16
Dzieciaki

wyraź siebie, ale nie krzywdź mamy, czyli misja: wyprawka, odcinek 3

O gustach się nie dyskutuje…no, chyba że z własnym dzieckiem. Beztroski czas kupowania Zosi tego, co mi się żywnie podoba skończył się u nas już dawno. Jak miło było słyszeć pisk zachwytu na widok każdej bluzeczki, spineczki czy ołówka, które przynosiłam do domu! Ech, to se ne wrati, dobrze, że jeszcze Hanka nie marudzi na ciemnoszarą kurtkę na jesień 😉 Dla mnie – matki z bardzo określonym gustem, zafiksowanej na punkcie estetyki przedmiotów, wreszcie – osobowości dominującej, największym koszmarem jest wizja tego, że moje córki zaczną się niedługo buntować. Z najwyższym przerażeniem myślę o tym, że będą takie, jak ich rodzice i zrobią sobie dready, kolczyki w nosie albo zetną włosy i zafarbują je na biało. Grożą nam ekscentryzmy wszelkiej maści generalnie i ja już drżę na myśl o tym, że któraś z nich zdecyduje się – jak ja kiedyś – zamalować cały pokój z sufitem włącznie na turkusowo, a drzwi i okno machnąć czerwienią. Matko najdroższa, jak Ty to zniosłaś? Biorąc pod uwagę, że nasze dziewczyny pod każdym względem są jak my, tylko bardziej, grozi nam podobnie burzliwy czas adolescencji. Tylko bardziej.

To  koszmarnie niepoprawne, co piszę, jestem tego świadoma. Bo przecież granice młodego człowieka, szacunek dla jego odrębności, wspieranie w rozwoju indywidualizmu oraz zgoda na popełnianie błędów. Brzmi fantastycznie, jestem na tak. O ile moje dziecko nie staje właśnie przede mną w zielonych skarpetkach w misie, getrach w kwiaty, za małym tiszercie, koralach i różowych pasmach włosów przypiętych do czaszki za pomocą spinek – kucyków pony. Nie będę ukrywać, że to bywa dla mnie trudne, nie będę wykrzykiwać tu pustych frazesów o wyrażaniu siebie przez siedmiolatkę, której umiejętności dobierania stroju do okazji i pogody można porównać do występu Aleksandry Miller w Japonii. Jej możliwości samostanowienia są więc adekwatne do wieku.

Zośka już od kilku lat uczestniczy w podejmowaniu decyzji, zarówno w sklepie, podczas wybierania ubrań, butów czy akcesoriów szkolnych, jak i co rano, kiedy podsuwam jej stosowny do pogody strój. Uczestniczy – czyli wypowiada się, ma zawsze swoje zdanie, ale to ja podejmuję ostateczną decyzję. Naginam się, kiedy mogę – gdy to rozsądne i nie gwałci mojego poczucia estetyki. Nie potrafię płacić za rzecz, na widok której chce mi się płakać. Zosia na przykład tęsknym wzrokiem wodzi za gadżetami z postaciami z bajek, które ja zaliczam do kategorii koszmarków. Stosuję różne strategie, najczęstszą jednak jest przemycanie jej wymarzonych wzorów w przedmiotach, które są dla mnie nieważne – lepsza Anna i Elza na majtkach niż na bluzie, co nie? Opakowanie kredek z lalką Barbie to też jakby mniejsze zło niż plecak. Na szczęście nie muszę tych strategii stosować jakoś specjalnie często, mam pewne sukcesy na polu edukacji estetycznej. I choć sama najchętniej wybierałabym jej inne ubrania czy gadżety, pewnie w bardziej zgaszonych kolorach, zapewne częściej retro – muszę przyznać, że tych gwałtów na moim poczuciu estetyki nie ma jakoś strasznie dużo.

