279e929f3abe20360123b29a1fcb17c4
Wnętrza

operacja „nowe mieszkanie”

Wybraliśmy się wczoraj na gdańskie targi mieszkaniowe i mimo, że nic tam dla siebie nie znaleźliśmy, zdałam sobie sprawę, że temat nowego lokum zaprząta mi ostatnio głowę bardziej niż cokolwiek i pora chyba wreszcie parę słów o nim skrobnąć. Odgrażałam się już między wierszami, więc część z Was pewnie kojarzy, że przymierzamy się do wielkiej zmiany. Ciasno nam już jak diabli i najwyższa pora powiększyć sobie życiową przestrzeń i zrealizować wreszcie marzenia: o osobnych pokojach dla dziewczyn, o sypialni, o obszernym salonie, o garderobie, o szafach, z których się nie wylewa, czyli po prostu o mieszkaniu, które komfortowo pomieści nas i nasz dobytek. Ja dodatkowo, po wielu latach odnawiania starego, co nigdy nie udaje się w zupełności, marzę o nowości – o prostych ścianach, nowiuteńkich grzejnikach, pachnących świeżością podłodze, drzwiach i oknach, o tym, by skończyło się wieczne łatanie, poprawianie, maskowanie niedociągnięć. Z różnych, przede wszystkim jednak finansowych przyczyn, operację „nowe mieszkanie” planujemy na drugą połowę roku, jesteśmy więc teraz na etapie analizowania oferty banków, przymierzamy się też do wystawienia naszego mieszkania na sprzedaż.

Najintensywniej jednak przyglądamy się rynkowi mieszkaniowemu, oglądamy w internecie i na żywo, czytamy o deweloperach i nowo budowanych osiedlach. Bo to nowe mieszkanie ma być. Wieloletni proces zastanawiania się nad tym, gdzie powinniśmy zamieszkać, analizowania za i przeciw: życia na przedmieściach, w kamienicach, w domach i mieszkaniach w różnych częściach Trójmiasta doprowadził nas drogą eliminacji do konkluzji, że na kolejne 10-15 lat życia zostajemy w mieście, w dodatku w bliskim sąsiedztwie obecnego mieszkania. Nie chcemy bowiem rezygnować z bliskości babć, szkoły, całej infrastruktury, z której korzystamy na co dzień i dogodnej z wielu innych przyczyn lokalizacji. Wybieramy zatem z oferty rynku pierwotnego, zawężając się do nowej części dzielnicy, w której mieszkamy. Nie będzie to zatem żadna wielka życiowa rewolucja, z gatunku takich, jakie przeżywa się wynosząc się z bloku na wieś czy odwrotnie, zmiana jednak na tyle duża, że dominuje w moich myślach, planach i marzeniach, obecna jest też non stop w naszych rozmowach.

Domyślacie się, jak bardzo mnie to kręci? Jak ja w myślach non stop projektuję, urządzam, planuję? Napalona jestem jak szczerbaty na suchary. Mam już na komputerze foldery, zakładki, zbieram pomysły, inspiracje, oglądam meble, materiały, plan wystroju mamy już z kolegą małżonkiem wielokrotnie omówiony i – co mnie naprawdę gigantycznie cieszy – mamy co do niego zgodność. Nie mogę doczekać się, kiedy w końcu je znajdziemy, zobaczymy, zakochamy się i będziemy mogli je po swojemu urządzić – nasze nowe mieszkanie. Pielęgnuję w głowie te wizualizacje, bo dzięki nim trochę mniej się boję.

Nie kupowałam nigdy mieszkania, nie zdarzyło mi się także zadłużać na więcej niż kilkadziesiąt tysięcy. Trochę mnie więc to wszystko przeraża: ten kredyt i te transakcje. Sprzedawanie, kupowanie, banki, notariusze, papiery, a później remonty, ekipy, przeprowadzki, cały ten chaos i bajzel. Jestem przekonana, że warto, wiem, że już trzeba, chcę, ale i odrobinę się boję. Chyba chciałabym, żeby mi ktoś powiedział, że to nie takie straszne. Póki co zatracam się w marzeniach, one napędzają jak nic innego. Jak się tak napatrzę na te przestrzenie, olbrzymie, szare sofy, na te białe podłogi, zmyślne przedpokoje, wielkie łoża małżeńskie i jasne łazienki, martwię się jakby mniej. No, pięknie będzie! Trzymajcie kciuki :)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

