12
Ciasta, Przepisy, Róźne różności

(umiarkowanie świąteczna) krucha tarta z aksamitnym kremem żurawinowym

Ech, te świąteczne falstarty, żenada. Smartfony pod choinkę w telewizorach i gwiazdkowe dekoracje w sklepach wnętrzarskich już od Wszystkich Świętych, blee. Hola, hola – jakie falstarty? Ja nie popełniłam żadnego świątecznego falstartu, nigdy bym nie upiekła świątecznego ciasta w połowie listopada! Ja tylko dostałam piękną żurawinę w warzywniaku. I, jakem biegła przez las, pochyciłam kilka gałązek i parę szyszek, ku ozdobie. A potem już jakoś tak samo wyszło: czerwone, białe, zielone, z tego wszystkiego foremka w kształcie gwiazdki sama wpadła mi w ręce. Aż żałuję, że moje żurawinowe olśnienie nie wydarzyło się tydzień wcześniej, to mogłabym jeszcze ściemniać, że to barwy narodowe oraz że ja odzyskanie niepodległości świętuję kulinarnie w sposób bardziej wyrafinowany niźli sałatka caprese. Zresztą – kto powiedział, że nie można sobie zrobić żurawinowej tarty jesienią? Co ja się tu będę w ogóle tłumaczyć – zrobiłam, to zrobiłam, po co drążyć temat?

W zasadzie to mi się te bordowe kuleczki nie kojarzyły nawet nigdy jakoś specjalnie ze Świętami. No, może do czasu, kiedy popadłam w uzależnienie od Pinteresta i za sprawą apetycznych przedstawień kuchni anglosaskiej żurawina zaczęła mi się wydawać najbardziej świątecznym z owoców. Ach, te bułeczki, ciasta i ciasteczka z czerwonym akcentem! Nie może być nic bardziej malowniczego na świątecznym stole (no, może z wyjątkiem karpia na szaro tudzież kapusty z grochem). Jednym słowem – uwiodła mnie swoją urodą ta czerwona żurawina i postanowiłam poeksperymentować. Obróbce poddała się wdzięcznie na tyle, że wiem, że to nie koniec – nie zdradzę jeszcze szczegółów, ale pomysły mam co najmniej dwa, jeden lepszy od drugiego, więc miejcie się na baczności i drżyjcie, siostry w świątecznym obłąkaniu, nadchodzę – pełna determinacji, wigoru i fantazji! Malowniczych wizji kotłuje mi się po głowie co niemiara, już przebieram nogami, żeby zacząć realizować wszystko, czego nie zdążyłam w minionych latach (z siedemnastym podejściem do makaroników włącznie).

A więc bierzcie i róbcie z tymi przepisami, co chcecie – upieczcie jeszcze dzisiaj, upieczcie na Święta, z bezą lub bez bezy, nie pieczcie wcale. Ugotujcie krem i wyżryjcie paluchami przed telewizorem, ugotujcie, opakujcie pięknie i dajcie komuś spożywczy prezent. (I koniecznie – niech się ktoś na mnie obrazi. Nie wiem jeszcze na co, ale na pewno coś wymyślicie – za falstart, za cukier albo obrazę Święta Niepodległości, miłośników sałatki caprese, whatever – wierzę w Was, tradycji musi stać się zadość. Na pewno i dziś zraniłam czyjeś uczucia tym postem – choćby uczulonych na gluten albo tych, którzy są politycznie na bakier z czerwienią, niekatolików lub daltonistów.)

1

8

7

9

Żurawinowy curd

Krem jest to wyborny i piękny zarazem – intensywny w barwie i aromacie, aksamitny, lekko kwaskowaty, smakowity po prostu.

Składniki:

  • 450 g świeżej żurawiny
  • 160 g drobnego cukru (użyłam trzcinowego)
  • 100 ml wody
  • 2 jajka
  • 3 żółtka
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 50 g masła

Przygotowanie:

  • umytą żurawinę wsypać do garnka z cukrem i wodą, gotować około 10-15 minut aż owoce się częściowo rozgotują
  • żurawinowy „dżem” wraz z sokiem umieścić na sicie i dokładnie przetrzeć
  • tak uzyskany mus przełożyć ponownie do garnka, dodać do niego jajka, żółtka oraz mąkę ziemniaczaną
  • składniki zamieszać dokładnie trzepaczką i podgrzewać na małym ogniu cały czas mieszając do czasu aż masa zacznie gęstnieć i lekko pyrkać
  • gęstą masę zdjąć z ognia i dorzucić do kremu masło pokrojone w małą kostkę i po dokładnie wymieszać
  • krem przelać do słoiczków, gdy ostygnie schłodzić i przechowywać w lodówce i zjadać do placków, naleśników czy ciasteczek albo od razu użyć jako nadzienia do tarty lub tarteletek

Przepis zaczerpnęłam stąd.