Potrafię przewidzieć, co jej się spodoba. A ona, czego jej nie kupię 😉 Dlatego nie proponuję jej pensjonarskich czółenek i oldschoolowych tornistrów, a ona nie jęczy o pantofelki na obcasie od czasu, kiedy zobaczyła, jak mocno pukam się w czoło na ich widok. Wiem, że potrzebuje więcej koloru niż ja. Rozumiem, że czasem chce mieć coś takiego, jak wszyscy. Pamiętam, że jest małą sroczką i kocha, gdy się błyszczy. Uwielbiam to uczucie, kiedy oczy jej się świecą do czegoś, co mi totalnie odpowiada. Jeszcze przyjdzie czas na dready. Póki co moje dziecko najczęściej wyraża siebie w granicach, które mogę zaakceptować. Jakkolwiek niepoprawnie by to nie brzmiało.
5
4

Cieszę się, że nie muszę przed rozpoczęciem roku szkolnego walczyć o te Anny i Elsy. Zosia podziela moje słabości papierniczo – wyprawkowe – lubi ładne zeszyty, cieszy się na nowe pióra, kredki i gumki, docenia piękne (czyt.kolorowe) plecaki, piórniki i akcesoria. Jej tegoroczny zestaw podoba się nam obu. Mój wymarzony byłby pewnie spokojniejszy i mniej wzorzysty, ale wiem, że ona tego potrzebuje, to przecież dziecko. Drugą klasę zaczniemy z kolekcją Paperdot Empiku, której hasło brzmi „wyraź siebie”. A dokładnie z jedną z trzech jej linii – wybrałyśmy motyw azteckich pasów w pastelowych, choć wyrazistych kolorach. Te barwy świetnie komponują się z pozostałymi elementami Zosinej wyprawki, a nawet z odcieniem jej kurtki na jesień (blady turkus) 😉

Co ciekawe, kolekcje te zostały stworzone przy udziale uczniów. Empik poprosił dzieciaki i młodzież o wybranie wzorów, które najbardziej im się podobają! To demokratyczne podejście odzwierciedla stosunek Empiku do oferowanych akcesoriów szkolnych – uważają, że wyprawka ucznia ma pasować do jego osobowości i upodobań. Wiedzą jednak, kto za te zakupy płaci, dlatego funkcjonalność produktów idzie w parze z wyglądem. W kolekcji Paperdot jest sprytnych rozwiązań: wygodne zeszyty z podziałkami (na kilka przedmiotów) dla nastolatków, dobrze wyprofilowane przybory do pisania dla najmłodszych, a nawet duży wybór akcesoriów dla leworęcznych – specjalnie skonstruowane nożyczki i pióra. W skład kolekcji wchodzą nie tylko tak oczywiste rzeczy, jak zeszyty, teczki czy piórnik, ale także fajne akcesoria dla nastolatków, które mogą się spodobać dorosłym – kubki termiczne, lusterka, kosmetyczki , portmonetki czy pokrowce na tablety. Lubię przekopywać internet w poszukiwaniu oryginalnych akcesoriów szkolnych, ale czasem brakuje na to czasu, a w przypadku niektórych rzeczy (jak np. plecak) warto przed zakupem obejrzeć je na żywo – dotknąć, przymierzyć, pootwierać wszystkie kieszonki. W takich momentach kieruję swoje kroki do Empiku, gdzie zawsze jest ogromny wybór ładnych papierników, lubimy buszować z Zośką między półkami, nie tylko przed rozpoczęciem szkoły 😉


6

18

7

8-horz

3

11-horz

9

12

13
15

17

Z kolekcji Empik Paperdot Aztec na zdjęciach wystąpiły:

plecak, piórnik tuba, notes z przedziałkami, zeszyt w twardej okładce

i inne akcesoria papiernicze Empik: pióra Zenith, kultowe gumki Iwako (występujące w ogromnej liczbie uroczych kształtów i wzorów, u nas pieski i wisienki), ergonomiczne kredki z uchwytem zapobiegającym wysuwaniu się z dłoni.