43e2c5f7ace4a62336ac6c37eb34f749

556fc561fba276f86102617dae7abcdb

3b6ff7144b2a435ab05c4ac49a13de40

86522c16812912b0f31da4b8baf95e65

f5a3e16b1878e27f5bb4e80e7a2ee10f

2b7b59e3909b37143535283a75edbd4c

5ac5a3a95cba7d696780b3c10c8bf639

a1f8e25a8858b607470647c1e5ecc484

817a80953c5673d9a2844749f9531782

6713c609a5cc89567daba311cc7028d1

206384f135523184beeae6d4948b4415

d8b74cf1f5060bc0969b3e500d00d99f

4602a7c12ce223741e515b0c1e14d26d

279e929f3abe20360123b29a1fcb17c4

 fot. Pinterest

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się spodobać

74 Komentarze

  • Odpowiedz Kamila S. 7 marca 2016 at 11:22

    Trzymamy, oj trzymamy! Będzie pięknie!

  • Odpowiedz salusiowo 7 marca 2016 at 11:22

    No to 3 mamy kciuki za dobry wybór

  • Odpowiedz Agnieszka 7 marca 2016 at 11:24

    Polko, patrząc na te foty – mamy sie zatem spodziewać wielkiej wyprzy pastelowych bibelotów? :) chce chce chce! A tak serio to pozdrawiam z remontowego frontu i juz zazdroszczę tej frajdy urządzania :*

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:54

      haha, no aż tak to nie, rzeczywiście czerń i biel mi w sercu coraz mocniej grają, ale w kuchni muszą być pastelowe naczynia 😉 może nie aż tak wyeksponowane jak teraz, ale raczej się z nimi nie rozstanę 😉

  • Odpowiedz s. 7 marca 2016 at 11:30

    Mnie czeka to samo już niebawem.Meble,dodatki,plytki czy podlogi już dawno powybierane,mało tego ,juz od jakiegos czasu chomikuje rzeczy drobniejsze i kitram w szafie,na nowe mieszkanie/do 😉 Powodzenia!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:54

      Podejrzewam, że niedługo też już zacznę wybierać i kitrać…nie mogę się tego doczekać! :)

  • Odpowiedz AgnieszKa 7 marca 2016 at 11:36

    Dzień dobry!
    Jestem tu już jakiś czas, choć nie komentowałam do tej pory. Bardzo lubię Twoje teksty i przepisy, już kilka wypróbowałam, rewelacja.!… Home sweet home…półtora roku temu kupiliśmy dom, w stanie deweloperskim, wykańczaliśmy go praktycznie sami, bo maż mimo że intelektualista to jeszcze złota rączka:) Strachu trochę było, bo długoletni związek z bankiem to nie decyzja, którą podejmuje się od tak. Ale warto! Posiadać swój wymarzony kawałek podłogi, urządzony dokładnie tak, jak się marzyło. Do odważnych świat należy:) Powodzenia!

    • Odpowiedz Maja 7 marca 2016 at 12:14

      Tylko, że to nie Twój kawałek podłogi tylko banku. Sorry ale szokuje mnie, jak bardzo ludzie tego nie rozumieją. W momencie, gdy miałabys jakiekolwiek problemy z płatnością rat, mieszkanie od razu wraca w ręce banku i nikt nie będzie się litował.

      • Odpowiedz Jogie 7 marca 2016 at 13:44

        Maju, ludzie rozumieją, ale nie ma alternatywy. Dobrze zarabiam, mój mąż też, ale nazbieranie 350.000 jest NIEREALNE. Mam kredyt sprzed kryzysu, wzięłam go jako singiel. NIGDY, ANI PRZEZ SEKUNDĘ nie żałowałam tej decyzji 😀 A jestem frankowiczem!

