1
rodzinnie

Tajlandia na własną rękę – jak się do tego zabrać?

To się wydaje na pierwszy rzut oka skomplikowane – i mi się wydawało, choć nie na tyle, by tego nie zrobić 😉 Samodzielna wyprawa do Tajlandii z pewnością wymaga sporych przygotowań, wielu godzin kopania w internecie, polowania na bilety, szukania noclegów, skrupulatnego kalkulowania budżetu. Sporo się naczytaliśmy, zanim wybraliśmy naszą trasę, godzinami oglądaliśmy na mapach Google okolice dziesiątków hoteli i ośrodków na wyspach. Sporo podpowiedzieli nam znajomi, którzy byli tu wcześniej, choć ostatecznie całą pracę domową każdy musi odrobić sam. Ale nie zrażajcie się – to bywa upierdliwe, kiedy zarywa się kolejną noc, bo dopiero wtedy ma się czas, żeby poczytać czy oglądać hotele, ale jest też znacznie bardziej ekscytujące od przeglądania folderów biur podróży. Poza tym – największą robotę trzeba odwalić przed wyjazdem, a później, na miejscu wszystko okazuje się proste. Nie bez kozery Tajlandia bywa nazywana Azją dla początkujących – infrastruktura turystyczna jest tu fantastycznie rozwinięta, Tajowie są przemili, a poruszanie się po kraju, zakupy, jedzenie – bajecznie łatwe. Wakacje w Tajlandii bez biura podróży to coś, co z pewnością większość dorosłych ludzi jest w stanie samodzielnie ogarnąć. Pewnie jeszcze nie raz Was pomęczę poszczególnymi etapami i aspektami naszej wyprawy, ale po kolei – dziś odcinek pierwszy, czyli jak się to tego zabrać.

PO PIERWSZE – SAMOLOT

Pierwszym krokiem w planowaniu podróży powinno być oczywiście zabukowanie lotów. Z im większym wyprzedzeniem to zrobicie, tym większa szansa na ustrzelenie okazji, ale nie ma reguły – nam udało się to z trzytygodniowym wyprzedzeniem. Biletów najlepiej szukać przez popularne porównywarki cen np. skyscanner.net, fly4free.pl, Ile to kosztuje? Bardzo różnie. Dobra cena za bilet powrotny do Bangkoku to między 1,5 a 2 tys.zł za osobę. Ceny różnią się w zależności od przewoźnika – z Polski latają m.in linie Emirates, Air China, Quatar Airlines, Lufthansa i inne – warto poczytać, jaki standard usług na pokładzie oferują poszczególni przewoźnicy, zwłaszcza, że lot jest długi (średnio około piętnastu godzin). My lecieliśmy raczej badziewnym Air China i cóż – luksusów nie było, raczej ciasnawo, ale posiłki zjadliwe, były napoje, jakieś filmy do wyboru, miła obsługa, bez opóźnień, czyli podstawa zapewniona. Tańsze bilety to także niestety te z dłuższą przesiadką (łącznie 20-30 godzin w podróży), loty bezpośrednie lub z krótkim postojem będą kosztowały więcej. Nie warto też przywiązywać się do konkretnych terminów, czasami zmiana daty o kilka, a nawet jeden dzień może skutkować znacznie niższą ceną, najlepiej, jeśli jesteście w stanie określić mniej więcej przedział czasowy i polować na okazję, elastycznie podchodząc do dat. Jeśli więc chcecie polecieć do Tajlandii i wiecie już, w jakim miesiącu możecie wybrać się na urlop, najlepiej już teraz zapisać sobie dwie – trzy wyszukiwarki do ulubionych i co kilka dni odświeżać je w poszukiwaniu dobrych cen i korzystnych połączeń (czyli np. ze swojego miasta albo z jak najkrótszą przesiadką).

