Slajd3
Dzieciaki

tort ombre i polka dots, czyli pastelowe party dla Zofii

Ciężka praca takie urodziny. Efekt końcowy jest jak scena z dopracowaną scenografią, nikt by się nie domyślił, co działo się za kulisami jeszcze pół godziny przed przyjściem gości: miotałam się nerwowo jak głupia po mieszkaniu, w dresach, twarz saute, kuchnia cała w kolorowych posypkach, na szybach rozbryzgane kremy, no masakra. Ciasteczka wymuskane, a ja jak kocmouch. Przydała się złota myśl, którą kiedyś gdzieś w necie zobaczyłam „keep calm and call mum” – tak też zrobiłam, rodzice mieszkają bardzo blisko, więc mama wpadła ugasić pożar, dzięki czemu udało mi się szybko nakręcić loka, odświeżyć się pod pachą i ubrać coś bardziej odświętnego niż poplamiony śmietaną dres. No i udało się, w godzinie zero już wszystko się zgadzało, pochichraliśmy się z koncertujących rozkosznie na instrumentach dzieciaków, pochichraliśmy się z siebie, bo nie udało nam się oprzeć pokusie wciągnięcia helu i śpiewania tym durnowatym głosem. 

Goście dopisali, były dwie babcie, dwóch dziadków, dwóch wujów, cztery ciotki, jedna prababcia i jeden pradziadek. Jedliśmy różowy tort, babeczki brownies z musem z mlecznej czekolady, whoopie pies z musem z masłem orzechowym i focaccie.

    Wyżyłam się tworząc dekoracje, było pastelowo, a jakże,  z odrobiną czerni i bieli, sporo moich ukochanych kropek. Girlandę przygotowałam z wydrukowanych wcześniej kartek w kropki i paski – przykleiłam je klejem do dwukolorowego sznurka (baker’s twine), chorągiewki na babeczkach i torcie powstały z taśmy washi. Tak, dobrze widzicie – zamiast obrusu używam cienkiej, błękitnej narzuty z ikei:)
      Niestety nie jest tak, że ładne dekoracje można u nas kupić na każdym rogu, naszukałam się trochę, szperałam chwilę w necie, ale udało mi się wreszcie znaleźć balony w kropki i liliowe serwetki w białe polka dots, kupiłam je w sklepie partybudziki. Tam też znalazłam mnóstwo ładnych jednorazowych naczyń i słomek, ale te głównie użyłam na przyjęcie numer dwa, czyli imprezę dla dzieciaków, ale o tym jutro.

      Tymczasem idę regenerować obolałe ciało, zażyć miętówki na przemęczony słodkościami żołądek, no i cóż, troszkę też popławić się aurze najlepszej mamy na świecie:)

      Ombre cake – kolorowy tort

      Składniki:

      • 3 duże jaja
      • 1/3 szklanki cukru
      • pół szklanki mąki pszennej (75g)
      • 3 łyżki mąki ziemniaczanej (30g)
      • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
      • barwniki spożywcze

      / składniki na dwa blaty o średnicy 21cm, do przygotowania tortu potrzeba 6, więc musicie zrobić 3 razy takie porcje/

      • Białka oddzielić od żółtek i ubić je na sztywną pianę stopniowo dodając cukier. Cały czas miksując wlać żółtka i dobrze je rozprowadzić.
      • Za pomocą łopatki delikatnie wmieszać przesiane mąki z proszkiem do pieczenia.
      • Ciasto podzielić na dwie równe porcje, do każdej dodać odpowiednią ilość barwnika i dokładnie wymieszać.
      • Przelać do foremek i piec w 180ºC przez ok. 20 minut, aż wbity w ciasto patyczek będzie suchy.
      • Przygotować pozostałe blaty w ten sam sposób – trzy do pięciu.

      Przepis na kolorowe biszkopty wzięłam z bloga My man’s kitchen

      Każdy blat nasączyłam ciepłym mlekiem z cukrem waniliowym, sączyłam obficie, nie ma co żałować – wypije dużo. Przełożyłam go kremem własnego pomysłu- wyszedł fajny: puszysty i nie za słodki. 
      Uwaga: warto zainwestować w dobre, wiejskie jajka. Kilka blatów piekłam na takich prawdziwych, kilka na dyskontowych – ich białka były jak woda, a w konsekwencji – piana rzadka i do kitu, a biszkopt zbity gniotek. Te z wiejskich jaj były puszyste i sprężyste.