      • Odpowiedz Kasia Antończyk 7 marca 2016 at 13:49

        Nie całkiem, bo można też zainwestować tak, żeby mieszkanie po remoncie miało wyższą wartość, niż kwota kredytu. Wtedy można spokojnie spać :)

      • Odpowiedz Asia 8 marca 2016 at 14:50

        Mieszkanie jest Twoje a nie banku. W banku ma się tylko zadłużenie. Sorry, ale szokuje mnie, jak bardzo ludzie tego nie rozumieją, że w Polsce nie obowiązuje AMERYKAŃSKI system bankowy :) W momencie problemów do czynienia ma się ewentualnie z komornikiem, banki mieszkań nie zabierają bo są im raczej o niczego nie potrzebne i dość chętnie negocjują zmiany w procesie spłaty bo na tym zarabiają. Ludzie nie bójcie się tak! PS. Nie pracuję w banku.

      • Odpowiedz stylerecital.com 8 marca 2016 at 15:13

        To nieprawda- Bank nie jest pośrednikiem nieruchomości. Przede wszystkim zależy mu na odzyskaniu środków i płaceniu miesięcznie, niż sprzedaży czy licytacji mieszkania za grosze. Poza tym hipoteka to kredyt długoterminowy, wieeeeeloletni, więc Bank liczy się z tym, że na przestrzeni lat wiele może się zmienić. Minęły czasy, o których piszesz, obecnie liczy się otwarte i szczere porozumienie. Płacę hipo od około 7 lat i przez ten czas mój mąż dwa razy stracił pracę, nie byliśmy w stanie płacić raty przez kilka miesięcy- wystarczyła ugoda z Bankiem i prośba o obniżenie raty, a także oprocentowania- bez problemu podpisaliśmy i mieszkam dalej. Pracownik mojego Banku powiedział, że jakby mieli każdemu zabierać mieszkanie za opóźnienia w ratach, to musieliby otworzyć drugą siedzibę- na pośrednictwo nieruchomości.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:55

      Dzięki, zazdroszczę domu 😉

  • Odpowiedz sylwia 7 marca 2016 at 11:47

    Kredyt nie taki zły, spłacamy już dwa lata, jeszcze 10 przed nami :) Jak płacić to tylko za swoje :)

  • Odpowiedz Mama w Dużym Brązowym Domu 7 marca 2016 at 11:49

    Coś lata w powietrzu, bo i my w przededniu zmiany…Powodzenia!

  • Odpowiedz Ania 7 marca 2016 at 11:53

    Powodzenia! ja dałam radę bez męża – będzie dobrze :) choć nerwów i formalności jest sporo – wszystko da się po kolei załatwić, bardzo ułatwia temat pomoc ze strony doświadczonego i godnego zaufania pośrednika nieruchomości – mnie poprowadził przez wszystkie formalności. Podobnie odnośnie załatwienia kredytu.
    Komfort posiadania mieszkania z osobnymi pokojami dla dzieci, sypialnią, salonem, garderobą, szafami, które pomieszczą nasze wszystkie rzeczy – niesamowity!!! Ja go na razie nie zaznaję, bo mieszkanko małe i trochę się gnieżdżę, ciutkę tej przestrzeni nam brakuje, żeby wszystko miało ręce i nogi….ale nie od razu Kraków zbudowano :)

    • Odpowiedz Karolina 7 marca 2016 at 16:33

      Ja tez postarałam sie o mieszkanie bez męża, ba! Z niespełna półrocznym dzieckiem! Ale żeby godnie zyc czasem trzeba ryzykować i walczyć o lepsza przyszłość. Formalności faktycznie jest sporo, a porządny doradca finansowy i pośrednik nieruchomosci stanowi ogromne wsparcie. Wiadomo, ze przed wszystkimi warunkami do spełnienia i klauzulami jest nie lada strach, ale jak to sie potocznie mówi „aby było zdrowie”! Na resztę mozna zapracować.

      • Polka Dot
        Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:57

        dodajecie odwagi, dziewczyny!

  • Odpowiedz Monika 7 marca 2016 at 11:54

    1. Trzymam kciuki!
    2. Nie będzie strasznie – my w dwa lata zaliczyliśmy 5 przeprowadzek z dzieckiem berbeciem u boku i żyjemy 😉 Plus jest taki, że po tylu przeprowadzkach liczbę zbędnych gratów w domu ograniczyłam do absolutnego minimum i teraz w 24 godziny jestem się w stanie spakować z całym dobytkiem i wypakować na nowym. I like it, bardzo bardzo!
    3. @$&*(&%^$#@ ! Zapomniałam o tych targach a się miałam iść zmotywować totalnie do zapierdzielingu w imię wyższej idei, no żesz…! 😉

