31
Jak żyć, Wnętrza

za szmaty, rodacy! (czyli przedświąteczne porządki: czas start)

Mam taki problem ze sobą, który okresami urasta do rangi życiowego dramatu. The time is now – wchodzimy właśnie w czas, kiedy mój problem urasta. Ja mianowicie równie mocno uwielbiam czystość i porządek, co nie cierpię sprzątania. Nawet nie tyle nie cierpię – jest coś przyjemnego w ujarzmianiu chaosu, zaprowadzanie ładu w domu porządkuje myśli, przywraca poczucie kontroli, że o oczywistym aspekcie wizualnym nie wspomnę. Więc to nie to chyba, to jest raczej frustrujące poczucie podobieństwo tych czynności do pracy Syzyfa oraz straty czasu też niestety. Bo kiedy poleruję kuchenkę czy myję podłogi na ten przykład, ileż ja mogłabym bardziej wartościowych rzeczy robić? Ile wspaniałych książek przeczytać, ile błyskotliwych tekstów napisać, ile edukujących zabaw dzieciom zorganizować? Już nie mówię, że i czasem odpocząć, bo to jest jakiś luksus niespotykany w moim życiu ostatnio. Gdy w domu są małe dzieci, sprzątać można by non stop, bo gdy tylko ogarniesz, one zaraz zasyfią, to jest niekończąca się historia. Czy należy się zatem oddać tym czynnościom bez reszty, chcąc żyć w przyjaznym otoczeniu? Czy może olać sprawę, wiedząc, że efekty utrzymają się najwyżej pół godziny? Bo kiedy porządkuję kuchenną szafkę, Hanka na podłogę wywala mi zawartość kolejnej, gdy umyję jedno okno, jej lepkie łapki dekorują drugie, odkurzę jeden pokój, ona nakruszy mi w kuchni…i latam tak jak głupia, starając się być szybsza od niej.

Problem drugi, typowo przedświąteczny: jak i kiedy zorganizować tzw. duże porządki z takim małym niszczycielem, plączącym się między nogami? Tu problematyczne są zarówno szafkowe remanenty, jakie lubię o tej porze roku uskuteczniać – porządkować gary, spiżarki z suchym jedzeniem, usłane pestkami dyni i usiane mąką, wysypujące się na podłogę ciuchy, jak i wielkie szorowanie. O ile to pierwsze jeszcze można robić po nocach, gdy szkodniki śpią, licząc, że efekty nawet trochę przetrwają, tak mycie, pucowanie, odkamienianie i dezynfekcja to cokolwiek problematyczna kwestia. Zaraz wlezie w mokrą podłogę, rozleje wiadro wody, wsadzi ręce do ubikacji albo zacznie zajadać się ścierką. Nie wspominając o tym, że nasza Hanula panicznie się boi odkurzacza i znosi spokojnie jego głośną obecność tylko na rękach. Zdarzało nam się stosować opcję „spacer” – czyli jedno wychodzi, drugie (czyt. ja) sprząta. To wyjście nie tylko niesprawiedliwe, ale i niewystarczające – no bo ileż można spacerować w grudniu, zdecydowanie mniej przecież niż trzeba sprzątać. Dobrego wyjścia nie ma, myślę, że tu potrzebny jest wewnętrzny kompromis i dobra organizacja.  Pogodzenie się z tym, że standardy czystości jednak należy nieco przy maluchach obniżyć. Wielkie porządki, od kiedy są dzieci, nie są u nas już takie wielkie. To raczej seria mniejszych operacji, nierzadko wykonywanych pod osłoną nocy. Raz na dwa-trzy dni jakiś fragment mieszkania, kawałek kuchni czy szafa w przedpokoju. No i współpraca – wciąganie starszaków w domowe obowiązki przy jednoczesnej grywalizacji sprzątania dla wszystkich. Zawody, wyścigi, punkty plus dobra atmosfera pomogą znaleźć pomocników na miarę ich możliwości. A czasami niestety – unieszkodliwienie niszczycieli poprzez oddalenie ich od newralgicznych powierzchni, kiedy trzeba, to i na rękach 😉

Sprzątanie miało też do niedawna dodatkową wadę, która sprawiała, że starałam się często wykonywać je, kiedy byłam sama – wolałam unikać używania środków czystości, gdy dzieci były w pobliżu. Śmierdzące opary i toksyczne wyziewy wolałam wdychać sama niż częstować nimi dziewczyny. Żeby więc sprzątać rodzinnie, zaopatrzyliśmy się w tym roku w ekologiczne środki czystości i zamiast chemicznych smrodów mamy same pyszne, zdrowe aromaty. Kuchenny tłuszcz usuwam pomarańczowym odtłuszczaczem, meble i parapety myjemy pietruszkowym płynem, są cytrusowe spraye i nieszkodliwe odkamieniacze. Pierwszy etap przedświątecznych porządków udało nam się zgodnie i rodzinnie w miniony weekend odwalić. Za szmaty rodacy, byle razem i bez zbędnej spiny (i bez oparów)!

