10
Obiady, Przepisy

pyszne skutki roztrzepania: zupa – krem z ciecierzycy

Przeróżne bywają skutki roztargnienia. Mam na koncie liczne wpadki wszelkiej maści, począwszy od tych bardziej kompromitujących (zapomniane wycieczki szkolne czy urodziny koleżanek), jak i te bardziej prozaiczne – w postaci posolonej kawy, prania bez proszku czy wyjść na zakupy bez portfela. Mimo że bardzo się staram być dojrzałą kobietą, odpowiedzialną matką, poważną panią domu, wciąż jeszcze zdarza mi się mylić, mieszać, zapominać i gubić. Kiedy już mam się załamać, że trzeci raz w tym roku zostawiłam włączone światła w samochodzie i nie mam jak pojechać po dzieci, bo akumulator mi się wyładował, zamiast pławić się myślach ponurych i samokrytycznych, zamawiam taksówkę i szukam pocieszenia. Pogodzenie się ze słabościami ułatwia mi wiara w to, że chaotyczność jest cechą umysłów twórczych. Nigdy przecież nie planowałam zostać księgową, mogę sobie być od czasu do czasu roztrzepana. Zapominam wszak nie dlatego, że przestaję myśleć, wręcz przeciwnie – nadmiar refleksji sprawia, że odpływam w odległe rewiry. Tracę okresowo kontakt z rzeczywistością na rzecz światów równoległych, celów wyższych, idei abstrakcyjnych. Nauczyłam się nie wpadać w panikę, gdy dosięgają mnie skutki własnego roztrzepania. Przestałam się za nie w myślach chłostać. Jako dojrzała kobieta, odpowiedzialna matka i poważna pani domu, która jednocześnie ma tę wadę, że jest ciut zakręcona, nauczyłam się ze spokojem szukać rozwiązania. Stoję z dziećmi pod drzwiami, szesnastą minutę przetrząsam zawartość torebki w poszukiwaniu kluczy, by w siedemnastej minucie zaakceptować fakt, że ich tam nie ma? Na tę okoliczność rodzina przechowuje dodatkowe komplety, podnoszę więc z podłogi notesy, kosmetyczki, świstki, papierki, wczorajszego banana i garść kasztanów, biorę dzieci i jadę po te klucze nieszczęsne. Dzwoni wychowawczyni Zosi i mówi, że za dziesięć minut odjeżdżają na wycieczkę, podczas gdy Zosia w piżamie? Ja wówczas potrafię w pięć minut ubrać nas obie i jeszcze torbę prowiantu naszykować, kolejne pięć minut biec i zdążyć. Nauczyłam się z tego śmiać, anegdotyzować swoje posolone kawy, zaspania, pościgi i wyścigi z czasem. Kiedy pakuję się w mniejszy lub większy fakap, szukam rozwiązania, myślę o wyjściu z sytuacji, zamiast biczować się za nieogarnięcie, jak to kiedyś bywało. Po prostu działam.

Kiedy więc w garnku z wędzonką, zamiast grochu łuskanego ląduje pół pojemnika suszonej ciecierzycy, a ja o swej pomyłce dowiaduję się godzinę później, bo dochodzą mnie zapachy zgoła nie grochowe, nie rwę włosów z głowy. Zmieniam nazwę obiadu z grochowej na ciecierzycową i przekładam termin podania go na dzień kolejny (cieciorka się wszak tak szybko nie gotuje), a rodzinie proponuję placki z cukinii. Dnia kolejnego myślę sobie dodatkowo z dumą, że oto moje roztrzepanie przyniosło skutek w postaci nowego smaku, jakże atrakcyjnego. Kto by się w myślach ganił za niepodpisane puszki na produkty sypkie, kiedy do ust trafia łyżka bogatego, wyrazistego kremu, który powstał, bo jego autorka spędziła chwilę za długo w świecie równoległym, rozmyślając o sprawach wyższych niż warzywa strączkowe?

zupa z cieciorki

zupa z ciecierzycy

Krem z ciecierzycy (a la grochówka)

Składniki:

  • 300 g ciecierzycy
  • 200 g wędzonki (u mnie parzony, wędzony karczek, dość chudy)
  • 1 marchewka
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 liście laurowe
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • szczypta tymianku
  • sól, pieprz
  • do podania: kleks kwaśniej śmietany

Przygotowanie:

  • ciecierzycę moczyć przez kilka godzin (najlepiej całą noc) w wodzie (ok. 3 szklanek)*
  • do garnka z ciecierzycą włożyć wędzonkę, liść laurowy, ziele angielskie, dodać szczyptę soli (nie za dużo, wędzonka odda słoność zupie, lepiej dosolić pod koniec) i pieprzu, tymianek, gotować około 2 godzin, aż ciecierzyca zmięknie (w połowie gotowania dodałam pokrojony w plasterki czosnek i startą na tarce marchewkę)
  • wyjąć mięso (delikatnie, po tym czasie powinno się rozpadać) i pokroić je (wystarczy tak naprawdę rozdzielić widelcem), zupę zmiksować blenderem na krem
  • podawać z łyżką kwaśnej śmietany i wędzonką