  • Odpowiedz Ja R 7 marca 2016 at 11:58

    Spełniaj swoje marzenie o większym M. Strach niech działa tylko mobilizujaco. Trzymam kciuki za madre decyzje. Ja właśnie jestem 6 tygodni po przeprowadzce. Chodze i nie wierzę, ze jest tak pieknie, tak wygodnie. Mialam te same cele. Pokoje dla dziewczynek, wygodna sypialnie, duza kuchnie z salonem, pakowne szafy, dwie lazienki. Jest WOW! Cieszcie sie kazdym etapem w realizacji tego celu… Bo warto!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:57

      Ale super, zazdro milion! 😉

  • Odpowiedz Patrycja K 7 marca 2016 at 12:02

    A u mnie po roku szukania jest już działka i teraz już tylko projekty, architekci, tysiące rozwiązań jednej sprawy, więc na co najmniej dwa lata dużo przyjemnych obowiązków wnętrzarskich :)

  • Odpowiedz Patrycja K 7 marca 2016 at 12:03

    U mnie po roku szukania jest już działka i teraz już tylko projekty, architekci, tysiące rozwiązań jednej sprawy, więc na co najmniej dwa lata dużo przyjemnych obowiązków wnętrzarskich :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:58

      cudownie!

  • Odpowiedz DagmaraDWT 7 marca 2016 at 12:08

    Gratuluję inicjatywy. Też jesteśmy na tym miło strasznym etapie. Działka jest. Architekt już drugi jest.😄 teraz tylko się budować. Wnętrza u mnie też już dawno w myślach zaprojektowane. Super czas, ale też stresujacy.

  • Odpowiedz aigreetsucre 7 marca 2016 at 12:30

    Ale super!! :) Powodzenia, mam nadzieję, że znajdziecie wspaniałe mieszkanie. Ale będzie urządzania! Tyle pokoi! 😀 I tak sobie myślę że co jak co, ale Wasze obecne mieszkanie szybko się sprzeda 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:58

      mam taką nadzieję 😉

  • Odpowiedz kejtson 7 marca 2016 at 12:34

    Masz takie piekne mieszkanie juz:D ja bym wszystki dala za twoje:D

  • Odpowiedz rabarbarowo 7 marca 2016 at 12:36

    Oczywiście trzymam kciuki! Domyślam się jak bardzo musi to mieszkanie zaprzątać Ci głowę :) Zaprezentowałaś garść pięknych zdjęć i widzę że mamy taki sam gust :)

  • Odpowiedz Barbara P. 7 marca 2016 at 12:37

    Kupno mieszkania, to nie jest łatwa sprawa, dlatego trzymam kciuki. A co do wystroju, to mamy bardzo podobny gust. Wnętrza skandynawskie są piękne. I mimo, że skąpane w bieli, bardzo ciepłe :)

  • Odpowiedz stylerecital.com 7 marca 2016 at 12:39

    No Polka, z tymi łazienkami z wielkim oknem w bloku to pojechałaś 😀 Ale już pokoje i przedpokoje większe to rarytasy, który spokojnie da się już znaleźć w nowym budownictwie, nie ma kilku klitek tylko duże przestrzenie, połączone jadalnie z salonem i kuchnią- zalety nowego budownictwa absolutnie. Ja też kupiłam deweloperskie, jednak robić od zera wychodzi czasem taniej, niż zrywać stare, poprawiać i robić na nowo- bo wiadomo, jak to jest, zaczynasz zrywać niby tylko tapetę, a pod spodem okazuje się, że cała elektryka do wymiany. Formalności idą gładko, jeśli trafisz w dobre ręce: dewelopera, pośrednika i banku. A hipoteka nie jest zła, to mity, które nie wiem czemu krążą i straszą niepotrzebnie 😉 Trzymam kciuki i czekam na wnętrzarskie posty 😉

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 11:59

      To tylko inspiracje przecież, wymarzony wystrój jednak zazwyczaj znajduję u posiadaczy domów czy mieszkań w kamienicach. Trzeba to będzie przenieść na blokowy grunt jakoś 😉

