8
Jak żyć, Przepisy, Przyjęcia

sprawdzony scenariusz

Plan był wyśmienity – wreszcie, po latach targania w siatach sałatek i ciast po rodzinie i znajomych, po latach jeżdżenia samochodem wypchanym śpiworami, prowiantem i garami chili con carne, po ponad dekadzie sylwestrowych domówek, mniej lub bardziej udanych, ubrać się w kieckę i wyjść. Zamknąć za sobą drzwi i zapłacić komuś, by robił nam drinki i serwował przekąski. Potupać nóżką, wypić szampana, którego ktoś za nas schłodzi i rozleje i wrócić do domu, nie budząc się w Nowy Rok w śpiworze na czyjejś podłodze, nie musieć szorować garów po chili con carne, rozpakowywać siatek z miskami po sałatce, rzuconych w środku nocy na podłogę w przedpokoju. Podnieść co najwyżej tę kieckę, którą zapewne rzuciłabym nonszalancko nietrzeźwym gestem gdzieś w róg łazienki, dokonać opóźnionego o kilka godzin demakijażu, pognić w betach do południa, dochodząc do siebie nieśpiesznie, by w porze obiadu udać się do teściowej celem odebrania potomstwa, zaliczając przy okazji regenerujący rosołek. Na co dzień pracuję w domu, to i mam tego siedzenia tu trochę dość. Ostatnie dwa lata to w moim życiu okres największej towarzyskiej posuchy odkąd skończyłam 15 lat, więc uznałam, że należy mi się jak psu micha – i ta kiecka, i to wyjście. Zaczęłam już nawet stosowne przygotowania – poddałam się upiększającym rytuałom, wybrałam się do zaprzyjaźnionego gabinetu Kokopi na peeling twarzy z bankietową maseczką (która mimo że nie wybieram się na bankiet brzmi bardzo adekwatnie, jeśli pragnie się ożywić grudniową szarzyznę na twarzy przed imprezą, jakąkolwiek w zasadzie), na paznokcie dałam sobie rzucić bardzo awangardową jak na siebie czerwień w odcieniu chihuahua bites. Wybrałam się nawet na desperackie poszukiwania nowej kiecki na poświątecznych wyprzedażach, by – stawiwszy czoła korkom i tłumom, wrócić do domu z siatką odzieży dziecięcej i ostatecznie uznać, że stara sukienka nie jest jeszcze taka zła. Przygotowania więc poczyniłam, zapominając tylko o jednym  –  żeby nie przywiązywać się do swoich planów, do tych wyśmienitych w szczególności.

Bo przecież zawsze wtedy, kiedy najmocniej chcesz wyjść i rzucasz na paznokcie najbardziej awangardową czerwień, właśnie wtedy wszystko się sypie i wali. Wtedy dziecko dostaje bostonki, a mąż gorączki (nie śmiem bowiem nazywać 37,5 stanem podgorączkowym, by nie ujmować nikomu cierpienia) i łamie go w kościach tak, że ledwo łazi. Wszystko wskazuje na to, że jednak jutro przyrządzę jakąś sałatkę i jeszcze ostatecznie będę się cieszyć z tej odzieży dziecięcej zamiast nowej kiecki. Usiądę sobie spokojnie z własnoręcznie przyrządzonym drinkiem i przekąską, przeczytam na pocieszenie swoje własne argumenty sprzed roku i przyjmę to z godnością, choć nie bez smutku. Przyjmę to jak kolejny policzek od losu, który ten serwuje Ci zawsze wtedy, kiedy myślisz, że odchowałaś już trochę dzieci i możesz przez moment poczuć się jak dawniej. Wtedy łup, jeb, momentalnie przywraca Cię do pionu. „Aj, czekaj, jestem przecież matką, a miejsce matki jest w domu”. Wracam więc potulnie do kuchni szykować sałatkę. Zamiast kręcić loki lokuję energię w starym, sprawdzonym scenariuszu sylwestrowym pt. „kinderbal” A może chili con carne to wcale nie taki głupi pomysł? Ostatecznie każdego dnia i tak szoruję jakieś gary.