Wpis powstał we współpracy z siecią Empik

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

36 Komentarze

  • Odpowiedz Lu 27 sierpnia 2016 at 10:00

    Ale świetny, idę sobie kupić ten plecak 😀

  • Odpowiedz Dagmara 27 sierpnia 2016 at 10:30

    Rozumiem Twoją potrzebę estetyczną. Jest mi bardzo bliska. Moja córka (9lat) gdy skończyła 4lata już miała własne zdanie na temat ubioru. Pozwalałam jej jednak na wróżki, Anny i Elsy itd. Syn ma koszmarną bluzeczkę z Minionkiem. Szczerze jej nieznoszę, ale on ją uwielbia😊 widząc tą radość w jego oczach wymiękam. Sama pamiętam swą radość na koszulkę z Myszką Micky z paczki😂 chodziłam w niej nawet gdy już była mocno nie do użytku- tak ją uwielbiałam. Mama w tym czasie mocno ją chowała, mając nadzieję na bez stresowe usunięcie z mojej szafy.
    Gratuleję wytrwałości. Ja wymiękam, ale w sumie to ich czas😊
    Z córką już się doczekałam – przestała nosić bajkowe bluzki. Piórnik z Anną i Elysą to obecnie jej koszmarek, który bardzo chce wyrzucić. A po nowe rzeczy sięga już zdecydowanie w dobrym stylu. 😉

  • Odpowiedz mała Mi 27 sierpnia 2016 at 11:21

    Haha! Mam to samo i idę na miliardy kompromisów :). Cudem przekonałam Córkr lat 5, do uroczych jesiennych new balancow ;). Uparła sie na trampki z h&m z gwiazdka, błyszczące. Koniec kropka. Jakość sie nie liczy. Dopiero, gdy przyszły mega wygodne buty starszego brata, które przymierzyła (noszą ten sam rozmiar) zapragnęła mieć takie same 😉. Najbardziej wzdycha do najpaskudniejszych kreacji. Na szczęście lubi tez to, co przysyła babcia- nasz zaopatrzyciel główny polujący w najlepszych szmateksach (same smaczki!). Ogólnie muszę zacząć hołdować zasadzie- 2 kompletu do wyboru, bo inaczej moge mieć problem z punktualnym wyjściem do pracy 😉

  • Odpowiedz Niesmiala 27 sierpnia 2016 at 11:40

    No ja trzymam się standardów estetycznych przy duzycb zakupach typu łóżko, dywanik, lampa. Coś co będzie z nami na długo i co ma być tłem. Więc np. Firanki z Cars odpadają,ale nie mam serca odmówić czapeczki z daszkiemz Psiego Patrolu. Ostatnio byłam świadkiem jak córka znajomej też zafiksowanej na estetyce pastelowej, weszła do pokoju koleżanki róż plastik fantastik i powiedziała że to najpiękniejszy pokój na świecie:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 27 sierpnia 2016 at 12:25

      hahaha, no właśnie, tak to potem jest 😉 u nas ostatnio wszędzie stoją budowle z Lego Friends i walają się foliowe balony – łupy z wakacyjnych wycieczek 😉

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 27 sierpnia 2016 at 13:47

    Wzruszył mnie napis na pierwszej stronie zeszytu…To że Zosia napisała tam imię swojej siostry… Może dlatego, że na razie mam jedno młode na stanie. Pozdrawiam, Karolina

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 sierpnia 2016 at 21:21

      Mnie też :)

  • Odpowiedz polamanola 27 sierpnia 2016 at 14:59

    U nas -Pola lat 6 udalo sie i tylko dlugopis ma Barbie Uff… ale powiedzcie same w mniejszych miejscowosciach w sklepach tylko monster high… barbie … kraina lodu i inne koszmary to wchodzac do sklepu dzieci dostaja oczoplasu … my usiadlysmy do komputera przegladalysmy strony i wybor padł na śliczny plecak Santoro :) i Pola wie ze jest na świecie duzo piekniejszych rzeczy niż Anna i Elsa :)

  • Odpowiedz Majka 27 sierpnia 2016 at 15:47

    skąd jest ten cudny bidon?:)

    • Odpowiedz mała Mi 27 sierpnia 2016 at 15:52

      Lifefactory. Chyba jedyne obecnie na rynku szklane butelki w silikonowej osłonie. Sama kupuję chłopakom na ten rok szkolny, bo bidony Skip Hop nam przeciekały niestety.