  • Odpowiedz Agatarn 7 marca 2016 at 12:41

    Nowe lokum super sprawa, ja już 3 raz w życiu zaciągałam kredyt hipoteczny razem z mężem więc wszystko jest do przejścia:) 4 przeprowadzki raz na początku na wynajęte. Powodzenia w realizacji marzeń , a Trójmiasto kochamy:) to rodzinne strony męża i meta wakacyjna:) pozdrawiam Aga

  • Odpowiedz urszi 7 marca 2016 at 12:52

    Doskonale Cię rozumiem! :) Od ponad pół roku urządzam (wirtualny na razie) dom. Żyję tym, marzę, w łóżku wieczorem spać nie mogę, bo wtedy przychodzą do głowy najlepsze pomysły! U mnie to będzie dość drastyczna zmiana, bo z miasta uciekamy na wieś. Boję się tego trochę, ale z drugiej strony już nie mogę doczekać się codziennego kontaktu z naturą :) Dodatkowo również przeraża mnie kwestia zadłużenia się na najbliższe lata, przez to, że mąż pracuje w tej branży widzę jak czasami ludzie są na skraju bankructwa. Gdybyś potrzebowała pomocy przy kredycie pisz śmiało, w razie czego mój mąż pomoże znaleźć i wybrać najlepszą ofertę :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:01

      heh, dzięki. Fajnie z tym domem, nas też kusiło, ale jednak wygrała wygoda bycia w mieście. No i koszty z takim domem ciut przerażające w naszej sytuacji.

  • Odpowiedz bapril 7 marca 2016 at 13:07

    Polko kochana, to nie takie straszne! Serio, przechodziłam to w zeszłym roku i uczucie szczęścia zposiadania własnego mieszkania mnie nie opuszcza. Środki finansowe mamy mocno ograniczone bo bardzo długo nie mogę znaleźć pracy więc wciąż nie mamy wszystkiego. Ale ciągle szukam, sprawdzam i w każdym miesiącu coś do tego naszego gniazdka dokupuję. Czaję się na promocje wmoim ulubionym sklepie meblowym. Wciąż kupa roboty pzed nami ale tego uczucia, które mnie przepełnia jak chodzę sobie po naszym mieszkaniu, urządzonym tak jak lubię przepełnia mnie prawdziwym szczęściem. A niech sobie to brzmi tak górnolotnie, a co.
    Powodzenia, odwagi, będzie super.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:01

      Brzmi rewelacyjnie, tak, że aż mnie opuszczają wątpliwości 😉

  • Odpowiedz mamidami 7 marca 2016 at 13:13

    O rany i ja mam już dość łatania starego i gnieżdżenia się w za ciasnej przestrzeni :( też rozglądamy się za podobną zmianą i też mam strasznego cykora, ale tak sobie myślę, że skoro inni mogą to i my damy radę. Do dzieła! 😀

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:02

      dokładnie tak sobie myślę – skoro inni mogą, to i ja 😉

  • Odpowiedz Honorata 7 marca 2016 at 13:23

    Trzymam kciuki, a jakże! My właśnie „wykańczamy” swój dom :) póki co zrobiona jest tylko jedna łazienka, reszta nada w rozsypce, ale co tam jestem to chodzę popatrzeć na te moje łazienkowe patchworkowe hiszpańskie płytki 😀 Białą podłogę też już mamy wybraną! I szarą sofę! :) Będzie pięknie, co nie? Ściskam!

  • Odpowiedz mamamaniizuzi 7 marca 2016 at 13:51

    Mnie kredyty przerażają…ale jak nie ma innego rozwiazania to cóż począć😉ja od 1 roku na swoim-wciąż urzadzam,przekladam i dodaję.Teraz czas na ogród.Ps.tez przeprowadzilam sie 3 ulice dalej😝

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:02

      ogród…mhmm, ekstra! Będę musiała zadowolić się balkonem 😉

  • Odpowiedz Marta 7 marca 2016 at 13:56

    Ohh, już nie mogę się doczekać, jak będę podglądać Cię w trakcie urządzania :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:03

      haha, no pewnie sporo tego będzie na blogu :)

  • Odpowiedz kplusmrownasiep 7 marca 2016 at 14:07

    To nie takie straszne, w każdym razie do przejścia :) My 31 ego odbieramy klucze od nowego mieszkania i wio do roboty bo 30 kwietnia musimy wyprowadzić się ze starego. Te foldery i zakładki też miałam :) Nie mogę się doczekać aż tam zamieszkamy i aż Ty zamieszkasz w nowym, tych inspiracji, pomysłów i pięknych rzeczy :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:03

      zazdroszczę Ci, że to już, przed nami jeszcze długa droga

  • Odpowiedz Iskandinav.evim 7 marca 2016 at 14:23

    Nie moge sie doczekac! Zazdroszcze, urzadzanie nowego mieszkania to chyba najcudowniejsze zajecie pod sloncem! Ja mam to juz niestety za soba ale bardzo kibicuje Tobie!

