20
Jak żyć, Przepisy, Śniadania

początek roku (i prosty chleb razowy)

Nie cierpię rozbierania choinki, mam wtedy poczucie, że lokowałam energię i uczucia w coś nietrwałego. Chowanie bombek do pudełek jest jak wyprowadzka ze świata dziecięcych marzeń, to jak kapitulacja w obliczu zwycięstwa rzeczywistości nad magią. Nie lubię jednak, gdy ta stoi tygodniami. Udawanie 23-go stycznia, że Święta wciąż trwają, to dla mnie wyższa szkoła zaklinania rzeczywistości. Pod zdjęciem biurka z powrotem stojącego w miejscu choinki, które opublikowałam na instagramie, pojawiła się jednak sugestia, jakobym w pogardzie miała tradycję i oczadziała była już całkiem komercją, że nie trzymam drzewka do końca karnawału. Komentatorka szczyciła się poszanowaniem nauk swoich rodziców, nie pomyślała jednak, że nie w każdym domu choinka tkwi do lutego oraz, że Kościół zdaje się (jeszcze) nie uregulował tej kwestii żadnym listem pasterskim. Nie zmieniło by to i tak faktu, że zmęczona byłam dwutygodniowym przestawianiem swojego biurka z kąta w kąt ani tego, że nasze drzewko, muśnięte nawet (a wiadomo, że roczne dziecko rzadko kiedy cokolwiek muska) traciło igły w ilościach przekraczających moje możliwości ich zamiatania i zaczynało przypominać obskurnego drapaka. Porzućmy względy praktyczne, mi po prostu bliżej jest do cyklistów i wegetarian niż do reprezentantów „typowo polskich” wartości. Jako zła Polka, jestem także złą matką i muszę się Wam do czegoś jeszcze poświątecznie przyznać. Ulgę większą niż po odstawieniu na miejsce mebli i obrazków, niż po wyniesieniu do piwnicy pustego kalendarza adwentowego i ozdób, niż po rzucie drapakiem z balkonu nawet odczułam z innego powodu.

Mojemu poniedziałkowemu porankowi towarzyszyły uczucia niejednoznaczne jak podczas pierwszego razu. Mieszanina ulgi, szczęścia i wyrzutów sumienia wypełniła mnie w momencie, w którym zamknęłam drzwi za moją rodziną. O 8:30 w poniedziałek mąż i ojciec wyszedł do pracy, zabierając ze sobą nasze pacholęta, by po drodze podrzucić je stęsknionej babci. Z radości do 11 miotałam się bez konkretnego celu, z nadmiaru możliwości (i spraw do załatwienia) – nie wiedziałam, którą wybrać. Byłam sama w domu! Miałam ochotę tańczyć na golasa albo napić się szampana, ubrałam się jednak po krótkiej kąpieli z kawą i siadłam grzecznie do pracy, by wreszcie odgruzować się z poświątecznych zaległości. I znowu reakcje na instagramie skłoniły mnie do refleksji  – ile matek pragnęło mojej samotności! Hashtag #homealone wywołał lawinę zazdrości kobiet, które tyle szczęścia nie miały, ujawniając jednocześnie kruchość mitu o okołoświątecznej sielance. Szybko bowiem orientujemy się, że wszystkie nasze marzenia i plany dotyczące tych, niejednokrotnie ponad dwutygodniowych urlopów, zostaną pogrzebane pod stosem frustracji i udręki. Oczekiwania są różne, często zbyt liczne, bo oprócz radosnych, rodzinnych przygotowań do Świąt, planujemy też zawsze odpocząć, spotykać się, gościć, czasem w swej naiwności nawet posprzątać w szafie albo iść do fryzjera na farbę (bo przed Świętami nie było czasu). Przebieg przerwy okołoświątecznej to jedno z najbardziej dotkliwych zderzeń oczekiwań z rzeczywistością. Zamiast rodzinnych przygotowań macie bowiem samotny (no, najwyżej w parach) zapieprz, a fakt przebywania całej bandy w domu przez tydzień czy dwa generuje nie tylko konflikty, ale również tony prania i gigantyczny bałagan. By oddać sprawiedliwość – wiele było w naszej rodzinie przyjemnych przed- i poświątecznych momentów, co nie zmienia faktu, że jednak poziom zamieszania i ilość obowiązków uczyniły ten czas dalekim od sielankowego. Bo zanim człowiek ogarnął poranny bajzel, nakarmił, poprzebierał, pościelił wyra i posprzątał, już trzeba było myśleć o obiedzie, a w międzyczasie pozbierać z podłogi siedemdziesiąt dziwnych rzeczy, spośród których tylko część to zabawki, a resztę stanowią: kartofle, torebki herbaty, kapcie, skarpety, różne części garderoby różnych osób, o różnym poziomie czystości, skrawki gazety (mojej, nieprzeczytanej) itp., itd. Dodajmy do tego choroby różne, męskie i dziecięce, konieczność choćby częściowego doglądania swoich zawodowych spraw i zderzmy to z planami – spotkań i gościn, zaległych wizyt u kosmetyczki, porządków w szafie oraz, po pierwsze i najważniejsze – odpoczynku. Taaa, jasne, ten następował dopiero po 22 i trwał zazwyczaj około dwóch godzin, podczas których upijaliśmy się z kolegą małżonkiem, odreagowując masakrę całych dni spędzonych w tym hałasie i chaosie, jaki generują dwie dziewczynki, lat sześć i jeden, z których jedna jest nadmiernie gadatliwa i ma wybuchowy charakter, a druga komunikuje swoje potrzeby jękiem i rozrzuca po chacie kartofle i brudne gacie.

