8
Obiady, Przepisy

sposób na nowalijki – dwa przepisy na chłodnik

Zaczął się czas straganowego oczopląsu, mojej warzywniakowej rozrzutności. Kiedy przechodzę obok jednej z dwóch osiedlowych budek, mnogość kuszących nowalijek odbiera mi rozum. Kupuję więcej niż mogę donieść do domu i kiedy rzucam swój łup na stół, zastanawiam się – kto to wszystko zje? Nie mijają dwa dni, a widzę dno w koszu z owocami, lodówkowa szuflada z warzywami do połowy już pusta. Wystarczą dwa obiady, jakaś kolacja i znikają wielkie głowy młodej kapusty (duszona na odrobinie masła, z cebulką, chudą kiełbasą i koprem, mhmmm!), kalafiory, puchate, chrupiące sałaty. Nie wiadomo kiedy dematerializują się pęczki rzodkiewki, ogórki, botwinki, szparagi i pomidory. Znoszę siatami i chyba wsysa je jakaś czarna dziura, bo z paru siatek w trzy dni robią się niedobitki.

Maj to idealny czas, żeby zacząć dietę. Rozpoczęcie odchudzania w piątym miesiącu roku wprawdzie nie gwarantuje pełnej gotowości do sezonu bikini, ale już szansa na to, by lepiej czuć się w letnich sukienkach zdecydowanie jest. A do jesieni to już można stać się prawdziwym lachonem, jeśli tylko zachowa się spokój na widok wyrastających na każdym rogu lodziarni oraz zdrowy rozsądek na grillach i w smażalniach ryb. Bułki, makarony, czekolada czy smażeliny właśnie to bowiem ostatnie, o czym myślę, kiedy zaczyna się sezon na zieleninę i najlepsze owoce. Odchudzanie jest proste, kiedy największą pokusą stają się warzywa, a wyobraźnia podsuwa niezliczone sposoby ich obróbki. A i motywacja rośnie, kiedy temperatury zmuszają do wyjścia w krótkim rękawie i ujawnienia światu uhodowanych przez zimę bicków i oponek. Ja w każdym razie czuję się wciąż świetnie bez cukru i ziaren, a rosnący asortyment nowalijek dostarcza mi pola do kulinarnych eksperymentów. Produkuję sałatki i zupy, co i Wam polecam, niezależnie od tego, czy potrzebujecie redukcji, czy nie. Wpadłam w zieloną fazę po uszy i tak mi tu dobrze, że nie zamierzam z niej wychodzić przynajmniej do czasu, kiedy jesienny deszcz sprowokuje mnie do wypicia kubka kakao. No, może wynurzę się na moment tylko w okolicach weekendu, co by rodzinie jakieś ciacho z rabarbarem ukręcić.

Na ciepłe dni polecam Wam orzeźwiające i sycące chłodniki, gotowe w kilka minut, można je szybko przygotować po pracy albo zabrać ze sobą na lunch w słoiku. Pycha!

1

2

3

4

5

6

7

kolorowe łyżki – Livebeautifully (znajdziecie tam też takie melaminowe miski)

Klasyczny chłodnik z botwinki

Zrobiłam zgodnie ze swoją starą recepturą, którą podałam w tym wpisie.

Zielony chłodnik ogórkowy z awokado

Składniki:

  • 1 spory ogórek szklarniowy lub kilka (ok.5) młodych, gruntowych
  • 2 awokado
  • 2 ząbki czosnku
  • szklanka wody
  • łyżka soku z cytryny
  • sól i pieprz
  • do posypania po wierzchu: szczypiorek lub koperek, u mnie: posiekany seler naciowy (uwielbiam, choć czuję się w tym dość odosobniona, opcja dla koneserów selera)

Przygotowanie:

Ogórka i awokado umyć, ubrać, pokroić i zmiksować razem z wodą na aksamitny krem. Dodać czosnek (przeciśnięty), sok z cytryny, sól i pieprz. Nalać do talerzy, posypać po wierzchu ulubioną zieleniną, drobno pokrojonym ogórkiem lub selerem naciowym.

Zmodyfikowałam nieco przepis z najnowszego numeru magazynu Kukbuk.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

12 Komentarze

  • Odpowiedz Paula 12 maja 2016 at 11:25

    Ja ostatnio intensywnie botwinkę eksploatuję, bo mam swoją, w nadmiarze, więc co drugi dzień jemu buraki w różnych formach. Chłodnika jeszcze nie próbowałam, nie przepadam nadmiernie za tą formą zupy, ale kto wie, pomysły mi się kończą, więc może Twój przepis na chłodnik wykorzystam :)

  • Odpowiedz Sewerynka 12 maja 2016 at 11:32

    Why, oh why??? Właśnie wróciłam ze sklepu i przeczytałam posta…. Lecę z powrotem- po awokado! 😉

  • Odpowiedz Matka Sałatka 12 maja 2016 at 11:57

    Polko, poproszę przepis na wspomnianą w poście młodą kapustę duszoną na maśle z dodatkami. 😀

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 12 maja 2016 at 12:31

      Kroisz drobno młodą kapustę, cebulę, koperek, kiełbasa w plasterki (1-2 na główkę kapusty). Na łyżce masła dusisz cebulę z kiełbasą, dodajesz kapustę, połowę koperku, solisz, pieprzysz, dusisz mieszając, dodajesz trochę wody (1/3 szklanki) i dusisz na małym ogniu do miękkości, od czasu do czasu mieszając. Resztę koperku dodaje się pod koniec, żeby był intensywniejszy smak takiego świeżego kopru. Najlepsze z młodymi ziemniakami 😉

  • Odpowiedz Iskandinav.evim 12 maja 2016 at 14:03

    Uczta dla podniebienia ale i dla oczu! Rozowa zupa w mietowej miseczce wizualne mistrzostwo. Pozdrowienia

  • Odpowiedz Matka Sałatka 12 maja 2016 at 14:04

    Dziękuję :-*

  • Odpowiedz Alicja 12 maja 2016 at 20:52

    Cóż za boskie kolory!!! Chłodniczek z Polkowego przepisu już wypróbowany, czas na ogórkową. Po zdjęciach widać że będzie obłedna😊

  • Odpowiedz salusiowo 12 maja 2016 at 23:12

    My uwielbiamy zupy.. jednak 1 zielona, która Kubuś Je to ogórkowa..

  • Odpowiedz Aldona 20 września 2016 at 12:28

    Polko albo inna wielbicielko powiedzcie mi proszę ile porcji wychodzi z tego chłodnika z awokado?! Ale proszę proszę proszę, odpisz! Strasznie chcę kilka osób takimi chlodnikami ugościć ale nie mam pojęcia przez ile przemnożyć porcje!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 20 września 2016 at 20:39

      Wody jest szklanka, więc po dodaniu warzyw pewnie co najwyżej podwaja objętość – z tego co pamiętam, to ze 2-3 miseczki mi z tego wyszły.

      • Odpowiedz Aldona 21 września 2016 at 02:57

        Super, dziękuję za błyskawiczną odpowiedź! Obawiałam się, że to tylko jedna porcja :) Robię malutkie przyjątko na świeżym powietrzu w gorących klimatach i muszę powiedzieć, że zgromadziła piękny zbiór przepisów z Twojego bloga, dzięki Polko!

        • Polka Dot
          Odpowiedz Polka Dot 21 września 2016 at 13:42

          meeega mi miło, udanej imprezy! :)

    Zostaw coś po sobie