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:04

      to prawda, cała się trzęsę z radości na myśl o tym urządzaniu 😉

  • Odpowiedz Kasia 7 marca 2016 at 14:25

    Polko moja dobra rada, chyba ze macie duzo kasy odłozonej to nie czytaj.
    Najlepiej zrobić sobie za wczasu kosztorys, pokój po pokoju, łącznie z robocizną! (płytkarz, hydraulik , elektryk itp)bo ta zabiera lwią część kosztów wykończenia mieszkania, chyba, że masz w domu budowlańca płytkarza to inna sprawa.
    To samo najlepiej wybrać mieszkanie na wczesnym etapie bo wtedy można na koszt dewelopera dokonać przeróbek np. w instalacji elektrycznej(taka głupia rzecz jak wyjscie na lampe nad kuchennym stołem)
    Jesli płytki do łazienki to do nich klej i fuga, hydraulika to wszytsko kosztuje i to sa te kwoty z których pozniej robi sie ta kwota której sie nie posdziewalismy.
    Trezba pamietac tez ze kredyt kosztuje i to sporo, wkład własny i koszty okolokredytowe w banku (jak my bralismy jeden z banków za przygotowanie kredytu brał 15 tys!!!my akurat załapalismy sie w innym na promocje i zapłacilismy za przygotowanie 0zł czyli 15 tys w kieszeni) nastepnie akt notarialny ok 3-5 tys tez trzeba na notariusza przygotowac…
    Jesli bedziecie brać ekipe do wykonczenia trzeba odpowiednio wczesnie sobie ja zaklepac bo pozniej odbor mieszkania jest, płacicie czynsz i kredyt a ekipy do remontu brak…
    Moim zdaniem na swiezo absolutne minimum za remont deweloperskiego mieszkania 3 pokojowego to 50 tys, bez robocizny w zwyż

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:06

      Dzięki, Kasia za te rady, potwierdza się to, co obserwuję wśród rodziny i znajomych. Poza tym mamy za sobą już jeden potężny remont, więc pamiętam jeszcze jak to było z rosnącymi kosztami – w obecnym mieszkaniu wymieniliśmy wszystko oprócz okien i kaloryferów (nie starczyło już kasy ;)). także biorę to pod uwagę planując zakup.

  • Odpowiedz Kasia 7 marca 2016 at 14:28

    pokoj po pokoju miałam na myli cene paneli plus pod panele pianka plus listwy przypodłogowe plus ew. robocizna plus karnisz itd, nie tylko szafa super wypasione łóżko itp:)

  • Odpowiedz So Very Me and Home 7 marca 2016 at 14:38

    Kasia ma rację z tymi kosztami. Koszty się podwajają. Kiedy robiłam ostatnio u siebie malutką łazienkę i wyszła mnie 11 tysięcy, niektórzy się dziwili czy ja mam złote baterie, że tyle mnie kosztowała, a prawda jest taka, że jest tyle niewidocznych dla oka elementów, które kosztują, że potem aż trudno uwierzyć w rzeczywiste koszty. Osobiście jestem osobą, która nie uznaje kredytów, nie lubię fundować sobie stresów, podziwiam tych, którzy je biorą, kibicuję tym, którzy realizują swoje marzenia z zapałem i tobie też kibicuję. Jeśli stać was na spełnienie tego marzenia, to działajcie. Powodzenia, na pewno w nowym miejscu będzie pięknie i przytulnie.