11

7

27

13

9

17

4

26

18

24

5

22

19

25

2

czapeczki papierowe – H&M Home

confetti – Funfetti Party Shop

girlanda – Funfetti Party Shop

kolorowe łyżki z melaminy – Livebeautifully

Hania:

body – H&M, spodnie – Zara

Zosia:

kombinezon – H&M

Czekoladowe łyżeczki

  • czekolada (mleczna, gorzka, biała)
  • kolorowe posypki cukrowe

Czekoladę połamać na kawałeczki i rozpuścić w kąpieli wodnej, nakładać małą łyżeczką do kolorowych łyżek – mniejszych i większych, posypać cukrowymi posypkami i groszkami, zostawić do zastygnięcia.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

38 Komentarze

  • Odpowiedz Gabrysia 30 grudnia 2015 at 20:08

    Moze i w domu ,moze i z miska sałatki ,moze i z goraczkujacym mężem ale przynamniej z odpicowanymi paznokciami i brakiem szarzyzny na twarzy !! Bedziesz najbardziej atrakcyjna matka na sylwestrowym kinderbalu jaka znam !(no prawie znam :)

  • Odpowiedz Matka Polki 30 grudnia 2015 at 20:12

    Kuźwa jak ja to znam! No wypisz wymaluj wpis o mnie.
    Powiadają: chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach.
    Ja sylwestra spedze we Wrocławiu. Razem z najbliższymi siadziemy na kanapie i wlaczymy tv na TVP2 😉

  • Odpowiedz Marta Groszkowa 30 grudnia 2015 at 20:25

    A już tak dobrze zapowiadał się ten wpis i już Ci tak zazdrościłam… No cóż, chciałaś dobrze, ale wyszło jak zwykle :)

  • Odpowiedz MamaFromPoland 30 grudnia 2015 at 20:25

    Ja właśnie skończyłam sałatkę i nie wiem czy to powód do radości czy smutku. Kiecki na szczęście też ne kupiłam, ale wykosztowałam się na nowy lakier do paznokci i cienie. Lecę szukać jakichś ciekawych przepisów na drinki, bo chyba szklanka z wódką to marny drink na sylwestra;)

  • Odpowiedz Maja 30 grudnia 2015 at 20:28

    Dziewczyny jak cukierki, taka biba u Was, że z chęcią wpadłabym z moją szarańczą :)
    Wszystkiego Pięknego na Nowy Rok :)
    Pozdrawiam ciepło!

  • Odpowiedz luska32 30 grudnia 2015 at 20:30

    Boże jakie to prawdziwe…w poniedziałek szybko wracaliśmy do domu ze świątecznego urlopu…na 18 mieliśmy wizytę u pediatry. Teraz dalej się urlopujemy, w domu, z chorą córcią. Jutro też czeka nas kinderbal, w łóżku, pod kocem. I wiesz co? Chyba „zrobię” sobie paznokcie 😉

  • Odpowiedz Roksana 30 grudnia 2015 at 20:31

    Ano właśnie ! Człowiek się nastawi a tu poszło wszystko z dymem :( Powiem Ci, że świetnie Cie rozumiem też mam dość tego siedzenia w domu. Normalnie już przekraczając jego próg łapie mnie nerw i depresja bo jak za pomocą czarodziejskiej różdżki zmieniam się znowu w kurę domową, matkę, sprzątaczkę i nie wiadomo co jeszcze :( Ahhh ale tak jak napisałaś trzeba to przyjąć z pokorą :* Przynajmniej będziesz miała poczucie, że zrobiłaś coś dla siebie i wyglądasz oszałamiająco ! Wszystkiego co najlepsze w nowym roku !

  • Odpowiedz cooking-and-living 30 grudnia 2015 at 20:35

    No to pobalowałaś!! Ważne że zrobione pazurasy i buźka:) Znam ten stan… gdy wszystko sobie zaplanujesz… i nigdy nic z tych planów nie wychodzi! Ale pamiętaj! Mamy do wyboru tvp , polsat lub tvn haha. Ja jutro po pracy do 12 w nocy będę wałczyć faworki:) Życzę całej Waszej rodzince udanego balu z kinderami i Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Spełnienia wszystkich marzeń!

  • Odpowiedz Karolina 30 grudnia 2015 at 20:37

    Polko, witaj w klubie mam :) Jeszcze kiedyś i dla nas nadejdą lepsze czasy, bo nic nie trwa wiecznie. Bawcie się dobrze!

