Śniadania

śniadania mistrzów: smoothie bowls

Parę dni temu, kiedy smażyłam naleśniki, mąż mi wyznał w rozbawieniu, ale i lekko jakby zaskoczony, że wyglądam z tą patelnią w dłoni – uwaga, uwaga – dorosło! Dziesięć lat temu pewnie byłabym z siebie dumna, wówczas bardzo mi zależało na tym właśnie. Żeby wyglądać dorosło. Z patelnią, z torebką, z laptopem, z winem, siatką zakupów – czymkolwiek w zasadzie, byle dorosło. No a dziś? Dziś to ja się już raczej staram nie wyglądać staro. Ubawiliśmy się więc setnie przy tych naleśnikach, że oto, po niemal piętnastu spędzonych razem latach, dwójce dzieci, po jakichś trzech tysiącach wspólnych obiadów, ten mi wyjeżdża zdziwiony – że dorosło wyglądam. Jakby właśnie za sprawą tych naleśników iluminacji doznał, że nie z dzieckiem się drugą dekadę prowadza, a z kobietą. Zapytał, czy wiem, o co mu chodzi, a ja wiedziałam.

Często się na tym łapię – że jak to tak, to już? Teraz? Że to właśnie jest ta moja dorosłość? To już nie próba, nie rozbieg, żaden trening, to nie tylko przymiarka do życia? Ale jak to, przecież ja

„Nie znam roli, którą gram (…)

O czym jest sztuka zgadywać muszę wprost na scenie

Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia

Narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem

Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją

Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy”

Podczas gdy ludzie dookoła wydają się tacy profesjonalni w swej dorosłości, mnie się wciąż myli, którego płacimy zus-y, a kiedy podatek dochodowy. Dorośli w kolejce do kasy, dorośli na szkolnych wywiadówkach, dorośli po drugiej stronie słuchawki, maila – wszyscy oni zdają się być jakoś mocniej osadzeni w rolach. A ja? Mam trzydzieści sześć lat prawie i nadal nie kumam, że to o mnie chodzi, kiedy ktoś mówi „proszę pani”. Jaka pani, młodzieńcze, co ty mi tu z panią wyjeżdżasz, przecież ja dziś rano Organka słuchałam, że skali zabrakło, a w piątek to mi się nawet w głowie kręciło od tego wina, co to je z koleżankami wypiłam. W lo-ka-lu.

Czasami jednak myślę, że my wszyscy jesteśmy równie nieprzygotowani, tylko niektórzy jakby lepiej udają. Lepsze kostiumy mają, solidniejsze rekwizyty, poważne miny, dłużej ćwiczone przed lustrem. Wszyscy improwizujemy. Potakujemy z wypracowaną przez lata powagą na naradach, w torbach nosimy nudne notesy do zapisywania nudnych spraw, do mistrzowskiej wprawy doszliśmy w prawieniu dzieciom kazań.

A każdy tak naprawdę, gdzieś w środku, marzy, żeby się zerwać i pójść na huśtawki.

Są takie rzeczy, które można robić, żeby się poczuć bardziej adekwatnie do wieku, znaczy się: dorosło, a jednocześnie nie czuć do siebie obrzydzenia – że się za bardzo udaje, za mocno wchodzi w rolę, zbyt poważnie potakuje, za bardzo prawi. Należy mieć ich (tych rzeczy) wystarczająco dużo, żeby nie wpadać w panikę, że oto

„Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.

Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili,

Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.

Och, nie mam wątpliwości, że to premiera”*

Spokojnie, to tylko dorosłość i robisz to dobrze – powtarzam sobie, parząc kawę (bo to wszak jest coś, co robią dorośli). Jeszcze parę innych rzeczy daje mi opanowanie na premierze życia. To powroty czystym samochodem z myjni, wkładanie do koszyka w sklepie bio bananów i eko ziemniaków, komplet zimowej odzieży dziecięcej w szafach zanim nadejdą mrozy, używanie kremów przeciwzmarszczkowych. Dobrym aktorem w teatrze dnia codziennego czuję się, gdy ważne daty zapisuję w rodzinnym planerze, opłacam rachunki na czas, kiedy wypowiadam się konstruktywnie na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej. Gdy zamiast dwóch kaw przed dziewiątą jem pożywne śniadanie. Kiedy zamiast słodzonych syropem glukozowym płatków czy innych zabójczych smażelin, serwuję dzieciom małe dzieła sztuki, odżywcze tak, że to może oznaczać tylko jedno – jestem dorosła. Niestraszne mi „najdalsze nawet mgławice”. Stoję z tymi miskami w świetle reflektorów i przez krótki moment premiery czuję się naprawdę mocno osadzona w roli.

