73
Desery, Dzieciaki, Przepisy

szczyt orzeźwienia

Na te kilkadziesiąt dni czekamy pozostałe kilkaset w roku. Gdy przeklinamy szarugi i pluchy, myślimy jak dobrze by było, gdyby było lato.

Ach, jakże chciałoby się teraz wygrzewać w lipcowym słońcu! – myślimy w lutową odwilż. Gdy już minie te dziesięć miesięcy deszczy i śniegów, mrozów i chłodów, pluch, mżawek i arktycznych frontów i wreszcie nadejdzie ono – lipcowe słońce, to lasuje nam mózg. Że za duszno, że tyłek się klei do fotela, że makijaż spływa, że dawno nie padało i sucho w ogrodzie. Fakt, deficyt tlenu może doprowadzić do skrajności, ale jak można nie pamiętać przeszywających listopadowych wiatrów i nie wywyższać upału nad wszystkie inne aury? Ja wywyższam, totalnie. Jako miłośniczka lata oddana i czuła, biorę je z całym pakietem: z beztlenowymi upałami, z burzami, spiekotą i skwarem. Owszem, nie lubię być wtedy w nagrzanej kolejce, w samochodzie bez klimatyzacji, ani w autobusie z całą zgrają spoconych. Preferuję przyjemny półcień, bliskość zbiorników wodnych albo przynajmniej dużą szklankę zimnej cieczy. Mimo regularnego nawadniania, aktualnie trochę mi ciężko, puchnę i jest mi słabo. Ochładzam się – mrożę kawy i herbaty, owoce i mikstury wszelakie. Robię lodowe lizaki, wcinamy je bez wyrzutów, nawadniając się przy tym i chłodząc.

Są szczytem orzeźwienia, wie to każdy, kto próbował w upale zimnego arbuza. Popsicles, czyli lodowe lizaki, to po prostu mrożone owoce, bez żadnych dodatków. Nie udają lodów, nie muszą być kremowe, bo zmrożone musy zlizuje się z patyka, nie ma więc potrzeby, by dawały się nakładać łyżką. Mojego arbuza podkręciłam miętą, to cudowny zestaw ratunkowy na upały.

Arbuzowe lizaki lodowe
(6 szt. z tych foremek)

Składniki:
0,5 miąższu arbuza
dwie gałązki mięty (kilkanaście listków)

Przygotowanie:

  • arbuza pokroić na kawałki, wyjąć pestki, dodać listki mięty
  • zmiksować to razem blenderem na papkę
  • przełożyć do foremek, zamrozić
Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

13 Komentarze

  • Odpowiedz Izabela Perez Harriette 8 lipca 2014 at 11:41

    nigdy nie narzekam na upały :) a arbuza uwielbiam .. jeszcze jako słatke z feta i mietą :)

  • Odpowiedz Ola 8 lipca 2014 at 12:03

    Bosko! Też lubię lato i tak jak Ty wolę, gdy jestem gdzieś w cieniu z ekwipunkiem chłodzącym.
    A co do puchnięcia, miałam to w zeszłe lato i łączę się z Tobą w bólu. Polecam moczenie stóp w zimnej wodzie :)

  • Odpowiedz bajowka 8 lipca 2014 at 12:16

    pomysł rewelacyjny, tego mi potrzeba

  • Odpowiedz Skandynawskie Inspiracje 8 lipca 2014 at 12:24

    U nas dziś z rana też był arbuz ale „na sucho”, „sałatkowo” :)

  • Odpowiedz Anna Hapen-Mrozińska 8 lipca 2014 at 13:15

    super! dziś wypróbuję :)
    ja mam takie pojemniki z Ikei.
    alexanderkowo.blogspot.com

  • Odpowiedz Myohmyhome 8 lipca 2014 at 13:27

    Ja akurat upały uwielbiam i ładuje baterie na 10 kolejnych miesięcy pluch i szarug. I lecę po arbuza robić lody dla ochłody :)
    Pozdrawiam!!!!

  • Odpowiedz KAROLINA S 8 lipca 2014 at 13:49

    polak to potrafi marudzić nic mnie nie dziwi 😉 u nas nadal prym wiedzie arbuz z fetą:-) buźka

  • Odpowiedz Marta Domwkratke 8 lipca 2014 at 14:25

    śliczne foty, już mi chłodniej…

  • Odpowiedz Maja Klonowska 8 lipca 2014 at 14:49

    a ja polecam do kompletu na taki dzień domowe gazpacho! Pomidory malinowe zmiksowane z papryką, zieloną pietruszką i czosnkiem. Do tego mięta! :)

  • Odpowiedz Gosia 8 lipca 2014 at 15:10

    Uwielbiam te zdjęcia! Nadawałyby się nawet na plakat na ścianę 😀
    A arbuza lubię najbardziej klasycznego: w plastrach, wygryzanego ze skórki; najlepiej, gdy można pluć pestkami i gdy sok cieknie po brodzie! <3

  • Odpowiedz Korespondentka wojenna 8 lipca 2014 at 18:08

    Uwielbiam upały. Tak naprawdę żyję prawdziwie tylko w lecie. Z gołymi nogami, na tarasie, wcinając świeże warzywa – mniam!

  • Odpowiedz Anonymous 8 lipca 2014 at 18:35

    Uwielbiam lato i upaly i chcociaz rodze za 3 tygodnie 3 dziecko to nie zamienilabym tej pogody na zadna inna

  • Odpowiedz KOLOR owanka 10 sierpnia 2014 at 10:10

    Nigdy nikomu nie dogodzisz ;P zawsze coś.
    Co do lodów arbuzowych-to każdą ilość arbuza wciągnę :) w formie lodów-tym bardziej w takie upalne dni 😀

  • Zostaw coś po sobie