Typowe o tej porze roku „Święta, Święta i po Świętach” ma zupełnie inne znaczenie dla matek, serio. Oddechy ulgi słyszalne są w tym tygodniu w miastach i miasteczkach, jak Polska długa i szeroka, a szeregi szczęśliwych księgowych, pielęgniarek i menedżerek zasiliły bądź na dniach zasilą biura, szpitale i instytucje. Wyrzucimy drapaki przez balkony, bombki wyniesiemy do piwnicy i zaczynamy nowy rozdział, który potrwa na tyle długo, że za rok znowu z wytęsknieniem będziemy wypatrywać świątecznych urlopów i kojarzonych z nim: wypoczynku, rodzinnej  sielanki i dobrej zabawy. Ja, z braku biura czy instytucji, które mogłabym swoją szczęśliwą obecnością zasilić, nadużywałam kawy we własnej kuchni, słuchałam głośno radia, cieszyłam oczy porządkiem, wcieliłam w życie jedno z moich noworocznych postanowień – upiekłam domowy chleb. Bardzo lubię początek roku.

9

3

4

6

10

11

16

14

17

18

Tylko kilka razy w życiu piekłam chleb, nigdy nie stało się to moją rutyną. Chciałabym to zmienić, marzy mi się domowa piekarnia, regularnie dokarmiany zakwas i karmienie rodziny świeżymi, zdrowymi bochenkami z pełnoziarnistych mąk i cudotwórczych nasion. Zaczęłam łatwo i spokojnie – szybkim i prostym chlebem półrazowym na drożdżach, z ziarnami słonecznika i nasionkami chia na wierzchu. Wykorzystałam przepis z bloga Moje Wypieki.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

52 Komentarze

  • Odpowiedz Agatka 6 stycznia 2016 at 11:24

    Zakwas jest przereklamowany :p Zdecydowanie (wg mnie) lepsze są chlebki na drożdżach właśnie z przepisów z Moich wypieków :) Domowa piekarnia to jest to!

    • Odpowiedz Kasia 6 stycznia 2016 at 11:52

      O tu sie nie zgodze, najlepszy chleb jest własnie na zakwasie a nie na drozdzach. Pozdrawiam

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 6 stycznia 2016 at 11:57

        ależ oczywiście! przecież nie napisałam, że najlepszy na drożdżach, tylko ja od takiego zaczynam po prostu, na zakwas przyjdzie czas.

  • Odpowiedz Joanna 6 stycznia 2016 at 11:37

    Mam podobnie – kończę urlop macierzyński i z początkiem roku wracam do pracy. Uczucia mam mieszane – z jednej strony smutek, żal, a z drugiej radość i ulga. Już myślałam, że jestem złą matką 😉

    Polko, skąd ta waga i superowy kubek na kawę?