*Czego ja rzecz jasna nie uczyniłam, lecz nie proponuję Wam gotowania zupy przez dwa dni. Z doświadczenia jednak wiem, że tak namoczona ciecierzyca gotuje się do miękkości około dwóch godzin.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

15 Komentarze

  • Odpowiedz gośka 24 października 2016 at 20:08

    Polka pokroić się ??? Coś ten, yyyyy o odplywaniu tu było 😂😂😂 hłe hłe rejs widzę trwa 😉 ale niech trwa, jest wtedy wesoło😃

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 października 2016 at 21:01

      hehe, o kurde, faktycznie, chyba jeszcze płynę 😉

  • Odpowiedz ania 24 października 2016 at 20:17

    A czy moze byc ciecierzyca z puszki, juz bez moczenia?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 24 października 2016 at 21:00

      pewnie może, choć ona troszkę inaczej smakuje, spróbowałabym! 😉

  • Odpowiedz Paulina J 24 października 2016 at 20:29

    Jakbym czytała o sobie hehehe tyle, że ja nadal się chłoszczę trochę

  • Odpowiedz meandmyspace.pl 24 października 2016 at 20:37

    Mam podobnie :) pochłonięta jestem tak moimi dziećmi że zapominam o najbardziej oczywistych rzeczach. Największa moja wpadka to gdy zapomniałam o naszej rocznicy ślubu i przez dłuższą chwilę nie mogłam zrozumieć dlaczego mąż stoi przede mną z tym wielkim bukietem kwiatów. Wyglądało to na pewno komicznie.
    Ta „grochówka” wygląda smacznie, może uda mi się przekonać do tego smaku moje maluchy.

  • Odpowiedz Lila 24 października 2016 at 23:35

    Ooooo chodzi za mną podobna zupa tylko zamiast grochu soczewica czerwona. Kiedyś jadłam i w sumie nie potrafiłam przestać posiadać. Ten przepis też najpewno wypróbuje. A co do rozstrzygania to chyba raczej nie będę się kompromitowac 😉

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 24 października 2016 at 23:41

    Oj tak tak, ja też 👊…zapinam się w taksówce środkowym pasem siedząc przy oknie, jadę na rehabilitację kiedy byłam umówiona wczoraj, razem z naczyniem wkładam do piekarnika podkładkę silikonową, robię dwie kawy kiedy jestem sama… I to wszystko od kiedy jestem mamą 😉 ✌

  • Odpowiedz Ewa Ch. 25 października 2016 at 00:09

    Taaak…już trochę okrzeplam w roli mamy, ale zima 2014/2015 dała mi w kość. Dwójka maluchów, ospa, ząbkowanie, przeprowadzka, wszystko na raz. Znajdowałam cukierniczke w lodówce, zagadana przez telefon podsuwalam kanapkę czteromiesiecznemu bobasowi i dziwilam się, czemu tak śmiesznie ją wypycha językiem, przecież lubi dżem…. tylko, że dzieci sobie pomyliłam. Lecz dopiero, gdy umylam twarz zmywaczem do paznokci i nie wzruszył mnie zapach, doszłam do wniosku, że czas odpocząć. Od listopada do końca marca spalam po 3h na dobę… Nigdy więcej….

  • Odpowiedz salusiowo 25 października 2016 at 08:37

    Pychotka!

  • Odpowiedz Cotakpachnie? 25 października 2016 at 11:09

    ciecierzycowa jest jeszcze lepsza 😀 super zupka

  • Odpowiedz GosiaSkrajna 25 października 2016 at 15:10

    Tak można popłynąć :)

  • Odpowiedz Ola 27 października 2016 at 14:52

    Mi natomiast zdarza się nastawić kawiarkę bez… kawy :]
    Albo taka sytuacja: dwoje malutkich dzieci, ja, 3 talerze z zupą, 3 łyżki (!), karmię dzieci , najpierw jedno, potem drugie, na końcu jestem ja. I ktoś mógłby powiedzieć „no tak, wszystko się zgadza, wystarczy pilnować kolejności” to i tak nie zawsze trafiałam ową łyżką do buzi jej właściciela… Rzeczone światy równoległe potrafią być chwilami bardzo absorbujące. 😉

  • Odpowiedz dekorator amator 28 października 2016 at 12:11

    Kurczę prosty przepis na zupę, a tak to fajnie napisałaś, że się wciągnęłam jak w dobrą książkę… o mnie samej 😉

  • Odpowiedz Lussi 28 października 2016 at 15:02

    Uwielbiam Cię pozytywnie zakręcona Matko!:-) A swoja droga ciecierzyca jest pycha nawet jako pasta na kanapki:-)

  • Zostaw coś po sobie