  • Odpowiedz Karolina S. 27 sierpnia 2016 at 22:52

    A co z plecakiem z zeszlego roku? Sprzedajecie?

  • Odpowiedz Kempina 27 sierpnia 2016 at 23:35

    Moje starsze dziecko (lat 5,5) zapuszcza włosy, nosi kozaki latem i naciąga skarpetki na spodnie, ale ulubione kolory mamy te same co ja 😀 Liczę na to, że jakoś będziemy się w dalszym ciągu dogadywać dzięki kompromisom typu majtki z Elsą (u nas w dinozaury) 😂😂😂

  • Odpowiedz Lorka 27 sierpnia 2016 at 23:37

    Też mnie zachwyciły empikowskie bajery szkolne.. nawet kupiłam SOBIE śliczny aquamarynowy długopis hahha. estetyka dziecięca, to koszmar niejednej matki.. ale każdy przez to przechodzi i wyrasta..serio:)
    w tym roku byłam twarda i sama kupiłam plecak średniej.. nie jest zbytnio zachwycona, bo wolałaby wlasnie elsy i inne barbie.. a bedzie się bujać z czarnym w różyczki.. nad zeszytami i resztą ponegocjujemy..

  • Odpowiedz mamamaniizuzi 28 sierpnia 2016 at 11:47

    Ja wyslalam męża po adidasy dla starszej i wrócili z koszmarkiem z Frozen😂ale choc raz ma buty jakie chce.Ja myślę ze lepiej jak teraz pozwolę przejść jej fazę brokatu i księżniczek niz ma ją to dopaść koło 40stki😂😂😂😂co wcale nie jest takie mało spotykane😉

  • Odpowiedz Maga 28 sierpnia 2016 at 13:32

    Trochę tego nie rozumiem: wcześniej post na temat odpowiedzialnych i przemyślanych zakupów (zdrowe butki), a za chwilę plecak, który nie nadaje się dla siedmiolatki (brak usztywniany pleców, chyba że się mylę, to wtedy najmocniej przepraszam).
    Co do dziecięcej estetyki, to się niestety zgodzę. Zalew najgorszego kiczu. Ja mam chyba szczęście, bo moja 6-latka bardzo polega na moim guście. Może to się kiedyś zmieni, ale na razie chwilo trwaj. Plecaki polecam z topgala – ładne i spełniają wszelkie wymagania, jakie powinny spełniać plecaki dla najmłodszych uczniów.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 28 sierpnia 2016 at 21:17

      Ten plecak ma usztywnianą wkładkę 😉

  • Odpowiedz Justyna 28 sierpnia 2016 at 16:07

    Kurczę, nie ukrywam, że trochę rozczarowałaś mnie tym wpisem. Do tej pory miałam wrażenie, że wszystko co wybierasz i polecasz, jest rzeczywiście godne polecenia, natomiast akurat ten plecak miałam okazję oglądać i kompletnie nie nadaje się on do szkoły, a szczególnie do klas 1-3. Jest on moim zdanie plecakiem dla nastolatków. Nie jest ani szczególnie usztywniany, ani nie ma w nim za dużo miejsca. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jak ataku, ale jestem tym wpisem zawiedziona, bo wygląd wyprawki to jedno, ale najbardziej liczy się zdrowie dziecka. Pozdrawiam.

  • Polka Dot
    Odpowiedz Polka Dot 28 sierpnia 2016 at 21:20

    Justyna, ten plecak jest rzeczywiście raczej dla starszych dzieci, co nie znaczy, że nie możemy go pokazać. Nie napisałam przecież, że polecam go dla pierwszaków. Nie wybierałam go stacjonarnie, a otrzymałam do zaprezentowania na blogu i zaakceptowałam tę propozycję, bo jest ładny, ale niestety okazał się spory. Zosia ma kilka plecaków, więc pewnie pozostaniemy na razie przy którymś z nich, co nie znaczy, że nie możemy pokazać go wraz z resztą wyprawki.