* Wisława Szymborska, Życie na poczekaniu

Te niezapomniane wrażenia zapewniają mi hiperzdrowe, turbowypasione, uberpożywne miseczki wszelkich, porannych dobroci: smoothie bowls (bo nic polskiego jeszcze na to nie wymyślono, miski koktajlowe jednak jakoś idiotycznie brzmią, przyznajcie). Gęste koktajle na bazie jogurtów czy roślinnych mlek, naturalnie słodkie, z dodatkiem odżywczych ziaren, nasion, orzechów i owoców. Na początek proponuję Wam cztery mikstury, polecam szykować je sobie wieczorem, w szufladzie mieć porządny zestaw zdrowych dodatków, rano posypywać je tylko wszelką dobrocią i powtarzać sobie – spokojnie, to tylko dorosłość i robisz to dobrze.

PRZEPISY NA SMOOTHIE BOWLS

ROZPUSTNIE: MLEKO MIGDAŁOWE, MASŁO ORZECHOWE, BANAN, KAKAO

Intensywny, kremowy i przepyszny! Zdecydowanie nie dietetyczny, ale bardzo odżywczy, pełen dobrych kalorii i zdrowych tłuszczy. Pasuje do niego większość płatków, orzechów i owoców, dobrze, jeśli niezbyt słodkich, fajnie przełamać czymś odświeżającym ten dość ciężki koktajl.

smoothie bowl  czekoladowa smoothie bowl    koktajl czekoladowy

Czekoladowa smoothie bowl:

Składniki (na dwie porcje):

  • 400 ml mleka migdałowego (lub dowolnego innego)
  • 2 banany
  • łyżka masła orzechowego (użyłam fistaszkowego, ale może być z innych orzechów)
  • łyżka gorzkiego kakao

U mnie na wierzchu: nasiona chia, eskpandowana quinoa, orzechy laskowe, borówki i jeżyny.

NA RÓŻOWO: JOGURT, TRUSKAWKI, MALINY

Ten koktajl nie jest w mojej wersji zbyt gęsty ani mocno słodki – można dać więcej jogurtu greckiego, syropu albo wmiksować do środka banana, by uzyskać bardziej sycącą bazę. Na wierzch pasuje znów niemal wszystko, dodaję tu treściwszych płatków i plasterki banana, żeby się najeść.

zdrowe śniadanie

śniadanie na diecie

smoothie bowl

Smoothie bowl truskawkowo-malinowa:

Składniki (na dwie porcje):

  • 1 duży kubek (400 ml) jogurtu naturalnego
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • łyżka syropu z agawy, miodu lub innego słodzika
  • garść malin (używam mrożonych)
  • garść truskawek

U mnie na wierzchu: banany, borówki, liofilizowana żurawina, muesli bez cukru, amarantus, chipsy kokosowe.

NA ŻÓŁTO: MLEKO KOKOSOWE, MANGO, ANANAS

Mój ulubiony! Tropikalny szał, aksamitny, słodki i kokosowy. Sycący, ale nie zbyt ciężki. Dodatek prażonych płatków kokosa cudownie kontrastuje z kremową konsystencją smoothie.

smoothie bowl

zdrowe śniadanie

pomysł na śniadanie

Smoothie bowl „Piňa Colada”

Składniki (na dwie porcje):

  • 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • 1 dojrzałe mango
  • pół świeżego ananasa

Na wierzch: kawałki ananasa i mango, borówki, chia, amarantus, chipsy kokosowe.