2

3

5

6

7

8

9

10

25

11

24

12

13

19

20

16

26

27

28

29

30

Próby zaprowadzenia ładu w przedpokoju, którego nie mamy, w rzeczach, których nigdy nie wiadomo gdzie trzymać – szalikach, czapkach, szczotkach do ubrań, pastach do butów, kluczach i innych przedpokojowych szpargałach, które na serio nie wiem, gdzie ludzie przechowują, zakończyła się zakupem nowego mebla – szafki a la kartoteka (pieszczotliwie zwanej szuflandią, na pierwszym zdjęciu).  U nas połowa mieszkania (z grubsza) posegregowana i wypucowana, w tym tygodniu biorę na warsztat resztę. A jak u Was? 😉

 szafka z szufladkami – Ikea SPRUTT

skoncentrowany odtłuszczacz z olejkiem pomarańczowym – tutaj

spray pietruszkowy do wszystkich powierzchni – tutaj

płyn do mycia okien i luster – tutaj

dezynfekujący, cytrusowy płyn do mycia kuchni – tutaj

odkamieniacz do czajników i żelazek  – tutaj

odkamieniacz do toalet – tutaj

myjka z kokosa – tutaj

Wpis powstał we współpracy ze sklepem bobomio.pl

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

19 Komentarze

  • Odpowiedz savicka 14 grudnia 2015 at 20:14

    odkurzanie level hard – skąd ja to znam, na focie no jakbym siebie widziałą z tym odkurzaczem i dzieciakiem w ręku. czemu w nocy kiedy śpimy nie przychodzą jakieś miłe skrzatym które robią generalne porządki? wierzyłam w takie w dzieciństwie 😉

  • Odpowiedz susannaromana 14 grudnia 2015 at 20:21

    Fajnie, że tak rodzinnie porządkujecie 😉
    U mnie też połowa domu ogarnięta, mam nadzieję, że do weekendu skończę.
    Ta szafka z Ikea dawno na mojej liście, obym zdążyła kupić zanim je wycofają.
    Agnieszko mam do Ciebie pytanie. Czy kanapa na której śpicie z Mężem jest wygodna??? Szukam czegoś na czym będzie można spać na stałe. Będę wdzięczna za odpowiedź
    Pozdrawiam :)

  • Odpowiedz Sylwia Św 14 grudnia 2015 at 20:28

    Ehhh a ja mam problem taki, że sama w domu z dwulatkiem i 6 tygodniowym niemowlakiem jestem …… porządek kocham, uwielbiam, ba nawet lubię sprzątać, ale moje pociechy maja inne zdanie na temat tego jak wygląda ład ….. mój 2 latek sprząta, owszem tam gdzie ja już posprzątałam, dodam że po swojemu, chodź z uporem maniaka uczę go, że jak skończymy się bawić np. resorkami odkładamy je do pudełka, za to maluda, chce tylko wisieć na piersi. Chyba w tym roku pierwszy raz będę miała brudne okna ;(
    Doskonale też wiem, że to okres przejściowy i jak się zorganizuje, to wszystko wróci do ładu :)
    Pierogi robiłam w tym roku na raty ….cały dzień hihihi, ale nie narzekam już, bo to cudowny okres w tym moim życiu <3

  • Odpowiedz Roksana 14 grudnia 2015 at 21:02

    Oj nie łatwo o porządek przy dziecku to fakt. Moja 14 miesięczna córka też boi się odkurzacza tzn. toleruje go gdy odkurzamy wszystkie pomieszczenia poza jej pokojem 😛 więc dziecko w chustę i heja jedziemy z koksem 😉 ja w tym roku dzięki blogowi Niebałaganki porządki mam już za sobą (sekret tkwi w tym, żeby gruntowne porządki zacząć już jesienią hi hi hi) ! Także śpię spokojnie i skupiam się tylko na normalnych obowiązkach domowych i małych świątecznych przyjemnościach takich jak pakowanie prezentów, oglądanie z mężem świątecznych filmów i tego typu drobnostki. :)

  • Odpowiedz mówię co myślę 14 grudnia 2015 at 22:51

    Widzę, że dobrze Wam idą porządki. I cała piękna rodzina jest w nie zaangażowana. Nawet najmniejsze dzieciątko też już próbuje :)

  • Odpowiedz aigreetsucre 14 grudnia 2015 at 23:09

    No, ja już mam ogarnięte całe mieszkanie… Tylko co z tego, jak jutro trzeba będzie zacząć od nowa 😉 Fajne te płyny czyszczące :)

  • Odpowiedz iv mama 15 grudnia 2015 at 06:29

    Ja dwa ostatnie lata bylam w ciazy. W pierwszej w 7 mcu na kolanach recznie i szczota wypucowalam podloge plytek…w piwnicy. W drugiej z maluchem u boku nie zribilam nic. Teraz odzylam. Porzadki sprawiaja mi przyjemnosc -tak mam a ze jest to level hard bo sa dzieci to juz inna bajka. Genialne srodki czystosci!