PO DRUGIE – PRIORYTETY

Zanim przejdziecie do planowania szczegółów pobytu, konkretnych miejsc i hoteli, warto ustalić cel podróży, intensywność pobytu i obgadać oczekiwania. Wakacje w Tajlandii można bowiem spędzić na wiele różnych sposobów, tras do wyboru są setki, a ceny hoteli wahają się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych na dobę. Obgadajcie takie sprawy jak zwiedzanie, plażowanie, aktywny wypoczynek (trekking, nurkowanie, snurkowanie itp.), ilość wycieczek, standard hoteli. Jeśli jedziecie głównie na plażę – raczej polecałabym bliższe i tańsze kierunki, szkoda chyba czasu i kasy na bilet, żeby poleżeć pod palmą, znacznie taniej można zrobić to np. w Egipcie. Lubicie tętniące życiem kurorty czy raczej szukacie ciszy i pustych plaż? Odpowiada Wam gwar wielkich miast czy wolicie tego uniknąć? Wolicie wakacyjne zakupy czy raczej zgłębianie kultury, podziwianie zabytków? Ważne, żeby ustalić, jakie wygody są Wam potrzebne do wypoczynku i ile chcecie się przemieszczać – zmieniać lokum co 2-3 dni, żeby zobaczyć jak najwięcej, czy spędzić cały urlop w 1-2 miejscach. Moim zdaniem idealny plan dla rodzin powinien zawierać zarówno wypoczynek na plażach, jak i poznawanie kraju, zarówno jeśli chodzi o przyrodę, jak i kulturę czy kulinaria. My założyliśmy po 2-3 dni w Bangkoku po przylocie i przed odlotem i dwa razy po pięć dni na wyspach z założeniem, że część czasu poświęcimy na kąpiele i lenistwo, a część – objeżdżanie i rejsy po okolicy. Wiedzieliśmy, że szukamy raczej tych spokojnych i mniej turystycznych, dlatego postawiliśmy na mniej popularne: większą – Koh Lantę i malutką, pustą Koh Libong, obie na zachodnim wybrzeżu. Obu wyspom, ich specyfice, atrakcjom i wartym polecenia miejscom poświęcę osobne wpisy, więc dziś tylko krótko – trzeba wiedzieć, że poszczególne wyspy, kurorty, plaże mają swoją specyfikę i na tej podstawie dokonać wyboru. Jedne słyną z dzikich imprez (słynne Full Moon Parties z body paintingiem i głośnym techno do rana), inne są zatłoczone jak Władek w lipcu, jeszcze inne puste, ale w związku z tym z mniejszą infrastrukturą i drineczka już sobie na nich nie walniesz. Zanim wybraliśmy „nasze” wyspy, dużo czytaliśmy – zarówno w przewodniku (mamy Lonely Planet), jak w internecie – na blogach podróżniczych (zarówno polskich, jak i zagranicznych) mnóstwo jest opisów, zdjęć, porównań i rekomendacji. Nie da się świadomie zaplanować wakacji, gdy do wyboru jest tyle wysp, długie, różnorodne wybrzeże i mnóstwo atrakcji na lądzie, bez gruntownej lektury na ich temat. Dlatego kolejnym krokiem (po biletach do Bangkoku) powinno być: czytać, czytać i jeszcze raz czytać, aż z opisów i zdjęć wyłoni się jakaś wizja wymarzonej trasy.

plaże w Tajlandii

wakacje w Tajlandii

Bangkok

koh phi phi

ZAPLANUJ TRASĘ I BUDŻET

Przy wyborze trasy i liczby miejsc wypoczynku należy się zatem kierować zarówno założeniem odnośnie intensywności pobytu i standardu hoteli, jak i kosztami transferów. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę pogodę – w zależności od miesiąca roku różne wyspy mają różne ryzyko opadów, to ważne zwłaszcza, jeśli planujecie wyjazd poza szczytem sezonu (ten przypada w Tajlandii między styczniem a marcem i niesie za sobą małe ryzyko deszczu, jednak trudniej o dobre lokum i ceny są wyższe). Niski sezon trwa od maja do października i wówczas jest taniej, ale trzeba staranniej wybierać lokalizację (z wysp najlepiej Koh Samui i Koh Phangan).

ILE TO KOSZTUJE?

Odpowiedź na pytanie, które tak często mi zadajecie w wiadomościach może być tylko jedna – tyle, ile wydacie. Ciężko jest podać koszt dwu- czy trzytygodniowych wakacji w Tajlandii, ponieważ naprawdę wszystko zależy od tego, co będziecie tu robić i jakiego standardu oczekujecie, ile i jak będziecie się przemieszczać, gdzie jeść itp.