  • Odpowiedz Agnieszka Piotrowiak 30 grudnia 2015 at 20:58

    Polko, jak ja Ci zazdroszczę tego sylwestra w domu, z rodziną! Mój w tym roku wypada w szpitalu, na patologii ciąży. W oczekiwaniu na synka, który na samej końcówce postanowił mamie zafundować atrakcje. A miało być w domu, z dzieckiem już. Marzy mi się przespać najbliższe godziny i obudzić się dopiero w nowym roku…

  • Odpowiedz Magda 30 grudnia 2015 at 21:18

    Cześć,
    nie wiem czy ktoś już to zgłaszał, ale nie mogę otworzyć wpisów ani na Ipadzie ani na Iphonie. Dałoby się coś z tym zrobić? Muszę za każdym razem podbierać laptopa od męża;) A poza tym muszę przyznać, że uwielbiam Twoje wpisy, takie życiowe. Ja Sylwestra z 3,5 roczną Lusią i 11 miesięczną Felcią również spędzam w domu. Wybieram jednak kuchnię włoską i będzie domowa pizza i tiramisu:)

  • Odpowiedz MagicznyDomek 30 grudnia 2015 at 21:28

    Kochana, a ja wręcz przeciwnie (być może dlatego, że tą matką jestem raptem niecałe 15 miesięcy) odmawiam wszystkim co zapraszają na bale, domówki, przyjęcia, sylwestrowe posiadówy , na rzecz zostania wreszcie w domu, zrobienia sobie dobrego jedzenia, tak by odpocząć i grzecznie udać się do wygodnego łóżeczka ze świeżo zmienioną pościelą w okolicach max. 2.00. Nie wiem czemu, ale paradoksalnie z Marysią spędziłyśmy bardzo aktywny towarzysko rok, minimum 3 spotkania tygodniowo, co owszem było ciekawe i zmieniło moje spojrzenie na samotnie macierzyńską, bo jej nie odczułam, ale po prostu padam! 😉 W tym roku muszę zwolnić! Zaczynam od sylwestra! 😉

    Pozdrawiamy mocno z Magicznego Domku

  • Odpowiedz Andzia 30 grudnia 2015 at 21:29

    Autentycznie przykro mi się zrobiło, że nie idziesz! Ale Ja mimo, że bachorka do babci odstawiam to i tak „tylko” na domówce pobaluję. Grunt, że nie u siebie 😉

  • Odpowiedz So Very Me and Home 30 grudnia 2015 at 21:31

    Ostatecznie nie jest tak źle. Samo życie, to napisze Ci scenariusz nie do podrobienia.

  • Odpowiedz Monika G. 30 grudnia 2015 at 21:35

    Kochana pamiętaj ze wszystko mija nawet najdłuższa zmija i kolejne okazje nadejdą:) najlepszego!

  • Odpowiedz Dagmara 30 grudnia 2015 at 21:59

    mi Hanka zawsze jakiegoś figle spłata jak mam wyjść,szczególnie na cala noc. Raz kajaki z kumpelami, cały dzień na rzecze a potem wino do rana; Hanka nl rano 39 stopni. Drugi raz damska impreza z niclegiem- Hanka wymiotuje całą noc. i w jednym i drugim przypadku pojechałam,mąż świetnie się sprawdził. tylko to uczucie,ze wyrodna matka ze mnie… co do męża i bycia wyrodną żona….hmm…to już cięższy kaliber:) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

  • Odpowiedz malaczki 30 grudnia 2015 at 22:03

    A jeszcze wczoraj sobie pomyślałam „Polka Ty szczęściaro”, no nic 3mam kciuki żeby jednak się udało 😉

  • Odpowiedz Ula 30 grudnia 2015 at 22:05

    Ja niesylwestrowa, wiec nie żałuje braku wyjścia, u nas sylwester z szarancza w domu, „opieka naprzemienna” hehe…. szampan piccolo, młode i tak zasną o 20, wiec imprezka w nowy rok przed południem – tance w sukienkach, tance z tata, śpiewanie dla kotów… Pierwszy sylwester w naszym prawdziwym domu, co z tego, ze w bloku i z widokiem na sąsiadów 😉 Tv nie mamy, wiec nawet sylwestra z jedynka nie będzie 😉

  • Odpowiedz Matko Zabawko 30 grudnia 2015 at 22:29

    Kochana nie tak źle, jeśli Cię to pocieszy ja również będę siedzieć z szampanem i pilotem w ręku 😉