  • Odpowiedz Iza 15 grudnia 2015 at 08:55

    Polko powiedz mi proszę gdzie zamawiałaś te łyżeczki z melaminy i szczotki/laleczki ? dzięki za odp :) Twoja wierna fanka (:

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 15 grudnia 2015 at 10:04

      melaminowe łyżki są z Livebeautifully, a szczotki ze Sweet Village :)

  • Odpowiedz Sylwia 15 grudnia 2015 at 10:50

    Mam troszkę mieszane uczucia. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale troszkę czuć tu hipokryzją. W jednym poście pisze Pani prześmiewczo o tych wszystkich „tradycjach” świątecznych, z myciem okien „dla Jezuska” włącznie, a już za chwilę post o świątecznych porządkach z myciem okien i pozowaniem z płynami. Trochę tak, jakby tamten post był prawdziwy, a ten jest sponsorowany i opłacony to trzeba napisać inaczej.

    • Odpowiedz Ewelina 15 grudnia 2015 at 12:56

      Zgadzam się.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 15 grudnia 2015 at 20:43

      Ja też mam mieszane uczucia, trochę denerwuje mnie ten przymus, ale jednak tkwię w nim. To na szczęście taka tradycja, która nie uwiera za mocno i wychodzi ostatecznie wszystkim na dobre 😉

  • Odpowiedz Aga 15 grudnia 2015 at 13:26

    Polecam mycie luster i szyb wodą i ściereczkami z mikrofibry do okien (sprawdzają się te z niemieckiego dyskontu L…). Ja nimi myję okna nawet wieczorem bo nie zostawiają smug.

  • Odpowiedz Monika 15 grudnia 2015 at 15:20

    Wow, Wy nawet szmatki do ścierania macie stylowe! 😀 o szczotkach nie wspomnę 😉

  • Odpowiedz Mała Mi 15 grudnia 2015 at 18:46

    Kobity dajcie Polce żyć ;). To, że zbuntowana przeciwko tradycji pojętej sztucznie, nie znaczy, że przed świętami nie sprząta. Poza tym czy człowiek musi być do usrania konsekwentny? Może mieć wyrąbane, że tak soczyście pociągnę, na spotykanie się z ciotką X przy wigilijnym stole i udawanie, że strasznie go to cieszy, na świąteczną sztuczność itp. itd., a jednocześnie uczestniczyć w innych społecznych aspektach świętowania, takich jak przedświąteczne porządki- dziś bardziej mogą cieszyć niż wczoraj, bo dziś przysłali fajne płyny (pietruszkowy robi wrażenie! jestem mega ciekawa jak się sprawdza!) i aż chce się sprzątać. Poza tym nie ukrywajmy- wpisy są sponsorowane, Polka nie ukrywa, że zarabia na blogu, nie ma w tym wg. mnie niespójności. Wczoraj pisała od siebie z serca, a dzisiaj pisze od siebie, ale jako kobieta pracująca. Ludzie nie muszą być idealni, żebyśmy ich lubili. Nie mierzmy wszystkich tak ostrą miarą. Dajmy ludziom żyć :).

  • Odpowiedz Anka z Whitestoku 15 grudnia 2015 at 20:28

    Ja staram się ogarniać. Naprawdę wykazuję chęci. Ale co wieczór to samo. Sajgon ogólny, ze zlewu się wywala a o zabawki można się pozabijać. I jak żyć? :/ podziwiam Was wszystkie mające porządek ☺

  • Odpowiedz Marta 16 grudnia 2015 at 21:09

    Pan Polka powinien mieć nosidelko dla Hanuli i wtedy 2 ręce do pracy 😉 co do szafki z ikea podobno jest na nią teraz promocja ☺

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 16 grudnia 2015 at 21:35

      mamy tulę, ale jakoś to motanie to mi się zdaje mieć sens jakoś tak na dłużej, Hanka nie wytrzyma na tych rękach więcej niż kilka minut 😉 A co do szafki – czy ja muszę zawsze jak ten frajer kupować tuż przed promocją?! :(

  • Odpowiedz Dominika Robaszkiewicz 17 grudnia 2015 at 18:46

    super wyglądasz jako pin up POLKA 😀

  • Zostaw coś po sobie