycznia 2016 at 09:18

      a dlaczego? wszedzie trąbią że rzepakowy super bo zawiera omega 3

      • Odpowiedz Maga 12 stycznia 2016 at 13:45

        Owszem, super. Pod warunkiem, że tłoczony na zimno i jedzony na surowo.

  • Odpowiedz Ania 11 stycznia 2016 at 22:30

    Moja domowa logistyka wygląda podobnie. Od czterech lat zamawiam zakupy przez internet (zamiennie Tesco i społem) i bardzo sobie chwalę – zazwyczaj dwa razy w miesiącu, a raz na tydzień uzupełniam w Biedrze świeże warzywa i owoce. Na czteroosobową rodzinę wystarcza. Codziennie jest zupa i drugie danie (chłopcy 9 i 10 lat wracają sami ze szkoły i sami odgrzewaja zupę, potem czekają na mamę z drugim), więc w weekendy odpuszczam zupę. Co drugi dzień piekę drożdżowe lub chlebek bananowy, co by coś słodkiego wrzucić do śniadaniówki.Jestesmy wegetarianami, więc mięso i ryby nam odpadają. Z tego co widziałam na zdjęciach i opisie- mamy prawie tę samą listę zakupową. :)

    • Odpowiedz Kasia 12 stycznia 2016 at 16:31

      Olej rzepakowy (tłoczony na zimno) polecam – ale nie do smażenia – do tego sie nie nadaje. Dobry jest do salatek / sosow itp.

  • Odpowiedz Kasia 11 stycznia 2016 at 22:40

    Dziekuje Ci bardzo i jeszcze bardziej😊 zważywszy na chorobę w Twoim domu.Jak Zosia już lepiej?
    Ja jestem jak najbardziej za takimi cyklicznymi poradami,bardzo mi pomogłaś. Jutro na spokojnie zrobię sobie listę czego potrzebuje i zaczynam inaczej organizować nasze kuchenne życie.Zaintrygowaly mnie platkami jaglanymi,tak samo zdrowe jak kasza jaglana?Łatwiejsze do przyrządzenia?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 12 stycznia 2016 at 11:19

      Myślę, że w procesie zamiany kaszy na płatki (jest to jednak przetwarzanie jak by nie patrzeć), pewnie tracą trochę właściwości po drodze. Przygotowuje się je błyskawicznie, szybciej niż kaszę i mają zupełnie inną konsystencję, bardziej jak owsianka.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 12 stycznia 2016 at 11:20

      A Zosia lepiej, ale dalej zielona na buzi, już bez gorączki i wymiotów, ale pierwszą noc miałyśmy straaaszną. Teraz Hanka ma gorączkę i katar :(

      • Odpowiedz Kasia 13 stycznia 2016 at 17:20

        Ale lipa😞

  • Odpowiedz Irena 11 stycznia 2016 at 22:41

    Chwała Ci Polko za ten wpis :) danke, danke :)

  • Odpowiedz dzachyrka 11 stycznia 2016 at 22:47

    Czytam Cię od listopada 2015 (wtedy przez przypadek znalazłam ten blog) …a mam wrażenie jakbym znała Cię od zawsze :) Inspiracji już wiele znalazłam tutaj i wcieliłam w moje życie :) Po prostu dzięki…dzięki…<3 czekam na więcej 😀

  • Odpowiedz Agnieszka 11 stycznia 2016 at 22:47

    Cudowna ta lista zakupów. My jesteśmy mocno mięsożerni, a za mało owocowi i kaszowi 😀 Chyba dzięki Twojej liście zmienię nieco układ obiadowy w naszym menu tygodniowym :)

  • Odpowiedz Brie-fly 11 stycznia 2016 at 22:48

    Świetny post! Sama znudziłam się już niezdrowymi i nudnymi obiadami w stylu dziś kotlet drobiowy a jutro schabowy, więc postanowiłam wypróbować metodę ustalania menu na miesiąc i robienia zakupów pod dane potrawy. Jak na razie plan działa, zakupy zrobione a ja zamiast myśleć, co zrobić dziś na obiad, patrze do zeszytu, wyciągam potrzebne składniki i w ten sposób mam codziennie inny, pyszny i zdrowy obiad :) Przy okazji mniej jedzenia ląduje w śmietniku i nie muszę biec szybko do sklepu, bo w trakcie gotowania czegoś mi zabrakło.
    Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz Marta 11 stycznia 2016 at 23:10

    Polko, jak ja uwielbiam Cię czytać! A że mój synek tylko kilka dni starszy od Hani-ja czekam zawsze z niecierpliwością na wpisy kulinarne. Jesteś moim guru jeśli chodzi o żywienie dziecka. Powiedziałabyś kiedyś, że będziesz dla kogoś takim autorytetem? ☺ poważnie mówię-naprawdę trzymam się tego, co Ty napiszesz, więc pisz, pisz-nie przestawaj☺pozdrawiam ciepło, Marta