NA FIOLETOWO: JAGODY, BORÓWKI, JEŻYNY

Mam słabość do jedzenia, które ma piękny kolor, ten jogurt jest śliczny i pyszny – wyjątkowego smaku nada mu odrobina ekstraktu z wanilii. Wystarczy garstka mrożonych jagód, by nadać mu smak i kolor – z jednej paczki będziecie mieć wiele takich śniadań.

smoothie bowl

co do jogurtu

zdrowe śniadanie

Jagodowa smoothie bowl:

Składniki (na dwie porcje):

  • 1 duży kubek (400 ml) jogurtu naturalnego
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • łyżka syropu z agawy, miodu lub innego słodzika
  • garść jagód (używam mrożonych)
  • opcjonalnie: pół łyżeczki ekstraktu z wanilii

Na wierzch: ekspandowana quinoa, nasiona chia, płatki migdałowe, jagody, borówki, jeżyny.

 

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

19 komentarzy

  • Odpowiedz Agnieszka 14 marca 2018 at 10:38

    A myślałam, że tylko ja tak mam, z tym udawaniem dorosłości! Ze wszyscy inni dookoła tacy odpowiedzialni, a ja w wieku 33 lat i z trójką dzieci ciągle taka niedorosła… pocieszające, ze jest nas więcej! Dziękuję Ci, Agnieszko za ten tekst!

  • Odpowiedz Monika 14 marca 2018 at 11:22

    Tak bardzo dzisiaj potrzebowałam takiego tekstu. Nie jestem sama. Ulga.

  • Odpowiedz Patrycja 14 marca 2018 at 11:26

    No ta dorosłość jest ciekawa, ja to się ciagle czuje jak 20latka dopiero wkraczająca w dorosle zycie haha. A mam 10 lat więcej 😉 Pyszne przepisy i pięknie wyglądają. A mrozone owoce to rozmrazasz calkowicie czy jesz takie na wpół rozmrożone? I gdzie kupujesz dodatko typu ekspandowana quinoa czy chipsy kokosowe? Pozdrawiam

    • Polka
      Odpowiedz Polka 14 marca 2018 at 11:38

      Hej, z owocami to różnie, czasem całkowicie, czasem tylko trochę (zwłaszcza jeśli miksuję od razu przed podaniem). Duży wybór tych wszystkich ekspandowanych ziaren znalazłam w dziale ze zdrową żywnością w Carrefour, w sieci jest też sporo takich sklepów, gdzie można się zaopatrzyć w fajne płatki. A chipsy kokosowe są nawet w Tigerze 😉

  • Odpowiedz Agnieszka z Mierzei Wiślanej 14 marca 2018 at 16:22

    A więc nie jestem sama. Mam prawie 38 lat 2 dzieci i ciągłe uczucile, że jestem małolat. Mało tego trzepak, który szybciej mowi i robi niż myśli….
    Kamień z serca ufffff
    Pozdrawiam Agnieszka

  • Odpowiedz Edyta Tkacz 14 marca 2018 at 17:23

    U mnie całe życie tak samo:

    Jest świt,
    Ale nie jest jasno.
    Jestem na pół zbudzony,
    A dokoła nieład.
    Coś trzeba związać,
    Coś trzeba złączyć,
    Rozstrzygnąć coś.
    Nic nie wiem.
    Nie mogę znależć butów,
    Nie mogę znależć siebie.
    Boli mnie głowa.

    Leopold Staff „Przebudzenie”

  • Odpowiedz Natalia 14 marca 2018 at 18:33

    Aga jak ja lubie czytac Twoje posty …jestes najlepsza… do tego jeszcze swietne przepisy dzieki dzieki😊kiedy kolejna ksiazka?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 15 marca 2018 at 11:14

      Dziękuję 🙂 A co do książki to nie wiem, to jest jednak ciężka praca, ciężko się zabrać 😉

  • Odpowiedz Ivona 14 marca 2018 at 22:35

    Sniadania sniadanimi ale zdjecia- jak zwykle -sztos!

