44
Jak żyć, Wnętrza

pomysł na kalendarz adwentowy DIY (i naklejki na prezenty do druku!)

Przyznam szczerze – ubiegłoroczny grudzień sprawił, że pojawiła się u mnie pewna awersja do instytucji kalendarzy adwentowych. Chciałam być taka zajebista, a wyszło jak zwykle – przekombinowałam. Zachciało mi się przedświątecznych animacji, psiamać. Pomyślałam – gardzę komercją, ja w kalendarzu przemycę prawdziwego ducha Bożego Narodzenia! Nie wiem, czy pamiętacie, ale na szczęście chociaż jedna pożyteczna sprawa wynikła z tego doświadczenia – został tekst dla potomności. Mnie (już) śmieszy.

Pomna naszych ubiegłorocznych doświadczeń, nie pałałam nadmierną chęcią do tego ustrojstwa. Zresztą w ogóle jakoś w tym roku nie odnajduję w sobie dawnego zapału nakręconego elfa, dlatego, widząc, że w kalendarzu majaczą już ostatnie dni listopada, miałam skoczyć tylko do piwnicy po nasz dyżurny domek i napakować go od niechcenia czekoladą. Tak dla zdrowia – może nie moich dzieci, ale własnego, psychicznego konkretnie. Boleję bowiem wciąż ostatnio nad swoją skłonnością do pakowania się w rzeczy niepotrzebne, co pochłaniają tylko czas i energię, nie dając w zamian żadnej satysfakcji. Boleję nad niedoczasem i wciąż postanawiam – będę asertywna. Będę odmawiać, przestanę wymyślać sobie niepotrzebne obowiązki celem uszczęśliwiania wszystkich wokoło, skoro unieszczęśliwiam nimi wciąż siebie. Żadnych przekombinowanych zadań, co przynoszą tylko pośpiech i rozczarowania – postanowiłam.

Pozbywszy się ambicji adwentowego kaowca, kupiłam trochę słodyczy, naklejek, spinek i innych – naprawdę symbolicznych dupereli. Już miałam napakować nimi od niechcenia nasz domek, kiedy poczułam, że nie chcę taka być. Nie chcę być zgorzkniałą babą, która o Świętach myśli tylko z niesmakiem o tym huku roboty. Jak nisko upadłam! Kiedy stałam się człowiekiem, któremu się nie chce? Kiedy dawna (może i trochę naiwna, ale jaka przyjemna) ekscytacja ustąpiła miejsca lenistwu? Co stało się z moją adwentową weną? Gdzie ukryła się ta przedświąteczna szajba? Kiedyś przecież całą jesień czekałam tylko na grudzień.

Poczułam, jakby coś się skończyło. Jakby ten mały, wesoły ognik we mnie wypalił się i zostawił po sobie czarną dziurę. Jak na pustkę przystało – pozbawioną refleksji czy wzruszeń. Nie było w niej myśli o dekoracjach, świątecznych daniach ani prezentach. Dawnych ambicji, żeby było jak najpiękniej. Zamiast tego – chęć ograniczenia tych wszystkich ceregieli do minimum, żeby się nie zmęczyć. Może po prostu dorosłam? Jeśli tym się przejawia dojrzałość, to ja chcę pozostać dzieckiem.

Bo tak – może i jestem ostatnio zmęczona, trochę zgorzkniała i odrobinę wypalona. Ale chciałabym chcieć. Nie planuję zdechnąć, próbując ożywiać wygasłe ogniki. Szukam w sobie – może nie od razu wielkiej ekscytacji, na początek chociaż trochę tych refleksji i wzruszeń. Odrobiny kreatywności. Będę wybierać przedświąteczne aktywności staranniej. Dawkować sobie te zajawki tak, by mieć czas je jeszcze pokontemplować, nie tylko przeskakiwać z jednej na drugą, na bezdechu. Chciałabym nauczyć się przeżywać ten czas wolniej.

I po to jest ten kalendarz – żeby uważnie odliczać. Wskrzesić ognika i cieszyć się grudniem, dzień po dniu. Zarazić się radością dzieci, wyciągających czekoladowe lizaki z zerwanej z niego torebki. Spędzić z nimi czas – rodzinny, spokojny, nie pędząc od zadania do zadania. Mieć je trzy przez cały miesiąc, za to dające spełnienie, wnoszące do życia odrobinę magii. Kalendarz adwentowy jest po to, żeby budować napięcie. Tworzyć wspomnienia.