  • Odpowiedz salusiowo 12 stycznia 2016 at 08:26

    Dość ciekawa lista… Ja lubię jeszcze świeże zioła…

    U Nas nowości: salusiowo.blogspot.com szykuje się na zmiany…

  • Odpowiedz Katrin 12 stycznia 2016 at 08:52

    Czytam twoje posty od dwóch miesięcy i za każdym razem płaczę ze śmiechu😂😂😂😂 Ostatnio zaczęłam czytać starsze, zeszło mi pół dnia! A określenie rumuński nos powaliło!!!!! Ja mam taki sam😀

  • Odpowiedz Ilona 12 stycznia 2016 at 08:55

    Super wpis! No i pierwszy raz widzę w Twojej kuchni coś niepastelowego 😉

  • Odpowiedz MLiN 12 stycznia 2016 at 09:00

    Wpis rewelacja ale muszę coś jeszcze dodać, masz świetną kuchnię a w podłodze normalnie się zakochałam :)

  • Odpowiedz Dzej 12 stycznia 2016 at 09:10

    Polko kochana! Jestes wielka i niezmiennie inspirujesz! Dziekuje!

  • Odpowiedz kempina 12 stycznia 2016 at 09:53

    U nas podobnie :) Tylko pracowaliśmy dość długo nad systemem wspomagania pamięci, bo karteczki się zawsze jakoś gubiły albo zostawały na lodówce. Teraz mamy z małżonkiem wspólną listę na Google notes i polecam taką opcję – bardzo się sprawdza!
    Czekam na Wasz miesięczny plan sprzątania, bo tu licho u nas…

  • Odpowiedz Agnieszka 12 stycznia 2016 at 10:06

    Polko,praktyczny wpis dla każdej zabieganej pani domu.Poproszę metody na gotowanie 3 razy w tygodniu na cały tydzień.Zawsze brakuje mi pomysłów na obiady,nie wspominając o czasie.Wracam niebawem do pracy więc będę pełnoetatową mamą i pracownikiem więc jeśli doba nie zacznie się rozciągać,to bez takich bezcennych rad będę musiała zrezygnować ze sny.Pozdrowienia 😊

  • Odpowiedz Marta 12 stycznia 2016 at 11:03

    Super wpis, dziękuję. Mam pytanie o meble kuchenne: robiłaś je na zamówienie?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 12 stycznia 2016 at 11:53

      nie, to ikea

      • Odpowiedz Marta 12 stycznia 2016 at 16:48

        Dziękuję. To jeszcze z systemu Faktum pewnie. Ładnie Wam się udało wpasować meble. A piekarnik też Ikea?

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 12 stycznia 2016 at 11:56

    super wpis. ja kibicuje. uwielbiam takie rady. dzięki nim łatwiej mi się zorganizować.
    a zupa porowa jest już tradycją :) raz w tygodniu mus :)

    • Odpowiedz Aga 12 stycznia 2016 at 23:51

      Aktualny system – Metod – ma takie same fronty :). Różni się odrobinę wymiarami, jak to IKEA. Mieliśmy i Faktum (w poprzednim mieszkaniu), a teraz mamy Metod, bo ciężko nam się było rozstać z takimi ładnymi meblami. Oba systemy bez zarzutu.
      AGD z Ikei też mogę polecić z czystym sumieniem – piekarniki do 300 stopni, z funkcją parowego gotowania, zmywarki energooszczędne :). Jedynie lodówki, jeśli o mnie chodzi, pozostawiają wiele do życzenia, choć to może kwestia gustu :).
      P.S. Polko, czekam na dalsze wpisy w rubryce kulinarnej :D. Jak gotować 3 razy w tygodniu i codziennie jeść coś innego? Optymalizacja w kuchni to jest to! :)

  • Odpowiedz małomiasteczkowa 12 stycznia 2016 at 12:00

    U nas planowanie posiłków to zmora prawdziwa. Zwłaszcza, że do pogodzenia są interesy żywieniowe mięsożerców, roślinożerców i jednej małej głównie-mlecznożernej istoty. Dzięki za inspiracje, moja kuchnia wiecznie pęka w szwach a i tak cały czas mi czegoś brakuje, czas na zmiany. Jestem też totalnie za tym, abyś Polko wrzucała przepisy na szybkie resztkowe obiady, dobrych pomysłów nigdy za wiele :)

  • Odpowiedz Ola 12 stycznia 2016 at 12:53

    Amazing kobieto dzięki Ci bardzo za ten wpis :) Widziałam na IG, że z Zosią już lepiej, to dobrze, zdrówka dla Was:**

  • Odpowiedz Monika 12 stycznia 2016 at 16:52

    Ja wyczekuję na te gotowanie 3 razy w tygodniu i obiady na cały tydzień – to coś dla mnie 😉