    • Polka
      Odpowiedz Polka 15 marca 2018 at 11:15

      Dziękuję! Strasznie się zawsze cieszę, jak ktoś doceni samouka 🙂

  • Odpowiedz Magda 15 marca 2018 at 10:47

    Świetny tekst. Ja mam prawie 37(!) lat, i ciągle w głowie mi się nie mieści, że już za moment, już za chwilę pojawi się 4 z przodu. A ja przecież taka młoda jestem, zmarszczek nie mam ( dobre geny), tylko te włosy jakby się coraz jaśniejsze robią ( ale to przez stres z poprzedniej pracy). A i młodą matką przecież jeszcze jestem, bo moja córka nie ma jeszcze 3 lat. I wszyscy mówią, że nie wyglądam na te swoje 36,5. No i jak to możliwe, że już niedługo ta cholerna 4 z przodu? No jak? Się pytam…

  • Odpowiedz Joanna 15 marca 2018 at 13:20

    Jak zawsze ciekawy tekst, tylko proszę poprawić, bo nie można na to patrzeć: nie – wyglądać dorosło, ale – dorośle, podobnie jak dojrzale, a nie – dojrzało. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz mia33 16 marca 2018 at 08:52

    Wszystko pięknie, jak z obrazka, ogromny wpływ istagrama…
    Mnie tylko przeraził jeden aspekt..serio oddajesz chore dziecko do teściowej, żeby napisać jeden post więcej? Skąd ten pęd? Przecież nie pracując na etacie można sobie pozwolić by zająć się dzieckiem w potrzebie…
    Nie krytykuje, ale próbuje to zrozumieć…

    • Polka
      Odpowiedz Polka 19 marca 2018 at 11:43

      Niby nie krytykujesz, a jednak to robisz między wierszami. Gwoli jasności – póki Hania gorączkowała byłam z nią w domu, a gdy poczuła się lepiej, ale jeszcze nie dość na przedszkole, poszła do babci. Moja praca to nie tylko „jeden post więcej”, ale też współprace, dzięki którym zarabiam. W zależności od sytuacji finansowej oraz podjętych zobowiązań czasami „można sobie pozwolić”, a czasami nie. Więc nie przerażaj mi się tu i nie oceniaj, tylko załóż, że nie znasz wszystkich okoliczności.

  • Odpowiedz Bea 17 marca 2018 at 20:55

    Podziwiam, wszystkie wyglądają świetnie. Niestety dla mnie konsystencja smoothie bowl jest nie do przełknięcia, szczególnie o poranku 😉

  • Odpowiedz iwona 18 marca 2018 at 11:02

    Aga, jak zwykle inspirujesz.
    Napisze krótko- Twoje dania są obłędne!!!!
    Buziaki Iwona.

  • Odpowiedz Kata.34 21 marca 2018 at 13:47

    Ja codziennie robię (na zmianę z mężem) śniadania mistrzów dla całej rodziny! Od kiedy zaczęłam jadać rano takie połączenie zdrowych ziaren z owocami i różnymi dodatkami, to nie dość że mam więcej energii, ale też mam lepsze samopoczucie. Co prawda dzieciaki wolą wersję czekoladową niż np z awokado, ale myślę że z czasem docenią jego smak i wartości 😉 No i takie śniadania trochę mi rozjaśniały dzień tej okropnej i długiej zimy…

  • Odpowiedz Sabina 28 marca 2018 at 19:25

    Bylam ostatnio na zebraniu w pracy i ktos mnie przedstawil. Taka pania z 10+ letnim doswiadczeniem zawodowym z dwojka dzieci, itd, itd. A ja sobie wlasnie pomyslalam…ale ta wlanie pani jest dorosla. Troszke mi sie smiac chcialo, no bo niby co to ja taka jestem niby dorosla. Sliczne sa te smoothie bowls…takie extra apetyczne!

  • Odpowiedz Paulina 4 maja 2018 at 19:51

    Mam trzydziesci parę lat (yyy dziewięć 😉) i niedawno mówiąc mężowi o naszych rodzicach nazwałam ich w mojej wypowiedzi „dorośli”. Rozumiem w 100% ten wpis.
    Jak Ty zawsze pięknie ubierasz przepis w swoje przemyślenia… a może odwrotnie. Nie wspomnę o zdjęciach. Genialne. Pozdrawiam.

  • Zostaw coś po sobie