I żeby choć przez jeden miesiąc w roku nie być tym zmęczonym dorosłym.

dekoracje adwentowe

kalendarz adwentowy

drewniany kalendarz adwentowy

latarenki domki

latarenki domki – Desperate Houses

kalendarz adwentowy czarno-biały

kalendarz adwentowy

kalendarz adwentowy DIY

skandynawskie święta

wiaderko/puszka – Scandimania

dekoracje świąteczne  świece

świeca czarna figa – H&M Home

jelonek – jakiś dyskont rok temu, ale podobne są teraz w Tigerze

27

białe dekoracje świąteczne

świeczniki

świeczniki – scandimania

styl skandynawski

świąteczna aranżacja

latarenki

domek na świecę

skandynawski styl na Święta

Kalendarz adwentowy – choinka

krok po kroku

  • Potrzebne Wam będą dwie pary rąk, optymalnie – wprawionych w obsłudze podstawowych narzędzi stolarskich. Jak widać na załączonym obrazku – nawet właściciele rąk wprawionych mogą popaść w zadumę na widok kantówki struganej, więc nie zrażajcie się.

2

  • Narzędzie stolarskie typu piła i dodatkowo wkrętarka oraz młotek.
  • Kantówki strugane, czyli po naszemu: listwy. Do kupienia w markecie budowlanym. U nas listwa pionowa ma wymiary 19 x 50 x 1000 mm, „ramiona” choinki powstały z listew o łącznej długości ok. 3 metrów.
  • Wkręty – po dwa na ramię choinki.
  • Gwoździe, sztuk 24
  • Drobne lampki na przezroczystym kablu, najlepiej długi sznur (nasze są z Castoramy).
  • Czubek, u nas drewniana gwiazda, ale może być np. metaliczna – taka choinkowa, jakich pełno w sklepach.
  • Użyliśmy także ciepłego kleju, ale nie jest tu niezbędny.

3

  • Kiedy już proces zadumy nad listwami będzie zakończony, można przejść do czynów. Konkretnie: porżnąć je na krótsze odcinki, u nas: 6 ramion od ok. 10 do ok. 60 cm.

4

  • Listwy ułożyć na „pniu” choinki, ustalić ich odległości i skontrolować, czy długość poszczególnych ramion jest prawidłowa – powinny układać się w kształt chudego trójkąta.

5

6

7

  • Utrwalić kompozycję przy pomocy wkrętarki, czyli po prostu przykręcić ramiona do pionowej listy.

8

  • Można jeszcze poprawić ręcznie na wszelki, co by się nie ugło pod ciężarem prezentów  (a tak serio to mieliśmy za krótkie wkręty) 😉

9

10

  • Nasza gwiazda została zamocowana na czubku na wkręcie. W choince mój maestro wywiercił dziurę wiertarką, wsadził gwiazdę z wkrętem i zalał ją ciepłym klejem.

11

  • Do każdego z ramion choinki przybić po kilka gwoździ (których suma, jak wiadomo, ma wynosić 24), opleść lampki, włącznik ukryć z tyłu (można dokleić, pamiętając, by włącznik był od zewnętrznej).

13

  • Choinka zawisła na gwoździu, który już był wcześniej wbity w tym miejscu.

12

  • Zawiesić paczuszki z upominkami – szczegóły poniżej.

17

W tym roku zrobiłam je po maksymalnej taniości, nie znalazłam żadnych ładnych pudełeczek ani torebek, więc wykorzystałam to, co miałam na stanie:

– gładkie torebki śniadaniowe

– małe pudełeczka (po biżuterii, kosmetykach)

– biały papier do drukarki

– czarny papier (z arkusza papierów kolorowych)

– sznurki, tasiemki

– złote mazaki, brokat, stemple (wszystko jeszcze z ubiegłorocznych zasobów – pisałam o nich tutaj)

40

42

41

43

Naklejki na kalendarz adwentowy do druku!

kalendarz adwentowy

Naklejki na kalendarz adwentowy do pobrania (klik)

Te moje wyszły dosyć spore, więc w pliku umieściłam także trochę mniejsze – macie do wyboru, w zależności od rozmiarów swoich paczuszek. Drukujcie je na zwyczajnych, biurowych drukarkach, najlepiej – na papierze samoprzylepnym. Z braku laku może być i zwykły, ale wtedy trzeba przyklejać je klejem (raczej do płaskich powierzchni, pomarszczona torebka może nie przejść).