      Krem śmietankowy

      500 ml śmietanki kremówki
      500 g serka mascarpone
      4 łyżki cukru pudru
      barwnik

      Ubić kremówkę, pod koniec dodając cukier puder po łyżce, miksować chwilę, potem stopniowo dodawać serek. Aby uzyskać efekt ombre należy do całej masy dodać odrobinę spożywczego barwnika, najlepiej w proszku i uzyskać najjaśniejszy odcień, przełożyć nim blaty i z zewnątrz, zaczynając od wierzchu. Pogłębić kolor dodając jeszcze trochę barwnika, posmarować środkową część tortu, resztkę kremu zabarwić na najitensywniejszy odcień i posmarować nim dół tortu.
      Poprzedni wpis Następny wpis

      Mogą Ci się spodobać

      15 Komentarze

    • Odpowiedz różowy hantelek 6 października 2013 at 20:21

      piękne wnętrze, słodkości takie, że ślinka leci. Pozazdrościć małej tak wspaniałej mamy :)

    • Odpowiedz art attack {be inspired} 6 października 2013 at 21:40

      Rety jak przepięknie! Mama idealna!

      • Odpowiedz Polka Dot 6 października 2013 at 21:59

        ale co się w pocie czoła nawściekałam wcześniej, to moje :) zawsze sobie obiecuję, że kolejnym razem zachowam spokój i jakoś zawsze wpadam w panikę na ostatniej prostej, nie cierpię tego. dzięki za miłe słowa!

    • Odpowiedz Asia(myhomeandheart) 6 października 2013 at 22:00

      Cudnie pięknie!!! Na pewno coś podpatrzę bo niedługo 3 urodzinki mojej córeczki i też sama będę robić różne dekoracje:-) U Was wyszło ślicznie! Pozdrawiam

      • Odpowiedz Polka Dot 7 października 2013 at 09:31

        To proszę inspiruj się do woli:) dziś wieczorem jeszcze relacja z urodzin dzieciowych w zupełnie innej kolorystyce, zapraszam.

    • Odpowiedz Alicja K. 6 października 2013 at 22:05

      Rewelacja 😀 sama bylabym zachwycona jako jubilatka, a lat mam X razy wiecej niz Zoska 😉 strach sie bac jak beda wygladaly przyjecia w kolejnych latach 😀 brawo!!!

      • Odpowiedz Polka Dot 7 października 2013 at 09:30

        Mam nadzieję, że będzie tylko ładniej:) strasznie żałuję, że urodziłam ją jesienią – marzy mi się przyjęcie w ogrodzie, chyba sobie będę musiała zrobić sama na własne uro:) dzięki!

    • Odpowiedz Beata 7 października 2013 at 22:11

      Spóźnione sto lat dla Zośki!!! Pięknie!!!! Pomysł z narzutą rewelacyjny! Będę pamiętać, bo obrusów w domu brak 😉
      A co do dekoracji, to powiem Ci, że będąc w Belgii weszłam do sklepu typu nasze Pepco i szczena mi do ziemi opadła! taki wybór dodatków urodzinowych, że wszystko chciałoby się kupić. I nie był to kicz dostępny w polskich sklepach, tylko cała masa kropek gwiazdek i pasków. Wszystko kosztowało grosze.

      • Odpowiedz Polka Dot 7 października 2013 at 23:10

        No właśnie opisuję na jutro drugi dzień urodzinowy dla dzieciaków i ubolewam, słabo jest no, i z gadżetami i z miejscówkami na urodziny. Jest nisza, trzeba gusta kształtować, trendy wyznaczać, to i produkty się znajdą:) dzięki za życzenia i miłe słowa!

    • Odpowiedz Beata 8 października 2013 at 11:16

      W Poznaniu na szczęście mamy takie miejsce http://www.facebook.com/LalalaKreatywnaPracownia?fref=ts
      Nie wiem w jakiej branży „siedzisz”, ale z takim wyczuciem smaku i kreatywnością na pewno stworzyłabyś cudowne miejsce, właśnie dla takich rodziców jak Ty!

      • Odpowiedz Polka Dot 8 października 2013 at 14:48

        Ale cudownie tam, zazdrość! To moje marzenie prowadzić takie pięknie, ciekawe miejsce, może się uda kiedyś! :)

    • Odpowiedz Magda Borowska 21 października 2013 at 09:41

      Gdzie można kupić takie słomki, bo w PartyBudziki ich nie znalazłam? pozdrawiam

    • Odpowiedz Anonymous 1 grudnia 2013 at 13:12

      Witam, gdzie kupiła Pani chorągiewki na sznurku na tort? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam, Aneta

    • Odpowiedz Magda 4 kwietnia 2014 at 21:27

      cudna imprezka 😀 dopracowany każdy detal! :)

    • Zostaw coś po sobie