  • Odpowiedz Agnieszka 7 marca 2016 at 15:30

    To ja podpowiem jeszcze jedną rzecz (też związana z wydatkiem, niestety): warto odbierając mieszkanie od dewelopera zabrać ze sobą „fachowca od odbiorów”. U nas to był taki pan (polecany przez kilka znajomych osób), który bardzo dobrze znał się na budowaniu wykańczaniu wnętrz, itp., miał swoją firmę zajmującą się właśnie remontami. Wynajęcie tego pana kosztowało niemało, ale już samo jego wejście na teren (jeszcze nie w pełni zakończonej) budowy wywołało spore poruszenie wśród panów robotników :) Natychmiast zawołano kierownika budowy. Pan fachowiec obejrzał dokładnie nasze przyszłe mieszkanie, powiedział co jest dobrze zrobione, co źle. Potem swoje uwagi przekazał bezpośrednio kierownikowi i na bieżąco negocjował jakie poprawki zostaną wykonane od razu, a jakie w najbliższych tygodniach. Z jego pomocą wszystko spisaliśmy w formie umowy, którą podpisał nam kierownik budowy. Dzięki temu udało nam się bez żadnego problemu wyegzekwować wszystkie poprawki i zaoszczędzić sporo kasy.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:07

      też o tym słyszałam, na szczęście mam kogoś takiego w rodzinie 😉 dzięki za podpowiedź!

  • Odpowiedz Anna 7 marca 2016 at 15:51

    3 mam kciuki, to wszytsko powinno być przyjemnością, ale niestety dużo kwestii nie zależy od nas samych i tutaj zaczyna się stress, ważne , żeby zachwać jakis balans i przede wsyztskim , żeby radość z tworzenia nowego miejsca dominowała nad przeciwnościami i papierologią.

  • Odpowiedz Mała Mi 7 marca 2016 at 16:55

    Na zdjęciach piękne mieszkania, wszystkie w kamienicach- kocham i sama takie mam :D. Rok temu zakończyłam kilka miesiecy trwający remont- dacie rade! Choć szykuje sie kupa roboty i masa życiowego chaosu. Powodzenia! Trzymam kciuki, choc słowo „kredyt” psuje niestety cześć radości. Oby Wam się lekko i szybko spłacało!

  • Odpowiedz Gwinoic 7 marca 2016 at 17:32

    Trzymam kciuki za spełnienie marzeń :)

  • Odpowiedz ssylwia 7 marca 2016 at 18:11

    Polko jakbyś potrzebowała jakiejś porady odnośnie kredytu to służę pomocą już 10 lat działam w tej branży i chętnie doradze lub odpowiem na wszystkie pytania żeby Ci było łatwiej.

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:07

      dziękuję! Już współpracujemy z doradcą :)

  • Odpowiedz Mcaga 7 marca 2016 at 20:07

    Kredyt to nic strasznego, lepiej placic swoja rate niz 1.5-2 tys. miesiecznie wynajmu dla kogos.
    Inspiracje piekne, tez mialam podobne jak wykanczalam dom, ale w nowym budownictwie nie ma takiego klimatu jak w dunskiej kamienicy (wysokosc, rodzaj okien itp.) :)

    • Odpowiedz Mała Mi 9 marca 2016 at 06:16

      albo poniemieckiej ;). Najlepiej nie płacić kredytów w ogóle, o ile można sobie pozwolić na ten luksus.

  • Odpowiedz Kasia Antończyk 7 marca 2016 at 20:21

    Swoją drogą, w Twoich inspiracjach SAME kamieniczne mieszkania, jak ktoś już zauważył wyżej :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:07

      dziękuję! Już współpracujemy z doradcą :)

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:08

      No co zrobić, takie najpiękniejsze 😉 Ale jestem pewna, że można się w podobnej estetyce urządzić też w bloku

  • Odpowiedz Lu 7 marca 2016 at 21:18

    Czyli, że zadłużacie się na 30 lat by pomieszkać w nowym mieszkaniu 10-15? Jaki w tym sens?

  • Odpowiedz aga 7 marca 2016 at 21:34

    piękne zdjęcia :) przeprowadzka nie jest taka straszna. My z naszymi pociechami właśnie przeprowadziliśmy się po raz 4 i żyjemy, więc nie taki diabeł straszny jak go malują 😉
    powodzenia!!!