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:15

      Kubek to Design Letters z Decorolka, a wagę dostałam parę lat temu.

  • Odpowiedz malaczki.pl 6 stycznia 2016 at 11:56

    U nas owa sielanka trwała do 2stycznia, kiedy to nagle dotarło do mnie jak nasze gniazdko jest zasyfione, kosz na brudną bieliznę zrobił się za mały, a choinka pomimo doniczki i korzeni goła (moje Dziecię potrafi najsilniejszego zniszczyć – w końcu ma po kim mieć swój charakterek ;)), więc 3/4 soboty zleciało mi na sprzątaniu, myciu, czyszczeniu, odkurzaniu i lulania najmłodszego członka rodziny (ząbkowanie się nam jeszcze przypałętało i to bolesną czwórka :/)…. w niedzielę zwinęłam nogi za pas i zostawiłam moją męską cześć rodziny a sama oddałam się zakupowemu szaleństwu, po czym wróciłam z siatami samych dziecięcych fatałaszków i błyszczykiem dla mnie. o którym Mikołaj zapomniał 😉

  • Odpowiedz Ola 6 stycznia 2016 at 12:15

    o mój Boże jaki cudny chleb, aż u siebie czuję jego powalający zapach ! Pożarłabym go w całości 😀 u mnie choinka jeszcze stoi jakoś nie mogę się z nią jeszcze pożegnać, wyjątkowo w tym roku mi się podoba i nadal dobrze wygląda 😉 pozdrawiam

  • Odpowiedz Kaśko 6 stycznia 2016 at 12:37

    Tak jak zakwas musi dojrzeć, tak wydaje mi się, że do chleba na zakwasie też trzeba dojrzeć 😊 a właściwie do pieczenia chleba na zakwasie. To jest niezwykle jak się go dokarmia, dba żeby było mu ciepło. Wczoraj wieczorem upiekłam dwa chlebki, na dzisiejsze śniadanie jak znalazł 😊

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:14

      super, zazdroszczę, też tak chcę! :)

  • Odpowiedz Ada 6 stycznia 2016 at 13:14

    Ja chciałam dziś wywalić choinkę bo już mnie wkurzają te igły i chcę mieć z powrotem podłogę w salonie, ale Mąż zaprotestował. A sama jej nie wyniosę 😛

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:13

      ja sama wniosłam, to Ty wyniesiesz 😉

  • Odpowiedz Maryna 6 stycznia 2016 at 13:24

    Haha uśmiałam się przy tym wpisie. Doskonale Cię zrozumiem! Co do domowej piekarni. Codziennie, ale to CODZIENNIE musze coś upiec mojej rodzinie. Pokazałam im raz że potrafię robić genialnie dobre bułki (pszenne , ale kij – naprawdę smaczne, szybkie i proste) i teraz mam przechlapane. Rozbestwili się totalnie i nie chcą już pieczywa ze sklepu. Także na twoim miejscu jeszcze bym się zastanowiła 😀

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:13

      o, nie, czyli gram w ryzykowną grę 😉

  • Odpowiedz mamidami 6 stycznia 2016 at 13:25

    Ja też odetchnęłam z ulgą kiedy Starsza polazła w poniedziałek do szkoły, przynajmniej dwie godziny spokoju wyrwałam podczas drzemki Młodszego :) i odpoczywałam, głównie psychicznie :) po świętowaniu. Coś w tym jest.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:13

      Miłego odpoczynku dla nas! :)

  • Odpowiedz anka 6 stycznia 2016 at 13:29

    Piękny chlebek aż chciałoby się wgryźć w tę skórkę chrupiącą. A ja tak z innej beczki zupełnie. Marzy mi się post makijażowy taki krok po kroku jak instrukcja obsługi.

  • Odpowiedz Olga 6 stycznia 2016 at 13:42

    My też niedawno zaczęliśmy piec chleb :) Tylko póki co taki najzwyklejszy pszenny. Ale jest pycha! Polko, nie wiem, czy tylko ja ślepa mam z tym problem, ale nie rozważałaś troszkę większej czcionki w tekście postów? Bardzo lubię Cię czytać, ale teraz tekst zlewa mi się w całość i jest ciężko 😉 Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w 2016 roku!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:12

      A może po prostu sobie powiększ widok strony? U mnie zależy jak się ustawi, ale korzystam z normalnego tekstu akapitu, pozostałe są na nagłówki.