HOTELE

Najogólniej rzecz biorąc: Tajlandia oferuje noclegi na każdą kieszeń. Począwszy od najtańszych, bambusowych chatek na wyspach, które na wyposażeniu mają tylko materac na podłodze i moskitierę (dwuosobowe domki już od ok. 500 zł za tydzień) i hosteli (20-30 zł za noc), przez całe spektrum średniego 3-4 gwiazdkowego standardu aż po wypasione wille, ultrakomfortowe domki w wymuskanych ośrodkach i superluksusowe apartamenty z widokiem na Bangkok i basenem na dachu. Tu jest wszystko, a większość możecie zobaczyć i zarezerwować przez internet. My korzystaliśmy z booking.com i wszystkie noclegi zaklepaliśmy sobie przed wyjazdem. Dzięki rozlicznym filtrom, można tam wyszukiwać hotele czy domki w wybranym zakresie cenowym, z konkretnymi udogodnieniami (np. basen czy widok na morze), w wybranej części miasta czy wyspy. Jesteśmy w miejscu trzecim z czterech i jak dotąd wszystkie miejscówki zgadzały się z opisem, nie mieliśmy żadnych problemów z rezerwacjami czy odmiennością warunków od opisywanych w serwisie. Średni standard to koszt około 300-400 zł na noc dla naszej czwórki w domku/pokoju z dwoma podwójnymi łóżkami, łazienką, klimatyzacją, wi-fi, śniadaniem w cenie. Jest schludnie, pokoje są sprzątane, ręczniki wymieniane, codziennie dostajemy zapas świeżej wody. Domki są dosyć ładne, ośrodki zadbane, restauracje przy samej plaży, a jedzenie smaczne – wszystko się zgadza, choć wyposażenie nie jest designerskie, łazienki i sprzęty nie grzeszą nowością i nikt nas tu nad basenem nie wachluje. Na większości wysp resortów o tym standardzie jest naprawdę mnóstwo, bez problemu znajdziecie też opcje bardziej luksusowe – większe, lepiej wyposażone, nowsze. Na bookingu jest wszystko 😉 Polecam też airbnb.com, zwłaszcza jeśli myślicie o prywatnym jedno- czy dwurodzinnym domu.

Tajlandia domki

tajlandia wczasy

koh lanta emerald resort

2

wyspa Koh Libong

libong relax beach

Koh Libong resort

 TRANSPORT

Przy planowaniu wakacyjnej trasy w Tajlandii należy także uwzględnić koszt transportu i wybrać jego rodzaj. Na dłuższe dystanse najbardziej opłaca się samolot – linie Air Asia oferują tanie loty wewnętrzne, które można zarezerwować wcześniej, natomiast z lądu na wyspy najlepiej sprawdzają się: promy i motorówki. Z lotnisk taksówki, vany i prywatne mini-vany. Poruszanie się po Tajlandii jest naprawdę proste i nie warto wszystkiego bukować przed wyjazdem – na miejscu łatwiej porównać oferty czy potargować się o cenę. Nie martwcie się o to na zapas, w każdym hotelu pomogą Wam ogarnąć dojazd na lotnisko czy środki transportu na dalszą podróż. Średnie ceny na danych trasach można sprawdzić w internecie – na forach polskich i zagranicznych ludzie wymieniają się cenami za tuk tuki czy łodzie na konkretnych trasach, a ceny połączeń promowych czy autobusowych bez problemu znajdziecie na stronach internetowych lokalnych przewoźników (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę np. „Phuket to Koh Ngai ferry” czy „Krabi Airport to Koh Lanta” i poznacie szacunki, a na miejscu może być najwyżej taniej).