    • Odpowiedz Maga 31 sierpnia 2016 at 11:01

      Polko, wielokrotnie powtarzałaś, że rzeczy, które pokazujesz są zgodne z Twoimi wyborami i sama byś je kupiła. W przypadku tego plecaka chyba jednak tak nie jest. Trochę to obniża Twoją wiarygodność, nie sądzisz?

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 31 sierpnia 2016 at 11:23

        Nie sądzę, Magda – jego wygląd jest zgodny z moim gustem, a zwłaszcza z gustem Zośki – o tym jest przecież ten wpis. Nie napisałam przecież, że to najpiękniejszy plecak na świecie, ale że to ładna kolekcja, która podoba się dzieciom i jest łatwiejsza do zaakceptowania dla rodziców niż większość artykułów szkolnych. Moje dziecko już nie chce plecaka, który mi się najbardziej podoba 😉

  • Odpowiedz annad 28 sierpnia 2016 at 22:01

    Ale mamusie weźcie też pod uwagę,że w niektórych szkołach nie noszą dzieci książek tylko zostają w szkole to wcale nie muszą mieć dzieciaki nawet te młodsze super usztywnianych i co z tym się wiąże ciężkich plecaków.Ja mam bez usztywnienia dla 7 latki ale ma w szkole szafki jedzie pod samą szkołę autem i ma 20m od parkingu w czasie przerwy plecak jest w klasie więc wcale nie będzie go dźwigała więc w tym roku postawiłam przede wszystkim na wygląda

    • Odpowiedz Maga 31 sierpnia 2016 at 10:58

      To nawet nie chodzi o obciążenie, ale o wymuszenie prawidłowej postawy (wyprostowane plecy).

  • Odpowiedz mała Mi 28 sierpnia 2016 at 23:13

    My mamy dla mojego drugoklasisty- lat skończonych przed chwilą 7, zwykły plecak z Zary. Ładny i z ogromną ilością kieszonek. Książki w naszej szkole dzieci zostawiają w klasie. Do domu wędrują tylko pojedyncze ćwiczenia do zrobienia. Najcięższa rzeczą jest piórnik. Sam Plecak jest „na chwilę”, bo do szkoły- autem, w szkole- wisi w sali, potem idzie kawałek korytarzem do świetlicy i wraca autem 😉.

  • Odpowiedz gab_rysia 29 sierpnia 2016 at 08:27

    Myślę sobie o tych wszystkich ideałach, które popierasz werbalnie, a które tak naprawdę Ci przeszkadzają. Piszesz: „granice młodego człowieka, szacunek dla jego odrębności, wspieranie w rozwoju indywidualizmu oraz zgoda na popełnianie błędów. Brzmi fantastycznie, jestem na tak. O ile moje dziecko nie staje właśnie przede mną w zielonych skarpetkach w misie(…)”. Czyli tak naprawdę bardziej szanujesz swoje poczucie estetyki, niż możliwość decydowania o sobie swojego dziecka. Spróbuj odwrócić role i nadać swojemu dziecku prawo do ostatecznej decyzji o tym, co będziesz na sobie nosić. Zawsze będziesz miała prawo do wyrażenia swojego zdania, córka rozumie, że to dla Ciebie ważne, ale to ona będzie podejmowała ostateczną decyzję. Do zaakceptowania? Drażni mnie ta wszechobecna teraz sztampa pokoików dziecięcych, w których jest biało, jak na bloku szpitalnym, które stają się polem do zaprezentowania dobrego smaku mam, a nie przestrzenią stworzoną przez dzieci i dla dzieci. Martwi mnie, że nie dostrzegasz problemu nie w nie do końca stylowych wyborach swojego dziecka, a w tym, że źle dobrane skarpetki Twojego dziecka powodują u Ciebie rozstrój psychiczny. Może jestem troszeczkę dosadna, ale tylko dlatego, że wydaje mi się, że inaczej tego nie zauważysz. Kto tu ma tak naprawdę problem i z czym?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 29 sierpnia 2016 at 10:41