  • Odpowiedz S 7 marca 2016 at 21:51

    Witaj Polko:)
    My rok temu kupilismy swoje malutkie mieszkanie w Londynie.
    Tutaj ceny zawrotnie ida w gore …. masakra
    Porownanie moi znajomi w cenie mojego mieszkania 56 m2 maja dom o powierzchni ponad 150 m2.
    Stalismy przed wyborem albo wyprowadizc sie i kupic dom od developera tzw. szczerym polu gdzie wszystko dopiero powstawalo a do najbizszego sklepu trzeba jednak w auto wsiasc, ale poza granicami Londynu lub kupic malutkie mieszkanie w tej pierwszej co do wielkosci najdrozszej metropili. Dylematow bylo wiele. Postaiwlismy na ta druge opcjie . Po pierwsze tak jak u Ciebie:
    Mieszkanie bylo w tej samej okolicy co mieszalismy ,
    – szkola dla synka-
    -wszystko po nosem ( mozna w kapciach po mleko pojsc:)
    – czas do pracy
    itd….
    Po roku czasu nadal urzadzamy nie wszystko jeszcze jest wykonczone bo zawsze kaski brak :) , ale jest ‚nasze’. Place sobie a nie wynajmuje i pace komus w kieszen…
    Warto tez pomyslec ,ze takie mieszkanie to tez inwestycja dla nas i naszych dzieci. Po 10 latach kiedy pociechy podrosna mozna zmienic miejsc i miec swoj wymarzony domek z ogrodkiem :)
    Pozdrawiam :) i czekam na kolejne inspiracje

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:09

      Ach, Londyn…tam to ja bym mogła nawet na 40 metrach mieszkać, uwielbiam! :)

  • Odpowiedz Agnieszka 7 marca 2016 at 22:29

    Ja też tak chcę, ale u nas to jeszcze ze 3 lata, a ja bym chciała już natychmiast. Na razie muszę zadowolić się remontami kolejnych pomieszczeń – na wiosnę salon, a jak dobrze pójdzie, to pod koniec lata łazienka :)
    A ja ze swojej strony polecam Ci książkę „Pieniądze dla Pań” z serii Poradniki na obcasach (wydawnictwo Lingo) – w prosty i przystępny sposób napisana o co w tych finansach i bankowości chodzi. I kredyty, inwestowanie, mechanizmy bankowe od razu jakieś mniej straszne :)

  • Odpowiedz Marta 10 marca 2016 at 01:01

    Polko powodzenia w zakupie idealnego mieszkanie. Już się nie mogę doczekać postów o wykańczaniu i urządzaniu nowych czterech kątów.

  • Odpowiedz rodzinna 10 marca 2016 at 09:45

    A więc powiem Ci nie jest to takie straszne 😉 w sprawach notarialnych pisz spokojnie 😛 zobaczę co Wam notariusz naskrobał w akcie 😉 A tak serio kto nie ryzykuje nie pije szampana :) Od taka moja refleksja gdy byłam na tym samym etapie co Ty obaw strasznych związanych z własnym domem. A teraz radość przeokropna

    • Polka Dot
      Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:10

      haha, dzięki! :)

  • Odpowiedz K 15 marca 2016 at 20:52

    Rok temu znaleźliśmy to jedyne wymarzone i najpiękniejsze. Mieszkanie w starej kamienicy w centrum- ogromne, przestronne, słoneczne – totalna ruina :). Minął równo rok. Przeżyliśmy doradców bankowych, notariuszy i remont kapitalny. Dzisiaj leżymy w łóżku z którego przez dwuskrzydłowe drzwi oglądamy nasz salon połączony z kuchnią i jadalnią, a wszystko to wielkości poprzedniego mieszkania! – i myślimy tylko o tym jakie to było łatwe! Jak kilka wyrzeczeń i nieprzespanych nocy doprowadziło nas do naszego raju na ziemi. Mamy kredyt to prawda ale kochamy naszą pracę i nie dopuszczamy do siebie myśli, że kiedyś nie damy rady go spłacać bo mamy mnóstwo chęci, siły do życia i siebie – a to wystarczy :) Powodzenia!

  • Polka Dot
    Odpowiedz Polka Dot 21 marca 2016 at 12:11

    O rety, ale Ci zazdroszczę tych dwuskrzydłowych drzwi i tej kamienicy! Pożegnałam się z tym marzeniem w imię zdrowego rozsądku, głównie z finansowych przyczyn, ale nie przestaję wzdychać do takich wnętrz.

  • Zostaw coś po sobie