Przykładowe ceny:

  • taksówka z lotniska w Bangkoku do hotelu przy popularnej Khoasan Road (ponad pół godziny jazdy w środku nocy) – 40 zł
  • taksówka z lotniska w Krabi do naszego ośrodka na Koh Lancie – ok. 200 zł za dwugodzinną podróż (w tym chwilę promem)
  • transfer promowy z Koh Lanty (z odebraniem z hotelu) na Koh Libong – ok. 350 zł za cztery osoby.
  • Wynajęcie skutera na cały dzień: ok. 15 – 35 zł
  • Tuk tuk (trasy ok. 10-20 minut): ok. 15 – 30 zł
  • Wynajęcie samochodu na cały dzień (na wyspie): ok. 120 – 200 zł

Oczywiście do dyspozycji jest jeszcze najtańsza opcja – transport publiczny. W miastach, jak i na dłuższych trasach – autobusy i pociągi, jednak nie korzystaliśmy z nich, więc nie potrafię podać kwot ani wypowiedzieć się na temat jakości usług czy wygody.

tuk tuk

14

27652934_10159709383765018_103926948_o

 JEDZENIE

Znowu – są gusta i guściki, trudno dyskutować na temat budżetu na posiłki, bo ten w każdej rodzinie będzie wyglądał inaczej. Jedni potrafią przejść w upale pół miasta, by znaleźć najtańszy phad thai, inni – tyle samo, by dotrzeć do najbardziej europejsko wyglądającej restauracji z klimą. My jesteśmy gdzieś po środku – nie brzydzimy ani nie boimy się jeść na ulicy, ale przynajmniej jeden posiłek dziennie (oprócz hotelowego śniadania) lubimy zjeść na siedząco, nie w biegu i w tłumie. Jedliśmy w knajpach różnego typu – byle jakich budach w bocznych uliczkach, ze straganów i na nocnych marketach. Na wyspach mniej jest typowego street foodu, nie zawsze można go znaleźć w pobliżu swojego lokum i tu u nas zazwyczaj wygrywało lenistwo i pokusa zjedzenia kolacji na plaży, z widokiem na zachodzące słońce, a potem powolny wieczorny spacer do domku. Piszę „wygrywała”, bo zarówno jedzenie, jak i alkohol czy inne napoje są w resortach sporo droższe niż przy mniej urokliwych ulicach. Dlatego nie da się odpowiedzieć na pytanie „ile kosztuje wyżywienie w Tajlandii?”. Można dziennie jadać dwie porcje ryżu z najtańszego baru, po pięć złotych za sztukę albo krewety w resortowej restauracji zapijać drinkami z parasolką. Te ostatnie (i piwo!) to spory wydatek – koktajle na plaży kosztują ok.15 – 25 zł, duże piwo – ok. 12- 14 zł, czyli tyle, co danie typu curry czy noodle (w sklepie jest o połowę tańsze, ale to nadal jakieś 6-7 złotych na butelkę). Generalnie za dwieście złotych dziennie czteroosobowa rodzina powinna chodzić najedzona pod korek, włączając w to owocowe szejki, lody, mrożone kawy, owoce, przekąski i dwa-trzy duże posiłki w knajpach dziennie. Przeciętny obiad czy kolacja dla naszej czwórki to koszt między 50 a 100 zł, ale znowu – pewnie znajdą się tacy, którzy krzykną, że drożyzna, a inni stwierdzą, że sknerzymy 😉

bankgkok street food

thai curry

27718131_10159725700990018_143324095_n

mango sticky rice

fried rice

27781173_10159725700585018_1764849597_n

Mam nadzieję, że dzięki tym wskazówkom kalkulacje i plany będą łatwiejsze dla wszystkich, którym zamarzyła się Tajlandia, ale nie wiedzieli jak się do tego zabrać 😉

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

25 Komentarze

  • Odpowiedz Justyna 6 lutego 2018 at 17:39

    Nie dokońca rozumiem ile kosztują bilety lotnicze?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 8 lutego 2018 at 03:42

      Justyna, nie ma jednej ceny, jak za ulgowy na tramwaj 😉 widziałam nawet takie za kilkanaście tysięcy, tak jak napisałam – dobra cena, na którą warto polować w wyszukiwarkach to ok. 2 tysięcy i mniej. Ceny zmieniają się z dnia na dzień oraz w zależności od warunków, które opisałam w poście.

  • Odpowiedz Wioleta 6 lutego 2018 at 18:53

    bardzo fajny wpis.dzięki:*

  • Odpowiedz Natalia 6 lutego 2018 at 19:18

    A ja takie intymne pytanie, bo zwykle tego typu „atrakcji” obawiałabym sie na tak egzotycznych wyjazdach, zwłaszcza u dzieci – jakieś „zemsty faraona” maja miejsce czy raczej nie ma sie czym stresować ;)?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 7 lutego 2018 at 10:34

      Póki co bez sensacji u nas, bierzemy probiotyki, zaczęliśmy kilka dni przed wyjazdem już.