      Myślę, że zdecydowanie jesteś zbyt dosadna i trochę za bardzo na poważnie podchodzisz do sprawy. Rozstrój psychiczny to Twoja nadinterpretacja, nieprawdziwa i krzywdząca. Ale tak, możliwości decydowania o sobie w przypadku dzieci powinny być ograniczone do ich umiejętności i uważam, że rodzic powinien korygować strój swojego dziecka, jeśli ten jest nieodpowiedni. Edukacja estetyczna to także element wychowania. I nie odbywa się to gwałtem ani przemocą, ale na zasadzie rozmowy czy przekonywania siedmiolatki, że inne skarpetki będą bardziej pasowały do stroju. Piszę z dystansem i przymrużeniem oka, że proces dorastania dzieci będzie dla mnie problemem, bo jestem estetką, ale jeśli nie zauważyłaś – świadoma, że to nastąpi i dzieci siłą rzeczy wymykają się spod mojej kontroli. Także nie musisz się martwić, luuuz.

      • Odpowiedz gab_rysia 29 sierpnia 2016 at 12:19

        Nie, nie, nie, to Ty potraktowałaś mój wpis zbyt poważnie. Dosadność jest pewnym wyolbrzymieniem stosowanym po to, by coś bardziej uwypuklić. Piszę tu o czymś, co wydaje mi się ważne- o przeestetyzowaniu przestrzeni dziecka, o pozbawianiu ich wyboru, jeśli ten wybór nie koreluje z naszym poczuciem estetyki. Tak naprawdę to słowo luuuz powinno zadźwięczyć w uszach niejednej mamie, która dostaje spazmów na widok piórnika z minionkiem. Piszesz o edukacji estetycznej. Całkiem niedawno przeczytałam na innym blogu parentingowym, że dwuletnia córeczka autorki „lubi dizajnerskkie wnętrza”. To jest jeszcze rezultat szeroko pojętej edukacji estetycznej czy już gruba przesada? Nie dajmy się zwariować. Kilkuletnie dzieci mają prawo do wyznawania innej estetyki, mogą lubić łączenie czerwonego z żółtym i woleć balerinki z brokatem od tych w kolorze pistacji. Tak samo jak mają prawo do innego gustu w kwestii smaku- starałabyś się przekonywać kilkulatkę do rozsmakowania się w kompocie z suszu i w gorzkiej herbacie? Trochę konsekwencji, błagam. I luzu, bo luz jest naprawdę najważniejszy. Amen.

        • Odpowiedz Krecik 30 sierpnia 2016 at 11:12

          Nie rozumiem dlaczego niesłodzona herbata (którą rodzice serwowali mi od małego i dzięki temu nigdy nie słodziłam i nie słodzę) albo kompot z suszu (który od zawsze uwielbiam) mają byc zarezerwowane wyłącznie dla dorosłych. Uważam, że rodzice są od kształtowania gustów kulinarnych i estetycznych, a obecnie lansowane produkty dla dzieci (m.in. z bohaterami głupawych filmów) to królestwo kiczu i pozbawionego wartości bezguścia. Nie mam jeszcze dzieci, ale gdybym je miała, to podobnie jak Polka starałabym się pogodzić moją wizję świata z potrzebami dzieci. Sama jestem bardzo wdzięczna mojej mamie, że ukształtowała mój gust, chodząc ze mną na wystawy, podsuwając dobre książki i filmy. Dziecko dorastając samo będzie wybierać, ale rodzice powinni starać się pokazywać piękne i wartościowe rzeczy przeciwstawiając je powszechnemu zalewowi brzydactwa. Akceptując bezmyślnie brzydotę naszego otoczenia przyczyniamy się do tego, że w naszym kraju mamy na co dzień do czynienia z wszechobecną pstrokacizną i chaosem estetycznym.