  • Odpowiedz Iskandinav.evim 6 stycznia 2016 at 13:43

    Cudowny wpis! I piekna szafeczka z szufladami. Widzialam ja po raz pierwszy w Twoim wpisie o porzadkach i sie zakochalam. Od razu sobie ja zamowilam w IKEA i teraz czekam jak do mnie przyjedzie. Dziekuje za inspiracje!

  • Odpowiedz Aneta red-artist 6 stycznia 2016 at 13:56

    Dołączam do grona tych złych matek, bo uznałam, że w poniedziałek wreszcie odpocznę (u mnie 7-latek, 5-latka i małż) i tak było (!), chociaż krótko, bo syn ma lekcje do 11.30 😉 Zawsze to coś! I też z tej radości tak naprawdę nie wiedziałam, czy się za coś wziąć, czy wypić ze dwie kawki siedząc w necie, ja niedobra… A choinkę trzymam gdzieś do Trzech Króli, nie wyobrażam sobie, żeby miała stać do lutego…

  • Odpowiedz Brie-fly 6 stycznia 2016 at 14:04

    Moja choinka, co prawda jeszcze stoi, bo chcę się nacieszyć tyż, że mój syn ma pięć miesięcy i nie interesuje go żadna z ozdób- za rok o tym czasie może być różnie :) Ale również z wytęsknieniem wypatrywałam dni, w których wszystko powróci do normalnośći. Za czystym mieszkaniem, za nie obrzeraniem się wszystkim, co wpadnie w ręce.
    Mam nadzieję, że w tym roku również uda mi się upiec chleb :)

  • Odpowiedz małomiasteczkowa 6 stycznia 2016 at 15:11

    Uczucie bycia samą w domu już dawno przeze mnie zapomniane. Tęskno mi do niego okrutnie więc zazdroszczę :) Chlebek własnoręcznie przygotowany to rzecz niesamowita – pewnie prawie tak samo jak ta samotność 😉 Wypieki uskuteczniam dość często, zwłaszcza te z Moje Wypieki. Polecam jeszcze orkiszowy, nasz ulubiony.

  • Odpowiedz salusiowa 6 stycznia 2016 at 15:15

    Jutro upieke
    #szalonamamuśka
    Wygląda tak pysznie. Wyślij kawałek 😊

  • Odpowiedz kma1982 6 stycznia 2016 at 17:06

    Polko opisuj zatem swoje postępy chlebowe…sama czaję się ze zrobieniem zakwasu, ale ja tchórz jestem i leń.
    Też przeszczęśliwa byłam w poniedziałek, kiedy Julo poszedł do przedszkola a mąż do pracy.Zostałam w domu z Leo. Można odpocząć, choć trochę (2×20 min.).Zaraz wracam do pracy po macierzyńskim i obiecałam sobie btać jednodniowe urlopy na odpoczynek, a co! W końcu babcie daleko, a matce się należy.

  • Odpowiedz Marta Groszkowa 6 stycznia 2016 at 17:16

    Mnie jeszcze szkolne rozterki nie dotyczą, ale chleba bym chętnie spróbowała. Teraz za to cieszę się z urlopu tacierzyńskiego mojego męża i piszę magisterkę zamknięta w pokoju :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:03

      Powodzenia!

  • Odpowiedz MagdalenaB 6 stycznia 2016 at 18:56

    tym razem napiszę bardzo mało – Polko, dziękuję Ci za ten post i każde napisane w nim słowo <3

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:02

      Ależ proszę Cię bardzo :)

  • Odpowiedz cooking-and-living.com 6 stycznia 2016 at 19:33

    Jak dobrze że masz to już za sobą Polko kochana! Mi się tak nie chce za to zabrać… ale do soboty chcę się z tym uporać:) chlebek wygląda cudownie! Sama kilka razy go robiłam- właśnie z tego przepisu. w sumie to mi o nim przypomniałaś w piątek zrobię:) pozdrawiam ciepło:)

  • Odpowiedz DagmaraDWT 6 stycznia 2016 at 19:35

    Uwielbiam te Twoje posty. Bawią mnie za to reakcję ludzi, którzy zawsze muszą wiedzieć lepiej co dla innych dobre tj w sprawie choinki.
    Co do chwil naszej krótkiej bezdzietnosci, takich tylko dla siebie to uwielbiam je. Często nie zdradziła się z tymi przemyśleniami, ale z czasem zaczęłam być sobą i często o tym mówię. Komentarze są różne, ale kogo to obchodzi 😄
    Tak trzymaj Kobieto!