  • Odpowiedz Magda 6 lutego 2018 at 21:12

    Czy musieliście robić jakieś szczepienia?Czy są wymagane?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 7 lutego 2018 at 10:33

      Nie są wymagane, ale można, poczytaj na stronie MSZ

  • Odpowiedz Marta 6 lutego 2018 at 23:52

    byłam w Tajlandii bez dzieci. zwiedzalam przez 3tygodnie dość intensywnie. Na 4 osoby 3 miały mega ogromne zatrucie pokarmowe, z temperaturą wysoką przez 3dni. nie jest to bułka z masłem. osobiście dzieci bym nie zabrala

  • Odpowiedz N. 7 lutego 2018 at 10:01

    Latam co roku, od kilku lat do Azji, teraz też z dzieckiem. Tylko raz, w Indiach, się zatrułam. Za każdym razem wszyscy przed podróżą i w trakcie bierzemy dobre probiotyki.

    • Polka
      Odpowiedz Polka 7 lutego 2018 at 10:32

      My też bierzemy (zaczęliśmy przed wyjazdem) i póki co nic złego nas nie spotkało.

  • Odpowiedz Agata 7 lutego 2018 at 11:08

    Co wy wszyscy z tymi zatruciami? Wszedzie może to nas spotkać. Ja zjeździłam pól Azji, a najgorsze zatrucie pokarmowe miałam we Francji…
    Tajlandia mega prosta na pierwszy egzotyczny wyjazd. Polka zobaczysz, że teraz będzie cię ciągnęło w bardziej dzikie rejony :)

  • Odpowiedz Monika 7 lutego 2018 at 11:12

    Ale tam cudownie!!! Narobilas mi smaka na Tajlandie.

  • Odpowiedz NudyNieMa design 7 lutego 2018 at 11:49

    Dwa lata temu lecieliśmy do Tajlandii po raz pierwszy, ze znajomymi, którzy już tam wcześniej byli. Łatwiej i raźniej, ale w tym roku wszystko ogarnialiśmy sami i nie jest to żadna filozofia. Faktycznie – masę czasu trzeba poświęcić na research, polowanie na bilety lotnicze oraz wybór noclegów. A potem to już same przyjemności 😉

    Również braliśmy probiotyki przed i w trakcie wyjazdu, również jadaliśmy „na ulicy”. Nikomu z naszej 4-osobowej rodziny (w tym małe dzieci) nic nie było.

    Tajlandię polecam całym sercem. Przepiękne widoki, cudowni ludzie, boskie jedzenie! :-)

  • Odpowiedz Ola 7 lutego 2018 at 14:36

    A co lepiej wybrać pomiędzy październikiem i styczniem? Wschód czy zachód Tajlandii?

  • Odpowiedz Gosia 7 lutego 2018 at 14:40

    odwiedziłam Tajlandię w tym roku pierwszy raz, byłam na północy, w 10 miejscach, od Bangkoku po Chiang Mai i całkiem inne wrażenia i doświadczenia. Jak ktoś pyta jak było to pierwsze słowo, które mi się nasuwa to TANIOCHA :-) zarówno jedzenie na ulicy jak i w restauracjach, na ulicy makaron za 5 zł, w restauracji za 15 zł :-) wszelkie pamiątki, gadżety, ubrania za grosze. O ile ciężko określić i podać komuś ceny za bilety czy kwatery bo tak jak piszesz wszystko zależy to jedzenie wg mnie jest po prostu śmiesznie tanie i pyszne :-) chyba polecałabym raczej uliczne, dużo smaczniejsze :-)
    śledzę też na insta, zazdroszczę plaż, piękne widoki, a coś zwiedziliście ze świątyń, miejsc kulturowych?
    pozdrawiam

  • Odpowiedz Ell 7 lutego 2018 at 17:21

    też dzieci bym nie wzięła na taką podróz, to tylko dla nich męczarnia

    • Odpowiedz Ola Z. 7 lutego 2018 at 19:51

      Taaaaaaaaa widać po dziewczynkach na zdjęciach jakie umęczone i nieszczęśliwe 😉 lepiej było zostać w domu ;D Polko piękne macie wakacje:))