  • Odpowiedz matka na etacie 30 grudnia 2015 at 22:49

    Kochana,
    Kiedyś też marzyły mi się bale – nawet na jednym byliśmy z moim ślubnym i co z tego, że było super i podawali drinki jak ja obecna byłam tam tylko ciałem. Moje myśli były przy moich dzieciorkach. Później były plany a kończyło się albo jelitówką jednego albo nagłym szpitalem drugiego. Od tamtego czasu cieszę się tym błogim lenistwem, uroczystą kolacją na której podsumowujemy miniony rok. Ten, który mija był trudny – odszedł mój dziadziuś – chorował długo ale pamiętam, że rok temu w Sylwestra zadzwonił do mnie z życzeniami to były piękne życzenia. W tym roku nie zadzwoni… Dlatego cieszmy się póki mamy wszystkich bliskich obok siebie i celebrujmy te chwile bo są ulotne

  • Odpowiedz Ewka 30 grudnia 2015 at 22:51

    Nie widać po dziewczynach choroby :) Może minie szybko, u nas bostonka poszalała tylko jeden wieczór i poszła 😉 Po wysypce jest już luz.. Także jest nadzieja! A mężowi zapodać nurofen extra i będzie jak nowy.. Przerabiałam przed świetami 😉

  • Odpowiedz Anka z Whitestoku 30 grudnia 2015 at 23:22

    Jeżeli Cie to pocieszy, to pomyśl, że zawsze mogło być gorzej. My w szpitalu przez najbliższy tydzień lub dwa :/

  • Odpowiedz Ania Osobiedlamnie 31 grudnia 2015 at 01:12

    Trzy lata temu, pewna mama dwójki starszych, klepiąc mnie po ramieniu (musiałam mieć naszą ówczesną codzienność wyraźnie wymalowaną na twarzy chyba…), powiedziała: zobaczysz, jak Wasze najmłodsze dziecko skończy 4 lata, znowu zaczniesz czytać książki.
    Wtedy pomyślałam, jakie 4 lata??? Dla nas kolejna doba była wyzwaniem. Ale coś w tym jest…doczekałam się:) Pozdrawiam i dużo zdrówka życzę:)

  • Odpowiedz Monika 31 grudnia 2015 at 01:40

    Tekst fajny i prawdziwy,jak zwykle czuc lekkość pióra 😉 ale w kategorii przepisy bym tego nie umieszczala, lubie duża część proponowanych przez Ciebie przepisów i bardzo mnie zachęciło otagowanie ” przepisy” i poczułam się odrobinę rozczarowana,ale domyślam się ze przy chorobie w domu nie chciało Ci się o kuchni myśleć.. Życzę dobrego roku i dalszego rozwoju bloga!

  • Odpowiedz susannaromana 31 grudnia 2015 at 02:58

    Eh, a ja wczoraj tak sobie myślałam… Polka to ma dobrze, kitchen aid-a Polkowski jej kupił, teraz zabiera ją na jakiegoś wystrzałowego Sylwka 😉 A tu taka zmiana planów.
    Z doświadczenia wiem, że jak zaplanujesz, to dupa z tego. Ja to chyba już 15 rok na kanapie przed tv. Zawsze tak samo, tylko liczba dzieci uległa zmianie w kolejnych latach 😀
    Bawcie się dobrze, zdrówka dla cierpiącego !
    Happy New Year!

  • Odpowiedz aga 31 grudnia 2015 at 06:56

    przeczytaj to. pomoże :)
    http://www.calareszta.pl/juz-nie-pamietam/

    • Odpowiedz Gabrysia 31 grudnia 2015 at 11:20

      Kobito! Jest Sylwek a ja rycze! Daj żyć !Siedze w robocie i nie moge sie doczekać kiedy wrócę przytulic te moje gamonie , jak ja sie ciesze na dzisiejszy kinderbal!!! ;):)

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 31 grudnia 2015 at 09:02

    Ja kończę nowy rok z bólem brzucha (menstruacja) . powitam go również z migreną. bosko.
    sylwester domowy, tak zaplanowany bo 2 stycznia zaczynam w firmie inwenturą.
    Ale mimo to się cieszę. Bo już się ciesze na przemeblowanie i planuje zakup biurka. dla siebie.
    I kupiłam sobie kalendarz, który bardzo pozytywie mnie nastraja.
    Agnieszko. nie ma tego złego :). Będziemy z Tobą. pzdr ciepło Gosia

