garnki1
Bez kategorii

on superiority of enamel pots over a new pair of jeans

Hej, dziewczyny, kupujecie buty na poprawę humoru? A może szminki czy inne mazidła? Macie wspaniały nastrój po zakupie nowych perfum czy raczej kiecki? Ja wolę garnki. Pojemniczki, pudełka, dzbanki, talerze, naczynia…lista moich zakupowych słabości jest długa. Oczywiście sukienką ani butami nie pogardzę, ale przestałam myśleć o sobie jak o zboczonej kurze domowej, która bardziej jara się nowym termosem czy puszką na kawę niż dżinsami. Na te ostatnie jestem w stanie wydać zdecydowanie mniej niż na garnki. W kwestiach odzieżowych stawiam raczej na low-budget. Bardziej niż w płaszczach zakochuję się w ceramice i gdy już tą miłością zapałam, to po mnie. A potem pijana miłością do wagi/miski/puszki stwierdzam, że te dżinsy to jeszcze miesiąc spokojnie wytrzymają. Wczoraj upiłam się miłością do tych emaliowanych cudeniek. Nazwijcie mnie płytką idiotką, ale marzyłam o takich od dawna. Wreszcie mam, będę sobie w nich piec i gotować, będę na nie patrzeć, przekonana, że teraz to już niedzielna pieczeń na pewno wyjdzie mi soczysta i nie ma opcji, żeby kurczak w tej różowej brytfance się nie dopiekł.
Hey, girls, do you buy shoes to fix your mood? Lipsticks maybe? Do you cheer up after buying a new bottle of perfume or rather a dress? Well, I prefer pots. Boxes, vessels, jars, plates, dishes..a list of my shopping weaknesses is long. Ofcourse I would not despise a dress or shoes, but I really stopped considering myself a crazy housewife, who gets hooked on a new thermos kettle or metal tin more than a new pair of jeans. The last ones usually cost me much less than pots. When it comes wardobe, I usually choose a low-budget option. More often  than in coats I fall in love with ceramics and once it strikes me, I am done. Drunk with this feeling for a kitchen scale/bowl/tin I usually come to the conclusion that those old jeans will do for another month. Yesterday I fell for those enamel beauties. Call me a shallow idiot, but I have dreamt about them for a long time. They are finally mine, I will bake and cook in it, I will enjoy looking at them, convinced that a sunday roast will finally be moist and there simply is no option that the chicken in this pink oven-pan could possibly be undercooked.
Poprzedni wpis Następny wpis

4 Komentarze

  • Odpowiedz Kempina 11 września 2013 at 22:09

    A skąd one??? :)

  • Odpowiedz Polka Dot 12 września 2013 at 21:02

    Z Olkusza:)

  • Odpowiedz Katarzyna Niemiec 7 sierpnia 2014 at 00:46

    Najlepiej. :)

  • Odpowiedz Kornelia 7 stycznia 2015 at 16:39

    Witam Panią :) Właśnie pochłaniam bloga od początku i oderwać się nie mogę (a wypadałoby odebrać dzieci ze szkoły hi, hi, hi). No i jakieś takie znajome te garnki mi się wydały (uwielbiam!). Właśnie w tym momencie, w tej różowej brytfance duszą się kaczkowe udka a w miętowym rondelku podgrzewają buraczki. Wszystko zdecydowanie lepiej smakuje w Olkuszowej emalii 😉 Serdecznie pozdrawiam!

  • Zostaw coś po sobie