          • gab_rysia 30 sierpnia 2016 at 12:16

            Brawo Ty! :) To miło, że zdecydowałaś się z nami podzielić tym, że jako dziecko uwielbiałaś kompot z suszu i mama nie słodziła Ci herbaty, ale ja zupełnie nie o tym piszę pisząc o kompocie z suszu i herbacie. Komentarz zatem nie do mojego wpisu.

        • Odpowiedz TypowaRodzina 30 sierpnia 2016 at 11:36

          Apropo łaczenia kolorów przez dzieci, to jest pewna teoria mówiąca, że dzieci lubią żywe, mocne kolory, ponieważ ich oczy nie widzą ich tak dokładnie jak nasze (dorosłych) stąd u wielu dzieciaczków takie zamiłowanie do bardzo kolorowych ubrań i łączenia czerwieni z zielenią itd :)

        • Odpowiedz Krecik 30 sierpnia 2016 at 12:26

          Myślę Gabrysiu, że to Ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Ty twierdzisz, że dzieci mają swoje wrodzone gusta, a ja uważam, że te gusta i smaki kształtowane są czy to poprzez popkulturę i rówieśników czy wzory rodzicielskie. A swoją drogą Twoje komentarze są pełne zupełnie niepotrzebnego jadu i agresji. Polka jak zwykle z klasą i z przymrużeniem oka napisała o codziennych wyborach estetycznych, a Ty zareagowałaś z agresją. Smutne…

          • gab_rysia 30 sierpnia 2016 at 13:20

            Napisałaś: „Ty twierdzisz, że dzieci mają swoje wrodzone gusta (…)”. Otóż właśnie niczego takiego nie napisałam. Moje komentarze są pełne niepotrzebnego jadu i agresji? Myślałam, że skoro możemy rozmawiać ze sobą jedynie za pomocą klikania w klawiaturę pomocne będą emotikonki w postaci uśmiechniętej buźki chociażby, żeby zasygnalizować, że to co piszę, piszę z przymróżeniem oka. Jak widać nie pomogło :) Smutne ;P To chyba tyle w temacie. PS. Naprawdę nie ma we mnie żadnych negatywnych emocji, na Boga (aż dodam :)), piszę swoje zdanie pod postem o dziecięcej wyprawce do szkoły. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Aga 1 września 2016 at 21:41

    Boszzze o co tyle szumu? Chyba rodzice są od kształtowania w dziecku estetyki. U nas też kompromis- majtki, skarpetki i piżamy mogą byc w pony, elsy i inne szkaradztwa,ale na inne rzeczy trudno mi się zgodzic. Trzeba też tłumaczyc młodej istocie,że to co lubi nie musi byc na wszystkim w hurtowej ilości…Ja też nie mam sypialni w plakatach ” Gry o tron”,czy dr housie…na litośc boską:) A często jest tak ,że dzieci chcą miec to co inni-bo w sklepach głownie badziewo…

  • Odpowiedz monika 2 września 2016 at 10:32

    Witam moja córka zwariowała na punkcie tego plecaka, niestety jest on już niedostępny w Małopolsce. Czy one w Warszawie sa jescze dostępne? Dla mnie plecak fajny,świetna kolorystyka,trzykomorowy usztywniany, czego więcej potrzeba. Przecież i tak się zawozi dziecko do szkoły samochodem, a nie jak my jako dzieci spaceruje po 5 km. Córka miała tornister 2 lata, ale się nie sprawdził, wolę plecak.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 3 września 2016 at 17:14

      Niestety nie mam wiedzy na ten temat (zwłaszcza, że mieszkam w Gdańsku ;), proponuję zadzwonić pod numer podany stronie Empik-u.

  • Odpowiedz Lena 20 października 2016 at 15:05

    Gdzie można kupić takie ładne dresiaki w kropki?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 20 października 2016 at 16:50

      są z H&M

    Zostaw coś po sobie