  • Odpowiedz cooking-and-living.com 12 stycznia 2016 at 16:57

    Ja też kilka razy zamawiałam przez internet z tesco:) ale jakoś wolę obejrzeć wszystko z każdej strony i pomacać:) ale to prawda że przez internet wydaje się mniej. Zakupy w sumie podobne do moich. Te buraczki też mnie zainteresowały- muszę zobaczy w pl sklepie! i czekam czekam na te przepisy. Podziwiam Cię okropnie! Jak ty to robisz z dwójką dzieci?, że masz czas na wszystko.Dużo zdrówka dla Was dziewczyny kochane:)

  • Odpowiedz bibi 12 stycznia 2016 at 19:03

    A ja jeszcze z 2 pytaniami – ta kasze jaglana ktora jecie tak na sniadanie i kolacje – moza prosic o szczegoly (najlepiej ze zdjeciami :)) tej jaglanki z bananem i kokosem? Masz juz gotowa kasze, podgrzewasz ja z odrobina mleka i dodajesz rozgniecionego banana i wiorki kokosowe, czy cos jeszcze? Raz tak sprobowalam i synkowi nie podeszly wiorki a i smak tego kokosu byl bardzo slabo wyczuwalny. A druga sprawa – chodnik w kuchni – gdzie go kupilas, sliczny jest!

  • Odpowiedz Aneta 12 stycznia 2016 at 20:54

    Super wpis i czekam na jeszcze. Najbardziej mnie intryguje to gotowanie 2-3 w tygodniu. Bardzo prosze o przepisy. Pozdrawiam cieplo😃.

  • Odpowiedz Anetab 12 stycznia 2016 at 22:33

    Powielę to co już wcześniej napisane- świetny wpis. Zakupy zajmują mi mnóstwo czasu, już od dawna myślę o tym żeby przerzucić się na zakupy internetowe i Twój wpis mnie przekonał :)
    Będzie szybciej i na pewno dużo mniej kupuje się niepotrzebnych rzeczy. Mam warzywniak w którym i tak zaopatruję się w jarzyny i owoce, to samo tyczy się mięsa- mały sklep prosto od rzeźnika, więc resztę kupię w sieci.

  • Odpowiedz Gosia 13 stycznia 2016 at 09:10

    Ja również zamawiam zakupy w tesco, ale zdecydowanie częściej, moja rodzina to żarłoki:D
    zakupy są bardzo podobne, ale również polecam zmienic mleko UHT na świeże
    pozdrawiam
    p.s jezeli chodzi o smażene to smaże tylko na maśle klarowanym i oleju kokosowym, odstawiłam oleje rafinowane i moja rodzina bardzo dobrze na tym wyszło, w sensie zdrowotnym:)

  • Odpowiedz Magdula 13 stycznia 2016 at 09:50

    Polko, moje zakupy wyglądają bardzo podobnie! Jestem matką-wiewiórką i muszę mieć zawsze pełne szafki i lodówkę, nie sposób się z tego wyleczyć więc juz przestałam próbować. U nas bardzo ważnym składnikiem są jajka, jak ich nie ma w lodówce zaczynam czuć niepokój;) Poproszę o przepisy na te Twoje jednogarnkowe dania zimowe i curry, potrzebuję inspiracji bo mam wrażenie że u nas co 2 tygodnie wraca to samo menu…

  • Odpowiedz Ewa 13 stycznia 2016 at 12:10

    jeden z lepszych wpisow-jak dla mnie:)jestem mama 2maluchow i kuchnia-zakupy-gotowanie jest u mnie ciagle tematem „nie opanowanym”.nie mam systemu,pomyslu…sporo produktow u nas sie marnuje trafiajac do kosza,a mnie doprowadzajac do frustracji.chetnie wspomoge sie Poloko twymi radami.moze cos wreszcie drgnie w tym temacie.jakze waznym w zyciu kazdej rodziny!
    mam przy okazji pytanie do mam-prowadzacych „normalny dom i kuchnie”-ile wydajecie miesiecznie na zywnosc?jesli to nie tajemnica:)))
    zdrowka wszystkim zycze
    mama ewa

    • Odpowiedz Ania 17 stycznia 2016 at 00:43

      Za dużo 😊

  • Odpowiedz Marta Jezierska 23 stycznia 2016 at 20:47

    Rewelacyjny ten post taki spis tego co w sumie i tak kupuje ale nad czym zastanawiam się nieraz długo a tak wpisze liste na stronie tesco zapisze ja i oszczedzam czas. Wielkie dzięki za Twoją pracę włożoną w ta liste. Wiesz czego mi tu jedynie brakuje, kaszy gryczanej. Jedna z najzdrowszych i zdziwiona jestem że u Ciebie mojej inspiracji zdrowej kuchni jej nie ma.. Nie lubicie jej?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 stycznia 2016 at 21:03

      A nie, to przeoczenie, lubimy, kupujemy, dziś nawet mieliśmy na obiad 😉

    Zostaw coś po sobie