5
Dzieciaki

wspólne zabawy, dantejskie sceny i marzenia rodziców

Marzenie każdego rodzica dwójki i więcej – żeby dzieciaki bawiły się razem. Wszyscy lubimy patrzeć, jak między rodzeństwem buduje się więź, jak lubią spędzać razem czas, to jasne. Ale jak mam być szczera – pies trącał więź, ja po prostu potrzebuję czasem świętego spokoju. Każdy z nas potrzebuje chwili dla siebie, często nawet nie na odpoczynek, ale żeby móc zrobić obiad bez dwulatki grzebiącej w słoju z mąką czy ogarnąć mieszkanie bez pomocników walczących na mopy. Choć na odpoczynek też, uwielbiam te nieliczne chwile egoistycznej przyjemności, kiedy dziewczyny bawią się cichutko u siebie, a ja piję kawkę i przeglądam gazetę, względnie odmakam w wannie. Idealnie, jeśli zabawa jest niebrudząca, ale nawet jeśli wymaga później składania wszystkich kocy, jakie są w domu lub wydłubywania z uszu brokatu – niech będzie, jestem gotowa na poświęcenia dla tych momentów spokoju. Kto ich nie lubi, niech pierwszy rzuci kamień.

Niestety, jak już wspomniałam, są to chwile nieliczne. W moich doświadczeniach macierzyńskich dominują jednak takie, kiedy jedna się bawi, a druga się nudzi. Snuje się i szuka draki, marudzi, zaczepia, nie daje zrobić kolacji, że już o nasiadówce z książką nie wspomnę. Wariant to jednak optymistyczny w porównaniu do drugiego – dziewczyny bawią się razem, a z ich pokoi dobiegają dźwięki siostrobójczej walki o jednorożca. „Mamoooo, a ona mi zabrała luuudzikaaaa!!!” wrzeszczy Zośka znad kupy lego, a Hanka spiernicza z łupem i wrzaskiem na ustach. Co tam spiernicza, to jest jeszcze sytuacja do opanowania, wchodzę do akcji jako negocjator i po chwili Zosia odzyskuje najważniejszego z czterdziestu sześciu ludzika, a Hanka odchodzi z innym. Gorzej, jeśli dochodzi do wyrywania. Bo kiedy coś przeoczę, nie zdążę, bo akurat sadzę na ten przykład jajka, kończy się gorzej – Hanka zabiera, spiernicza, Zośka goni i odbiera, co swoje. Wyszarpuje konkretnie. A potem to już sceny dantejskie i ratuj się, kto może. Jedna ryczy, bo jej zabrano, co se upolowała, druga, gdy ją strofuję, by konflikty o dobytek rozwiązywać polubownie (oraz pod ciężarem winy zapewne, że małą Hańcię do łez doprowadziła). Ryczą obie, a ja siwieję  w oczach. Po paśmie na awanturę normalnie.

A więc nie tylko żeby bawiły się razem, ale bawiły zgodnie – doprecyzujmy. To jest marzenie każdego rodzica dwójki i więcej, zwłaszcza, jak trochę zamulił i te kolejne z pewną zwłoką spłodził. Bo to sytuacja tym rzadsza, im większa różnica wieku. Jeśli – jak u nas – pięcioletnia – oglądanie swoich dzieci w radosnej, spokojnej zabawie jest jak wygrana w totka. Jak mi się przytrafia, to nie wiem, czy otwierać szampana, czy pralkę. Więcej zatem ostatnio i piję, i piorę, bo doświadczam takich zabaw nader często. To zarówno rezultat naszej edukacji komunikacyjno-mediacyjnej, ale i pewnie efekt coraz większej dojrzałości Hanki, która potrafi już odtwarzać role, wcielać się w postacie oraz po prostu robić coś razem. To także wpływ odpowiednich zabawek. Znalezienie takich, którymi może bawić się razem dwoje dzieci: dwu- i siedmioletnia dziewczynka, nie jest takie proste. Te Hankowe nudzą Zosię, z kolei jej delikatne lalki czy klocki z milionem szczegółów nie nadają się dla małego tarana.

U nas bardzo sprawdza się ciastolina – zabawa kolorową, pachnącą masą plastyczną wciąga zarówno maluchy, jak i starszaki, a ogromny wybór zestawów pozwala wybrać coś dla dziecka w różnym wieku, dla dziewczyn i chłopaków. Foremki, konstrukcje, wyciskacze, wałki, postacie, którym rosną kolorowe włosy czy po prostu swobodne lepienie – dla każdego coś miłego. Duża ilość elementów i kilka kolorów ciastoliny pozwalają na łatwe dzielenie się w zabawie, z łatwością przychodzi też realizowanie wspólnego pomysłu – wykonanie zwierząt do zagrody, ciasteczek dla rodziców czy lodów dla lal. Jeśli więc nie wiecie jeszcze, co pod choinkę, jeśli szukacie czegoś uniwersalnego, czym może fajnie bawić się dwoje dzieci albo jeśli chcecie obdarować dzieciaki, których preferencji i stanu posiadania nie znacie – ciastolina w zestawach to jest taki klasyk, który nigdy się nie znudzi. Przy okazji możecie spełnić marzenie każdego rodzica dwójki i więcej (zwłaszcza, jak trochę zamulił i te kolejne z pewną zwłoką spłodził).