10

11

13

Krucha tarta z kremem żurawinowym

Składniki:

  • 300 g mąki
  • 200 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 1 żółtko

Przygotowanie:

  • z podanych składników zagnieść ciasto, schłodzić przez 10 minut w lodówce i rozlepić je na wysmarowanej cienko masłem formie do tarty (dużej – ja z tej porcji uzyskałam dwie małe), zostawiając kawałek ciasta na gwiazdki
  • ciasto ponakłuwać widelcem i piec przez ok.20-25 minut w temp. 180 st do lekkiego zarumienienia
  • zostawiony kawałek ciasta rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm i wyciąć z niego foremką gwiazdki lub dowolne inne kształty, ułożyć je na blaszce (wysmarowanej masłem) i piec kilka minut, aż się lekko zezłocą
  • ciasto przestudzić, wyłożyć na nie żurawinowy curd, wyrównać powierzchnię kremu i ozdobić wierzch gwiazdkami

Z tego ciasta można również upiec małe tarteletki, wystarczy mieć stosowne foremki, z pieczeniem i zdobieniem postępować j.w. (może tylko ciut krócej piec, ok.15 min).

Tarta z kremem żurawinowym i bezą

Kiedy sprzątałam po przygotowaniu tarty z kremem i gwiazdkami, olśniło mnie, że przecież zostały mi 4 białka – jedno z kruchego ciasta i aż trzy z kremu żurawinowego. Nie zastanawiając się długo, ubiłam je na sztywno z 3 łyżkami cukru, wyłożyłam pianę na tartę i podpiekłam w 180 st. aż beza zarumieniła się. To wersja może nieco mniej urodziwa, ale za to jak dekadencka. Cudowne połączenie orzeźwiającego kremu i słodkiej, rozpływającej się w ustach pianki. Wieszczę, że będzie to hit na niejednym świątecznym stole 😉

14

15

16

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz Do 19 listopada 2016 at 10:07

    Polko! Ślina cieknie z rana….Aaaaa! Pędzę do sklepu po żurawinę! 😀 O jakiej średnicy formę użyłaś? Pozdr

  • Odpowiedz Monika 19 listopada 2016 at 10:09

    Wyglada po prostu oblednie!!!!

  • Odpowiedz Paula 19 listopada 2016 at 10:51

    O Polko! Ty nie bądź taka dobra dla tych obrażalskich, bo ostatnim zdaniem w nawiasie tak się podkładasz, że nawet się nie będą musieli postarać, żeby znaleźć powód!

    Mnie tam falstarty świąteczne w tej formie nie bolą. Boli mnie trochę natłok tandetnych dekoracji, błyszczącego się kiczowato wszystkiego, co tylko może się błyszczeć i mrugających zewsząd lampek w stu kolorach. Ale boli mnie to tak samo w listopadzie, w grudniu czy sierpniu.
    Gwiazdki, czerwona żurawina, zielone gałązki, szyszki – podane w tak ładnej formie nie bolą mnie wcale – niezależnie od pory roku. Choć nie ukrywam, że wpływ ma na to ta beza – jakże można się złościć, irytować, jak można z pogardą potraktować coś, co zawiera w sobie bezę? No nie można!
    Chłop ostatnio kupił żurawinę na żurawinówkę – wygląda na to, że będziemy nieco grubsi, za to mniej pijani, w każdym razie chyba się nie obrazi, jak mu trochę podkradnę.