  • Odpowiedz Agatka 31 grudnia 2015 at 10:29

    hehe nie pękaj, jeszcze zatęsknisz za takimi kinderbalami… dobra to była wersja, którą zawsze powtarza mi Mama jak zaczynam narzekać na Córę :) Ja to jeszcze nie dotarłam to tego etapu, że mam dość domu i chcę wyjść. Wręcz przeciwnie… nic mnie tak w tym roku nie cieszy jak to, że zostajemy w domu, położymy Małą spać i zaczniemy oglądać filmy do późna :) Jedzonko, picie i dobre towarzystwo Mężulka…a sylwester jest przereklamowany! Jak Mąż i Dzieci dojdą do siebie, nie czekajcie na kolejny sylwester tylko w piątek czy sobotę wybierzcie się na imprezę! Tak po prostu a nie dlatego, że jest jakiś tam dzień :) I też będzie super!

  • Odpowiedz salusiowa 31 grudnia 2015 at 12:10

    Wiesz co podobają mi się te słodkie łyżeczki bardzooo… prosimy 1 na wynos..
    A może 2.

    Salusiowo.blogspot.com

  • Odpowiedz Marta K 31 grudnia 2015 at 13:03

    Jakas epidemia w gdansku,my z bostonka od wigilii..razy trojka dzieci wiec dopiero teraz dogorywamy i szykujemy chate na kinderbal:)

  • Odpowiedz Pau Elegancka 31 grudnia 2015 at 17:11

    Przynajmniej masz chatę pięknie zestrojoną i jest opcja drina, bo ja kolejny (trzeci już z kolei Sylwester) z niealkoholickimi trunkami, bo jak nie ciąża to karmienie, jak nie karmienie, to znów ciąża.

    Ściskam i do zobaczenia w Nowym Roku

  • Odpowiedz cuisine and art 1 stycznia 2016 at 00:29

    Najlepszosci w Nowym Roku! Szczescia w kazdych warunkach /tych domowych pieleszach rowniez!/!

  • Odpowiedz Mała Mi 1 stycznia 2016 at 09:34

    Ja kolejnego Sylwestra ze zmęczenia prawie przespałam. Mała zasnęła przed 22.00, chłopcy w napięciu czekali do stosownej 24, babcia i dziadek z nimi, matka- beton i to bynajmniej nie z powodu alkoholu ;). Cały 31 upłynął mi na robieniu kolejnych zakupów, ganianiu na spacery (pies, dzieci), pieczeniu ciast, gotowaniu dla 6 osób. Sylwester w takim wypadku to naprawdę dodatkowe obciążenie i mój organizm zaprotestował- poszedł spać ;). Na co dzień nie jestem w stanie dotrwać do 12 w nocy. Dzis było podobnie. Co innego obudzić sie o 2.00 w nocy w pełnej gotowości do prania, gotowania obiadu, przygotowywania sie do pracy ;)- normalka, gdy zasypiam już o 20.00. Zmiany planów są stresujące, zycie ciagle pisze nam nieprzewidywalny scenariusz. Duzo zdrowia dla Polkowskiego i dziewczęcej gromady! Oby ten Nowy Rok nie zaskakiwał Was już tylko pozytywnie! Wszystkiego dobrego w 2016!

  • Odpowiedz Mała Mi 1 stycznia 2016 at 09:36

    Oczywiscie miało być: Oby ten Nowy Rok zaskakiwał Was już tylko pozytywnie! :)

  • Odpowiedz marta81marta 2 stycznia 2016 at 00:22

    Oj my tez.Sylwester w Katowicach.Ale z Polsatem😉 My niesylwestrowi,fajnie jednak miec okazję się w kieckę wbić inną niż dresowa, albo czarna pracowa😉 moja starsza 5letnia walnęła sobie sylwestra do 19, o 21 znużona wyciem Wilków uderzyła w kimono z siorą i ojcem.

  • Odpowiedz Magdalena 12 stycznia 2016 at 12:04

    Polko, uwielbiam czytać Twoje wpisy:) Szczere, dowcipne i prawdziwe. Nie wiem, czy to możliwe czy wiele osób tak sprawnie udaje jak to gładko i cudownie przechodzi przez macierzyństwo …Dlatego cieszę, się bardzo, że piszesz bo człowiek przynajmniej czuje, że nie jest jakimś odosobnionym przypadkiem w gąszczu „idealnych” mam 😉

  • Zostaw coś po sobie