3

8

1

6

4

12

5

7

9

11

14

16

15

13

Wpis powstał we współpracy z marką Hasbro, producentem ciastoliny Play-Doh.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

16 Komentarze

  • Odpowiedz Malgo 7 grudnia 2016 at 23:04

    Pocieszyłas mnie tym wpisem 😀 U nas tez różnica 5 lat i wojna na codzień. Ale pomiędzy dwoma chłopcami, a słyszałam ze dziewczynki są grzeczniejsze 😀 Pozdrowienia i uściski dla Was 😘

  • Odpowiedz Andzia_81 7 grudnia 2016 at 23:53

    Droga Polko.
    Mam niespelna pieciolatke i juz naszykowany zestaw ciastoliny i wszelakie foremki… Juz widze jak bedzie piszczec z radosci… Tylko moj maly dwulatek chocby chcial zdolnosci plastycznych poki co nie ma… Co takiemu chlopaczkowi aby w koncu usiadl i pobawil sie choc pol godziny bez ,,mamoooo oc tu”… To maly krecacy sie wir i ciezko go czyms na dluzej zajac… Wiem ze chlopcy to nie Twoja specjalnosc ale Ty masz co rusz i co chwile genialne pomysly… A wiec czekam z niecierpliwoscia co zmajstrujesz. Polaczyc braciszka z siostrzyczka w jednej udanej zabawie to jest wyzwanie…

  • Odpowiedz susannaromana 8 grudnia 2016 at 08:42

    Uśmiałam się jak nie wiem. Oczyma wyobraźni widzę jak Hanula z łupem zapiernicza przez chałupę…. 😜
    U mnie takie akcje są często, chociaż ta najmłodsza gadzina ma 5 lat ,to ciągle słyszę Mamo! Mamo! Bo Zuzia nam zabiera!!! Co do playdoh to jest super wynalazek , sama lubię. Łatwo się po tym sprząta. Ostatni mój zakup zestaw dentysta, ale w kalendarzu adwentowym jest sama ciastolina. Wasz zestaw bardzo mi się podoba, zapisuję na moją listę „do zrealizowania”

  • Odpowiedz Małgosia domwkadrze 8 grudnia 2016 at 10:57

    O tak ciastolinę mamy i potwierdzam – fantastyczna dla dzieci w każdym wieku:) u nas daje co najmniej godzinę spokoju :)

  • Odpowiedz Cotakpachnie? 8 grudnia 2016 at 13:08

    Mamy Nawet te same zestawy. U nas niby różnica 2 lata (2 i 4) ale też masajra

    • Odpowiedz Cotakpachnie? 8 grudnia 2016 at 13:09

      Starsza straszna samotniczka, chce sama, a młodsza potwór niszczyciel ona chce i koniec i to akurat to samo co akurat ma starsza 😂

  • Odpowiedz Jola Sidor 8 grudnia 2016 at 13:09

    O tak ciatolina to cudowny wynalazek zabawkowy…. Zosiula jak ja natchnie na ugniatanie….. cuduje parę godzin…. czekam az młodsza do niej dołączy….. póki co patrzy z dala na bawiaca się Zoske….. bo za dużo by tego zjadła…. (na 7,5 m-ca) całusy dla Was dziewczyny!!!!

  • Odpowiedz emeczka 8 grudnia 2016 at 13:13

    Polka,
    zupełnie jakbym czytała o mojej Lenince (Lena i Nina), ten sam wiek jednej i drugiej jak u Ciebie i taki sam dom wariatów. Ostatnio pożarły się o fartuszek, nieważne że mają takie same ale wakurat w tym momencie ten był TYM jedynym

  • Odpowiedz monikamaya 8 grudnia 2016 at 15:28

    Bardzo fajny wpis, Aga. Wprawdzie moje dziecko juz prawie z ciastoliny wyroslo, a i ja sama troche podwyzszam srednia wiekowa twoich czytelniczek(!) usmialam sie wlasnie „pod wąsem” czytajac Twöj artykul i jednoczesnie czekam z trwoga kiedy pierwszy smialek skrytykuje sponsorowany tekst… he, he… ( tak trzymaj!) P.S. mnie osobiscie twoje „reklamowe” wpisy bardzo sie podobaja- w taki subtelny, nienachalny i przemyslany sposöb jak Ty to robisz – ze `swieczka szuka`c!