  • Odpowiedz Marta 6 stycznia 2016 at 21:04

    KA na pewno pomoże ci w pieczeniu chleba, odkąd go mam piekę jeszcze częściej niż wcześniej 😊

  • Odpowiedz Justka 6 stycznia 2016 at 23:19

    Och ja bym chciała, żeby choinka stała cały rok! to takie „święte miejsce”…. takie idealnie rodzinne….
    Mam nadzieję, że uda mi się przepis wypróbować, bo przy mojej dwójce to tylko do 22iej … :) ale uwielbiam Waszą kuchnię! jest przepiękna!!!!!! a skąd macie ten boski mikser i wielki chlebak (ten beżowy)???

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:01

      ten chlebak sprowadzałam z Anglii, kiedy urządzałam kuchnię, u nas jeszcze nie było takich…ale teraz na pewno można gdzieś podobne dostać, gładkie w tym rozmiarze są na pewno w Scandishop, poszukaj produktów marki Garden Trading.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 16:02

      A mikser to Artisan Kitchen Aid.

      • Odpowiedz Justka 11 stycznia 2016 at 15:39

        dziękuję :*

  • Odpowiedz Ola 6 stycznia 2016 at 23:42

    Witaj Polko! mój zakwas ma grubo ponad 10 lat – dostała go moja mama, najpierw ona piekła, kilka lat temu zaczęłam i ja – i tak to pokochałam, że piekę bez przerwy!!!! weszło mi to w nawyk, przygotowuję i piekę w każdą niedzielę – 3 bochny chleba. I przyznam się, że jak gdzieś muszę zjeść zwykły chleb …. to brak mi mojego, na zakwasie, pachnącego z chrupiącą skórką, który syci i uszczęśliwia całą rodzinę. A tak BTW: zajrzyj tu http://zakwasowamapapolski.blogspot.com/ z pewnością znajdziesz kogoś, kto podzieli się z Tobą swoim wyhodowanym zakwasem, ja jestem z PL Płd, więc ciut daleko, a chętnie bym CI słoiczek podarowała :) pozdrawiam!!! ps. uwielbiam Cię czytać!!!!

  • Odpowiedz monique 7 stycznia 2016 at 08:19

    Hihihi jakbym o sobie czytała .. choć u mnie dopiero dziś dzień ulgi, no i druga chorowitka w domu. Nie mniej jednak choć młodsza gwiazdunia mniej, a życie matki wraca na właściwe tory 😉 aaa nasza choinka też już po drugiej stronie balkonu ;)) pozdrowionka !

  • Odpowiedz Monika 7 stycznia 2016 at 13:48

    Uwielbiam tą Twoją pisaninę! 😀
    Uśmiałam się do łez co najmniej z trzy razy czytając ten post (w pracy – odpoczywając po świętach! o!).
    pozdrowienia :)

    p.s.gdybyś potrzebowała trochę aktywnego zakwasu (żeby zaoszczędzić tydzień babrania się w mące i czekania czy wyjdzie) to służę pomocą w Gdańsku :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 15:59

      Dzięki, Monika! 😉

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 7 stycznia 2016 at 21:47

    No i masz ! Kolejny raz wjeżdżasz mi na ambicję 😀 Tym razem tym chlebem. Muszę upiec w końcu :)

  • Odpowiedz M 7 stycznia 2016 at 22:50

    Gdzie mozna kupiec te foremkę z mietowymi uchwytami ? Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Odpowiedz Beata 9 stycznia 2016 at 07:59

      i ja się dołączam do pytania:) skąd foremki na chleb:) bo przecudne:)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 15:59

      Dostałam ją w prezencie, więc nie jestem pewna, ale coś mi świta, że jest z Juli.