    • Polka
      Odpowiedz Polka 8 lutego 2018 at 03:48

      Już sama nie wiem, co jest największą męczarnią: kąpiele w turkusowej wodzie, ganianie krabów po plaży, spotykanie małp, przejażdżki tuk-tukiem czy to obrzydliwie słodkie mango na każdym kroku 😉

      • Odpowiedz Ell 8 lutego 2018 at 12:08

        nie no, podróż 12-15 godzin , męczące upały, specyfika potraw- w sam raz dla dzieci. Nie piszę tego po złości czy coś w tym rodzaju… tak uważam

        • Odpowiedz AGA 10 lutego 2018 at 19:08

          Masz dzieci? bo wydaje mi się, że to opinia osoby bezdzietnej? Dzieciaki świetnie dostosowują się do sytuacji, milion razy lepiej znoszą długą podróż! A spędzenie czasu z rodzicami w tak bajecznej scenerii to genialne wspomnienia! Dzieci nie ograniczają nas do Jastarni z mrożonym dorszem i nuggetssami- otwartość na świat i „inność” to najwsanialsza rzecz jaką możemy im pokazać! Ale…dzieci Polki faktycznie jakieś umęczone i smutne…biedne,muszą kąpać się w cieplutkiej wodzie-pewnie piasku nie mogą wypłukać z włosów przez tydzień, jeść te lody muszą…. Biedactwa! tutaj przecież takie smaczne kotlety…i gile po pas!
          pozdrawiam i życzę szerszych horyzontów

    • Odpowiedz AleksandraK 8 lutego 2018 at 07:30

      Moim zdaniem męczarnią dla dzieci to jest Władysławowo latem, a nie puste i ciepłe plaże Tajlandii. Co to za przyjemność z oglądania cudownych miejsc bez możliwości dzielenia tego z dziećmi, które zostały z babcią w domu? Mnie akurat aż taka egzotyka nie ciągnie, ale Europę bardzo bym chciała zwiedzić z dzieciakami.
      Polkowskim zazdroszczę tego ciepła, opalenizny i właśnie tego, że już na zawsze będą to ich wspólne wspomnienia. Czerpcie całymi garściami! Nam pozostaje póki co wit.D w tabletkach :(

      • Odpowiedz Aga 10 lutego 2018 at 10:51

        Równie dobrze z Warszawy nad Bałtyk też nie ma co ciągnąć dzieci na wakacje -kilkugodzinna męczarnia w samochodzie, a jeszcze jak się trafi na korki na autostradzie to już w ogóle klops :)

  • Odpowiedz N. 9 lutego 2018 at 19:37

    Moje uwielbia latać samolotem. Co do upałów, to ocean, plaża i dużo świątyń jej to zrekompensowały.

    W zeszłym roku byliśmy dwa razy na takich wyprawach (Tajlandiia właśnie i Karaiby) i za każdym razem płakała, jak wracaliśmy, że to już koniec.

    Już od dnia po powrocie dopytywała, kiedy znów lecimy na wakacje 😉 ma 3 lata.

  • Odpowiedz Julka 19 lutego 2018 at 23:39

    Cześć:) czy mogę prosić o namiary na Wasze noclegi? szukamy czegoś przyjemnego na nasz wyjazd z córeczką – dwulatką (a to już za 2 tygodnie!!!)

    • Polka
      Odpowiedz Polka 20 lutego 2018 at 09:07

      ooo, to rezerwuj, dziewczyno, czym prędzej! 😉 Nasze hotele to: New Siam Palace Ville (to pierwszy, niedaleko Khoasan Road) – pokoje średnie, ale generalnie hotel spoko, był basen, dobre śniadania i super lokalizacja, a ten z basenem na dachu to Hopeland Hotel – okazja ustrzelona last minute, bo wyjściowe ceny przekraczały mocno nasze założenia i uważam, że są nieadekwatne do jakości. Ta oczywiście dużo wyższa niż w tym pierwszym (pięć gwiazdek), ale nie aż taki szał, jak można się spodziewać. Też na fajnej uliczce, tuż przy stacji skytrain. Udanych wakacji! :)

    Odpowiedz na „NataliaAnuluj