  • Odpowiedz aga i druzyna 8 grudnia 2016 at 21:59

    Tak, zgadzam się. Wspólna zabawa to marzenie.. Moja parka (4,5 i 2,5 lat) tez uwielbia ciastoline. Niestety zabawa kończy się rykiem jednego albo drugiego po jakichś 5 minutach. Mamooo, a Zosia mi zgniotla ciasteczko, mamo a ona mi zabiera foremki. Opcja z ucieczką z łupem jest najgorsza, bo Adaś rzuca się w pościg, dopada, przewraca, wyrywa i aż dziw, że Zosia jeszcze ma wszystkie zęby po tych wywrotkach na parkiet. Oczywiscie dywan pełen wgniecionej ciastoliny, której twarde jak kamień kawałki zbieram potem po calym mieszkaniu. Czekam cierpliwie na te wspólne zabawy, niby różnica wieku w porządku, ale jakoś nie mogę się doczekać. Wspólnie i zgodnie to na razie potrafią żebrac o czekoladę 😉

  • Odpowiedz Asia 8 grudnia 2016 at 22:45

    U nas 4 lata roznicy i wojny codziennie 😛

  • Odpowiedz Anna 9 grudnia 2016 at 01:28

    Mój prawie 5-latek jeszcze rok temu szalał z tą ciastoliną. Miał śmieciarke i lodziarnie. Bardzo fajna i przydatna rzecz do tego kreatywna. Niestety porzucił ją na rzecz Lego Policji i Bandziorów i w tym temacie niestety jestem „lewa” 😂😂

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 9 grudnia 2016 at 12:57

    U mnie „zwłoka” trwała 7 lat. Nie dość że taka różnica wieku to jeszcze chłopak i dziewczynka.
    Razem to oni potrafią tylko szczypać, podbierać, gonić się, wyrywać sobie, podjadać słodycze, sprzeciwiać, kłócić.
    I tak rośnie mi złośliwa 11-bestia, oraz charakterna 4-latka. Co nie daje sobie w kasze dmuchać i oprócz repertuaru płaczu i krzyku, potrafi też nieźle oddać kuksztańca…
    Ciastolina to u mnie zło konieczne. Tylko ze względu na dywan… Mimo, że i tak rozkładam specjalny koc i tak potem coś zostanie na dywanie. Takie zabawy zostawiam na lato i …balkon :PP

  • Odpowiedz mała Mi 10 grudnia 2016 at 10:31

    Zabawy u nas ,odkąd Malina zaczęła chodzić, przybrały postać idealnej wręcz symbiozy, dopóki Antek (starszy niecałe 2 lata) nie zacznie, chwilowo!, gardzić lalkami, akcesoriami kuchennymi, a przerzuci się na sprzęt Starszego brata (nastolatka). Rzadko jednak bywa na ostrzu noża, choć kłótnie o totalne bzdury między nim a siostrą się zdarzają. Jak w życiu. Nie wyobrażam sobie jednak opcji, że Malina (lat 5) ma jako jedynego brata 6 lat starszego Najstarszego. Nic ich nie łączy obecnie w sensie zabawowym. W żadnej kwestii nie współpracują. Za to Ona wkurza Go notorycznie, swoją dziecięcą głupotą, zainteresowaniami, które On, już nastolatek, uważa za kompletnie odpałowe. Zero wspólnych tematów. Istnieje wyłącznie opcja- Starszy Brat, umoralniający, pomagający. Dlatego, mimo ogromnego trudu jaki włożyłam i wkładam na co dzień w wychowanie dzieci z różnicą wieku poniżej 2 lat, a jest to maniana speszyl (kto ma, ten wie ;)), cieszę się, że tak się udało, że mają siebie z tak małą różnicą. Podejrzewam, że kiedyś, gdy będą już dorośli (Najstarszy z Najmłodszą) różnica 6-ściu lat przestanie być tak istotna. Dla ich wspólnego dzieciństwa, na tę chwilę, jest jednak Ogromna. PlayDoh’a męczymy zawsze od 11 lat ;). Wyrósł na nim Najstarszy, kocha Środkowy łącznie z Najmłodszą. Zabawka uniwersalna. Zestawy dają niezliczone możliwości udanej zabawy.

  • Odpowiedz ILONA 11 grudnia 2016 at 12:57

    Polko a mnie zastanawia co mówisz dzieciakom jak dostają kolejne prezenty bez okazji? W sensie czy to jest wychowawcze? Czy może tłumaczysz im, że na tym polega Twoja praca 🤔

  • Odpowiedz Kinga 11 grudnia 2016 at 17:08

    Polko, mnie rez to ciekawi. I nie chce Cie obrazic czy cos. Po prostu zastanawiam sie czy dziewczynki potrafia jeszcze cieszyc sie z prezentow skoro stale dostaja cos nowego?

  • Zostaw coś po sobie