  • Odpowiedz salusiowo 19 listopada 2016 at 12:03

    Takie rzeczy z rana!.masakra!! Głodna jestem!!
    Wygląda Rewelacja!! I na pewno tak smakuje!
    Może kawałek dla „brzyszkowego”

  • Odpowiedz Ania 19 listopada 2016 at 12:05

    Jesteś świetną babeczką nie zmieniaj się…..przepisy prześwietne….zdjęcia przecudne….falstart extra…..pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Madzia 19 listopada 2016 at 12:08

    A ja sie ciesze, ze jest kolorowo. Te sklepowe dekoracje dodaja ” koloru” jesiennym, deszczowym wieczorom 😉

  • Odpowiedz ILONA 19 listopada 2016 at 12:11

    O ja Cię, ile dobroci 😍😍😍

  • Odpowiedz Barbara P. 19 listopada 2016 at 13:45

    „A więc bierzcie i róbcie z tymi przepisami, co chcecie…” Tu wiem co zrobię, ale jak wyjdzie to będzie problem…Spożywać czy podziwiać? :)

  • Odpowiedz Magda 19 listopada 2016 at 13:54

    Jaki falstart??? Adwent już za tydzień startuje! Ja już obmyślam menu na święta i dekoracje, nie mówiąc o tym, że prezenty juz prawie wszystkie zakupione… dziś zrobię spóźnione nieco ciasto na piernik staropolski. A tarta wygląda pięknie!

  • Odpowiedz Kempina 19 listopada 2016 at 14:20

    Żarcik na koniec cierpki jak ta żurawina 😁😂😉😘 Może dlatego żurawina to mój ulubiony owoc 😉

  • Odpowiedz Klaudia 19 listopada 2016 at 15:55

    OMG! Twoje zdjęcia są zawsze tak zachęcające, że od razu chce się jeść!

  • Odpowiedz Karolina 19 listopada 2016 at 21:03

    Uwielbiam Cię :))

  • Odpowiedz Nefertari 19 listopada 2016 at 22:10

    Pięknie! I jak apetycznie!
    Uwielbiam świeżą żurawinę <3 jest cudna…
    Uwielbiamy z synem kisiel żurawinowy, a żurawinowy sos jest wspaniałym dodatkiem do mięs… Koniecznie muszę wypróbować Twój przepis!

  • Odpowiedz Aniaosa 20 listopada 2016 at 08:50

    Jaki falstart? Przecież niektóre rzeczy pokazuje się wcześniej, żeby reszta świata zdążyła zrobić lub się zainspirować. Pracuję w gazecie i my juz robimy numer świąteczny. Żadne wielkie halo. Norma. Piękne te zdjęcia :) Aaaaach :) i tekst fajny. Alez bym zrobila cos taaakiego :) O buncie dwulatka czytałam mamie i mężowi 😉 boskie :)

  • Odpowiedz Agi 22 listopada 2016 at 09:09

    Hi hi, chyba znalazłaś na nich sposób… ;-D Wszystko pyszne i piękne, mniam !

  • Odpowiedz SIANKOO 22 listopada 2016 at 22:20

    Ale miło że przepis się spodobał. Tarty wyszły fenomenalnie. Pozdrawiam serdecznie Ania

  • Odpowiedz Cotakpachnie? 25 listopada 2016 at 09:56

    ja tam widze tylko jesienni – zimową tartę. Co to gwiazdki tylko na Boże Narodzenie są? ja piekłam z małymi ciasteczka w ksztacie gwiazdek w lecie :) Jak ktoś chce to zawsze znajdzie powód do hejtu, tarta rewelacja i w sumie to dobrze móc zaplanowac sobie wcześniej co by można było upiec na Święta. Według mnie zresztą jedynym ciastem typowo Świątecznym jest strucla z makiem, leżakujący piernik, pierniczki (no i ciasto „spod kamienia” mojej mamy, ale to tylko dlatego, że je też się przygotowuje 2 tygodnie), a reszta może być upieczona zawsze :)

  • Odpowiedz Monia 26 listopada 2016 at 21:18

    Właśnie nadrabiam zaległości na Twoim blogu i normalnie z nieba mi spadłaś.
    Od tygodnia mam żurawinę i nie wiedziałam co z niej zrobić. Będzie jutro tarta do kawy:)
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Kasia 21 grudnia 2016 at 21:13

    Polko czy ten krem przy krojeniu tarty nie rozpływa się? Zrobiłam krem dwa dni temu i trzymam go w lodówce ale cały czas jest płynny.
    Może jakaś wskazówka😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 22 grudnia 2016 at 08:17

      Kasia, nie chcę Cię martwić, ale chyba coś poszło nie tak – on powinien być gęsty już pod koniec gotowania, dodanie masła tylko nadaje kremowości. Obawiam się, że za krótko gotowałaś – chyba nie zgęstniał na gazie, co?

    Zostaw coś po sobie