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

12 Komentarze

  • Odpowiedz Mk 29 listopada 2017 at 22:08

    A te wstążki z gwiazdami gdzie kupię?

    • Polka
      Odpowiedz Polka 30 listopada 2017 at 07:43

      Te złote są z Pepco chyba.

  • Odpowiedz Małgosia domwkadrze 29 listopada 2017 at 22:46

    Dołączam do grona zmęczonych dorosłych. Też ostatnio pakuje się w niepotrzebne projekty. Tylko u mnie skończyło się bez kalendarza 😏

  • Odpowiedz Justyna 30 listopada 2017 at 00:17

    U mnie z kalendarzem się udało, choć korzystam kolejny rok z gotowca – płóciennego kalendarza z dużymi kieszeniami, który wzorem idealnie wpisuje się w nasze klimaty. Nad drobiazgami pomyślałam wcześniej, ale oczywiście pakowanie jak zawsze na ostatnią chwilę. W tym roku szykuję go już dla dwójki. Pojawia się tylko jeden szczegół, o którym właśnie wspominasz…co z tymi zadaniami? Bo przecież to właśnie o nie chodziło i o te przygotowania, nastrój, wspólne działanie. A mnie przeraża, że nie ogarnę, że w danym dniu będzie „upieczcie pierniczki”, a ja będę marzyła, by zostać w łóżku z katarem (tfu! oby nie!!!). Zwyczajnie boję się, że zawiodę dziecko, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

    • Polka
      Odpowiedz Polka 30 listopada 2017 at 07:42

      Sądziłam, że mój pomysł będzie czytelny – stawiam na kilka dosłownie, 3-4 na cały kalendarz, i to takie, że na pewno wszystkich ucieszą – jarmark bożonarodzeniowy, spacer w parku wśród świątecznych iluminacji itp. A jak będziesz marzyła, żeby zostać w łóżku, to zostaniesz, a pierniki upieczesz dwa dni później – bez spiny to trzeba rozegrać, bo wszyscy zginiemy 😉

  • Odpowiedz Justyna 30 listopada 2017 at 00:20

    P.S. Pięknie Wam to wyszło, jak zawsze nie moge się napatrzeć :-) Pozdrawiam ciepło!

  • Odpowiedz Do more of what makes you happy 30 listopada 2017 at 10:40

    Cudny jest. Chyba już wiem co mój mąż będzie robił w najbliższą wolną sobotę :)

  • Odpowiedz Marta "Nefertari" 30 listopada 2017 at 12:04

    Cudnie to wyszło! :)

  • Odpowiedz AniaBu 30 listopada 2017 at 15:21

    Piękne to wszystko :)

  • Odpowiedz Mila 1 grudnia 2017 at 11:19

    Sama prawda…tez przerobilam moje „adwentowe adhd” i teraz jakos tak lzej i fajniej nam sie spedza ten czas :)

    A moj syn w tym roku obok kalendarza dla niego zawiesil swoj dla…nas czyli rodzicow. Sam go zrobil (widac 😉 ) i jeszcze nie pozwolil mi otworzyc 1 okienka, ale mowi, ze mi sie spodoba ;))

  • Odpowiedz Amber 5 grudnia 2017 at 08:06

    Witaj Polko!:)
    Czy planujesz przygotować plakat świąteczny? Poprzednie na Wielkanoc cieszyły nasze oko jeszcze długo po świètach:) pozdrawiam!

    • Polka
      Odpowiedz Polka 5 grudnia 2017 at 08:52

      Hej, w tym roku raczej nie, do pobrania są zestawy z 2016 i 2015 roku, więc tym razem chyba się wstrzymam, bo chciałabym jeszcze kilka przepisów do Świąt przygotować 😉

    Odpowiedz na „AmberAnuluj