  • Odpowiedz Gabi 8 stycznia 2016 at 23:08

    Zgadzam się z tobą ja mam w domu 16 latka i jak w czwartek wrócił do szkoły po długiej” przerwie świątecznej „to myślałam że wypije szampana z radości, bo ile można wytrzymać spanie do 14 godz i nocne baraszkowanie po kuchni około 1 lub 2 w nocy małolat zaczyna mieć wilczy głód i zaczyna piec zapiekanki w piekarniku do tego przyłącza się 42 letni mąż i siedzą w kuchni i pichcą a wiadomo że „staremu”:) idzie w brzuszek . I nie mart się o choinkę też rozebrałam ja w poniedziałek bo uschła mi tak dziwnie szybko że nie mogłam na nią patrzyć. Pa pozdrawiam

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 9 stycznia 2016 at 15:57

      haha, to nocne nasiadówy i opróżnianie lodówki jeszcze przede mną :) ja póki co wykończona bajzlem i jęczeniem 😉

  • Odpowiedz Gabi 9 stycznia 2016 at 20:40

    Z perspektywy czasu wolę marudzenie, więc ciesz się póki możesz i mocno przytulaj, bo ja muszę znaleźć ” odpowiedni „moment żeby go przytulić a te zdarzają się coraz rzadziej rośnie mi „facet”i zrozumiałam że wychowuje go dla innej kobiety 😭😭😭
    Bardzo lubię twojego bloga 😘

  • Odpowiedz aigreetsucre 10 stycznia 2016 at 09:18

    A u mnie choinka stoi trzy dni. Serio 😉 Kupiłam kiedyś taką w doniczce i wstawiłam do ogrodu. Przeżyła zimę i od tej pory wstawiamy ją do domu na święta i wystawiamy z powrotem na dwór, zanim chwycą wielkie mrozy. A mam akurat drożdże w lodówce i zastanawiałam się, co z nimi zrobić 😉 I może jestem dziwna, ale mi jakoś dobrze w domu z dziećmi. Hmmm…. 😉

  • Odpowiedz Adriana 10 stycznia 2016 at 11:18

    Oj taaak niech żyje nowy rok i powrót do pracy! Po dwóch tygodniach domowej sielanki pragnie się zasilić szeregi osób pracujących bez konieczności siedzenia z własną rodzinką. I powiem jedno z utęsknieniem chodziłam z psem po podwórkach wypatrując pierwszych drapaków leżących przy śmietnikach. Sama jeszcze nie ruszyłam naszego sypiącego się kijka, ale po przeczytaniu Twojego postu właśnie idę do piwnicy po kartony na ozdoby. Teraz już czekam wiosny i tulipanów w wazonie. Życzę wszystkim miłej niedzieli.

  • Odpowiedz TurboCute 11 stycznia 2016 at 13:30

    Ja też nie przepadam za rozbieraniem choinki… chyba nikt tego nie lubi. Ale mój Tata już dawno, dawno temu wymyślił sposób, że by to było fajoskie. W pudle na ozdoby choinkowe trzymamy notes i co roku w tym notesie (w punktach, bo wiadomo, że punkty sa najfajniejsze) zapisuje co się fajoskiego wydarzyło przez miniony rok. Jednocześnie można sobie przeczytać co było dla nas ważne w poprzednich latach 😀 Dla mnie to jest mega pamiątka mam taki notes z dzieciństwa a teraz co roku wpisuje rzeczy z naszego życia… i szczerze co roku nie mogę się doczekać rozbierania choinki 😀

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 stycznia 2016 at 14:32

      Świetne! :)

  • Odpowiedz I 11 stycznia 2016 at 14:05

    hej Polka mamy pytanie gdzie kupiłaś KA ? sprowadziłaś z USA i przerabiałaś czy w Polsce? Cały czas marze o takim sprzęcie ale trochę drogi w Polsce a sprowadzony po przerobieniu napięcia podobno nie ma takiej mocy.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 11 stycznia 2016 at 14:31

      dostałam pod choinkę od męża, kupował w Polsce

    Zostaw coś po sobie